tradycja02
14.10.09, 23:22
Niedawno minęło 2 lata jak jesteśmy razem, za 2 tygodnie stuknie roczek od
kiedy jesteśmy narzeczeństwem. Jestem z nim szczęśliwa. Znosi mój charakterek,
jest dla mnie bardzo dobry, kocha mnie. Rok temu byłam w nim szaleńczo
zakochana, jeszcze przed zaręczynami. Cieszyłam się jak głupia na pierścionek,
ślub w przyszłości. Teraz mamy wyznaczoną datę ślubu (lipiec 2010), zamówioną
salę, fotografa, kamerzystę. Ja oglądam suknie ślubne. Ale nie mam z nim w
ogóle ochoty za seks. . . Na początku naszego związku to potrafiliśmy kochać
się codziennie czy 2 razy pod rząd. A teraz. . . Ostatnio było to około 2-3
miesięcy temu. . . A ja wtedy wypiłam (a wtedy zawsze mam ochotę). On to
akceptuje, ale czasem trochę naciska (wiem, jedno przeczy drugiemu). Seks z
nim przestał być przyjemny, jeśli już się nam zdarzy to fajnie mi jest z 5
minut, a potem udaję (wiem, okropna jestem) i czekam aż skończy. Gubię się w
tym, bo jeszcze ostatnio śnił mi się mój eks, z którym seks był nieziemski.
Jestem z moim narzeczonym szczęśliwa tylko zaczynają mnie dręczyć pytania. . .
Czy ja go na pewno kocham czy może nas oszukuje. . . (Ale jak wyobrażam sobie,
że go nie widzę chociaż 1 dzień to mi smutno i przykro, bo widujemy się
codziennie. A kiedy zdarzy się tak, że nie to chodzę po domu i miejsca nie
mogę sobie znaleźć)
Dlaczego nie mam ochoty. . . A jakby to było z innym. . .
Nie powiem czasem jak się całujemy i sytuacja się rozkręca to mam dużą ochotę,
a potem nagle nic. . . Ochota znika tak nagle jak się pojawiła.
Dziwna jestem i nie mogę siebie do kupy złożyć. Może komuś z Was się uda.
Czekam na wszystkie odpowiedzi. Te mile i te inne, bo oba rodzaje mogą pomóc
mi dojść z sobą do ładu.