zakochany_myszol
14.10.09, 14:28
Jakiś czas temu doszło między mną a mężem do awantury – dość okropnej. Padło
na niej wiele bolesnych słów. Później był czas by ochłonąć z emocji. Wrócił do
domu. Jedna rozmowa, druga rozmowa – myślę jestem bez szans. Najpierw mówi, że
mnie nie kocha, że jestem mu obojętna. Na pytanie o naszą przyszłość mówi, że
nie wie – ogólnie to nic nie wie. Czyste granie na moich uczuciach.
Wychodzenie gdzieś w nocy – ruszanie spod domu z piskiem opon. Ogólnie
robienie mi na złość. Odbieranie ostatków nadziei na wyjście z tego kryzysu.
Niechęć do jakiegokolwiek kontaktu fizycznego – zwykłe odpychanie mnie. Obym
się popłakała, obym się zdenerwowała i wytrąciła z równowagi. Pytam o rozwód,
separacje czy będzie składał wniosek, w odpowiedzi słyszę, że nie i jak chcę
to mogę sama to zrobić. Tak jak by chciał odwrócić kota ogonem, żebym to ja
była winna. Innego razu widzę w jego oczach tego samego człowieka, który by
mnie przytulił, pocałował, ale trzyma się swoich jakiś dziwnych założeń.
Jeszcze innym razem w nocy – nadal sypiamy w jednym łóżku odsuwa się i
pilnuje abym go przypadkiem nie dotknęła w nocy zaś jak śpi lgnie do mnie.
Niby mu nie zależy niby chce odejść a jednak jak trzeba przyjedzie po mnie –
nawet nie poproszony o to. Widzi, że płaciłam w jakimś sklepie za zakupy i
jedzie tam po mnie lub dzwoni. Niby chce to zakończyć a jednak dzwoni i mówi,
gdzie jedzie żebym się nie martwiła. Wiem, że na pewno fizycznie nadal go
pociągam – widzę kątem oka jak się na mnie patrzy gdy się przebieram.
Poradźcie o co w tym wszystkich chodzi. Przez takie granie na moich emocjach
jestem w strasznej rozsypce. Myślicie, że są szanse powrotu do siebie i
wyjścia z tego kryzysu. Czy może być to reakcja za wykrzyczane słowa i
poinformowaniu jego rodziców o domniemanym romansie? Oni są wspaniałym
wsparciem dla mnie. Mówią, że on się zagubił i nie wie jak wszystko (
wykrzyczane słowa) odkręcić. Najgorsze jest to że zaczyna zawalać swoja pracę
i z nikim nie chce o tym rozmawiać, naprawdę z nikim. Ani ze swoimi rodzicami
ani z najlepszym przyjacielem a tym bardziej ze mną. Czasami śpi do 15.00 Nie
wiem jak mam się zachowywać wobec niego. Okazywać czułość czy być zupełnie
obojętna i dać mu czas? Nie wiem. Boję się każdego następnego dnia bo nie wiem
co się stanie, co będzie. Wiem jedno nie zawsze było cudownie aczkolwiek
przeważały te pozytywne chwile Ważne jest również to, że bardzo go kocham i
wierzyć chcę w to, że przez to jakoś przejdziemy.