A co kiedy sa watpilowści?

22.01.04, 21:55
Co zrobić w momencie, kiedy pojawiają się wątpliwości? Kiedy żyjesz u boku
mężczyzny, pewnego dnia budzisz się i zdajesz sobie sprawę, że masz
wątpliwości. Zaczyna Ci przeszkadzać nawet źle odstawiona butelka po coca-
coli. Sama nie wiesz czy wycofać się z tego związku, czy też nie. A przecież
mieszkacie razem, macie /albo mieliście/ swoje plany, marzenia, wspólne
pieniądze, wspólnego kota. Patrzysz na tego mężczyzne zupełnie innymi oczami,
zaczynasz zwracać uwagę na szczegóły, które zaczynają Cię przerażać;
zaczynasz się zastanawiac jak dotąd mogłaś nie zauważać tylu wad. A przecież
planowaliście ślub.
Każdy dzień jest dla mnie męczarnią, każdego dnia zastanawiam się co zrobić.
Zamiast zwalczy te myśli, one sprawiają, że coraz bardziej oddalam się od
niego. Niejednokrotnie tłumaczyłam co jest źle w naszym związku, ale jak
groch o ścianę. Niejednokrotnie podsuwałam pomysły jak nasze problemy
rozwiązać, ale bez rezultatu. No i stało się. Zaczynam powoli się odsuwać,
zamykać w sobie. Myślę, że nadejdzie taki moment, kiedy powiem dość. Albo on
sprawi znów, że życie stanie się dla nas obydwojga kolorowe. A tak niewiele
potrzeba należy dbać o swój związek nawet po 10 latach. Każdy mężczyzna
powinien nas zdobywać, a my powinniśmy sie mu za to odwdzięczać.

pozdrawiam
    • dziurawiec80 Re: A co kiedy sa watpilowści? 23.01.04, 20:54
      Nie ma ludzi idealnych!A wątpliwości to normalka.Ale najważniejsze jest to czy
      go kochasz,bo bez miłości nic nie ma sensu!Mój mąż też często mnie wkurza i
      wiele jego cech charakteru działa mi na nerwy,ale bardzo się kochamy i to jest
      najważniejsze!W końcu ja przecież też nie jestem bez wad.Trzeba w życiu iść na
      kompromis.Ja też miałam takie dni,w których miałam wszystkiego dość,miałam
      ochotę wyjść z domu i wrócić za tydzień,ale miłość przezwycięża wszystko!!!
    • miranda8 Re: A co kiedy sa watpilowści? 27.02.04, 14:19
      mnie tez czasem takie myśli nachodzą i mam czasem ochotę wyjść i juz niegdy nie
      wrócić! ale ciągle jestem. W takim momencie nie interesuje mnie, że jestśmy 4
      lata po slubie, mamy jakiś majątek. Ja po prostu jetstem nieszczęśliwa. Nie
      pamiętam kiedy dostałam coś od mojego męża, nawet urodziny czy święta nie są
      okazją do prezentów, czasami mi wypomina, że sobie coś kupuję (chociaż więcej
      zarabiam) a innego dnia mi wypomina, ze źle sie ubieram, źle maluję, a to kolor
      włosów nie ten no i za gruba jestem (chociaż nie brakuje mi adoratorów). Nie
      pomaga mi w domu i nic tylko komputer i internet (sam czatuje z kobietami)- a
      ja jestem coraz bardziej obojętna, zazdrości o niego nie czuję żadnej. Jak
      jesteśmy na jakiejś imprezce, gdzie jest mnóstwo nowych ludzi, staram się go po
      prostu zgubić i gadać z ynnymi ludzmi, wtedy chodzi za mną jak cień i mnie
      wkurza.
      Często umawiam się z kolegami (nie nawiązuje raczej romansów, chociaż coraz
      częściej o tym myślę) na kawkę, lunch i gadam z nimi o wielu sprawach. Pomaga,
      ale nigdy nie zmieni tej bezsensownej sytuacji, w której tkwię.
    • alicjabarna Re: A co kiedy sa watpilowści? 29.02.04, 02:04
      Rozumiem cię w zupełności. Mam od roku mężą z przerośniętym EGO. Jest cholernym
      egoistą w każdym calu. Nawet dzisiaj siedział do późna na kompie nie zważając
      na to, że ja chcę spać. Tym bardziej,że rano codziennie wstaję do 8 ms
      córeczki. Drażni mnie jego zachowanie i nie mogę sobie poradzić. Ale jak mam to
      skończyć skoro mam małą córeczkę. Jednak gdzieś w głębi duszy wiem że jak się
      nie zmieni to odejdę w cholerę. Jak nie jesteś mężatką to radzę tobie abyś dała
      sobie z nim spokój, bo szkoda lat. Jak jesteś mężatką to jeszcze poczekaj, może
      porozmawiaj albo napisz mu kilka słów. Pozdr.
    • mamitka Re: A co kiedy sa watpilowści? 01.03.04, 23:36
      Problem mi nie obcy... Jestem w zwiazku już ponad 9 lat (po slubie 3) i bywało
      różnie. Bywały chwile, że marzyłam żeby ten związek się skończył, wszystko było
      beznadziejne, beznamietne, puste i bez sensu. Kłócilismy sie co dzień,
      oddalilismy się od siebie, zylismy obok a nie z sobą. Szukałam rozrywek na
      czacie, nowych znajomości i jeszcze bardziej nie chciałam tkwić w tym związku.
      No i nadszedł dzien kiedy w gniewie stwierdziliśmy że czas na rozwód (było to
      dokładnie w 1-sza rocznice slubu!). I wtedy doszło do naprawde szczerej
      rozmowy. Powiedziałam mu dokładnie co mnie boli, wkurza, wprowadza w
      beznadzieję... On vice wersa. Zobaczyłam czego ja nie daję jemu a on zrozumiał
      czego ja szukam u innych facetów. Zaczęło sie wszystko na nowo. Dzien po dniu
      budowalismy swój związek od poczatku. Zblizylismy się do siebie i było tak
      jakbysmy znowu mieli naście lat! Udało nam sie choc nie było łatwo. Teraz mamy
      wspaniałego synka i jesteśmy bardzo szczęsliwi! Wiadomo że sa lepsze i gorsze
      chwile ale teraz czuje że go kocham i że bede z Nim do końca zycia. Może czasem
      warto zastanowic się dlaczego On tak się zachowuje i co ja moge zrobic aby tak
      nie było? Nie czekac tylko na jego gest - spróbowac walczyć. Ale jeśli On nie
      podejmie tej walki to szkoda czasu... Moja koleżanka była tyle samo czasu w
      związku co ja (ale bez slubu) i teraz rozstali się po kilku próbach ratowania.
      Cos wygasło i nie było już czego ratowac. Teraz jest szczęśliwa w nowym
      związku!:) Także może byc różnie. Ja radzę spróbowac ratowac a jesli nie ma
      odzewu - odejśc i układac sobie życie na nowo!:)
      Pozdrawaiam cieplutko!
      A to nasz cudowny skarbek: (a mało co by go nie było!)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11082343
Pełna wersja