Jak walczyc z rodzina maminsynka?

23.10.09, 11:01
Wczoraj przez rodzine maminsynka (mojego chlopaka) prawie wpadlam w depresje,
ale dzis po przespaniu problemu postanowilam walczyc. Moze dacie mi jakies
rady, napiszecie o swoich problemach?
Uklad wyglada tak: ja - 30 lat, po rozwodzie. On - kawaler, 40 lat, ma mnostwo
dobrych cech (brak agresji, zainteresowanie kultura i sztuka jak ja, dobrze
sie nam rozmawia, w lozku tez jest super) ale niestety maminsynek :-( Poniewaz
go kocham i poniewaz ma wiele dobrych cech postanowilam o niego walczyc.
Znamy sie 5 lat, od roku mieszkamy ze soba. Jego mama mieszka 400 km dalej ale
i tak z butami wchodzi w nasze zycie. Wydzwania do niego co dwa dni i opowiada
glupoty. Caly czas wymysla jakies problemy, ktore tylko on moze rozwiazac.
Dodam, ze jego matka jeszcze ma meza (ktory czesto ucieka z domu pod pozorem
wedkowania) a w tej samej miejscowosci mieszka jego zamezna siostra, ktora
jest cwana, bo caly czas tlumaczy sie brakiem czasu dla mamy tym, ze ma
dzieci. Wiec jego mama cala milosc przelala na niego. Zauwazalam wiele razy,
ze on dorosly chlop sie jej boi. Jak jeszcze nie mieszkalismy razem to
powiedzial mi, ze on na razie nie powie mamie o mnie, bo mama jest ....
problematyczna. Wszystkim zostalam przedstawiona: jego siostrze, jego
szefowej, jego znajomym z pracy ale mamie na koncu. Juz wtedy zapalilo mi sie
czerwone swiatelko. Jeszcze jeden przyklad: w pierwszym roku znajomosci
spytalam sie go gdzie idziemy na Sylwestra. Dla mnie to naturalne, ze nie
spedza sie Sylwestra ze "starymi", ja juz w wieku 15 lat robilam wszystko by
nie spedzic Sylwestra z rodzicami, bo to obciach. Dodam, ze jego mama nie jest
samotna wdowa, ma meza, wiec nie zostanie sama w domu. On sie strasznie
zmieszal i powiedzial, ze juz obiecal mamie. Facet ma 40 lat!!!!! Wysmialam go
i obstalam przy wspolnym spedzeniu Sylestra. Sylwester spedzilismy razem. Ale
zaczyna mnie to wkurzac, ze o wszystko musze sie "wyklocac", ze o wszystko
musze walczyc.
Wczoraj mamusia mojego chlopaka jak zwykle zadzwonila do niego i ustalila, ze
on przyjezdza na Boze Narodzenie. Rozmowa jak zwykle wygladala tak: ona gada i
gada a on tylko potakuje: "Yhm, yhm". Postanowilam walczyc o to, ze w tym roku
przynajmniej czesc Bozego Narodzenia spedzimy razem: do jego mamusi mozemy
pojechac np. drugiego dnia Swiat ale RAZEM, nawet jesli sie baba ma wsciec i
ma byc ... problematyczna. Chce tez wyznaczyc z nim date slubu.
Meska rozmowe na ten temat chce odbyc w sobote, zeby miec czas na omowienie
tych rzeczy (Dzis wraca pozno z pracy).
Czy mozecie mi dac jakies rady na temat rozmowy, dalszego ukladania sobie
stosunkow z mamusia mojego faceta? Wiem, ze mnostwo kobiet ma takie problemy i
ze czesto konczy sie to rozwodem ale ja postanowilam powalczyc.
    • evrin Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 23.10.09, 11:33
      To bardzo przykra sytuacja bo jestes na przegranej pozycji. Przeciez Twoj facet nie chce z Toba spedzac swiat, bo zakladam ze potrafi mowic i ma wolna wole. Wyobrazasz sobie takie zycie przez kolejne 30 lat? (potem moze tesciowa umrze)
      • onion11 Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 23.10.09, 12:07
        Oj wspolczuje, przechodzilam podobna meczarnie na poczatku naszego
        zwiazku. To bardzo ladnie, ze postanowilas "powalczyc" o swojego
        partnera, ale to on bedzie musial mamusie "odciac" i pozmieniac ich
        chore relacje. Wyglada na to, ze mamusia jest specem w szantazu
        emocjonalnym i sprytnie manipuluje synkiem. Pytanie - czy jemu to
        przeszkadza? A moze dla niego taki uklad jest ok i nie za bardzo mu
        przeszkadza "problematycznosc" mamusi? Moj maz postanowil walczyc o
        nasz zwiazek, bo chyba w pewnym momencie zdal sobie sprawe, ze jak
        nie zmieni swojej bliskiej relacji z mamusia to straci kobiete,
        ktora kocha.Zycze powodzenia i stanowczosci! A plan na Swieta -
        super!
        • dziewczyna-maminsynka Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 23.10.09, 15:28
          onion11 napisała:

          > Oj wspolczuje, przechodzilam podobna meczarnie na poczatku naszego
          > zwiazku. To bardzo ladnie, ze postanowilas "powalczyc" o swojego
          > partnera, ale to on bedzie musial mamusie "odciac" i pozmieniac ich
          > chore relacje. Wyglada na to, ze mamusia jest specem w szantazu
          > emocjonalnym i sprytnie manipuluje synkiem. Pytanie - czy jemu to
          > przeszkadza? A moze dla niego taki uklad jest ok i nie za bardzo mu
          > przeszkadza "problematycznosc" mamusi? Moj maz postanowil walczyc o
          > nasz zwiazek, bo chyba w pewnym momencie zdal sobie sprawe, ze jak
          > nie zmieni swojej bliskiej relacji z mamusia to straci kobiete,
          > ktora kocha.Zycze powodzenia i stanowczosci! A plan na Swieta -
          > super!
          >

          Zgadzam sie z toba, ze mamusia jest specem od szantazu emocjonalnego. Z tego
          powodu nikt z jej rodziny nie lubi ja odwiedzac, np. jego siostra zaslania sie
          dziecmi i brakiem czasu, wnuki (tzn.dzieci siostry mojego mezczyzny) ze maja
          duzo lekcji. Nawet jej wlasny maz albo ucieka na ryby albo sie z nia kloci.
          Zauwazylam i to wielokrotnie, ze moj mezczyzna zle sie czuje idac do niej, wiele
          razy opowiadal mi tez zle rzeczy o niej, np. ostatnio jak ogladalismy w
          telewizji program o zakonnicy bijacej dzieci, to on rzucil: Moja mama tez udaje
          chrzescijanke lubiaca dzieci ale tak naprawde to ona dzieci nie lubi a tylko tak
          gra. Jak do niej jedzie to mowi: MUSZE do niej jechac. Jak od niej wraca to jest
          czesto w zlym humorze, taki zmeczony. Nawet po pracy 10-godzinnej nie jest tak
          zmeczony jak po wizycie u mamy.
          Dlatego tez widze jeszcze jakies mozliwosci, bo widze, ze on ma przynajmniej
          przyblyski swiadomosci, ze mama nim manipuluje. Nie jest to tak, ze wychwala ja
          i stawia na piedestal. Mysle, ze ona sprytnie nim manipuluje, ze tylko on jej
          sie ostal i ze on nie moze jej "opuscic", bo ...itd. To bazuje jakos na poczuciu
          winy.
          • zenia78 Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 21:53
            A mi sie wydaje,ze w sytuacje mamusi nalezy sie wczuc...bo jest tak:synek zawsze
            kawaler i nigdy nie protestowal, ze mu mamusia zycie organizuje;)To co sie jej
            teraz dziwic???Przywykla przez 40 lat...przykra prawda.Problemem to jest synus
            ktory nie protestuje.Przedstawilas problem pierwszego sylwestra.Tak na
            marginesie to nie wiedzialam,ze to jakies szczegolne swieto ktore nalezy spedzac
            z ukochanym...ale ja dziwna jestem i sie czepiam;)Stanelo na Twoim...znaczy dal
            sie przekonac...tesciowa cie nie wyklela...czyli nie jest zle.Problemem jest
            dupowaty facet ktory nie umie matce powiedziec,ze juz nie jest jedyna kobieta w
            jego zyciu...
            Poza tym, co znaczy chce z nim ustalic date slubu i szykuje sie na powazna
            rozmowe?????A on nic o tym nie wie????Cos mi tu tej milosci nie widac:(Chyba bez
            mamusi sie tu pozamiata;)
      • dziewczyna-maminsynka Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 23.10.09, 15:19
        evrin napisała:

        > To bardzo przykra sytuacja bo jestes na przegranej pozycji. Przeciez Twoj facet
        > nie chce z Toba spedzac swiat, bo zakladam ze potrafi mowic i ma wolna wole. W
        > yobrazasz sobie takie zycie przez kolejne 30 lat? (potem moze tesciowa umrze)

        Zdaje sobie sprawe z tego, ze mnie zna tylko 5 lat a ja 40. Nie wyobrazajm sobie
        takiego zycia przez kilksadziesiat lat i dlatego zawalcze. Jak przegram to
        trudno, ale sprobowac musze. Tak na marginesie ona ma juz 70 lat, wiec nie sadze
        ze pozyje jeszcze 30. Nie zebym zle zyczyla....
    • horpyna4 Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 23.10.09, 12:18
      Sprawa wydaje się dość beznadziejna. Jedno, co możesz zrobić, to
      porozmawiać z ojcem faceta. Dowiedz się, gdzie wędkuje...

      Powiedz mu szczerze, jak sprawa wygląda i co on sądzi na ten temat.
      Jeżeli będzie po Twojej stronie, to porozmawia z synem i uświadomi
      mu pewne sprawy.
      • nesetr Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 23.10.09, 12:28
        Jezeli on nie bedzie chcial i nie bedzie mial na tyle silnej woli,
        zeby odciac sie od mamusi i zerwac chore uzaleznienie od niej, to na
        nic twoja walka. Zamiary masz dobre, ale on tez musi chciec i
        zrozumiec, ze jest niewolnikiem matki.
      • dziewczyna-maminsynka Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 23.10.09, 15:31
        horpyna4 napisała:

        > Sprawa wydaje się dość beznadziejna. Jedno, co możesz zrobić, to
        > porozmawiać z ojcem faceta. Dowiedz się, gdzie wędkuje...
        >
        > Powiedz mu szczerze, jak sprawa wygląda i co on sądzi na ten temat.
        > Jeżeli będzie po Twojej stronie, to porozmawia z synem i uświadomi
        > mu pewne sprawy.

        Mysle, ze powinnam porozmawiac z moim mezczyzna osobiscie. Rozmowa z ojcem,to
        jednak rozmowa przez posrednikow. Wiec lepiej jednak rozmawiac bezposrednio,
        wylozyc kawe na lawe. Poza tym jego ojciec jak wychodzi na te ryby to nie mowi
        gdzie idzie, zeby go jego zona (czyli moja ewentualna tesciowa) nie znalazla:-)
        Wiec miejsce jego pobytu jest scisle tajne. Co prawda bierze ze soba komorke,
        wiec moznaby go jakos namierzyc....:-)
    • li_lah Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 23.10.09, 12:28
      jak myślisz dlaczego on ma 40 lat i jest KAWALEREM? gdyby byl chociaz po
      rozwodzie to by moze znaczylo ze nie byl az taki zły i jakas sie zdecydowala za
      niego wyjsc, pal szesc pozniejszy rozwod,,,,a tu mamy do czynienia z przypadkiej
      wiecej niz beznadziejnym.. naprawde Ci sie chce marnowac czas? masz 30 lat
      jestes mloda, poszukaj sobie kogos normalniejszego... mi by sie nie chcialo
      strzepic nerwow na takiego kapcia..sory...
      • dziewczyna-maminsynka Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 23.10.09, 15:36
        li_lah napisała:

        > jak myślisz dlaczego on ma 40 lat i jest KAWALEREM? gdyby byl chociaz po
        > rozwodzie to by moze znaczylo ze nie byl az taki zły i jakas sie zdecydowala za
        > niego wyjsc, pal szesc pozniejszy rozwod,,,,a tu mamy do czynienia z przypadkie
        > j
        > wiecej niz beznadziejnym.. naprawde Ci sie chce marnowac czas? masz 30 lat
        > jestes mloda, poszukaj sobie kogos normalniejszego... mi by sie nie chcialo
        > strzepic nerwow na takiego kapcia..sory...


        Na tej samej zasadzie bylam kiedys odrzucona, bo ktos powiedzial, ze nawet nie
        mam 30-tki a juz jestem po rozwodzie. I to mialo swiadczyc o tym, ze jstem zla
        kobieta z jakims felerem. Ta sama osoba powiedziala, ze gdybym byla 30-letnia
        (stara) panna to by bylo wszystko w porzadku ale skoro jestem 30-letnia rozwodka
        to znaczy ze ze mna cos nie tak.
        Mnie moj facet bardzo pasuje: i z wygladu i z charakteru; dobrze mi sie z nim
        rozmawia, dobrze mi sie z nim spi a jego wiek i przeszlosc nie ma dla mnie
        zadnego znaczenia. Tylko ta jego mamusia mi w tym wszystkim przeszkadza.
    • wilga26 Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 23.10.09, 14:30
      Dziewczyno, nie pakuj sie w ten zwiazek, sczerze odradzam, jestes z
      gory na przegranej pozycji
      poczytaj sobie moj watek problem z tesciem, forum zycie rodzinne,
      pozdrawiam
      • dziewczyna-maminsynka Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 23.10.09, 15:37
        wilga26 napisała:

        > Dziewczyno, nie pakuj sie w ten zwiazek, sczerze odradzam, jestes z
        > gory na przegranej pozycji
        > poczytaj sobie moj watek problem z tesciem, forum zycie rodzinne,
        > pozdrawiam

        Wlasnie zabieram sie za czytanie.
    • plastelinka.czerwona chłopak hie hie 23.10.09, 22:49
      Twój "chłopak" ma 40 lat, jego matka mieszka w odległości 400 kilometrów i ma na
      niego większy wpływ niż ty.
      Nie łudź się, że masz problem z matką twego "chłopca", masz problem z nim (i
      pewnie ze sobą).
    • diabel.pl nie walcz uciekaj 24.10.09, 02:01

    • madziaq Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 24.10.09, 11:14
      Ciekawe, ciekawe, czemu facet ma 40 lat i jest kawalerem. Boi się powiedzieć o
      Tobie mamusi i chce z nią dobrowolnie spędzać Sylwestra... Hmmm... Myślę, że
      jego przeszłość, a raczej jej brak na polu damsko-męskim powinien cię jednak
      zainteresować...
      • anula36 Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 24.10.09, 13:56
        szkoda zycia na takie "walki", naprawde rozwod niczego cie nie nauczyl?
        Albo akceptujesz sytuacje ze do smierci tesciowej bedziesz sie z nia szarpac albo trzeba dac dyla.Ew wyemigrowac do USA lub Australii.
        A pomysl ze np tesc umrze pierwszy, a mamusia nakaze syneczkowi sie do niej przeprowadzic bo naprawde bedzie sama. I myslisz ze odmowi??
        I myslisz ze naprawde sie z Toba ozeni, jesli mamusia zabroni?
    • deodyma Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 24.10.09, 15:50
      no to w takim razie chyba nie powinno dziwic Cie to, ze facet w
      wieku 40 lat, jest jeszcze kawalerem?
      pytalas go, czy przed Toba byl z kims zwiazany?
      • marzeka1 Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 24.10.09, 16:14
        "ale ja postanowilam powalczyc. "- nie masz szans na wygrana, dla własnego
        bezpieczeństwa- zapoznaj jakąś byłą i będziesz wiedziała, że jesteś na minie.
    • skarbek2-2 Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 24.10.09, 19:49
      Chcesz to walcz o tego faceta z jego mamą.Tylko pamiętaj,że twoja
      wygrana tylko od niego i jego woli zależy.
    • enith Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 24.10.09, 22:13
      Ale dlaczego ty chcesz walczyć z rodziną maminsynka? Przecież tobie guzik do tego, jakie panują relacje między twoim partnerem i jego matką. Ty nie możesz zrobić NIC, dopóki twój partner czegoś ze swoimi stosunkami z matką nie zrobi. A że nie zrobi, to już wiesz. Jakby nie było miał co najmniej 20 lat na odcięcie pępowiny i uregulowanie relacji z matką. Nie zrobił w tym kierunku nic i prawdopodobnie już nie zrobi. Masz w tej sytuacji kilka opcji. Pierwsza to zaakceptować fakt, że dopóki mama partnera żyje, ty jesteś ZAWSZE na drugim miejscu, co partner już ci z resztą wyraźnie dał do zrozumienia, nie przedstawiając cię mamie jak należy czy nie licząc się z twoimi uczuciami, ustalając takie sprawy, jak spędzanie świąt czy sylwestra. Druga opcja to ta, którą już częściowo realizujesz, czyli żarcie się i wykłócanie z matką partnera o swoje miejsce w stadzie. Jeśli w ten sposób masz zamiar spędzić kolejne 10-15 lat oraz nie szkoda ci zdrowia, to kontynuuj "oznaczanie" swojego terenu i nie jojcz. Świadomie dokonałaś takiego wyboru, to się go trzymaj i nieś w pokorze swój krzyż. Trzecia opcja to danie partnerowi wyboru "albo matka, albo ja", ale mam wrażenie, że twój partner już dawno tego wyboru dokonał (o czym pośrednio świadczy jego zachowanie wobec ciebie i wobec matki). No i czwarta, to poszukanie sobie normalnego partnera, dla którego to TY będziesz pierwszą i najważniejszą kobietą w życiu, tak, jak ma to miejsce w normalnych, zdrowych związkach.
    • xxmjxx Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 24.10.09, 22:20
      z mamusia ci sie nie ulozy raczej. tez to przerabiam... jak tylko nie podoba mi
      sie cos, co robi mamusia, to mam problem, a nie daj boze jej zwrocic uwage...
      juz raz powiedzialam, ze chce, zeby maz po pracy przyjechal najpierw do dziecka,
      a ona na to, ze go izoluje od niej...

      generalnie staramy sie udawac mile i tyle...

      walka z wiatrakami...
    • brunettka89 Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 25.10.09, 01:17
      współczuję Ci bardzo.
      z mamusią maminsynka jednak nigdy nie wygrasz.
      podziwiam siłę do walki , ale ja bym jednak odpuściła...
    • brak.slow Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 25.10.09, 17:25
      wszystko juz zostalo powiedziane wyżej, ale ja zawsze jeszcze musze wrzucic 5
      groszy od siebie hehehe. powiedz mi jak w sferze seksualnej jest? pociąga Cię
      taka dupa wołowa jak ten facet? taki kapeć bezwolnie poddający sie dyrygenturze
      mamusi? on w ogóle ma jaja? dla mnie jest aseksualny chociaż go jeszcze na oczy
      nie widziałam. po prostu wystarczy opis.. dziekuję za uwagę
      chcesz sobie zmarnować życie? proszę bardzo.
    • tata-kubusia Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 11:27
      A po co z jego mamą chcesz walczyć, jeśli to z nim jest problem?

      Niestety maminsynka zmienić się nie da. Albo zaakceptujesz jaki jest, albo
      pozbądź się go - im szybciej, tym lepiej.
    • yola13 Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 11:30
      jezeli ja miałabym byc zawsze na drugim miejscu w zyciu mojego
      partnera a nie na pierwszym, bo na pierwszym zawsze jest mamusia to
      raczej nie byłabym z takim gosciem, sorry ale podziwiam Cię,
      rodziców mozna szanowac ale sluchac tylko mamusi w wieku 40 lat to
      jest juz mowiac lekko nie do uratowania. Obawiam się ze on się juz
      nie zmieni
    • fufunia81 idziesz na rekord? 26.10.09, 11:41
      idziesz na rekord? On w wieku 40 lat jest kawalerem a Ty chyba
      chcesz byc podwójną rozwódką - co dekada rozwodzik?
      przepraszam za sakazm, ale miałam w rodzinie (bardzo, bardzo
      bliskiej) przykład takiego mamisynka i 40 lat, ale małżenstwa z
      kobietą nie odseparowało faceta od 87-letniej mamusi; sorry, ale nic
      się nie zmieni i dobrze ktoś tu napisał, co będzie jak przyszły teść
      umrze pierwszy (a statystycznie tak się może stać) i będziesz ją
      mieć na głowie? 400 km i taka manipulacja? wspólny Sylwester?
      UCIEKAJ!!!!!!
    • kyyriad walka nic nie da 26.10.09, 12:10
      facet ma 40 lat, a więc miał co najmniej 20 lat na uregulowanie swoich stosunków
      z matką i nie poradził sobie z tym, znacie się 5 lat, to długo i przez ten czas
      również matka górą mimo że ma do niego 400 km, więc dlaczego nagle miałoby ci
      się udać coś w tym układzie zmienić tylko dlatego, że postanowiłaś się za niego
      wydać? są ku temu jakieś przesłanki, zrobił coś co pozwoliłoby ci sądzić, że
      chce jakiejś zmiany tych relacji? jemu chyba jest jednak dobrze z władczą matką,
      która za niego myśli, decyduje, wie co dla niego dobre, a ewentualne kobiety to
      tylko dodatek do ich wspólnego życia i jeżeli tyle lat, zwłaszcza wtedy gdy był
      młodszy, nie zawalczył o żadną na poważnie wbrew mamie, to pewnie tak mu
      wygodnie i już się pogodził z myślą, że z mamą będzie spędzał sylwestry, święta
      i inne okazje ... sama widzisz, że tylko ciągłą walką udaje ci się skłonić go do
      zmiany zachowań, a gdyby zabrakło przeciwnika, to ty będziesz musiała przejąć
      jej rolę i mu matkować, bo on tego potrzebuje - chcesz tego? raczej wykluczone
      aby 40 -letniego uzależnionego od mamy pierdołę zmienić w męskiego,
      zdecydowanego i opiekuńczego partnera, to ty w stosunku do niego będziesz
      musiała być stale zdecydowana i opiekuńcza, bo ten typ tak ma i już. jak ci taka
      rola odpowiada - bierz, jak nie - szukaj innego, bo z tego wiele nie
      wykrzeszesz, a pomyśl co ewentualnie będzie, gdyby miały się pojawić dzieci - on
      będzie jednym z nich ale zero wsparcia, autorytetu, ciapowatość ...
      • ferdi26 Re: walka nic nie da 26.10.09, 14:16
        Powiem Ci jedno - walka coś da - ale jeśli zabraknie Ci
        konsekwencji, siły woli, cierpliwości i szczypty starego,
        pierwotnego chamstwa - przegrasz i w dodatku stracisz mnóstwo czasu,
        a tego nie masz w zapasie, pomyśl więc czy nie warto znaleźć mniej
        problematycznego gościa póki w to nie zabrnęłaś. Schemat jest taki:
        najpierw jesteś w stanie coś ugrać, bo on jest tobą zafascynowany
        (patrz: Sylwester) - ale potem to mija...z mamą wiążą go więzy
        krwi..a z Tobą? no właśnie- sama sobie odpowiedz. Jeszcze nie raz
        usłyszysz...że jesteś obcą osobą w porównaniu z rodzinką z piekła
        rodem. Że jesteś "wyżej niż świat zewnętrzny ale niżej niż Rodzina".
        Ja mam silny charakter i jestem szczera do bólu. Dlatego próbowałam
        negocjować...z nim, z jego matką. Wydawało mi się że słowami można
        dużo ugrać. Niestety - zostałam oszukana i "odstawiona". Po paru
        miesiącach zeszliśmy się znowu - cóż, kocham tego gościa. W tej
        chwili jestem z nim w ciąży (bez ślubu - patologoczny przypadek
        strachu przed decyzjami - mummy je w razie czego tak ochoczo
        podejmuje) - przygotowaną w razie czego (ale tylko w razie czego)
        finansowo i emocjonalnie na samotne macierzyństwo. Ale przynajmniej
        mam poczucie, że w jedną albo drugą stronę - tak czy inaczej
        wygrałam swoje pełne życie, w takich warunkach, jakie los mi zesłał.
        Mam chwilowy spokój, a maminsynki zwykle są całkiem niezłe w byciu
        ojcami. A jeśli stara złodziejka emocji choćby spróbuje przejąć
        najmniejszą choćby część podejmowanych decyzji....cóż...będzie ją
        bardzo bolało, bo raz ugryziona - gryzę dwa razy mocniej, choćbym
        musiała na okazję czekać kilka lat..notabene - siostra Twojego
        maminsynka i jej mąż wpadli na to samo rozwiązanie już jakiś czas
        temu...
    • kapitandragan Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 13:55
      Jeśli interesuje Cie męski punkt widzenia..... Sytuacja nie jest dla
      Ciebie łatwa i dobrze, ze masz tego swiadomość. Przeczytałem
      dotychczasowe komentarze i generalnie wiekszość piszących każe Ci
      uciekać. Jest to oczywiście pewne rozwiązanie, ale chyba nie takiej
      rady oczekiwałaś pisząc swój post? Dla wyjaśnienia wszelkich
      watpliwości: mam 38 lat, jestem po rozwodze i raczej nie pasuję do
      opisu mamninsynka. Pamietaj jednak, ze prawie każdy meżczyzna jest
      emocjonalnie zwiazany ze swoja matką. Jest to oczywiście zupełnie
      inny rodzaj uczucia niż miłość do kobiety, ale jest. Twój facet
      najprawdopodobniej nigdy nie przeciwstawil sie matce i moze nie tyle
      boi sie, co nie chcialby tego robić aby jej nie urazić. Raczej
      odradzam Ci otwarta konfrontacje w stylu "mama albo ja" - możesz
      pzegrać. Sugerowałbym metode małych kroków, które skutecznie odetna
      go od mamusi. I pod jakimkolwiek pozorem nie zaczynaj wojny z jego
      matką!!! Chyba, ze poszukujesz pretekstu do rozstania. Plan na
      świeta jest ok. Wyglada na to ,ze poznałas wrażliwego człowieka i
      musisz z nim odpowiednio postepować. Ale jeśli okaże się, nic sie
      nie zmienia, to uciekaj.
      • dziewczyna-maminsynka kapitandragan- jedna z niewielu rozsadnych odp. 26.10.09, 15:29
        kapitandragan napisał:

        > Jeśli interesuje Cie męski punkt widzenia..... Sytuacja nie jest dla
        > Ciebie łatwa i dobrze, ze masz tego swiadomość. Przeczytałem
        > dotychczasowe komentarze i generalnie wiekszość piszących każe Ci
        > uciekać. Jest to oczywiście pewne rozwiązanie, ale chyba nie takiej
        > rady oczekiwałaś pisząc swój post?

        Pewnie, ze nie oczekiwalam takiej rady. Gdybym chciala uciec to bym uciekla a
        nie pisala dlugie posty na forum gazeta.pl.


        Dla wyjaśnienia wszelkich
        > watpliwości: mam 38 lat, jestem po rozwodze i raczej nie pasuję do
        > opisu mamninsynka. Pamietaj jednak, ze prawie każdy meżczyzna jest
        > emocjonalnie zwiazany ze swoja matką. Jest to oczywiście zupełnie
        > inny rodzaj uczucia niż miłość do kobiety, ale jest.

        O tym pamietam. Moim celem nie jest calkowite wyeliminowanie matki z jego zycia
        ale to, zeby ona pozwolila mu rozwinac skrzydla. Facet jest naprawde wartosciowy
        - tak twierdze zreszta nie tylko ja ale jego znajomi czy szefowa z pracy. Wiec
        szkoda by bylo, gdyby zyl zyciem mamusi. Dla mnie juz by bylo osiagnieciem,
        gdyby jego matka nie dzwonila do niego czesciej niz raz na tydzien i gdyby ona
        interesowala sie jego zyciem. Teraz to wyglada tak, ze ona notorycznie dzwoni i
        opowiada mu rozne glupoty na swoj temat, np. jaka bluzke kupila czy ze sasiad
        zmienil samochod a sasiadka to ma chyba kochanka itp. Ona nigdy nie pyta sie go
        jak mu sie powodzi - wiem bo mi opowiadal.

        Twój facet
        > najprawdopodobniej nigdy nie przeciwstawil sie matce i moze nie tyle
        > boi sie, co nie chcialby tego robić aby jej nie urazić.

        Owszem sprzeciwial sie wielokrotnie: wiem np. ze jego mamusia byla przeciwna
        mnie i jak on sie uparl, ze razem zamieszkamy to podobo dostala histerii. On mi
        zreszta nigdy o tym nie opowiadal (moze sie wstydzi matki?) ale dowiedzialam sie
        od jego siostry. Zreszta jego mamusia takze byla przeciwna mezowi siostry mojego
        faceta. Wydaje mi sie, ze sprzeciwienie sie mamusi grozi eskalacja a on tego sie
        boi.

        Raczej
        > odradzam Ci otwarta konfrontacje w stylu "mama albo ja" - możesz
        > pzegrać. Sugerowałbym metode małych kroków, które skutecznie odetna
        > go od mamusi. I pod jakimkolwiek pozorem nie zaczynaj wojny z jego
        > matką!!!

        To bylo wlasnie moje pytanie: jak metoda drobnych kroczkow odciac go od mamusi i
        pozwolic zostac mezczyzna. Musze sie tez pochwalic, ze mam pewne osiagniecia.

        Chyba, ze poszukujesz pretekstu do rozstania.

        Nie, planujemy slub.

        Plan na
        > świeta jest ok. Wyglada na to ,ze poznałas wrażliwego człowieka i
        > musisz z nim odpowiednio postepować. Ale jeśli okaże się, nic sie
        > nie zmienia, to uciekaj.

        Po omowieniu sprawy w weekend chcemy pojechac do jego mamusi w pierwszy dzien
        swiat, do moich rodzicow w drugi.
        • enith Re: kapitandragan- jedna z niewielu rozsadnych od 26.10.09, 17:19
          > Po omowieniu sprawy w weekend chcemy pojechac do jego mamusi w pierwszy dzien
          > swiat, do moich rodzicow w drugi.

          O ile mi wiadomo z pierwszego dramatycznego posta, TY chyba nie zostałaś zaproszona na święta, prawda? I w takim układzie pojawianie się znienacka obcej kobiecie w domu, jest takim samym chamstwem i nietaktem, jak jej celowe pominięcie ciebie przy zapraszaniu syna. No chyba, że partner omówił z mamą WASZ przyjazd i matka się zgodziła.
          • dziewczyna-maminsynka Re: kapitandragan- jedna z niewielu rozsadnych od 26.10.09, 17:48
            enith napisała:

            > > Po omowieniu sprawy w weekend chcemy pojechac do jego mamusi w pierwszy d
            > zien
            > > swiat, do moich rodzicow w drugi.
            >
            > O ile mi wiadomo z pierwszego dramatycznego posta, TY chyba nie zostałaś zapros
            > zona na święta, prawda? I w takim układzie pojawianie się znienacka obcej kobie
            > cie w domu, jest takim samym chamstwem i nietaktem, jak jej celowe pominięcie c
            > iebie przy zapraszaniu syna. No chyba, że partner omówił z mamą WASZ przyjazd i
            > matka się zgodziła.


            Teraz juz zostalam zaproszona:-) Odbylam dluga wyjasniajaca rozmowe z moim
            facetem w weekend. Tylko ze jeden dzien spedzimy z jego rodzina a drugi dzien
            swiat z moja. Ja w koncu tez mam mamusie i ona ucieszy sie nas widzac. Nie wiem
            co sie bedzie dzialo jak przyjade do prawie-tesciowej, bo zamierzamy jej w
            swieta powiedziec, ze sie zenimy. Mysle, ze to beda bardzo ciekawe swieta:-)))))
        • chubbba skoro już postanowiłaś, to po co pyatsz? 26.10.09, 22:28
          Jeżeli jesteś zdecydowana na ślub to znaczy, że akceptujesz go takim, jakim jest
          i rozumiesz, że on po prostu jest takim a nie innym człowiekiem - mamisynkiem i
          już inny nie będzie. Sposobów zmiany takiego gościa lub zmiany jego stosunków z
          matką nie ma, no chyba że odwali taki numer że ludzkie pojęcie przechodzi i on z
          nią zerwie kontakty - czego ci życzę, bo inaczej będziesz się męczyć. Mój były
          mąż był bardzo podobny, mamusia również i mnie też się wydawało, że można coś z
          tym zrobić, ale przez 4 lata małżeństwa nie udało mi się nic wskórać. Wszystko
          najpierw uzgadniali razem a następnie komunikowali mi jak będzie, nawet w
          kwestiach mnie samej dotyczących, np. odwoływali zaplanowany przyjazd mojej
          matki za moimi plecami, bo uznali że w tym czasie wybierze się do nas teściowa
          albo usiłowali mi dyktować jak mam się ubierać, czesać, z kim utrzymywać
          kontakty a z kim zerwać, np. z rodzoną siostrą. Teściowa potrafiła przyjechać,
          przestawić nam meble, a mój mąż mówił: po co się irytujesz, przecież teraz jest
          lepiej, mamusia ma taki dobry gust do wnętrz! Mój były mąż w rozmowach ze mną
          też obiecywał poprawę, ograniczenie kontaktów z matką i generalnie, póki ona nie
          dzwoniła albo nie przyjeżdżała, byliśmy niezłym małżeństwem. Ale wystarczył
          jeden telefon, aby zapomniał o naszych ustaleniach i znów mówił i robił to, co
          ona mu namotała na uszy. A ona umiała nim sprytnie manipulować, nastawiać go
          przeciwko mnie, wmawiać mu różne bzdury na mój temat i całe tygodnie zajmowało
          wyprowadzanie go z błędu, przekonywanie że jest inaczej itp. Czasem mozolnie coś
          ustalaliśmy, np. że pojedziemy gdzieś w góry na święta, odpoczniemy od rodziny,
          będziemy sami, już się wspólnie cieszyliśmy na to, a potem po przyjściu z pracy
          dowiadywałam się, że dzwoniła mama i to jest kiepski pomysł, bo święta są dla
          rodziny i musimy jechać do teściów i już on obiecał, że zrobimy to i tamto i
          odwołał wyjazd w góry i bilety kupił ... I ręce mi opadały po raz kolejny, kilka
          razy w takiej sytuacji po prostu jechałam gdzieś sama i płakałam całe święta, że
          on jednak wołał do matki jechać a nie do mnie ... Potem przepraszał, obiecywał,
          wytrzymywał dwa tygodnie i ... kolejny raz ulegał mamie i jej poleceniom i nie
          widział w tym nic złego, bo przecież mama to najbliższa osoba i dobrze "nam"
          życzy. Po 4 latach poddałam się i odeszłam, dzieci nie mieliśmy, więc decyzję
          podjęłam szybko i nie żałuję, spotkałam autonomicznego mężczyznę wolnego od
          nacisków rodzinnych i jest nam razem świetnie. A mój były mąż po dwukrotnych
          próbach z innymi kobietami jest sam, bo żadna nie jest w stanie wytrzymać z
          mamusią i z nim samym. A piszę to wszystko, abyś jeszcze raz przemyślała sobie
          to wszystko, choć przecież wiem, że zdania nie zmienisz, bo miłość to miłość i
          bywa ślepa. Obyś miała więcej szczęścia niż ja.
          • uknown smutna historia, autorkę wątku też to czeka 27.10.09, 10:52
            choć teraz uparcie zdaje się bronić przed prawdą i oczekuje chyba, że dostanie
            proste i przyjemne rady jak zmienić faceta i jego mamusię w modele bardziej
            frendly i irytuje się, gdy dostaje odpowiedź: takich rad nie ma, bo każdego
            człowieka należy albo przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza albo poszukać innego,
            chyba że on sam dostrzeże potrzebę zmiany i własnym wysiłkiem i z własnej woli
            zacznie nowy rozdział w ich życiu - takie rzeczy też się zdarzają, ale nie
            dlatego, że wywalczyła to jakaś kobieta, tylko dlatego że facet dla jakiejś
            kobiety i z miłości do niej chciał stać się lepszym facetem. i to wszystko na
            ten temat. jeżeli widzisz oznaki że on faktycznie chce się zmienić - wspieraj go
            i pomagaj, ale jeżeli się nie uda, jeżeli stare nawyki przeważą, to musisz się z
            tym pogodzić albo odejść. Nie licz na cudowne recepty i nie wpadnij w pułapkę
            aby tyranię matki zastąpić swoją tyranią ..
            • yoginka_pl Re: smutna historia, autorkę wątku też to czeka 27.10.09, 11:09
              uknown
              ta historia nie jest smutna Hubba w odpowiednim czasie ewakuowała
              sie i ułozyła sobie życie. To jest pozytywna historia. A maminsynek
              pierdoła no cóż chyba tez jest szczęścliwy....

              I oby autorke wątku też taka przyszłość spotkała. W jej wieku ma
              duze szanse na poznanie kogoś do życia.

    • kruk51 Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 16:37
      No i przegrasz w tej grze ! A dla czego ? Boś franca ! W moim pojęciu
      to nie facet. To " zero. " On nigdy nie zdecyduje się na przerwanie
      pępowiny. A Ty nie jesteś w stanie akceptować Go takim jakim jest we spół z jego
      dodatkami, czyli rodziną. Wchodzisz w jego życie brutalnie,
      w buciorach do serca i uważasz, że masz prawo. Gdybyście mieli po 20 lat, to
      tak. Takie prawo by walczyć o siebie mielibyście, ale nie jak
      macie dwa razy więcej lat. Brak szacunku i uznania dla jego rodziny jest brakiem
      szacunku dla niego samego. Po prostu rychło Cię znienawi
      dzą. Czy o to Ci chodzi. A Potem opowiesz światu jak bardzo Cię skrzywdzili.
      Lepiej się nad tym wszystkim zastanów. Bo wygrana nie po
      twojej stronie !
      • deodyma Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 20:59

        kruk51 napisał:

        > No i przegrasz w tej grze ! A dla czego ? Boś franca ! W moim
        pojęciu
        > to nie facet. To " zero. " On nigdy nie zdecyduje się na przerwanie
        > pępowiny. A Ty nie jesteś w stanie akceptować Go takim jakim jest
        we spół z jeg
        > o
        > dodatkami, czyli rodziną. Wchodzisz w jego życie brutalnie,
        > w buciorach do serca i uważasz, że masz prawo. Gdybyście mieli po
        20 lat, to
        > tak. Takie prawo by walczyć o siebie mielibyście, ale nie jak
        > macie dwa razy więcej lat. Brak szacunku i uznania dla jego
        rodziny jest brakie
        > m
        > szacunku dla niego samego.






        kruk51, czy z Twoja glowa wszystko ok???
    • zawsze.aliks Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 16:38
      To się powinno zacząć rozwodem - twojego faceta z mamusią, bo
      ewidentnie jest jej poślubiony. Wskazuje na to choćby jego
      starokawalerstwo. Niestety, mamusie maminsynków są przerażająco
      waleczne w kampaniach o ukochanego mężczyznę (czyli synka), a sprawę
      pogarsza i to, że ten o kogo walczysz wcale nie jest po twojej
      stronie. Mam w tej materii doświadczenie. Moja szczera rada - daj
      sobie z nim spokój. Ale że pewnie nie dasz - życzę wytrwałości.
    • sandymann Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 16:47
      Ha ha! Spotykasz się z moim bylym, czy jak? Też spedzał święta i
      sylwestra z matką, tfuj! Kopnij go w tyłek - nie warto się męczyć,
      taki związek to koszmar.
      • jednorazowy3 Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 17:36
        za moich czasow swieta spedzalo sie wlasnie z rodzina czyli m.in. matką
        jak to sie teraz odbywa?
    • lumita Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 17:00
      Miotaczem ognia!!!!
      • dziewczyna-maminsynka Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 17:44
        lumita napisał:

        > Miotaczem ognia!!!!


        Tak drastyczne srodki zostawie sobie na koniec, kiedy wyczerpie rezerwuar
        wszystkich innych cywilizowanych mozliwosci :-)))
        • lali-lali Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 22:50
          Dziewczyno uciekaj natychmiast!!!!!!

          Ja też miałam przez jakiś czas problem z takim mamin-cycem i jego rodzicielką. Nie chcę się powtarzać bo widzę, że tu już wiele mądrych rzeczy napisano. Tego się po prostu nie da zmienić. On jest ze swoją mamusią 40 lat, a Ty zaledwie 5. I jak myślisz kto ma większe szanse? Jeśli ciągle liczysz na to, że go zmienisz to proponuję poczytać coś o kobietach uzależnionych od miłości. Partnera albo akceptuje się takiego jakim jest - wraz ze wszystkimi jego upierdliwymi wadami, albo się kończy związek. Jeśli w jego życiu jest coś niedobrze to on sam musi na to wpaść i spróbować to zmienić. Nie może tak być, że to ty chcesz zmieniać i, że to ty jesteś motorem wszystkiego, bo każdy sam musi być odpowiedzialny za swoje życie. W innym wypadku zostaniesz jego zastępczą mamusią, o czym już ktoś napisał, a nie oto przecież w związku dojrzałych ludzi chodzi. Twojemu facetowi widać jednak tak na prawdę jest dobrze i wygodnie w taki układzie z mamusią( pomimo, że niby narzeka), skoro przez całe swoje dorosłe życie nic z tym fantem sam nie zrobił, więc przejrzyj lepiej na oczy.
          Życzę dużo siły bo wiem jak łato zapętlić się w takim toksycznym związku z mamisynkiem i jak trudno z tego wyjść.
    • xolaptop Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 19:04
      Z tekstu wynika, że ten człowiek zdaje sobie sprawę z problemu, a więc nie ma
      problemu. On zwyczajnie dąży do zgody, bo widocznie jest na tyle mądry, że wie,
      że starszych osób się nie zmieni, bo i po co?
      • dziewczyna-maminsynka Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 19:35
        xolaptop napisał:

        > Z tekstu wynika, że ten człowiek zdaje sobie sprawę z problemu, a więc nie ma
        > problemu. On zwyczajnie dąży do zgody, bo widocznie jest na tyle mądry, że wie,
        > że starszych osób się nie zmieni, bo i po co?


        On na pewno jest pomiedzy mlotem i kowadlem. Ale mnie np. bulwersuje przede
        wszystkim zachowanie jego mamy: wydaje mi sie to dziwne, ze ona codziennie lub
        co 2 dni do niego wydzwania. Chodzi mi o czestotliwosc dzwonienia a nie o fakt,
        ze w ogole dzwoni. Wydaje mi sie ze ona jest strasznie agresywna z tym swoim
        narzucaniem sie. W koncu kobieta ma meza, jeszcze jedno dziecko - corke i wnuki.
        • enith Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 20:23
          > On na pewno jest pomiedzy mlotem i kowadlem. Ale mnie np. bulwersuje przede
          > wszystkim zachowanie jego mamy: wydaje mi sie to dziwne, ze ona codziennie lub
          > co 2 dni do niego wydzwania.
          To może zamiast się bulwersować zachowaniem mamusi, powiedziałabyś partnerowi, żeby poprosił mamę o nie zawracanie mu co dwa dni głowy pierdołami? A nie przyszło ci na myśl, że może partner lubi te rozmowy o głupotach z mamą?
          > ze w ogole dzwoni. Wydaje mi sie ze ona jest strasznie agresywna z tym swoim
          > narzucaniem sie.
          No właśnie, tobie się wydaje. Nie uważasz, że gdyby twój partner też uważał, że mama się "agresywnie narzuca", to coś by z tym zrobił?
          W koncu kobieta ma meza, jeszcze jedno dziecko - corke i wnuki
          > .
          A skąd pewność, że córki też nie raczy tymi swoimi telefonami?
          Mam wrażenie, że zachowanie mamy przeszkadza wyłącznie tobie, nikomu innemu, a już z pewnością nie twojemu partnerowi. I tak tłuczesz facetowi do głowy, że ma coś z tym zrobić, on dla świętego spokoju robi, ale i tak do końca życia teściowej będziesz mieć jazdy i wojny o miejsce w stadzie. Przy czym, decydując się na ślub z maminsynkiem, zasadniczo nie masz prawa narzekać. W końcu "widziały gały co brały". Nie spodziewaj się więc, że facet w sile wieku z maminego cycka zamieni się nagle w zdecydowanego i asertywnego mężczyznę.
        • deodyma Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 21:05

          > On na pewno jest pomiedzy mlotem i kowadlem. Ale mnie np.
          bulwersuje przede
          > wszystkim zachowanie jego mamy: wydaje mi sie to dziwne, ze ona
          codziennie lub
          > co 2 dni do niego wydzwania. Chodzi mi o czestotliwosc dzwonienia
          a nie o fakt,
          > ze w ogole dzwoni. Wydaje mi sie ze ona jest strasznie agresywna z
          tym swoim
          > narzucaniem sie. W koncu kobieta ma meza, jeszcze jedno dziecko -
          corke i wnuki





          jakbym czytala o swojej tesciowej:)
          obie mogltby sie zaprzyjaznic, serio, wszak na tych samych falach
          nadaja!
          tylko ze ja ze swoja zerwalam wszelkie kontakty, bo taki numer
          wywinela przed dwoma miesiacami, ze szkoda gadac a babka jest tak
          trzepnieta, ze drugiego oryginala takiego ze swieca nie znajdziesz:D
          nie ludz sie, ona sie nie zmieni!
          moja od 9 lat mnie nie trawi, bo inna kandydatke na zone wymarzyla
          sobie dla syna.
          zreszta dla niej by bylo najlapiej, zeby maz nie zakladal w ogole
          rodziny, tylko mieszkal z nia, chodzil do pracy i cala pensyjke jej
          oddawal.
          maz wyprowadzil sie z domu w wieku 19 lat i juz wtedy bylo ciezko z
          nia w domu wytrzymac, tak mowil.
          • deodyma Re: Jak walczyc z rodzina maminsynka? 26.10.09, 21:11
            aaa!
            zapomnialam dodac, ze gdyb zaszlam w ciaze, przezyla wstrzas
            psychiczny, bo pojawienie sie dziecka nie bylo jej po nosie.
            usilowala mi wmowic, ze ciaza jest wpadka a maz jest ze mna tylko i
            wylacznie ze wzgledu na dziecko.
            i ze kolejne bachory tez dam sobie zrobic tylko dlatego, by go przy
            sobie zatrzymac:D
            maz sie wsciekl a ja powiedzialam babie ze stoickim spokojem, ze nie
            chce jej wiecej znac, ze moja noga nigdy wiecej nie powstanie w jej
            domu i nie chce jej ogladac w swoim domu, bo ja z chalupy na zbity
            pysk wywale:)
            koszmarna baba...
    • olo-ratuj Walka z góry skazana na przegraną! 26.10.09, 22:15
      Wariant chwilowo optymistyczny: dopięłaś swego, wygrałaś Ty jesteś
      na pierwszym miejscu i ... zajmujesz miejsce mamusi tj. pilnujesz
      wszelkich dat (w tym uroczystości - nie tylko rodzinnych), wszystko
      musisz sprawdzać (czy i jak zostało wykonane - uwaga na wszelkie
      sprawy odłożone przez Twojego Księcia (Małego) na później!!!),
      rozwiązujesz problemy nie tylko swoje, nie tylko Wasze ale i JEGO
      (nie licz na to, że ominą Cię zwłaszcza te małej wagi)... itd.
      Wkrótce wszystko zaczyna go przerastać i zostajesz zmuszona do
      matkowania dorosłemu facetowi. Nie licz na taryfę ulgową jak czegoś
      nie dopilnujesz, nie dokończysz za niego lub nie dokonasz - nawet
      jeśli byłaś bardzo chora lub miałąś głowę przeładowaną informacjami,
      kłopotami, myślami - to nie jest ważne! A gdy już Ci się bycie Jego
      mamą znudzi zauważysz, że samodzielnie z własnej inicjatywy (bez
      nacisków, przypominania, awanturowania itd.) nie zrobi nawet
      najbardziej błahej rzeczy. Coraz bardziej wchodząc w rolę jego matki
      zauważysz, że Twój mężczyzna staje się dla Ciebie coraz bardziej
      aseksualny... Wygrana? Tylko w przypadku gdy Twoje instynkty
      macierzyńskie nie są zaspokojone...
Pełna wersja