kasienka-5
18.12.09, 11:39
Jestem od ponad roku mężatką. Na początku było fajnie, znamy sie ponad 5 lat
więc myślałam, że ślub jest tylko formalnościa. Od razu postaralismy się o
dziecko, bo oboje bardzo tego chcieliśmy. Urodziłam dwie cudowne córeczki. I
chyba w tym momencie tylko to jest podstawa mojego zwiazku. Całe dnie siedze z
coreczkami, sprzatam, studiuje, wiec musze sie uczyc. A mąż co, przychodzi z
pracy, zasiada przed komputerem. Tak jest prawie codziennie. Jak chce gdzies
wyjsc np. na zakupy to musze mowic na ile, a spoznienie to wielkie wyrzuty, ze
on musi siedziec sam. A przecież to tak naprawde ja jestem caly czas sama.
Czuje sie odrzucona i niekochana. Okazywanie uczuc przez meza ogranicza sie do
dobierania sie do mnie, a mnie to zaczyna brzydzic. Powoli zaczynam sie dusic
w tym zwiazku. Bo jak byc szczesliwa z osoba ktora tak cie traktuje. nie licza
sie moje pragnienia. Zawsze jest, ja jestem zmeczony, ty caly dzien siedzisz i
nic nierobisz. Niewiem co mam robic. Jak mu mowie o tym to- "wyjdż na dwór i
się przewietrz na zimnie to ci cisnienie się spuści" to jego słowa. Już mam
dość. Dobrze, że mam córeczki...