Jak żyć??

01.11.09, 20:25
Witam wszystkich, powiedzcie mi jak to jest, żyć według określonych
przez społeczeństwo zasad - czyli dom, przykładna rodzina, dzieci,
kochać swoją "połówke" bo mówią, że po ślubie to już trzeba, czy żyć
zgodnie ze sobą??
    • marzeka1 Re: Jak żyć?? 01.11.09, 20:33
      A kto ci broni żyć w zgodzie ze sobą? To mityczne "społeczeństwo", co ci zrobią:
      ukamienują, zaszczują, jak będziesz żyła tak, by być szczęśliwą?
      Jedni wybierają wolny związek, inni małżeństwo, co komu pasuje i tyle.
      • pora-5 Re: Jak żyć?? 01.11.09, 20:43
        Czyli po ślubie, który jest totalnym niewypałem, ( pojawiło się
        dziecko) mąż udaje że kocha i odwrotnie, spotykanie się z inną osobą
        jest wpożądku?? "W udanym małzenstwie" być za wszelką cene razem-
        osobno, dla dobra dziecka, dla innych??
        • marzeka1 Re: Jak żyć?? 01.11.09, 21:43
          Nie, spotykanie się z inna osobą, gdy jest się w małżeństwie, nie jest w
          porządku, to oszukiwanie i garnie na dwa fronty. Skoro wdepnęłaś w nieudane
          małżeństwo, to rozwiedź się i zacznij potem coś nowego.
          Nie znoszę sformułowania "dla dobra dziecka" gdy ludzie go używają, by tkwić w
          bezsensownych związkach.A co cię inni obchodzą? Masz rodzinę: jesteś ty, mąż i
          dziecko- w obrębie tej grupy podejmowane są decyzje.
        • sapalka1 Re: Jak żyć?? 05.11.09, 09:28
          No do udanego małżeństwa, to widać, że Wam daleko... Niemniej zdrada to zdrada.
          Lepiej zakończ jeden związek, jeśli nie widzisz możliwości poprawy relacji w nim
          i jesli już nie kochasz męża - i wtedy dopiero zawalcz o swoje szczęście moze w
          następnym związku.
    • horpyna4 Re: Jak żyć?? 01.11.09, 20:56
      Nie wiem, jak to jest żyć według określonych przez społeczeństwo
      zasad. Ja żyję zgodnie z sobą i bardzo mi z tym dobrze.

      Dopóki nikogo nie krzywdzisz, możesz żyć, jak chcesz. Choćby to było
      sprzeczne z ogólnie przyjętymi konwenansami.

      Te wszystkie nieszczęśliwe istoty uśmiechające się na pokaz, a w domu
      wiecznie skrzywione to właśnie efekt chęci spełnienia "oczekiwań
      społeczeństwa".

      Istnieją na przykład osoby nie nadające się do związków. I lepiej,
      jak żyją samotnie.

      Istnieją kobiety, które wręcz nie znoszą dzieci. I wychodzą za mąż
      oraz rodzą dzieci. Potem się nad nimi znęcają, jak nie fizycznie, to
      psychicznie.

      Istnieją małżeństwa, gdzie przemoc jest czymś codziennym. I ofiary
      przemocy tkwią w takich związkach.
      • aszka07 Re: Jak żyć?? 02.11.09, 11:57
        Najgorsze co można robić to odkładać ważne decyzje w czasie, bo może się coś
        zmieni, oprócz rozwodu jest jeszcze separacja. Nie przejmuj się ludźmi, oni
        akurat powinni Cię najmniej interesować. Rób to co chcesz, co uważasz za
        słuszne, a ludzie albo to zaakceptują albo nie, ich sprawa.
        • nesetr Re: Jak żyć?? 02.11.09, 12:29
          Jak zyc?
          Najlepiej w zgodzie z samym soba, tak, by byc szczesliwym lub przynajmniej
          zadowolonym.
          Nie widze sensu dopasowywania sie na sile do norm spolecznych i oczekiwan
          innych. Po jaka cholere???
          • mozambique Re: Jak żyć?? 03.11.09, 11:53

            jesli zawarcie slubu, załozenie rodziny, domu i kochanie
            wspólmałzonaka ma byc "wniezgodzie z sobą" to po cholere
            wychodziłas za mąz ?

            żaby koleżanki zazdraszczały ?
            • pora-5 Re: Jak żyć?? 03.11.09, 21:39
              Bo się zakochałam na maxa i myślałam że tak już zostanie-niestety
              partner zmienił się o 180 stopni, z wrażliwego, czułego,
              wspierającego człowieka stał się toksyczny... bo zupa za słona,
              szklana nie umyta, moja rodzina jego wróg nr 1, najlepszy przyjaciel
              pilot od telewizora, najlepiej siedz w domu nie oddychaj, bądz
              zawsze uśmiechnięta - bo przecież musisz być szczęśliwa... a
              zapomniałam o najważniejszym czasem d**y daj - dosłownie.
              I teraz dziwi się osoba że mogłam się zainteresować normalnym
              człowiekiem.

              Przepraszam troche to prymitywnie napisałam
              Czasem mi już ręce opadają z bezsilności
              O ludzach, którzy się tak zmieniają czytałam tylko np. na takim
              forum
              • an20 Re: Jak żyć?? 05.11.09, 15:47
                Ja żyję według swoich przekonań i w zgodzie ze soba. Nie robie nic co jest
                przeciwko mnie, nie zmuszam się żeby byc na siłe miła i kochajaca, np synową
                skoro tego nei czuję.

                Jeżeli mój obecny mąż po ślubie okazałby się zupełnie innym człowiekiem
                rozwiodłabym się. Cenię sobie swoje JA i nie będę czyims popychadłem.

                Ja bym na Twoim miejscu porozmawiala z mezem. Szczerze, bez krzyków, co mi się
                nie podoba i co czuję. Dałabym mu drugą szansę na ratowanie małżeństwa , jeżeli
                by było tak samo i zupa byłaby za słona to rozwiodłabym się. Miałąbym gdzieś
                zdanie otoczenia o rozwodzie, i samam bym wychowywała dziecko.
                Takze odwagi i porozmawiaj z mężem.

    • aserath Re: Jak żyć?? 16.11.09, 11:02
      żyj w zgodzie ze sobą, to jest najważniejsze. To nie społeczeństwo i nie
      "rodzina" ani inni "życzliwi" tkwią w toksycznym małżeństwie, tylko ty.
      I od ciebie zależy czy będziesz trwać w nim dalej.
      • zdziwik Re: Jak żyć?? 16.11.09, 11:28
        a co jak nie mozna sie w z tego wyrwac bo druga strona nie ma kasy na utrzymanie
        i nie moze liczyc na pomoc rodziny nie ma mieszkania, pracy jest na zasilku ma
        male dziecko dostac sie zlobka to cud a rodzina sie wypiela i nie chce jej pomoc
        co wtedy zrobic????
        jedynym wyjsciem schronisko dla samotnych matek ale to nie jest dobre
        rozwiazanie zwlaszcza dla dzieci a zwiazek jest toxyczny bardzo
        • aserath Re: Jak żyć?? 17.11.09, 07:34
          zawsze jest jakieś wyjście. Pytanie czy ma się tyle odwagi i siły by tego
          wyjścia szukać, czy tej siły starcza jedynie na trwanie w tym co jest i narzekanie.
Pełna wersja