SYNOWA KONTRA TESCIOWA

27.10.09, 01:54
Mam wspanialego Meza, mamy rowniez cudowana coreczke (ma 2 msc). Nie
mieszkamy w Polsce lecz niemalze na 2gim koncu Swiata...
Problem z moja tesciowa pojawil sie wraz z pojawieniem mojego
dziecka. Na kika dni przed porodem ,przyleciala do nas na msc moja
mama ktorej nie widzialam rok, oczywiscie mamy kontakt na skype ale
to kolosalna roznica widziec mame w realu niz przez kompa. Tescie
mieszkaja od nas jakies 3km, moja mama oczywiscie przez ten msc
mieszkala z nami.
Na 2gi dzien po porodzie bylam juz z Mala w domu, przyszli tescie.
Corke trzymala moja mama a tesciowa podeszla do niej i powiedziala
"daj mi ja, ty masz ja na codzien" wyrywajac tym samym dziecko. I
tak bylo za kazdym razem. Nie liczyla (tzn nadal nie liczy) sie z
nikim. Strasznie mnie to zabolalo bo moja mama miala okazje tylko
przez msc widziec wnuczke, zobaczy ja dopiero za rok na zywo a ona
moze ja widziec o wiele czesciej. Jakis czas temu pojechalismy do
tesciowej do pracy by oczywiscie mogla sie pochwalic wnuczka
(zapomnialam wspomniec ze moja T. nie miala nigdy ani siostry ani
corki). Jej kolezanka (nie ma i nie moze micec dzieci)chciala Mala
wziazc na rece a T. nic.Jakby nic nie slyszala.
Podobna historia- byli u nas , T, tradycyjnie 3mala Mala ,ktora
zrobila sie glodna i zaczela plakac.Bylam w tym czasie w kuchni ale
slyszalam jak T, mowi "glodna jestem, placze a mama mi jesc nie chce
dac", podeszlam do nich(moj Aniolek akurat przestal plakac)i mowie
do T. ze wezme Mala i nakarmie, na co T. "teraz to my cie nie
chcemy". Wcielo mnie na calego.Nie wiedzialam co powiedziec i
powtorzylam to samo co powiedzialam wczesniej a ona nic. Spojrzala
na mnie jakbym bo chinsku mowila. Polecialam do lazienki, zaryczana
jak cholera.Wyszlam z niej po 20min ,kiedy oni poszli.Moj Aniolek
nadal glodny,darl sie w nieboglosy...
W czasie ciazy widywalismy sie z tesciamy raz na tydz lub 2 tyg. A
teraz dzwonia co 2 dni wpraszajac sie do nas lub nas zapraszajac.
Nie musza wspominac ze scenariusz zawsze ten sam - czyli kolacja,
Mala sie budzi i placze, ja dochodze by wziazc ja na rece a T.
"zostaw ja, zjedz kolacje a ja ja wezme".I kolysze nia jakby to nie
bylo dziecko lecz worek z pyrkami. Oczywiscie nikt inny nie ma prawa
jej odebrac dziecka...
W dodatku to wtracanie sie ,mi mowi ze ja musze brac Mala za duzo na
rece (co jest akurat nieprawda) a sama ja trzyma ile wlezie ,
ostatnio 7,5godz (miala w tym czasie 15min przerwy -wzielam Mala na
"cycora" ,ledwo co skonczylam T. mi wrecz wyrwala dziecko).
Traktuja mnie i mojego Meza jak pare "szczeniakow" ktore maja
dziecko a nie maja zielonego pojecia o niczym a zwlaszcza o
dzieciach.Dodam ze podchodze pod 30stke, moj Maz 2lata mlodszy.
Moj Maz wie o powyzszych zdarzeniach, chcial porozmawiac z T. ale
odradzilam, chcialam im tzn Jej dac szanse ale wczorajszy wspolny
obiad zakonczyl sie moim placzem i wczesniejszym powrotem do domu.
Wkurza mnie to ze T. sie z nikim nie liczy , zwlaszcza ze mna, za
naszymi plecami planuja zycie swojej wnuczki a naszego dziecka.
Chrzciny zaczeli planowac w polowie mojej ciazy.Dowiedzialam sie o
tym od mojej mamy ktora rozmawiala z nimi na skypie. Jakos poruszyli
temat chrzcin, co i jak na co moja mama powiedziala im ze z tego co
wie chrzciny bedziemy robic w Polsce. Na co oni ze to zly pomysl, bo
lepiej zrobic tutaj gdyz oni raczej nie dostana wolnego na Polske a
poza tym mozna waziazc jakiegos znajomego ktory by "zastepowal" tu
chrzestnego lub chrzestna.
Za rok planowalismy z Mezem jeszcze urlop tygodniowy w 3jke a oni
ze absolutnie z dzieckiem nie pojedziemy bo sobie nie odpoczniemy i
oni sie dzieckiem zaopiekuja.Nawt nie spytali sie nas o zdanie.

PROSZE, DORADZCIE CO ZROBIC!!! Dla mnie to powazny problem gdyz
nie chce by moja corka tracila kontakt z tesciami gdyz mino wszystko
szanuje ich ale dostaje powoli na nich alergie...
A moze nie ma problemy tylko ja wyolbrzymiam?? Sama juz nie wiem...


    • niciaa Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 27.10.09, 10:55
      podziwiam Twoja cierpliwosc! ja bym sie nie patyczkowala, w koncu Ty jestes matka i masz ostateczne slowo! bierz mala na rece kiedy tylko chcesz, bo Ty jestes jej mama i masz do tego prawo. powiem szczerze ze czasami moze przesadzam, ale w takiej sytuacji bym powiedziala jej co mysle i unikala kontaktow z nia. i tez dziwie sie Twojemu mezowi, powinien w takiej sytuacji odrazu zareagowac i moim zdaniem tesciowa nie zachowuje sie normalnie. pozdrawiam
    • rena.k Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 27.10.09, 10:59
      Utnij to. Córka nie straci kontaktu z dziadkami, ale nie musi ich
      widywac co drugi dzień. Miałam podobnie.
      Nie płacz przy teściowej, nie pokazuj, że jej zachowanie wyprowadza
      Cię z równowagi. Powiedz, ze bierzesz dziecko i je weź, nie czekaj
      aż on Ci je da. To Twoje dziecko. No i nie przyjmujcie tych
      zaproszeń, nie zapraszajcie ich. Mąż faktycznie mógłby z nią o tym
      porozmawiac, może sie obrazi, ale kiedyś jej przejdzie. Nie mozecie
      się tak męczyć.
    • black_tangens Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 27.10.09, 11:05
      anusiak776 napisała:

      > Mam wspanialego Meza, mamy rowniez cudowana coreczke (ma 2 msc). Nie
      > mieszkamy w Polsce lecz niemalze na 2gim koncu Swiata...
      > Problem z moja tesciowa pojawil sie wraz z pojawieniem mojego
      > dziecka.
      > Na 2gi dzien po porodzie bylam juz z Mala w domu, przyszli tescie.
      > Corke trzymala moja mama a tesciowa podeszla do niej i powiedziala
      > "daj mi ja, ty masz ja na codzien" wyrywajac tym samym dziecko. I
      > tak bylo za kazdym razem. Nie liczyla (tzn nadal nie liczy) sie z
      > nikim. Strasznie mnie to zabolalo bo moja mama miala okazje tylko
      > przez msc widziec wnuczke, zobaczy ja dopiero za rok na zywo a ona
      > moze ja widziec o wiele czesciej. Jakis czas temu pojechalismy do
      > tesciowej do pracy by oczywiscie mogla sie pochwalic wnuczka
      > Podobna historia- byli u nas , T, tradycyjnie 3mala Mala ,ktora
      > zrobila sie glodna i zaczela plakac.Bylam w tym czasie w kuchni ale
      > slyszalam jak T, mowi "glodna jestem, placze a mama mi jesc nie chce
      > dac",
      > PROSZE, DORADZCIE CO ZROBIC!!! Dla mnie to powazny problem gdyz
      > nie chce by moja corka tracila kontakt z tesciami gdyz mino wszystko
      > szanuje ich ale dostaje powoli na nich alergie...
      > A moze nie ma problemy tylko ja wyolbrzymiam?? Sama juz nie wiem...
      >
      >
      Stara samica próbuje zabrać młodej samicy obiekt prestiżu jakim jest dziecko aby
      poprawić sobie pozycję w stadzie i aby (być może) udowodnić nieprzydatność
      młodej samicy.
      A tak na poważnie: napisałaś że żyjesz za granicą. Teściowa nie jest Polką? Ja
      znam taką sytuację: miałam koleżankę, która wyszła za mąż za cudzoziemca i
      zamieszkała w jego kraju. Teściowa omijała ich dom do momentu pojawienia się
      dziecka. Kiedy urodziła się mojej znajomej córeczka teściowa na dobrą sprawę
      wprowadziła się jej do domu. Na początku teściowa “tylko” pomagała, potem
      zaczęła dyktować jak wnuczka ma być ubrana i co wnuczka ma jeść, potem teściowa
      zabroniła mówić mojej znajomej do własnego dziecka po polsku. Na szczęście
      teściowej pół roku po urodzeniu się dziecka się zmarło, bo nie wiem do czego by
      doszło.
      • anusiak776 Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 27.10.09, 23:34
        nie, moja Tesciowa jest Polka ale jest podobna sytuacja jaka
        opisalas... Musze cos z tym zrobic bo boje sie pomyslec co bedzie
        pozniej..
        Narazie z Mezem postanowilismy ograniczyc te spotkania...
        Hmmmm chyba faktycznie T ,stara sie mi udowodnic kto jest gora a ja
        myslalam ze mam jakies urojenia, ze wyolbrzymiam...
        Dzieki
    • plastelinka.czerwona głupota 27.10.09, 11:53
      Dlaczego baby tak lubią te wojny z teściowymi? Zamiast powiedzieć "Przepraszamy,
      nie mamy dziś czasu, zobaczymy się w przyszłą niedzielę", to męczą się i
      cierpią. Jakaś potrzeba telenoweli w życiu czy co?
      • fajny-dom Re: głupota 27.10.09, 23:55
        To prawda i zgadzam się z wypowiedzią plastelinka.czerwona.Sama jestem
        teściową,ale zachowanie Twojej teściowej bardzo mnie dziwi...Powiedz jej
        spokojnie o tym co myślisz i jak widzisz wasze relacje,ale zrób to delikatnie z
        uśmiechem najlepiej wspólnie z mężem,a może niech mąż mówi ale Ty bądż przy
        tym.Myślę,że najgorsze jest milczenie i płakanie,życzę powodzenia.Mam
        nadzieje,że wszystko się ułoży.
        • anusiak776 Re: głupota 28.10.09, 00:32
          Dzieki, dzieki, dzieki!!
          Rozmowa bedzie chyba nieunikniona chociaz nie ukrywam ze sie boje...
          Nie chce Jej tzn Tesciowej urazic bo nie o to mi chodzi. Chce tylko
          by mnie szanowala jaka Matke swojej wnuczki a nie zachowywala sie
          jakby miala do czynienia z para smarkow ktorych trzeba prowadzic za
          raczke.
          Wychodze tez z zalozenia ze ona juz swoje dzieci wychowala a bycie
          babcia to nie macierzynstwo. To moje pierwsze dziecko, wczesniej z
          maluszkami za specjalnego kontaktu nie mialam ale mysle ze sobie
          doskonale radze jako matka i gdybym potrzebowala rady lub pomocy to
          napewno bycdala znac..
          Jest babcia ale to chyba nie znaczy ze gdy sie pojawi ma zastepowac
          matke wnuczce...
          Myslalam ze wyolbrzymiam ale chyba nie....
          DZIEKI JESZCZE RAZ
          • skarbek2-2 Re: głupota 28.10.09, 11:43
            Niestety nie ma szans na to ,żeby nie poczuła się urażona,bo takie
            są zaborcze mamusie mężów.Mój syn ma już 17 lat i wciąż słyszę jak
            mam go wychować,a jeżeli nie robię tego co chce teściowa to znowu
            się obraża.I nie pomogło to,że już na początku zwróciłam jej
            uwagę,że to moje dziecko i jako jego matka mam prawo decydować,co
            będzie dla niego dobre-moja teściowa wciąż twierdzi,że ona jest
            mądrzejsza i wie lepiej.
    • anusiak776 Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 28.10.09, 16:23
      ahhhh.... Wczoraj moje Maz wrocil z pracy i powiedzial ze rozmawial
      zarowno z Mama i Tata na temat dziecka.Tesciowa nalegala bardzo by
      powiedzial co sie ze mna dzieje. Oczywiscie, oni nie rozumieja
      mojego zachowania bo przeciez to babcia i ma prawo nosic wnuczke.
      Tesciu powiedzial ze T. to by najchetniej widywala Mala codziennie
      ale nie chce nam glowy zawracac... Moj Maz do mnie,ze ja mam dziecko
      na codzien a ona nie. To mnie rozwalilo na maxa- PRZECIEZ JESTEM
      MATKA to jak moge nie miec dziecka na codzien a co k*** od swieta??
      Przepraszam -ponioslo mnie. Ahaaa i ze T.chce mi pomoc tym ze jak
      jest to sie zajmuje dzieckiem ale ja nie potrzbuje pomocy.Gdyby tak
      bylo to bym poprosila i tyle. Ona widzi Mala kilka razy w tyg wiec
      chyba nie ma potzreby zeby ja non stop nosila itp. Ja sie wczoraj
      musialam Mezowi tlumaczyc ze moze mam ochote nosic corke jak oni sa
      bo wg tego co powiedzial dziecko powinno nalezec do niej. Ona ma
      prawo cieszyc sie byciem babcia a ja nie mam prawa cieszyc sie
      macierzynstwem??????
      Dzisiaj T. ma przyjechac na rozmowe, oczywiscie poklocila sie
      wczoraj z moim Mezem, przypuszczalnie dlatego ze zwracal Jej uwage.
      Teraz wyszlo na to ze ja sie nie potrzebnie czepiam bo przeciez to
      babcia ale do cholery ja jak juz wczesniej wspomnialam mam prawie 30
      na karku i nie widza mi sie texty typu "zjedz najpierw obiad ,ja
      wezme Mala" (siedzimy przy stole a Mala np.placze. Mam chyba prawo
      zajmowac sie dzieckiem kiedy chce, ona juz swoje dzieci wychowala a
      ze nie miala corki to trudno sie mowi.Nie oznacza to ze teraz jak
      sie pojawila Mala to bedzie sie w matke bawic.
      Boje sie tego spotkania- juz widze jak bedzie ,ona sie zacznie
      tlumaczyc ze w cale zle nie chce, ze kocha wnuczke i chce z nia
      spedzic troche czasu, wytlumaczy sie ze wszystkiego ze zle odberalam
      jej zachowanie. Mi braknie argumentow i ....
      HELPPPPPPPPPPPPPPPPPP
    • kicia031 Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 28.10.09, 16:38
      Nie dziwie sie, ze tesciowa traktuje cie jak dziecko, skoro jak
      dziecko sie zachowujesz. Nie nakarmilas glodnego dziecka, bo
      tesciowa nie chciala ci go dac? No litosci.

      Mowisz krotko: prosze nsatychmiast dac mi malego i koniec, dodajec,
      ze przy nastepnej takiej sytuacji wyprosisz tesciowa z domu i nie
      bedzie miala do niego wstepu.

      Tak sie zachowuje dorosla, asertywna matka, a nie idzie na 20 minut
      plakac do lazienki.

      ocknij sie, masz dziecko, jestes dorosla, musisz sie o nie
      troszczyc. Krtos robi twojemu dziecku krzywde, a ty zamiast go
      bronic idziesz plakac do lazienki?
    • enith Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 28.10.09, 18:29
      Dziewczyno, masz problem przede wszystkim ze sobą, a dopiero potem z teściową. Dorosła z ciebie kobieta, żona i matka, a dajesz się teściowej w SWOIM WŁASNYM DOMU doprowadzać do histerii, bo ta nie chce ci podać dziecka do karmienia. No daj spokój, ile ty masz lat? Mówisz teściowej "teraz będę karmić małą, proszę mi ją dać" i bierzesz dziecko, a nie żebrzesz, żeby ci córkę podać, a jak nie, to idziesz ryczeć do łazienki. No jak to wygląda? Miejże dzieczyno jaja i choć odrobinę asertywności! Teściowa planuje chrzciny za granicą? Proszę bardzo, niech planuje! A wy kupujcie bilety do Polski i reazlizujcie swój plan zorganizowania chrzcin w kraju, tak, jak ustaliliście! Chcecie jechać z małą na wakacje w przyszłym roku? Co za problem, bukujecie lot i hotel, i lecicie. Teściowa się burzy? A niech się burzy na zdrowie! To nie twój problem i nie twoje zmartwienie. Ty masz spędzić wakacje według planu, który sobie z mężem ustaliliście, a nie pod dyktando starej baby. Weź się w garść i przyjmij do wiadomości, że to wyłącznie od ciebie zależy częstotliwość i jakość spotkań dziadków z twoją córką. I jeśli nie podoba ci się zachowanie teściowej, wypraszasz ją z domu i nie dajesz się prowokować, czy zapędzać w kozi róg. Twoja teściowa jest osobą "wszystkowiedzącą", rozstawiającą (skutecznie!) wszystkich po kątach, gruboskórną i obcesową. Dlatego twoje delikatne sugestie na jakikolwiek temat do niej nie docierają. Traktuj ją więc tak, by dotarło: nie baw się w gładkie słówka, nie przyjmuj pozycji petenta, nie bój się wręcz jej urazić, jeśli jest to jedyny sposób na to, by dotarło do niej, że wszelkie decyzje dotyczące małej podejmujesz wyłącznie ty i mąż. Jeśli wizyty teściowej są dla ciebie tak wykańczające psychicznie (choć nie powinny być, gdybyś choć trochę uodporniła się na zagrywki i zachowania teściowej), to ogranicz liczbę wizyt! I jeśli twój mąż nie ma jaj powiedzieć mamie, że na razie ma dać spokój z wizytami, zadzwoń do niej ty i jej to powiedz, krótko i konkretnie, bez tłumaczeń. Przecież właściwie od momentu urodzenia dziecka ZAWSZE ktoś wam asystował, najpierw twoja własna mama, teraz teściowe zwalający się wam na głowy co drugi dzień? A ty i mąż to co? Nie macie prawa do chwili prywatności z waszym pierworodnym dzieckiem? Zawalcz o to, bo naprawdę warto. Teściom korony z głowy nie spadną, jeśli widywać was będą przez jakiś czas rzadziej, a i ty odpoczniesz troszkę psychicznie od "terroru" mamusi. Powodzenia :)
      • horpyna4 Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 28.10.09, 18:59
        Dziecko jest córką synowej, a nie lalką teściowej!

        Teściowa zachowuje się tak, jakby dorwała się do zabawy lalką. To
        trzymanie i nieoddawanie matce przypomina walkę o ulubioną zabawkę...
        • kai_30 Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 28.10.09, 21:31
          Owszem, ale i matka zachowuje się jak mała dziewczynka w piaskownicy, becząca,
          bo ktoś jej zabrał zabawkę.

          Nie wyobrażam sobie, jak tak można - i piszę tu o Twoim zachowanie, droga
          autorko wątku, nie o zachowaniu Twojej teściowej. Tego sobie wyobrażac nie
          muszę, bo moja ma podobne zapędy, ale nigdy, NIGDY nie pozwoliłam jej "rozwinąć
          skrzydeł". Mieszka 10 minut spacerkiem od nas, ale przychodzi max raz na dwa
          tygodnie, bo mamy swoje sprawy i parę razy już pocałowała klamkę, jak przyszła
          bez zapowiedzi. My u nich bywamy raz na miesiąc. Bierze wnuka na ręce, owszem,
          ale tego jej akurat nie bronię - ma kobita siłę, żeby nosić jedenastokilowego
          pięciomiesięczniaka, niech sobie ponosi, to nie moje plecy będą boleć. Ale jak
          mały zaczyna płakać, po prostu podchodzę i go zabieram. Nie proszę, żeby mi go
          dała, tylko oznajmiam, że go biorę do karmienia. I już!

          To może być trudne na początku, ale to jedyne wyjście - Ty jesteś matką, Ty
          decydujesz. o tym, jak często i czym ma być karmione Twoje dziecko, jak się nim
          zajmować, jak je wychowywać, gdzie i kiedy ochrzcić. Tylko Ty i Twój mąż.

          Masz dziecko, czas dorosnąć.
      • jmama Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 28.10.09, 21:12
        też zwróciłam uwagę na to, że zamiast nakarmić dziecko poszłaś płakać do
        łazienki! Litości! A gdyby teściowa siedziała u Ciebie jeszcze 2 godziny to też
        byś dziecku jeść nie dała? Według mnie zamiast tak przejmować się teściową i tym
        żeby jej przypadkiem nie urazić zacznij myśleć bardziej o sobie i dziecku i o
        tym co dla Was najlepsze. Ilość wizyt tez bym ograniczyła. Poza tym w czasie
        takiej wizyty teściowa może dziecko powozić w wózku zamiast ciągle je nosić.
        • lidzioszka Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 28.10.09, 23:37
          bez przesady! po pierwsze: dziecko nie umrze z głodu w pół godziny,
          (pożniej wyrastają małe grubaski przekarmione przez nadopiekuńcze
          mamusie, i oczywiście nie zawsze płacz oznacza to, że dziecko jest
          głodne)po drugie: czasami sytuacja jest taka, że nie każda kobieta
          ma odwagę nawrzeszcześ na teściową, więc lepiej jest popłakać gdzieś
          w kącie niż rozbeczeć się na oczach owej teściowej- ta dopiero
          miałaby satysfakcję! po trzecie, gdzie jest mąż? Chyba jezeli kocha
          żonę to nie powinien dopuszczać by takie rzeczy miały miejsce!!!
          ufff ulzyło mi ;)
          • enith Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 29.10.09, 01:38
            Czytaj ze zrozumieniem! Nikt nie napisał, że dziewczyna ma wrzeszczeć na teściową, tylko że ma zachowywać się wobec niej asertywnie. Tymczasem we własnym domu kobieta pozbawiona jest prawa do decydowania o dziecku, bo teściowa wie lepiej! A najgorsze jest właśnie zachowanie matki, która zamiast ustawić brykającą teściową do pionu, ucieka do łazienki i ryczy. To jest twoim zdaniem prawidłowe zachowanie? Bo moim zdaniem dziewczyna jest albo niestabilna emocjonalnie, albo ma bardzo niskie poczucie wartości, co teściowa zauważyła i z premedytacją wykorzystuje, udowadniając młodej mamie na każdym kroku, że jest głupsza i nie potrafi zająć się własnym dzieckiem. Dziewczyna musi się ogarnąć i przestać dać traktować jak głupia gąska. Zmiana zachowania u niej prawie na pewno pociągnie za sobą zmianę zachowania teściowej, która w końcu zorientuje się, że synowa nie da po sobie jeździć, jak po łysej kobyle i też ma swoje zdanie. A mąż? Mąż to też dupa wołowa, że z matką nie pogada i jej pewnych rzeczy nie uświadomi :/
            • mozambique Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 29.10.09, 13:04
              moze gdyby mataka w koncu zajarzyła ze urodziła dziecko z krwi i
              kosci a nie aniołka to moze i by mu jeść nawet dała ?
    • anusiak776 KOBIETY!! WIEKIE DZIEKI!!! 29.10.09, 14:40
      Otworzylyscie mi oczy, za co kazdej z Was sie Nobel nalezy:)
      Swojego posta napisalam tylko po to by dowiedziec sie czy moja
      Tesciowa nie przekracza jakiejsc granicy jesli chodzi o bycie
      babcia.Dzieki Wam,moje Drogie otworzylam oczy na prawde. Tresc kilku
      postow naprawde mnie zabolala ale tego mi bylo trzeba, takiego
      porzadnego kubla z zimna woda na glowe. Otrzezwilo mnie to
      calkowicie.
      Sama nauczylam Tesciowa bycia gora, balam sie jej zaprzeczyc i
      powiedziec swoje zdanie tylko godzilam sie na wszystko,nawet na
      rzeczy ktore mnie zajebiscie (sorry) bolaly.Nie chcialam jej ranic
      a tym samym pozwalalam ranic siebie...
      Kiedys bylam osoba o bardzo twardym tylku tylko ze mam na koncie
      nieudane malzenstwo, moj cudowny "ex" pokazal bardzo szybko po
      slubie swoja prawdziwa nature. Mieszkalismy razem zagranica, on
      niemalze codziennie pil a potem mu odwalalo -delikatnie sie wyraze.
      Nie mialam wtedy nikoga przy sobie bo odseparowalam sie od
      wszystkich bo "namawiali mojego meza do picia".Obwinialam wszystkich
      tylko nie jego. Po kazdej "akcji" byly kwiaty.przeprosiny i
      obiecanki ze sie zmieni. Calkowicie mnie zdominowal i zabil we mnie
      ta sile wewnetrzna jaka mialam.Od tamtej pory pozwalalam siebie
      ranic ale skonczylo sie... Musze od nowa nauczyc sie panowac nad
      wlasnym zyciem i mowic to co mysle bez obaw...
      Skonczyla sie zabawa mojej T w matke mojego dziecka, nie miala corki
      i nie bedzie miala. To Malenstwo jest moje i ja (wraz z Mezem
      oczywiscie) decyduje o tym kiedy ma spac kiedy nie, w co ma byc
      ubrane, kto ma je trzymac, gdzie ma lezec. Ona widziala we mnie
      osobe ktora im dala upragniona dziewczynke a nie matke swojej
      wnuczki. KONIEC, BASTA , FINITO!!!!!!!!!!
      Zaprosze ja na rozmowe, ale szczera jak cholera, skoncza sie te
      spotkania co kilka dni, raz na 2-3 tyg starczy. Moi tescie wychodza
      z zalozenia ze trzeba sie czesto spotykac by nie stracic ze soba
      kontaktu. Ludzie, sa telefony.mozna zadzwonic i sie dowiedziec co
      slychac. Poza tym ciagle nam i bratu mojego meza mowia co mamy robic
      (raz nam wmawiali ze MUSIMY zalozyc sobie tel domowy - na chusteczke
      nam to??my chyba wiemy co potzrebujemy a co nie)tylko ze szwagier ze
      swoja dziewczyna byli na tyle madrzy ze ograniczyli spotkania do
      jednego na msc- 1,5msc. Przestali tez odbierac telefony.Oni musza
      przestac nas traktowac jak male dzieci, my mamy wlasne zycie. Musze
      odciac ta pepowine.
      Balam sie rozmowy z Tesciowa ale dzieki Wam otworzylam oczy i mam w
      sobie sile jak nigdy!!!
      JESZCZE RAZ WIELKIE DZIEKI!!!
      Mam nadzieje ze podczas rozmowy bede twarda i nie dam sie!!!
      Trzymajscie kciuki!!
      • rena.k Re: KOBIETY!! WIEKIE DZIEKI!!! 30.10.09, 10:23
        Brawo, tak trzymaj. Moja teściowa miała podobne odchyły jak
        urodziłam syna. Gorzej, potrwafiła przyjechac do nas pijana, obijała
        się o futrynę drzwi i chciała brac do noszenia spiące dziecko.
        Oczywiście zadecydowała, ze ja wracam do pracy, ona się małym
        zajmnie. Postawiłam się od razu, nie powiem, miałam łatwiej, bo moja
        zagrażała dziecku (alkohol) i wszyscy byli po mojej stronie.
        Oczywiście była wielka obraza. No to się nie odwiedzaliśmy ;) Teraz
        spotykamy się raz na miesiąc, da się wytrzymać. Gorzej, bo budujemy
        dom w jej okolicy, a ja znowu jestem w ciąży. No i teraz nie zostanę
        raczej na wychowawcym tylko wrócę do pracy. No i na pewno bedzie
        foch, jak zatrudnię opiekunkę, a nie ją, zwlaszcza, że nie pracuje i
        nie ma jeszcze prawa do emerytury ;( Ale dam sobie radę. Muszę.
        • anusiak776 Re: KOBIETY!! WIEKIE DZIEKI!!! 30.10.09, 19:23
          Twoje tesciowa ma problem z alkoholem wiec nie ma szans zeby
          pilnowala Ci dziecko kiedy bedziesz w pracy. Musi to zrozumiec ,
          przeciez tu nie chodzi o nic innego jak obezpieczenswo Twoich
          dzieci!! Wiec lepiej niech faktycznie robi to opiekunka niz
          tesciowa. Nic sie nie lam -wszysko sie ulozy.
          Ja jeszcze nie mialam okazji z maja tesciowa rozmawiac... Wczoraj
          staralam sie Mezwoi wyjasnic ze spotkania z nimi sa za czesto gesto,
          Jak obliczylam -6 razy w tym miesiacu z czego 3 razy byli u nas co 2
          dni. On ciagle , ze maja prawo widziec sie z wnuczka. PIPPPPPPPPPP,
          ale ja mam prawo chyba spedzic tez weekend z mezem a nie z wesola
          gromadka. Poeidzialam mu ze najlepiej bedzie jak sie bedziemy
          widywac 2razy na msc. A on ze jego mama chcialaby sie z Mala widziec
          codziennie ale tego nie robi. Noz do kurki wodnej,faktycznie bardzo
          idzie mi na reke tzn nam, skoro przez 24dni widzielismy sie 6 razy
          czyli co 4 dni(statystycznie). Zachowuje sie tak jakby nam narzucala
          spotkania, nie my o nich decydujemy ale ona. Juz mu, Mezowi
          zapowiedzilam ze ten weekend nalezy do nas i nie ma zadnych
          spotkan.
          Ostateczne starcie tzn rozmowa z T. bedzie w nastepnym tyg ,ale mam
          nadzieje ze nie nawiedzi nas w poniedzialek....
          POzdawiam

          "Boze, spraw zeby mi sie chcialo tak bardzo jak mi sie nie chce..."
          • fajny-dom Re: KOBIETY!! WIEKIE DZIEKI!!! 01.11.09, 19:21
            Kochana jak szczerze i spokojnie porozmawiacie z Teściami zapewne wszystko sobie
            wyjaśnicie...Ale nie ustalajcie częstotliwości spotkań,życie samo to
            ureguluje.Jak będziecie chcieli gdzieś wyjść z mężem poprosicie o opiekę nad
            dzieckiem Teściową i nie zawsze będzie to wtedy kiedy harmonogram przewiduje...i
            co wtedy?Po szczerej rozmowie Teściowa powinna zrozumieć sens Waszych obaw,ale
            nie ograniczajcie Jej kontaktów z dzieckiem.Dziecku kontakty z Dziadkami są
            naprawdę potrzebne szczególnie jak będzie miało rok,dwa lub więcej
            latek,wierzcie mi.Mam bardzo mądrą Synową i to Ona powiedziała mi jak widzi
            różnicę swego dziecka po pobycie u Dziadków(jednych i drugich)i jak to
            pozytywnie wpływa na rozwój dziecka...Życzę szczęścia i miłości zarówno Dziadków
            jak Rodziców.Tylko początki są trudne...
          • caysee Re: KOBIETY!! WIEKIE DZIEKI!!! 01.11.09, 21:54
            Hej :)

            Ciekawa jestem, jak sie rzeczy potocza, czy uda ci sie jakos przytemperowac
            tesciowa. Dorzuce jeszcze swoje 3 grosze.

            Wydaje mi sie, ze takie ustalanie ile razy na miesiac tesciowie moga widziec
            wnuczke jest troche przegieciem. Wiem, wiem - z twojej strony byloby fajnie
            jakby to wychodzilo tak 2 razy na miesiac (i mysle, ze to sensowna
            czestotliwosc), ale z drugiej to brzmi to jak ustalanie widzen w wiezieniu ;).
            Argument twojego meza, ze tesciowa by najchetniej widziala wnusie codziennie,
            wiec i tak sie ogranicza, jest bezsensowny. Idac tym tropem mozesz powiedziec,
            ze najchetniej to widzialabys tesciowa raz na pol roku, wiec zrobmy kompromis i
            spotykajmy sie raz na 3 miesiace :>

            Wg mnie to moze powinnas wykorzystac to, ze tesciowa tak strasznie lgnie to
            malej. Jezeli uwazasz, ze dobrze sie nia zajmie, to wez uzgodnij, ze np. w kazdy
            piatkowy wieczor "dostanie" ja na te 4 godziny, a wy wyjdzcie sobie w tym czasie
            do kina, na kolacje czy zwyczajnie do sklepu. Przeciez to by byla dla was
            wszystkich korzysc - wy macie czas wolny, a tesciowa sie nacieszy dzieckiem i
            poczuje potrzebna.

            Inna bajka to to, co juz sama zauwazylas - dalas sie zdominowac tesciowej we
            wlasnym domu. To co opisujesz - ze nie chce ci oddac corki do karmienia -
            swiadczy o tym, ze kobieta jest okrutnie bezczelna. Mozna sobie tak raz czy dwa
            dla zartu powiedziec, ale zeby "przetrzymywac" dziecko wbrew woli matki - to
            jest po prostu BEZCZELNE i NIEGRZECZNE. Musisz ja tego oduczyc i mam dla ciebie
            propozycje, moze ci ciut pomoze.

            Niedawno moja szefowa dala mi taka rade, jak postepowac z podwladnymi, w
            momencie kiedy traktujac cie po kumplowsku probuja sie wymigac od jakiegos
            zadania - mysle, ze ta rada dobrze da sie tez zastosowac do twojej sytuacji. A
            mianowicie, musisz sobie przemyslec wczesniej, jakimi slowami podkreslisz, ze ty
            jej nie PROSISZ o oddanie ci corki, a jest to nakaz (w koncu to twoja corka,
            wiec masz prawo jej to nakazac, a nie sie o to prosic). Musi to byc cos
            b.prostego, dobitnego, a jednoczesnie nie niegrzecznego. Np. "Prosze mi dac na
            rece moja corke, bo chce ja nakarmic" albo "Nakarnie corke sama i to nie podlega
            dyskusji". I rzecz w tym, zeby nie mowic tego tonem proszacym, a uprzejmym ale
            nakazujacym. Jakby cos tesciowa szemrala, to powtorz jeszcze raz i nie idz
            ryczec do lazienki, tylko stoj i powtarzaj sie tak dlugo, jak kobieta pokapuje,
            ze mowisz powaznie.

            Napisz co wyniklo z twojej sytuacji :)
    • anianiunia2507 Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 09.11.09, 16:21
      niech wypie......
      boze ze ty to jeszcze wytrzymujesz!!!kobieto na co ty czekasz?
      jak jej sie nie podoba to dowidzenia!!!!!!!!!!!!
      mam kolezanke w podobnej sytuacji-ona nie uciela tego w pore i byly juz takie
      sytuacje w ktorych jej tesciowa mowila Mala to corka jej i syna!!!!(matki i
      syna) rozumiesz?
      jak pojechali na urlop to wysprzatala im cale mieszkanie,poprzestawiala meble
      itp. do tego stopnia ze powiedziala iz musiala to zrobic bo nie mogla patrzec na
      to w jakim brudzie wychowuje sie jej wnuczka!!!!

      powiedz co myslisz tej starej babie i juz!!!po sprawie,po co sie denerwowac?przy
      tym jeszcze twoje dziecko cierpi!!!
    • barbra25 Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 09.11.09, 21:15
      Moja teściowa ostatnio gdy moja córka się rozpłakała zaraz przybiegła "na ratunek" i bez pytania czy może zabrała mi córkę z rąk. Na co ja do niej bezpośrednio "dlaczego mi ją pani zabrała" (z teściową jestem na pani) a ona "wcale nie zabrałam" Ja dalej "no jak to nie. zabrała mi ją pani" No to wielce oburzona oddała mi córkę. Mam podobną teściową i też już wiele razy przez nią ryczałam i jestem w o tyle gorszej sytuacji, że u teściów mieszkam więc fikać nie mogę. Doradzam bezpośredniość bez szczypania się czy urazisz T. Ona się nie przejmuje czy kogoś swoim zachowaniem uraża i zawsze jest jej na wierzchu.
      • capa_negra Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 13.11.09, 17:36
        U teściowej mieszkasz i jestes z nia na pani...
        Może nalezy rozwazyć zmianę miejsca zamieszkania lub zmiane
        stosunku do tesciowej.
        Małżonek zapewne jest w siódmym niebie??
        Wzorcowe stosunki rodzinne.
        Normalnie odjazd - sama mam wredną teściową, ale ja z moją nie
        mieszkam i mogę sobie pozwolic na kazdy przejaw asertywności z
        drobną poprawką na uczucia męza.
        Rozumiem, ze pewne zapędy teściowych nalezy temperowac ba ...wręcz
        należy gasić w zarodku, ze synowa ma prawo do własnego zycia,
        spojrzenia na swiat i modelu wychowania dziecka, ale jak czytam
        niektóre wypowiedzi to mam wrażenie ze niektóre synowe powinno sie
        dobrze wybatozyć.
        I widzę oczyma wyobraźni jak moja synowa ( nie grozi, ale pomarzyć
        mogę)wprowadza się do MOJEGO domu, chodzi po MOJEJ podłodze,
        korzysta z MOJEGO kibelka ( a może i zyje za MOJE) zwraca się do
        mnie jak do pierwszej lepszej, obcej osoby własnie spotkanej na
        ulicy.
        Pani mi odda...
        Rozumiem, ze ona do ciebie też się zwraca per pani - dla równowagi
        of cors.
        Jak mniemam wasze rozmowy wygladaja tak:
        Synowa : Prosze Pani wychodzę na zakupy, gdyby dzwonił Pani syn to
        proszę mu powiedzieć, ze będe za godzinę.
        Teściowa: oczywiście prosze Pani - jak będzie Pani w warzywniaku
        proszę mi kupić etc..
        Pysznie...
        Wylecieli byście na zbity pysk z MOJEGO domu.
        A tak między nami to straszy dupek z twojego męza ze na to pozwala.
        No sry - ja rozumiem, ze nie jedna teściowa wredna jest, ale taki
        sposób zwracania się do RODZINY ( jesli ty jej nie uznajesz za
        rodzinę to jest to ciagle RODZINA twojego męza ) swiadczy o straszne
        pustce emocjonalnej.
        Ciekawe co przekazesz swojemu dziecku i jaki "model stosunków
        rodzinnych" wyniesie z domu.
        Rozumiem, ze u was funkcjonuje Pani Babka??

        Nie dziwiło by mnie gdybyś była z teściową na Pani w przypadku gdy
        a/pierwszy raz w życiu widziałas ja na własnym slubie
        b/mieszkasz w odległości 20 h lotu samolotem
        c/ widujesz sie z nią raz na 5-10 lat.
        d/ mieszkacie z teściową w domu o powierzchni 1500m i "macie
        wszędzie daleko", a dodatkowo ty tam przed slubem pracowałaś i tak
        ci z tą Panią zostało - no ale skoro "teściowa zaraz przybiegła jak
        tylko twoja córka zapłakała" to chyba nie mamy w tym przypadku
        doczynienia z nadmetrażem.

        W każdym innym przypadku jest to chore i nie na miejscu.
        I nie każe ci mówić do niej mamo.
    • alba27 Re: SYNOWA KONTRA TESCIOWA 12.11.09, 14:17
      Teściowa traktuje Was jak dzieci bo tak się zachowujecie. Ona ci coś
      mówi a ty zamiast jej odpowiedzieć to reagujesz płaczem. Taki
      przyklad chcesz dawac swojemu dziecku? Bądz bardziej stanowcza, to
      twoje dziecko i twoje życie , weź wreszcie za nie odpowiedzialność!
Pełna wersja