chyba nie jestem najwarzniejsza

30.11.09, 17:29
Cztery miesiace temu zdecydowalam sie zamieszkac ze swoim narzeczonym, no i
sie rozczarowalam. Kocham go ale jego zachowanie wyprowadza mnie z rownowagi.
Caly jego wolny czas moj narzeczony spedza przed komputerem. Ja jeszcze
studjuje i zajmuje sie domem a on pracuje, dobrze zarabia i bez problemu nas
utrzymuje. Ale ja mam dosc jego przesiadywania przed kompem, mowilam mu o tym,
ale to na dzien, dwa pomaga a pozniej jest tak sam. Najbardziej mnie wkurza
jak wieczorem klade sie spac a on jakby mnie nie bylo dalej siedzi przed
kompem i tak do nocy lub do 2-3 w nocy. Chyba sie rozstaniemy...
    • caysee Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 30.11.09, 21:11
      Chyba naprawde nie jestes najwarzniejsza ;)
    • laura2703 Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 30.11.09, 22:06
      Mozna go jakos "oduczyc" tego???
      • misiu.stefan Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 01.12.09, 10:04
        Pewnie jest uzalezniony, bo skoro zamiast młodej ukochanej woli
        kompa to chyba już tylko pozostaje odwyk.

    • annataylor Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 01.12.09, 12:16
      czy on jest informatykiem?

      znam wiele par, gdzie komputer jest wazniejszy od kobiety
      jesli Twoj facet spedza duzo czasu przy kompie - nie daj Boze na
      graniu glupie gierki - to nie wrozy to dobrze, ciagle beda kłotnie z
      tego powodu

      moze jest uzalezniony? a wczesniej nie wiedzialas, o tym ze
      przesiaduje na kompie?
      • laura2703 Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 01.12.09, 15:01
        Jego praca czesciowo jest zwiazana z komputerem, wcesniej (przed zamieszkaniem
        razem) nie zwrocilam na to takiej uwagi, wydawalo mi sie ze spedza tyle czasu co
        kazdy. Ale teraz to ogromna przesada! Nie wiem co mam zrobic, bo ani prosba ani
        grozba nie pomaga tzn pomaga ale na kilka dni.
    • madziaq Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 01.12.09, 15:15
      Czy narzeczony siedzi przy kompie w tym samym pokoju, w którym ty idziesz spać?
      bo jak tak, to nie dziwię się, że Ci to przeszkadza. Ale jeśli nie, to dziwię
      się, w czym problem. Mój mąż właściwie codziennie po tym jak ja już pójdę spać,
      spędza parę godzin przed komputerem. Częściowo poświęca ten czas na pracę,
      częściowo na duperele typu gry i czytanie róznych dziwnych rzeczy. A mnie to
      absolutnie nie przeszkadza, no bo i w czym miałoby mi przeszkadzać, skoro śpię?

      Mąż jest informatykiem, poza tym lubi grać, więc sporo siedzi przed monitorem,
      ale ja nie robię z tego problemu. Takie ma hobby i tyle. Inna sprawa, gdyby nie
      miał przez to czasu dla mnie, nie pomagał w domu itp, ale to robi. Dleczego
      miałabym mu narzucać, w jaki sposób się relaksuje? Ja tez potrzebuję w ciągu
      dnia czasu dla siebie, żeby odpocząć i trochę pomyśleć o własnych sprawach.
    • karina_90_ina Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 01.12.09, 15:36
      dziękuj sobie że to tylko narzeczony
      zarządź ewakuację i po sprawie

      będzie tylko gorzej czasem
      • laura2703 Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 01.12.09, 17:42
        Nie wiem co mam zrobic....... uzalezniony chyba nie jest. Tylko co zrobic zeby
        ten jego czas przed komputerem ograniczyc? Nie mowie zeby calkowicie tego nie
        robil skoro to lubi, ale zeby nie poswiecal calego swojego wolnego czasu.
        • barbra25 Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 01.12.09, 20:53
          Facet ma po prostu swoje zainteresowania, a Tobie radzę się z tym oswoić. Mój
          mąż może bez końca siedzieć w garażu i coś tam dłubać. Też mnie to wnerwia
          czasem ale czego nie da się zmienić to trzeba zaakceptować.
          • karina_90_ina Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 02.12.09, 21:03
            ja akurat jestem niej ugodowa
            być może należny sprecyzować ile kto poświęca hobby bo jeśli facet dzień w dzień
            (bierzemy notes i notujemy 14 dni na przykład) siedzi wieczorem w necie bo lubi
            i wisi mu co jego narzeczona na to
            to ja radze facia odstawić zanim będzie gorzej
            po co marnować życie obserwując tylko plecy ?

            znajdź innego i nie bierz się za "prostowanie"
      • sandymann Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 06.12.09, 10:34
        "Ja jeszcze
        studjuje i zajmuje sie domem a on pracuje, dobrze zarabia i bez
        problemu nas utrzymuje."

        "studjuje", "najwarzniejsza"... Ta... na "studjach" teraz taki
        poziom? Eh.

        Jaka ewakuacje? Panna jest na utrzymaniu faceta i latwo nie odpusci.

    • marianna_listopadowa Re: chyba nie jestem najwaŻniejsza 01.12.09, 23:37
      tak orientacyjnie - zanim zamieszkaliście razem poświęcał ci mniej/tyle
      samo/więcej czasu niż teraz?
    • twojabogini Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 02.12.09, 13:19
      Poczytaj,

      moze coś cię zainspiruje ?

      charaktery.eu/osobno/1987/Kiedy-mezczyzna-kocha-komputer/2/
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,103157173,103157173,Kiedy_mezczyzna_kocha_komputer.html
    • aneczka22.1987 Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 02.12.09, 14:14
      Madziaq napisała-Czy narzeczony siedzi przy kompie w tym samym
      pokoju, w którym ty idziesz spać?
      bo jak tak, to nie dziwię się, że Ci to przeszkadza. Ale jeśli nie,
      to dziwię
      się, w czym problem."

      W tym problem że są młodzi,że zamiast zasypiac razem we wspólnym
      łóżku,cieszyc się sobą,pobyc ze sobą(czasem po całym dniu
      niewidzenia się)i porozmawiac na koniec dnia,bo wcześniej nie było
      na to czasu,to On ślęczy przed komputerem jakby to z nim brał ślub a
      nie z Nią!


      karina_90_ina
      dziękuj sobie że to tylko narzeczony
      zarządź ewakuację i po sprawie

      będzie tylko gorzej czasem

      Łatwo powiedziec,gdy w grę wchodzą uczucia...
      Ale poniekąd jest w tym sporo racji.Jeśli zdecydujesz się na
      ostateczny krok i postawisz Go przed decyzją-albo ja albo komputer,i
      to nic nie pomoże to chyba nie ma sensu tego dalej ciągnąc.Decyzja
      zależy oczywście TYLKO do Ciebie,ale pomyśl-całe życie przed
      Tobą,nie marnuj go tylko przez to,że byc może narzeczony to
      nie ,,ten"na całe życie.

      Ja też mam tak czasem z moim chłopakiem.Tylko do mnie przyjedzie już
      go widzę przed komputerem:)Mówię-przyjechałeś do mnie czy na
      komputer a on no już tylko coś zobaczę,ale po niedługim czasie
      rzeczywiście wyłącza internet i przychodzi do mnie:)

      Pare razy widział,że jestem o to zła i sam się domyślił i
      przyszedł,zostawił komputer i spędzał czas ze mną.Postaw sprawe
      jasno-gdy jesteś zajęta,albo robisz coś innego wtedy może grac do
      woli,ale gdy siedzisz sama i czekasz na Niego to to już nie jest w
      porządku!
      • madziaq Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 02.12.09, 16:30
        > Postaw sprawe
        > jasno-gdy jesteś zajęta,albo robisz coś innego wtedy może grac do
        > woli,ale gdy siedzisz sama i czekasz na Niego to to już nie jest w
        > porządku!

        Fajne podejście. Jak JA robię coś, co mnie akurat zajmuje i się nie nudzę to on
        może sobie grać. Ale kied JA skończe i nie będę już miała zajęcia to on ma
        rzuciś wszystko i przyjść "spędzać ze mną czas". Nie można podchodzić tak, że
        jak JA CHCĘ, żeby mąż coś robił to ma to robić, a to czy on tego chce, czy może
        ma ochotę akurat na coś innego to się nie liczy.

        A może na odwrót do tego podejśc - kiedy on gra albo siedzi przy kompie to
        możesz robić coś innego, np. zająć się swopim hobby, a kiedy od kompa wstanie i
        zażąda Twojego towarzystwa to masz swoje sprawy rzucić natychmiast i zając się nim?

        A co do cieszenia się sobą itp itd to ja cieszę się mężem na jawie, a jak śpię
        to śpię :P Mamy zupełnie różne zegary biologiczne - ja idę spać przed północą a
        on koło drugiej-trzeciej. To co, mam postawić sprawę jasno, że jak ja śpię to on
        też ma spać i nic mnie nie obchodzi, że nie chce? Czy może mam siedzieć dwie
        godziny z oczami na zapałkach, żebyśmy mogli pocieszyć się wspólnym zasypianiem? :P

        Mieszkasz ze swoim chłopakiem? Z Twojego posta wydaje mi się, że nie. Zycie
        codzienne nie dzieli się na "spędzanie czasu razem" i całą resztę - mieszkając
        razem, cały czas się razem spędza. nie ma tego podziału, że np. jak chłopak
        przyjeżdża do Ciebie to jest Wasz czas razem i wtedy powinien głównie na tym się
        skupić, a jak pojedzie do domu, to będzie mógł sobie trochę pograć na komputerze
        i nikt nie będzie żądał jego towarzystwa. W momencie gdy mieszkacie razem, on
        nadal chce mieć te chwile dla siebie. I nie ma w tym nic złego. No przecież nie
        można cały czas się przytulać, szeptać sobie czułości i "cieszyć się sobą", bo
        chyba to by była oznaka jakiejś choroby umysłowej :P Trzeba żyć normalnie, a w
        zyciu może z 10% to romantyzm, a reszta to... no, reszta ;) w tym komputer.
        • laura2703 Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 02.12.09, 16:37
          Dzieki za rady dziwczyny! Porozmawiam z nim jeszcze, sama sprobuje byc bardziej
          wyrozumiala moze bedzie lepiej:)
          • madziaq Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 02.12.09, 16:57
            Na pewno :) cztery miesiące to ciężki czas, jeśli chodzi o mieszkanie razem. Bo
            kończy się ten okres pt. "wow, ale super, wreszcie razem mieszkamy". Zaczynacie
            dostrzegać nawzajem swoje wady, których nie było widać, gdy spotykaliście się
            tylko na randkach krótszych czy dłuższych. I trzeba szukać kompromisów - samemu
            się trochę zmienić, on też musi się trochę dostosować, no i trzeba dojść do
            tego, że niektórych rzeczy po prostu się zmienić nie da i machnąć na nie ręką.
            Bo to nie chodzi o to, żeby sobie wytresować faceta i dostosować w każdym
            szczególe do swoich wyobrażeń, a jak nie to się rozstać, bo coś takiego się
            nigdy nie uda. Facet też człowiek i ma w związku takie same prawa. Ty masz prawo
            do swoich zajęć i hobby i on też ma. No i razem musicie wypracować granice tego
            czasu dla siebie, żebyście oboje byli zadowoleni.
            • laura2703 Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 02.12.09, 17:49
              W sumie zwiazek to podobno sztuka kompromisu:)
            • aneczka22.1987 Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 02.12.09, 17:55
              Madziaq źle mnie zrozumiałaś.Nie mówię o tym że najważniejsze są
              moje potrzeby,że jak się nudzę to On powinien rzucic wszystko i
              przybiec do mnie aby mi czas umilic.Czy ja coś takiego napisałam?
              Raczej nie..Autorka żali się,że partner cały czas spędza przy
              komputerze i w tym jest problem,to już nie jest hobby ale
              nałóg,jeśliona sama musi wszystko w domu robic,ma studia,a poza tym
              wielkie dziecko,które większośc czasu spędza przed monitorem.Piszesz
              że gdy mieszkacie razem chłopak też chce miec tę wolną chwilę dla
              siebie-owszem i jak najbardziej,każdemu się należy,ale jak On nie
              robi nic poza tym to już nie jest chyba w porządku.
              • karina_90_ina Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 02.12.09, 21:07
                najciekawiej będzie jak zaczną się problemy życia dorosłego, dzieci, zarabianie
                - a on sobie w gierki będzie rypał - bo to lubi to będzie fajnie
                • madziaq Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 02.12.09, 22:40
                  No jak na razie to facet zarabia i sam utrzymuje siebie i narzeczoną, więc
                  akurat w tym gierki mu nie przeszkadzają
                  • karina_90_ina Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 03.12.09, 09:49
                    utrzymywanie studentki a zarabianie na rodzinę to naprawdę 2 rożne tematy
        • ktoregos_dnia Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 12.12.09, 16:46
          Muszę Cię zasmucić, ale można zrobić tak, że romantyzmu jest znacznie więcej, to
          pary same swoim zachowaniem ustalają sobie proporcje: życie codzienne/romantyzm.
          To po pierwsze.
          A po drugie dziewczyna ma problem, bo jej narzeczony nie poświęca jej uwagi, i
          to już teraz kiedy powinni wspólnie cieszyć się mieszkaniem razem. Nikt nie
          mówi, że ma nie siedzieć przed komputerem, że ma wszystko rzucać żeby zająć się
          narzeczoną bo ona akurat się nudzi.. Chodzi o okazanie odrobiny zainteresowania
          po całym dniu osobno. To chyba takie normalne powinno być myślę.
    • falka_85 Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 03.12.09, 11:11
      U nas wygląda to tak, że jakby się dało to obydwoje byśmy do klawiatury
      przyrośli :) Jednakże niepisana umowa zakłada niesiedzenie po nocach, nie po to
      mieszkamy razem żeby zasypiać osobno. Zresztą jak u zasnąć bez przytulania ;)
      Czytałam już kilkakrotnie artykuły o osobach uzależnionych od komputera i
      internetu. Jak zwykle zaczyna się niewinnie. Skrajność to ludzie którzy z
      wycieńczenia umierają przed kompem (w niektórych grach pojawia się nawet
      komunikat że grasz już ileś godzin i powinieneś coś zjeść i wypić :D).
      Generalnie nie można sprawy bagatelizować.
      Moje kochanie miało taki epizod z pewną grą sieciową. Zaczęło się jak jeszcze
      się nie znaliśmy, apogeum też mnie ominęło na szczęście. Ale wyglądało to tak
      (jak sam opowiadał), że wrócił z uczelni (później pracy) włączał grę stawiał afk
      robił coś do jedzenia i szybciutko przed komputer. I grał do bardzo późna. Z
      perspektywy czasu uważa ten czas za stracony. Lekarstwo jest takie, że trzeba
      znaleźć takiemu maniakowi inne zajęcie, wyciągać z domu na spacery jakieś
      wycieczki itd. Rozstawać się nie ma co, bo to wszystko jest do naprostowania.
      Możliwości jakie dają komputer i net, chociażby przy nauce języków obcych (swoją
      drogą co ludzie wyprawiali kiedyś aby zdobyć kawałek nagrania, sama pamiętam
      przegrywanie kaset magnetofonowych), rozrywce (gry, filmy, strony
      społecznościowe), pracy są ogromne i nie ma z nich sensu całkowicie rezygnować.
      Jeśli jednak godzinka, dwie gierki dziennie przeradza się w siedzenie do 3 w
      nocy to trzeba się zastanowić czy to jeszcze zwykła pasja czy już początki nałogu.
      • szonik1 Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 03.12.09, 20:58
        Mnie by zabiła nuda...absolutnie nie moje hobby i nie moja pasja (ale ok, to nie
        jest zarzut), ale jeśli jest tak rozbuchana i czasochłonna,że przesłania np.
        wspólne spędzanie czasu (spacery, wyjazdy,kino, wyjścia itp.)to po prostu
        skończyłabym to wszystko.Życie takiego faceta to praca+gra na kompie,a gdzieś
        tam na peryferiach błąka się dziewczyna, która domaga się uwagi.
        O czym można rozmawiać,jeśli w czasie wolnym tylko się gra i cały ten czas
        spędza osobno? O pracy i codziennych kwestiach?To dla mnie trochę mało jak na
        związek. Ja bym się zastanowiła na miejscu autorki. Ewentualnie przez miesiąc
        prowadziłabym skrupulatny dzienniczek z rubrykami: MY (czas wspólnie spędzony) i
        KOMPUTER - bo może nie jest tak źle i dziewczyna przesadza?
        • falka_85 Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 04.12.09, 12:47
          Masz całkowitą rację z tym, że warto tak całkowicie na sucho, tzn. bez emocji
          przyjrzeć się temu ile narzeczony czasu spędza przed komputerem. Bo czasami pod
          wpływem emocji, nawet nieświadomie się wyolbrzymia.
          Dodam tylko jeszcze, że często komputerowi nałogowcy spędzają czas przed
          komputerem bezproduktywnie, nie robią nic konkretnego (nie umieją np. powiedzieć
          co właściwie robili, podobnie jak TV-maniacy skaczący po kanałach godzinami ale
          nie oglądający nic konkretnego), skaczą ze stronki na stronkę, godzinami grają w
          grę mimo, że nie sprawia im to już przyjemności, ale nie umieją przestać (mimo
          fizycznych dolegliwości - bólu pleców, oczu, dłoni, głodu), tracą poczucie
          czasu. Warto na takie rzeczy zwrócić uwagę.
    • ikabg Re: chyba nie jestem najwarzniejsza 11.12.09, 22:32
      Ja powiem ze swojego doświadczenia. Jesteśmy 4 lata po ślubie, mój mąż nadal
      siedzi przed kompem, a ja czuję się coraz bardziej samotna i sfrustrowana.
      Nie oszukuj siebie: jeśli jego osobowość, wrażliwość, potrzeby i tryb życia Ci
      nie odpowiada daj sobie spokój, sama miłość to niestety nie wszystko.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja