zapalniczka5
01.11.09, 14:38
5 lat po ślubie, 4 - letnie dziecko. Na utrzymaniu moich rodziców,
maż pracuje od około 2 lat. Jednak jego pensja była niska. Ja
pracuję dorywczo, ponieważ z powodu wielu chorób musieliśmy
zrezygnować z przedszkola. Jestem z dzieckiem w domu i nadal
dorywczo pracuję(niestety na czarno).
Tesciowie nigdy za mną nie przepadali, choć nigdy niczego złego im
nie zrobiłam. Poprostu nie jestem tą wymarzoną synową. Cały czas
męża buntowali, nakręcali. Wyprowadzili się za granicę, próbowali
mieszać między nami na odległość. Póki miałam siły z nimi "walczyć"
jakoś nasz związek się trzymał. Było ok do czasu przyjazdu teściów i
po ich wyjeździe znowu wszystko było źle.
Ostatnia wizyta teściów w Polsce miała miejsce we wrzesniu. Pewnego
dnia mąż spotkał się z nimi, wrócił następnego dnia i oznajmił mi ze
on wyjeźdża z nimi. Był to dla mnie szok. Poleciał. Zostawił mnie z
4 - letnim dzieckiem bez pieniędzy. Jest już tam od ponad 3 tygodni.
Moje oszczędności się skończyły, i wstyd się przyznać jestem z
dzieckiem nadal na utrzymaniu rodziców. Obecnie szukam pracy i
opiekunki dla dziecka.
Próbowałam z mężewm rozmawiać, ale on nie potrafi się opowiedzieć
kiedy ma zamiar wrócić, nie daje nam pieniędzy, nie interesuje go za
co zyjemy i czy dziecko ma ubrania na zimę.
Chciałam wystapić o rozwód, ale ogarnia mnie paniczny strach bo
kiedyś mąż zagroził ze zabierze mi dziecko.
Nie wiem co robić. Nawet zasiłek rodzinny już mi nie
przysługuje...........