kontestatorbg
30.12.09, 09:21
Poświęciłem jeden dzień na przeczytanie wątków z 2 pierwszych stron tego forum
i zrozumiałem dlaczego w Polsce jest tyle rozwodów i tyle nieudanych,
sfrustrowanych małżeństw.
Bo ludzie czepiają się w związkach dupereli i stawiają je jako wartość
najwyższą i są w stanie rozbić dobry związek w imię obrony swojego
przekonania o wyższości swojej dupereli nad duperelą drugiej osoby.
Nie rozumiem że w takich prostych sprawach nie można sobie odpuścić dla
obopólnego dobra.
Twój mąż albo żona uwielbia dzwonić codziennie 2 godziny do mamy - co ci to
przeszkadza?? - a niech ucho im zczerwienieje na zdrowie byle darmowe minuty
mieli albo kasę na rachunek. A w tym czasie można sto innych rzeczy robić
które sprawiają przyjemność akurat nam
Mąż ogląda pornusy pod Twoją nieobecność?? - a co ci to przeszkadza?? skoro
lubi niech ogląda, a jak Ci się nie podoba żeogląda inne kobiety to wykłuj mu
oczy niech podziwia tylko Twój obraz który zapamięta.
Nie macie możliwości zamieszkania po ślubie samemu tylko u rodziców jednych
lub drugich - nie bierzcie ślubu naprawdę czasem warto trochę dłużej poczekać
niż kotłować się u teściów i już na początku z tego powodu rozwalić sobie
związek. Nie ma dokłądnych badań ale jest coś w naturze kobiet że w 9 na 10
przypadków synowa i teściowa się nie dogadają bo jedna i druga świecie wierzy
ze tylko ona najlepiej zadba o potomstwo i biednego w tej sytuacji chłopa,
który najczęściej jest w najgorszej sytuacji i najchętniej by w cholere obie
baby wywalił przez okno. Tylko tu pojawia się drugi odwieczny problem kobiety,
która ślub musi mieć już w tej chwili bo tak i koniec. Logiczne argumenty nie
docierają bo jest jakaś głupia wiara że po ślubie jest jeszcze cudowniej
jeszcze lepiej i w ogóle motylki cukiereczki ciasteczka.
Kolejny problem to próba do bólu ograniczania partnera i jego kontroli. Dla
mnie ktoś kto notorycznie przegląda komórkę archiwum gg sprawdza drugiej
osobie pocztę powinien szybciutko wykupić dwutygodniowe wakacje w Tworkach lub
innym zakładzie zamkniętym. Czy naprawdę tak trudno zaufać osobie którą
podobno się kocha?? Jak widać z postów na tym forum chyba tak. Co gorsza
niektórzy w tym widzą powód do jakiejś szczególnej estymy, popatrzcie
sprawdzam mężowi/ żonie komórkę ale jestem sprytny/a.
I właśnie o takie przykładowe głupotki rozbijają się dobre związki, a tych
głupotek jest tu mnóstwo a wszystkie wynikają z bzdurnego przeświadczenia, że
po ślubie druga osoba staje się naszą własnością i ma myśleć, czuć i robić
tylko tak jak my chcemy. Zrozumienie że tak nie jest jest pierwszym krokiem do
ratowania każdego związku