zapalniczka5
20.12.09, 11:59
Mąż zostawił mnie z 4-letnim dzieckiem bez pieniędzy, bez śrdoków do
życia i bez możliwości pojścia do pracy (nie mam co zrobić z
dzieckiem, na przedszkole nie mam szans). Wyjechał za granicę, po
ponad miesiącu przesłał jakieś pieniądze, które ledwo wystarczyły na
opłaty.
Wyjechał z dnia na dzień, taką decyzję podjął po wizycie u swoich
rodziców. Został pewnego dnia u nich na noc, następnego dnia wrócił
i oznajmił że wyjeźdża. Na nic prośby cczy groźby, płacze i błagania
by został. Miesiąc temu stawiłam warunek - że albo wraca jeszcze w
tym roku albo wsytapię o rozwód, bo dla mnie to nie jest normalne. O
swój wyjazd obwinia mnie, że niby nie mógł ze mną wytrzymać, dlatego
wyjechał. Jak powiedziałąm o rozwodzie, zaczął obwiniać moich
rodziców, że niby mnie buntują.
Zbliżają się święta, a ja nie mam grosza w portfelu. Oczywiście na
prezenty dla dziecka dostałam pieniazki od rodziców (już nawet nie
pożyczam, bo i tak nie mam z czego oddać).
Ale mąż ma to wsyztsko w tyłku. I tylo mi ciagle powtarza "nie musi
być ciągle tak jak Ty chcesz". Co robić?;(