Wszystko się sypie...:(

04.12.09, 15:22
Nie wiem czy to jakaś norma ale zauważyłam, że po ślubie zmienia się
nasze podejście do różnych rzeczy.
Jestem 5 lat po ślubie, wyszłam za mąż z miłości, na wiele rzeczy
przymykałam oko-chyba tak to już jest że jak jest dziecko to kobieta
jest zdolna do pewnych poświęceń, na wiele rzeczy się zgadzałam
chodź nie raz miałam odmienne zdanie ale...
Coś się chyba we mnie skończyło, pękło sama nie wiem jak to nazwać
poprostu już mi tak nie zależy. Nie mam ochoty wychodzić z incjatywą
np. po kłótni żeby się pogodzić, już nie pytam gdzie chodzi itp.
Czy ON nie powinien teraz przejąć pałeczki???
A może to koniec naszego związku??
Nie znam odpowiedzi i to jest najgorsze.
    • fantasticlupus Re: Wszystko się sypie...:( 04.12.09, 16:19
      wiesz, jak to sie mowi:
      przed slubem trzeba miec oczy szeroko otwarte, a po mocno
      przymkniete. Nie na odwrot.

      kryzys podobno pojawia sie co 7 lat, ale teraz zyje sie szybciej...
      albo sie odnajdziecie, albo nie. Lepiej jednak sie okreslic, bo za
      jakis czas pojawi Ci sie ochota na dziecko, a wtedy lepiej miec przy
      sobie faceta, ktory kocha i sie angazuje.
    • alis.1 Re: Wszystko się sypie...:( 13.12.09, 22:30
      Tak jest że czasami żeby ratować małżeństwo, trzeba przejąć inicjatywę i postarać się o to, żeby było lepiej, mimo, że czasami czuje się wewnętrzny opór. Kochasz go, więc dasz radę. warto probować, żeby mąż wiedzial, że Ci zależy i aby przypadkiem nie chciał szukać pocieszenia w ramionach innej...
Pełna wersja