Czy romans moze pomoc?

18.01.10, 17:21
Czy moze pomoc w podjeciu decyzji o odejsciu, czy tylko bartdziej skomplikuje
sprawe? Nie wiem, co mam zrobic... Pojawil sie w moim zyciu facet, ktory
sprawia, ze mam te oslawione motylki w brzuchu. ciagle o nim myslę i na niczym
nie mogę sie skupic. On to odwzajemnia, ale tez jest z kims zwiazany. Kuzwa,
czemu to takie popieprzone??
    • marzeka1 Re: Czy romans moze pomoc? 18.01.10, 19:12
      "Pojawil sie w moim zyciu facet, ktory
      sprawia, ze mam te oslawione motylki w brzuchu."- ten stan miałaś jakiś czas
      tego wobec męża/narzeczonego/swojego faceta, jak widać- minął. To stan
      przejściowy, budować na tym poważny, dobry związek??? Bez sensu.
      • scarlettvanhalisha Re: Czy romans moze pomoc? 18.01.10, 19:31
        nie, wlasciwie to na poczatku znajomosci z obecnym mezem nie maialm tego, ale
        nie w tym rzecz. Ja nie twierdzę ze z tym drugim facetem chce od razu budowac
        zwiazek.. Chcę najpierw w jakis sposob zakonczyc aktualny, z tym, ze nie jest to
        proste. Bo mogę ew. nawiazac romans i tkwic w malzenstwie, lub wykorzystac fakt
        ew. romansu jako gwozdz do zakonczenia malzenstwa.
        • marzeka1 Re: Czy romans moze pomoc? 18.01.10, 19:43
          "Bo mogę ew. nawiazac romans i tkwic w malzenstwie, lub wykorzystac fakt
          ew. romansu jako gwozdz do zakonczenia malzenstwa. "=- no możesz, tylko może też
          warto pomyśleć, że ewentualny pan, który miałby cię przelecieć wolny nie jest,
          jest tam jakaś pani.Być może szczegół, ale dla mnie istotny.
          • atomm Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 11:18
            Romans nie za bardzo pewnie pomoże twojemu małzeństwu...
            Ale może pomóc Tobie.
            Możesz poczuć się dowartościowana, kochana, ważna dla kogoś.

            Oczywiscie ze teoretycznie romans jest etycznie naganny, ale
            zakazane owoce smakuja najlepiej ;)

            A do tego mamy tylko jedno zycie...

            Oczywiscie rowniez zachecam do uregulowania stanu cywilnego...
        • freesophie Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 13:20
          "mogę ew. nawiazac romans i tkwic w malzenstwie"

          Jesteś obrzydliwie wstrętna, podła. Nie chciałabym być na miejscu Twojego męża.
          już się pojawił jakiś fagas na horyzoncie a Ty zapominasz że jesteś żoną. nie
          szanujesz siebie ani męża.
          • gwiazda_szeryfa Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 15:36
            "Jesteś obrzydliwie wstrętna, podła."

            Takie teksty lubie najbardziej. Ona jest wstretna i podla. A on
            siedzac godzinami przed komputerem jest oczywiscie swietnym facetem.
            I zapewne idealnym mezem.
            • Gość: Lulu Re: Czy romans moze pomoc? IP: *.acn.waw.pl 07.03.10, 08:58
              Na pewno :) Ale o tym już pewnie nikt nie będzie pisał
        • gradosr60 Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 20:32
          chwila to po co trujesz mezowi zycie , po co zawieralas malzenstwo?
          To jakas zabawa dla Ciebie?
          moglas byc sobie wolna, nie zawracac gitary mezowi obecnemu i sobie szukac motyli w brzuchu.
          Teraz to uczciwe nic nie bedzie, mozesz jedynie zerwac z mezem i zaryzykowac z tym nowym a nie ciagnac 2 srokki za ogon, tak dobrze to nie ma, chyba ze jestes zwyczajna zdzira.
          • Gość: Lulu Re: Czy romans moze pomoc? IP: *.acn.waw.pl 07.03.10, 09:03
            Dlaczego od razu zdzirą? Czyż to nie jest stary sprawdzony sposób mężczyzn? -
            sprawdzić równolegle jak będzie z następną. Jeśli będzie fajnie i wygodnie -
            wtedy dopiero można rzucić żonę. Jeśli nie, wraca się i udaje jakby nic nie było
            i nic się nie stało...

            To jest dopiero zdzirstwo do kwadratu, ale kolega jakoś o tym nic nie pisze..
    • makurokurosek Re: Czy romans moze pomoc? 19.01.10, 13:58
      według mnie dodatkowa osoba zawsze komplikuje sprawę, jeżeli rozpoczniesz romans
      przed (przynajmniej) rozpoczęciem formalności związanych z rozpadem małżeństwa
      możesz liczyć się z trudnym i upokarzającym rozwodem. Mężczyźni to dumne istoty,
      a ugodzeni w swoje ego potrafią być dość niemili.Rozpoczynając romans dajesz
      mężowi broń która cię zniszczy, no chyba że masz taki fetysz i podnieca cię
      publiczne deptanie twojej godności
      • scarlettvanhalisha Re: Czy romans moze pomoc? 19.01.10, 14:43
        tak, o tym tez pomyslalam, choc moj maz jest raczej z gatunku podkulajacych
        ogon, ale kto wie jakby sie zachowal w takiej sytuacji...
        • twojabogini Re: Czy romans moze pomoc? 19.01.10, 15:28
          Nie doczytałam - reszty. Męża masz. jak chcesz zeby się bardziej
          postarał - to nie tędy droga. Jak jest nudno w łóżku, albo nie jest
          dobry w te klocki - to przy dobrych chęciach tez się da zmienić. Daj
          mu więcej selera i naci, albo kup viagrę przez net.
          • scarlettvanhalisha Re: Czy romans moze pomoc? 19.01.10, 18:15
            Nie rozumiesz. tu nie chodzi o zwyklą nude w lozku czy zwiazku. Ten zwiazek juz
            zwyczajnie nie istnieje w praktyce, tylko formalnie. nie ma czego naprawiac,
            przynajmniej z mojej strony. A nick nie ma nic wspolnego z klimatem romantycznym.
            • twojabogini Re: Czy romans moze pomoc? 20.01.10, 12:50
              To zakończ małzeństwo, skoro już nie istnieje - wszak to tylko
              formalność.
              Romansowanie z zajętymi to też brak klasy - nawet jeśli ma się
              status osoby wolnej. Co nie znaczy, że nie mozna "przejąć" takiego
              mężczyzny. Jeśli przekonasz go, że jestes lepsza - bez nawiązywania
              romansu, w ramach konwencjonalnych spotkań i rozmów towarzyskich i
              on zakończy związek, ryzykując że nic się miedzy wami nie wydarzy -
              wtedy jesteś górą.
              Wskoczyć byle komu do łóżka każda lafirynda potrafi.
              • makurokurosek Re: Czy romans moze pomoc? 20.01.10, 13:10
                Do wypowiedzi przedmówczyni dodam tylko, że rozpoczynając romans będziesz tylko
                kochanką. Jeżeli faktycznie kreci cię ten facet tym bardziej warto najpierw
                przeprowadzić rozwód dowiesz się wówczas czy znaczysz dla niego coś więcej czy
                tylko jesteś odskocznią. Dobra kochanka to bezpieczna kochanka, czyli taka która
                ma męża i nie będzie próbowała zmienić miejsca które zajmuje w życiu kochanka.
                Wolna kobieta nigdy nie będzie bezpieczną odskocznią, mimo swoich uzdolnień
                łóżkowych stały romans z nią jest zbyt ryzykowny
                • scarlettvanhalisha Re: Czy romans moze pomoc? 20.01.10, 14:00
                  hmm.. moze troche sie zle wyrazilam, bo do pojscia z nim do lozka jeszcze
                  daleeeka droga, z tym, ze to co robie teraz, tez jest niejako zdradą, z tym, ze
                  nie fizyczną. Ja tak na to patrzę. Moze zle to widzę? moze to zadna zdrada, ze
                  mysle o nim, nie o mezu. Ze jego pragnę, nie męza i ze w jego towarzystwie czuje
                  sie o niebo lepiej, niz w towarzystwie meza....
                  • twojabogini Re: Czy romans moze pomoc? 20.01.10, 15:13
                    bywaja takie dni, że nawet z moim kotem czuje się lepiej niz w
                    towarzystwie męża, albo tak się zafascynuję jakąs postacią, iz mąż
                    schodzi nawet na piaty plan (prezydent nasz miał kiedyś taką
                    zdolnośc absorbowania moich myśli).
                    Jednakze nie rozwodzę się ani dla kota ani dla Kaczyńskiego - nawet
                    w wersji skumulowanej.

                    Nie rób sobie bałaganu w zyciu. Albo zakończ małzeństwo albo je
                    napraw.
                    • scarlettvanhalisha Re: Czy romans moze pomoc? 20.01.10, 15:46
                      ty masz takie dni. Czasem. Ja mam takie miesiace. Gdybym nie byla od niego
                      zalezna, juz bym zakonczyla to dawno. Z tym, ze sie boje, ze sobie sama nie
                      poradze... Wiem, ze to jest wstretne i ze go wykorzystuje w pewien sposob,
                      ale... boje sie poprostu tego, co bedzie juz po...
                      • twojabogini Re: Czy romans moze pomoc? 20.01.10, 15:53
                        No to zamiast romansu - zalecam pracę nad niezależnością. To
                        pochłania wiele energii, ale za to procentuje. Czasem wolnoscią -
                        czasem powrotem miłosci w małżeństwie.
                        Kobity radzą sobie zaczynając od zera na koncie bez mieszkania za to
                        z przychówkiem. Radzą sobie! Same.
                        • scarlettvanhalisha Re: Czy romans moze pomoc? 20.01.10, 16:01
                          Nad tym pracuje caly czas, z tym, ze troche to jeszcze potrwa. Jeden plus jest
                          taki, ze mieszkanie mam wlasne:)
                          • fajny-dom Re: Czy romans moze pomoc? 20.01.10, 19:03
                            Więc jak jesteś od niego zależna???
                            • scarlettvanhalisha Re: Czy romans moze pomoc? 21.01.10, 09:11
                              finansowo. Chyba nie trudno na to wpasc. Ja sie uczę i zajmuje dzieckiem/domem a
                              jedyna praca jaka udalo mi sie do tej pory znalezc nie wystarczylaby nawet na
                              rachunki.
                              • makurokurosek Re: Czy romans moze pomoc? 21.01.10, 12:40
                                Mając dziecko i tak nie będziesz miała łatwego rozwodu chcesz sobie go jeszcze
                                komplikować romansem. Zdajesz sobie sprawę, że wówczas twój mąż może dążyć do
                                rozwodu z uznaniem twojej winy i nie tylko sie zeszmacisz ale również z równego
                                podziału majątku będą nici. Proponuję poczytaj forum o rozwodach, porozmawiaj z
                                kobietami które przez to przechodziły i zastanów się czy warto dla głupich
                                "motylków w brzuchu" szykować sobie i dziecku takie piekło
                                • scarlettvanhalisha Re: Czy romans moze pomoc? 21.01.10, 14:12
                                  hehe, majątku to my do podzialu zadnego nie mamy. Nie ma co dzielic. Mieszkanie
                                  zostaje moje, bo bylo nabyte przed slubem ze srodkow spadkowych, wiec... nie ma
                                  czego dzielic. Nie mamy zadnych oszczednosci, samochodu, nic cennego... Chyba
                                  tylko meble z Ikea mozna porąbac siekierą...
                                  • twojabogini Re: Czy romans moze pomoc? 21.01.10, 15:08
                                    Przemyśł sobie cała swoją sytuację życiową, a nie tylko chęć
                                    nawiązania romansu.
                                    Po pierwsze - oceń stan małżeństwa. To już nie tylko małżeństwo,
                                    jeśli macie dziecko - tworzycie rodzinę. Każda z rodzin ma wzloty i
                                    upadki. Dużo zalezy od zaangażowania jej członków.
                                    Jełsi mąż nie jest przedstawicielem patologii i z jego strony nie
                                    dzieje się dziecku krzywda - zamiast angażówac się w romans lepiej
                                    zaangażować się w naprawę związku. Co sprawia, ze czujesz się
                                    obojętna wobec męża? Może to, ze on jest obojętny wobec ciebie? Że
                                    zostawia cię z domem/dzieckiem? Brak współpracy, emocjonalnego
                                    kontaktu zabija pożądanie w małżeństwie. Proces ten następuje
                                    szybciej jeśli mężczyzna nie jest dobrym kochankiem. Zazwyczaj nie
                                    jest.
                                    W mojej opini ta twoja próba nawiązania romansu to taka chęć
                                    zwrócenia na siebie uwagi męża. Wydaje ci się obojętny - bo
                                    zamknęłaś w sobie emocje z nim związane. Może cię zranił?
                                    Zanim podejmiesz jakies kroki - spróbuj naprawić małżeństwo.
                                    Na początek - uzgodnij z mężem jego urlop w pracy, znajdź opiekę do
                                    dziecka na pare dni i wyjedźcie gdzieś razem. Samo w sobie to
                                    niewiele da - ale będziecie miec czas na spokojna rozmowę, na
                                    otworzenie się na siebie.
                                    Po drugie - skoryguj swoje myślenie o mężu - poszukaj w nim dobrych
                                    cech, tego co cię w nimm kiedyś pociagała, co sprawiło, ze zgodziłas
                                    się zostac jego zoną, że chciałaś mieć z nim i wychowywac dziecko.
                                    Przytul się do niego czasem.
                                    I ostatnia sprawa - gdy siedzi się w domu z dzieckiem to wiele
                                    rzeczy wydaje się beznadziejne. a już szczególnie mąż który rzadko
                                    kiedy potrafi zadbac o psychiczne potrzeby młodej mamy, docenic jej
                                    wysiłek, zadbac o to aby jako mama czuła się atrakcyjna. Często też
                                    panowie odsuwają się od zon - z zazdrości o więź między matka a
                                    dzieckiem, uważaja że dziecko wypelniło swiat kobiety, ze dla nich
                                    nie ma już miejsca. Nie potrafią znaleźć się w roli ojca rodziny -
                                    zaczynają uważać, ze ich rola sprowadza się do dostarczyciela kasy.
                                    Wtedy i oni nie sa dla kobiety zbyt mili i czuli.
                                    Jesli nikt nie wyciągnie pierwszy ręki narasta obojętnośc i złość,
                                    partnerzy zaś oddalają się od siebie coraz bardziej goniąz za
                                    mrzonkami w postaci romansow. jak dwoje gówniarzy, którzy nie biora
                                    na siebei odpowiedzialnosci za powołanie do zycia dziecka - liczy
                                    się tylko Ja, moje potrzeby, moje motyle w brzuchu. Partner ktory
                                    zawodzi i rozczarowuje to juz nie partner - to osoba której trzeba
                                    się pozbyć z zycia.
                                    Jełsi uda się wam pokonac kryzys - pogłebicie swoją relację i
                                    będziecie szczęśliwsi. Może dożyjecia dnia gdy razem będziecie
                                    obchodzić dzień babci i dziadka, z wnukami i szczęsliwymi dziećmi u
                                    boku. dziećmi, które wychowały się w pełnej i radosnej rodzinie -
                                    dzięki miłości rodziców.
                                    • scarlettvanhalisha Re: Czy romans moze pomoc? 21.01.10, 15:37
                                      Gdzies juz tu kiedys opisywalam moja sytuacje w malzenstwie. Maz ma swoją
                                      dlugodystansową kochankę, od ktorej nie potrafi, lub poprostu nie chce sie
                                      uwolnic. Jest nią gra. Chcialam, by poszedl na terapię- nie chce. Chcialam, by
                                      poszedl ze mna do poradni malzenskiej- nie chce, twierdzi, ze poradzimy sobie
                                      sami. Nie dba o siebie, nie stara sie byc choc troche atrakcyjny. Kiedys byl,
                                      staral sie, ale zdobyl mnie, poslubil i wiecej nie trzeba. On nie ma zadnych
                                      ambicji w zyciu, zadnych zainteresowan, poza grą oczywscie. Nic dziwnego, ze
                                      oczarowal mnie ktos, kto ma wiecej do powiedzenia niz "zaraz". Ja juz dawno sie
                                      poddalam, juz wypalilo sie we mnie uczucie jakie kiedys do niego zywilam,
                                      niejako na jego wlasna prosbę. Bylam dlugo olewana jako zona, kobieta i
                                      traktowana jako robot kuchenny, praczka i dmuchana lala. Mam zal do siebie, ze
                                      bylam jedną z tych glupich panienek, co to mysla ze po slubie i kiedy dziecko
                                      bedzie na swiecie, to sie misiu zmieni. Misiu sie nie zmienil, tylko coraz
                                      glebiej zatapial sie w fotel przed komputerem. Ja juz do tego przywyklam,
                                      przestalam prosic, blagac i robic awantury. bo to pomaga na chwile. I szczerze
                                      mowiac, chyba wole byc sama, niz z nim. Do "skonsumowania" romansu jeszcze
                                      bardzo daleka droga, ale ta znajomosc (narazie zupelnie niewinna, opierajaca sie
                                      tylko na rozmowach)dala mi pewnosc, ze moje malzenstwo nie ma najmniejszego
                                      sensu. Niby wiedzialam to wczesniej, ale nie tak silnie, jak teraz.
                                      • scarlettvanhalisha Re: Czy romans moze pomoc? 21.01.10, 15:39
                                        I chcialam tylko uprzedzic, nie piszcie- porozmawiaj z nim, powiedz mu to, bo
                                        rozmawialam i mowilam miliony razy. Nawet kazalam mu sie wyprowadzic na jakis
                                        czas. Nie pomaga nic a teraz ja juz nie chce, zeby pomagalo. Poprostu juz mi na
                                        tym nie zalezy. Na mezu, malzenstwie i byciu praczko-dmuchawcem.
                                        • twojabogini Re: Czy romans moze pomoc? 21.01.10, 16:14
                                          No to masz męża nałogowca, który rani cię swoją obojętnoscią. Nałóg
                                          = patologia. Od patologii trzymamy się z daleka.
                                          Nie pakuj się teraz w romans. Zakończ jeden etap, potem zacznij
                                          drugi. Zwłaszcza, że obojetnośc człowieka który miał być najbliższym
                                          bardzo rani.
                                          W takim stanie psychicznym - gdy jestes odcieta od samej siebie,
                                          swoich emocji - łatwo o związanie się z kolejnym patologicznym
                                          chu.em. Najpierw trzeba się poskładać, włączyc systemy alarmowe,
                                          pobyc ze sobą, odnaleźć się.
                                          Dziecko nie tragedia, nie daj się zastraszyć że z takim balastem
                                          nikogo nie znajdziesz. Ale na takie gadki się przygotuj. Byłam sama
                                          z synem 10 lat - na brak mężczyzn nie narzekałam i to całkiem
                                          sensownych.
                                          Czasem pozew o rozwód jest motywacja dla pana żeby cos ze sobą
                                          zrobil. Idiotki w takiej sytuacji wycofują pozew, mądre kobiety albo
                                          zlewają, albo jeśli jeszcze coś czują - składają wniosek o separację
                                          i alimenty i mówią panu, ze będzie mógł wrocic do domu po minimum
                                          pół roku terapi i wywiązywania się z obowiązków. Nie? No to na
                                          drzewo.
                                          dojrzałas do decyzji o zmianie obecnego stanu - i bardzo dobrze.
                                          tylko nie rozmieniaj tego na drobne np. romasami. Życzę ci
                                          powodzenia. Kobiety sa twarde i dają sobie rady, więc i ty sobie
                                          poradzisz. W razie czego poszukaj wsparcia w organizacjach
                                          kobiecych. Mozesz tam uzyskać pomoc psychologiczna a także
                                          nieodpłatne porady prawne - co prawda tylko jesli mieszkasz w duzym
                                          mieście. W małych miejscowosciach raczej takich organizacji nie ma
                                          za wiele.
                                          Jakbyś miała mało kasy i potrzebowała pomocy w zredagowaniu pisma do
                                          sądu - daj znac na priva.
                                          Pozdrawiam,
                                          • scarlettvanhalisha Re: Czy romans moze pomoc? 21.01.10, 16:28
                                            Dzieki, kazda pomoc sie przyda a w pisaniu pism do sadu nie mam kompletnie
                                            wprawy. Tym bardziej w rozwodach... I masz rację z tym, ze teraz jestem
                                            wlasciwie latwym kąskiem dla innego patologicznego typa.. Eh, jak sie wychowuje
                                            w patologii ciezko pozniej sie z tego wyplątac, Ja sie bardzo staram, ale czasem
                                            mam wrazenie ze nic to nie daje..
                                            • twojabogini Re: Czy romans moze pomoc? 22.01.10, 16:31
                                              Postaraj się znaleźć terapię, albo chociaż jakąś grupę wsparcia.
                                              Albo chociaż grono kobiet, takich które spotykają się rozmawiają
                                              otwarcie - to też pełni rolę terapetyczną. Jeśli lubisz czytać -
                                              poszukaj publikacji, niektóre są głupie, w innych możesz znaleźć coś
                                              dla siebie.
                                              Jesteś w trudnej sytuacji, ale dasz rady z niej wybrnąć. Jesteś na
                                              dobrej drodze, niezaleznie od tego jakie podejmiesz decyzje. Zdanie
                                              sobie sprawy z tego, ze sytuacja nie jest dobra to już polowa
                                              sukcesu. Świetnym motorem napędowym jest zawsze dziecko. Kobiety
                                              potrafią czerpać ogromna siłę z macierzyństwa - wykorzystaj to.
                                              czasem zanim zaczniesz podejmowac radykalne decyzje dotyczące
                                              własnego zycia warto zrobic porządek wewnątrz. Zamiast gnać na ślepo
                                              pomysleć - co chcę osiagnąc, co mnie boli, z czym sobie nie radzę,
                                              przed czym uciekam, jakie emocje tłumię...Wtedy decyzje jakie
                                              podejmiesz są bardziej racjonalne i masz większą szansę, ze okazą
                                              się trafne. Bądź tez dobra dla siebie i nie obwiniaj się za swoja
                                              sytuację - wykorzystaj energię do jej zmiany, a nie do robienia
                                              sobie wyrzutów. Bądź tez dobra dla siebie - bo musisz być silna, aby
                                              móc dokonac zmiany.
                                          • resztka Re: Czy romans moze pomoc? 04.02.10, 09:08
                                            Jestes madra kobieta, jestes "boginią" Bardzo pozdrawiam :)
                                            • zawsze.aliks Re: Czy romans moze pomoc? 04.02.10, 10:42
                                              To prawda. Z pozornie trywialnego wątku, bogini wyciągnęła stan
                                              faktyczny i mądrze radzi. Moje uznanie.
                                        • ruben88 Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 17:47
                                          NO to nad czym się jeszcze zastanawiasz? Wydaje mi się ,że wiesz
                                          czego chcesz, ale się boisz. WIem, że oczekujesz, że ktoś Ci powie -
                                          tak zrób, to rozwiedź się. ALe nie tędy droga. TO musi być Twoja
                                          decyzja. A dopiero później znajdą się osoby , które będą Cię w
                                          Twojej decyzji wspierać. CO ja Ci mogę powiedzieć? Oczywiście ze
                                          swojego punktu a jestem po rozwodzie- jeśli masz takie problemy i
                                          nie widzisz szans ich rozwiązania, jeśli próbowałaś rozmawiać a
                                          napotykałaś opór, jeśli nie masz już ochoty rozmawiać ( nie mylić z
                                          tym ,żeby próbować do końca - co to znaczy? do śmierci?)to co z tego
                                          wszystkiego ma wyniknąć? Z ziarenka piasku nigdy nie powstanie
                                          babka. Zresztą ludzie się nie zmieniają. ALe to tylko moje zdanie.
                                          Pozdrawiam ciepło:-)
                      • racetam Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 14:23
                        to skoro nie zamierzasz zmienić swojego statusu mężatki bez jakiegoś stymulanta
                        w postaci kochanka, a zamierzasz dalej żerować/pasożytować na mężu, to
                        rzeczywiście lepiej znajdź sobie dobrą wymówkę.

                        Im dłużej będziesz się prostytuować (sorry, ale do tego się sprowadza) z własnym
                        mężem, tym trudniej będzie ci coś zmienić. A sądząc po forum, jesteś w miare
                        młodą, dość świeżo upieczoną mężatką, więc jeszcze sobie ułożysz godne życie.
                      • resztka Re: Czy romans moze pomoc? 04.02.10, 09:03
                        Przywal mu w rogi, juz i tak sie sprzedalas, jestes prostytutka czy chcesz tego
                        czy nie :) Prostytucja malzenska w najczystszym wydaniu
                        • adellante12 Re: Czy romans moze pomoc? 04.02.10, 11:51
                          Nie na darmo mówią że: "[i]dziwka to zawód a qrwa to charakter"[/i]
                          Piekny klasyczny przykład prostytucji małżeńskiej.
                          Jeszcze tylko dodaj że twój nowy obiekt westchnień daje tobie lepsze perspektywy
                          i wyższy status...
              • gradosr60 Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 20:38
                jesli malzenstwo to tylo formalnosc to po co je zawieracie?

                do tego co znaczy ze - mozna okazac sie lepsza/lepszym, to nie targ z owocami, kobity zastanowcie bo czasem glowa boli od waszej durnoty
            • zawsze.aliks Re: Czy romans moze pomoc? 04.02.10, 10:38
              No to kończ małżeństwo, z romansem czy bez.
      • sapalka1 Re: Czy romans moze pomoc? 22.01.10, 10:20
        Romans przed odejściem od męża (załatwieniem sprawy rozwodoej itd)- to świństwo.
        Romans z zajętym facetem - świństwo podwójne. To wszystko na temat
    • twojabogini Re: Czy romans moze pomoc? 19.01.10, 15:26
      Że po nicku widzę, zes w klimatach romantycznych - to przeczytaj
      sobie "Rozlewisko". Tam masz napisane jak się kończą motylki w
      brzuchu.
      Jeśli nie jesteś mężatka - to po prostu odejdź, a potem nawiąż nową
      znajomość. Nie ma sensu się szmacić - rozumiem poryw namietności od
      biedy - ale takie dzialanie z premedytacją...No chyba, ze koniecznie
      chcesz dokopać byłemu, aby na koniec mu powiedzieć, wiesz ch.. i tak
      masz rogi.
      Jeśli jestes mężatką - to przemyśl sobie rzecz całą jeszcze parę
      razy. A potem jeszcze i jeszcze. Od patologii uciekaj - ale nie
      przez łóżko innego faceta. Jeśli to znudzenie - to nie powód do
      rozwodu, tylko do wprowadzenia zmian. W życiu trzeba mieć choć
      trochę klasy - nie dość, że milej jakoś w lustro patrzeć, to jeszcze
      lepiej się na tym wychodzi.
      Pozdrawiam,
      • fajny-dom Re: Czy romans moze pomoc? 19.01.10, 22:51
        Zastanów się,chcesz budować coś na czyimś nieszczęściu...Może związek znajomego
        rozpaść się przez Ciebie,a może są tam dzieci.Zacznij myśleć głową a nie
        "motylami w brzuchu"...
        • scarlettvanhalisha Re: Czy romans moze pomoc? 20.01.10, 09:47
          Nie ma dzieci i nie jest niczyim mezem. ale ma kogos.
    • scarlettvanhalisha Re: Czy romans moze pomoc? 21.01.10, 17:01
      Zastanawiam sie, w jaki sposob powiedziec mezowi, ze nie chce juz z nim byc..
      chcialabym raczej uniknąc awantury, krzykow i grozb o samobojstwie, wiec mysle o
      jakims raczej neutralnym gruncie.. Tylko czy to nie dziwne, mowic ze to koniec w
      restauracji np?
      • dymscha Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 12:09
        trochę niekonsekwencji, bo najpierw piszesz o braku niezależności, ale
        jednocześnie chcesz go poinformować o swojej decyzji. Rozstaniecie się, ale
        nadal on będzie Cię utrzymywał i razem z Tobą mieszkał? No chyba, że jednak
        będziesz w stanie sama funkcjonować. Może na początek niech się (jeśli ma dokąd)
        wyprowadzi, oswaja, skoro, jak piszesz, może zareagować w sposób niekontrolowany.

        Tak z ciekawości - jaka to gra?;)
        • dz0nu Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 13:29
          no właśnie jaka to gra / gry?? będę ich unikał

          ja też czasem gram (jesteśmy małżeństwem 9 miesięcy) ale w moim odczuciu nie za
          dużo, powiedzmy średnio 40 min dziennie, czasami w ogóle nie gram, jak np
          ostatni tydzień.

          co do sposobu zakomunikowania o rozwodzie to chyba najpierw go wyprowadź z domu
          potem się umów gdzieś na mieście porozmawiaj i wręcz na koniec papiery
          rozwodowe. I nie pastw się nad typem, jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia to
          przypomnij że się starałaś... prosiłaś...

          pozdrawiam
      • gwiazda_szeryfa Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 13:19
        Nie, to nie dziwne. To wg mnie dobry pomysl, tylko wybierz jakis
        niegłośny lokal, stoliki nie za blisko siebie itd. Wtedy z jednej
        strony bedziecie mogli spokojnie porozmawiać, zaś z drugiej strony
        unikniesz wybuchów emocji męża - a jak rozumiem, obawiasz się tego.

        Tylko warto sobie zdawać sprawę, że taką rozmowę przeprowadzasz nie
        jao straszk, tylko kiedy jesteś naprawdę zdecydowana. Moim zdaniem
        nie ma nic gorszego niż pogróżki "bo od ciebie odejdę" jeśli się
        naprawdę tak nie myśli.
      • leew1 Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 16:24
        najpierw piszesz, że facet jest obojętny i jest mu wszystko jedno, a potem boisz
        się jego niekontrolowanych reakcji. Ciekawe jaki on ma pogląd na wasze życie, bo
        może komputer jest dla niego azylem do którego ucieka by być dalej od Ciebie.
        Nie chce tylko Cię zostawić w trudnej sytuacji- bez stałych dochodów lub szkoda
        mu dziecka i stąd mogą wynikać wasze problemy. Sam przekonałem się jak wiele
        dzieli mnie i moją żonę, gdy ostatnio tak wypadło,że mieliśmy wolny piątek,
        dzieci były w szkole i zostaliśmy sami przez cały dzień. Jeszcze jeden taki
        dzień, a nasze małżeństwo stanęłoby pod znakiem zapytania, nawet nie
        wiedziałem,że z moją żoną trudno wytrzymać. Dlatego dziwi mnie tyle opinii i
        porad dawanych bez próby poznania punktu widzenia drugiej strony. Jeśli chodzi o
        romans, to lepiej spróbować, niż całe życie marzyć o tym- tak ja przynajmniej
        uważam.
      • ruben88 Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 17:56
        Tego nie unikniesz nigdy. i obojętnie gdzie to mu powiesz i tak
        musicie wrócić do domu. ROzwód to nie jest prosta sprawa, ale ja
        zawsze uważałam, że lepiej iść przez życie samą niż nieść na plecach
        worek kartofli ( sorry za porównanie)
        Njagorsze, że ludzie nie potrafią się rozejść z klasą i niestety
        dotyczy to głównie mężczyzn i ich ogromnych ego.
        Pozdrawiam
    • misself Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 12:36
      scarlettvanhalisha napisała:

      > Czy moze pomoc w podjeciu decyzji o odejsciu, czy tylko bartdziej skomplikuje
      sprawe?

      Both.
    • melaba Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 14:05
      Zacznij przez chwilę mysleć o kims innym, a nie tylko o sobie. Jeśli nic nie czujesz do męża zakończ ten związek i rób co chcesz z kim chcesz.. Nawet jeśli Twój mąż dla ciebie nic nie znaczy- to nie oznacza, ze możesz go zdradzać czy po prostu ranić (bo to cholernie boli).
      ja zostałam zdradzona i powiem Ci, ze to cholernie zmienia życie, patrzenie na kolejnych partnerów, za motywację do wielu spraw związkowych. A przede wszystkim to bardzo boli.
      Jeśli Twój mąż kiedykolwiek był dla Ciebie ważny i szanujesz go, to nie niszcz mu życia już bardziej. Odejdź i rób co chcesz.
    • ius81 Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 15:49
      mnie pomógł :) romans sie skończył i związek, który nie wnosił juz
      nic do zycia też
    • ksiazedolgoruki Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 16:59
      A może w pierwszej kolejności zadaj sobie pytanie, co Ty masz do zaoferowania
      swojemu mężowi poza byciem "praczko-dmuchawcem" ? Co spowodowało, że Twoj mąż
      zamiast chłonąć każdą minutę spedzoną w towarzystwie zjawiskowej żony, woli
      godzinami siedzieć przed komputerem ? I jeszcze jedno, wbrew opiniiom wyrażanym
      tutaj na forum, kobieta z dzieckiem dla większości facetów to już 3 liga, a
      zatem nie licz na to, że po rozwodzie staniesz się obiektem westchnień dla
      wolnych, znających swoją wartość mężczyzn.
    • jagger2009 Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 17:39
      CZEMU?.... BO OBYDWOJE JESTESCIE DEBILAMI
    • czerepaszka Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 20:09
      Romans nie może pomóc, najprawdopodobniej skończy się tym, że skrzywdzisz kilka osób, w tym także siebie. Przeżyłam odejście od męża dla "motylków w brzuchu", potem nawet dla miłości. Niestety nawet miłość to nie wszystko, jeśli to nie będzie osoba z którą się po prostu dogadujesz, która cię szanuje a tego możesz się dowiedzieć dopiero po pewnym czasie....mi to akurat nie było dane. Teraz wszystkiego bardzo żałuję....
    • xolaptop Re: Czy romans moze pomoc? 03.02.10, 20:50
      Tak odwzajemni, ze na koncu zostaniesz sama.
    • odchudzacz Jestes puszczalska i cie dupsko swedzi, i tyle 04.02.10, 00:29
      w temacie.
    • ewagrab39 Re: Czy romans moze pomoc? 12.02.10, 11:26
      A jaka jest sytuacja tamtego faceta z jego kobieta? Bo jezeli i
      Twoje i jego dotychczasowe zwiazki to od jakiegos czasu fikcja to
      moze warto uregulowac swoje dotychczsowe sprawy i zaryzykowac? Bo
      jaki jest sens budzic sie jeszcze kilkadziesiat lat przy facecie i
      nie czuc szczescia? Dla zasady? Bo co powiedza inni? Zycie jest
      sztuka wyboru, grunt to dokonac tego wlasciwego :) Zeby tylko to
      bylo jeszcze takie proste w praktyce jak w teorii... Pozdrawiam!
    • manipulantka Re: Czy romans moze pomoc? 27.02.10, 18:41
      Może pomóc. Pod warunkiem, że nie będziesz się łudzić, że stworzycie
      związek. Pewnie zaraz odezwie się tłum świętych, ale...
      Sama jestem mężatką i tak się zdarzyło, że pozwoliłam sobie na
      romans z żonatym.
      Nie jestem młodziutką mężatką, bo z kilkuletnim stażem, a nasze
      małżeństwo przeżywało bardzo poważny kryzys, na tyle poważny, że
      mieliśmy się rozwieść. Z decyzją wstrzymaliśmy się ze względu na
      dziecko, (bo mąż jest super ojcem) i komplikacje finansowe.
      I spotkałam Jego. Znaliśmy się wcześniej. Kiedy zaczął się romans
      czułam osławione motylki. Ale jedno zastrzegłam - nie odejdę od
      męża. I jeśli on odejdzie od żony odejdę od niego, bo mój związek
      będzie zagrożony.
      Trwa to już dwa lata, jesteśmy dyskretni. A od roku nasze
      małżeństwa... kwitną. Teraz z kochankiem bardziej łączy mnie
      przyjażń niż seks, bo bardzo sobie pomogliśmy.
      Dużo szczerze rozmawialiśmy, daliśmy sobie dużo czułości i szalonego
      seksu. Spojrzeliśmy na małżonków z dystansu. Ja w domu przestałam
      wreszcie przejmować sie zachowaniem męża, prawie go olałam, byłam
      cały czas zadowolona i uśmiechnięta. Mój przyjaciel też poczuł sie
      dowartościowany.
      Nie wiem dlaczego ta sytuacja podziałała na naszych małżonków
      pozytywnie, czy to kwestia przeczekania najgorszego, czy zazdrości i
      realnego zagrożenia, że ktoś może cie "sprzątnąć".

      Czasami jednak romans powoduje, że masz większą odwagę zrobić
      porządek ze swoim życiem, bo przecież nie o to chodzi, by wciąż
      trwać w zawieszeniu czekając na... właśnie na co?
      • anihania Re: Czy romans moze pomoc? 27.02.10, 20:28
        a gdyby Twój małżonek miał dyskretne pukadełko, dzięki któremy zaczął by Cię
        doceniać, kupować kwiaty i stał się super,hiper mężem to pewnie też byłabyś
        szczęśliwa, ba, może byś nawet rzeczonej pani zakupiła bukiet kwiatów w
        podzięce, tudzież jakiś pean napisała...Tak jak ty zachowują się żałośni faceci,
        którzy po znalezieniu sobie kochanki czują potrzebę dowartościowania żony i
        uśpienia wyrzutów sumienia...Twój mąż nic nie podejrzewa? Jakoś mi to zalatuje
        serialowym scenariuszem.
        • mars225 Re: Czy romans moze pomoc? 28.02.10, 12:06
          anihania napisała:

          > a gdyby Twój małżonek miał dyskretne pukadełko, dzięki któremy zaczął by Cię
          > doceniać, kupować kwiaty i stał się super,hiper mężem to pewnie też byłabyś
          > szczęśliwa, ba, może byś nawet rzeczonej pani zakupiła bukiet kwiatów w
          > podzięce, tudzież jakiś pean napisała...Tak jak ty zachowują się żałośni faceci
          > ,
          > którzy po znalezieniu sobie kochanki czują potrzebę dowartościowania żony i
          > uśpienia wyrzutów sumienia...Twój mąż nic nie podejrzewa? Jakoś mi to zalatuje
          > serialowym scenariuszem.

          właśnie ona sobie ubzdurała że małżeństwo kwitnie a ono już jest martwe, osoby
          będące w romansach zawsze sobie tłumaczą że przecież ten romans tylko związkowi
          pomógł a tak naprawdę on tylko sprawę pogorszył, bo skoro tak pomógł to dlaczego
          romans trwa już drugi rok? gdyby tak cudownie uzdrowił małżeństwo to już byłoby
          po romansie a mimo to trwa...
          a mąż cóż pewnie zrozumiał że żona ma go w dupie (bo jak sama autorka napisała
          olewała męża wtedy więc i teraz także tyle że sobie to inaczej tłumaczy, więc
          mąż zrozumiał że tak już będzie zawsze i żyje tylko dla dziecka).
          poza tym taka kochana mamusia a ryzykuje życie dziecka, męża bo oczywiście dawać
          na boku chce ale badać się na choroby już nie, bo przecież mnie to nie dotyczy
          myśli (czyli myśli tak samo jak koleżanki Simona Molla).
          • manipulantka Re: Czy romans moze pomoc? 28.02.10, 13:56
            dziękuję za wnikliwą psychoanalizę :-)
      • kawusia37 manipulantka zgadzam się z Tobą !!!! 07.03.10, 10:13
        manipulantka napisała:

        > Może pomóc. Pod warunkiem, że nie będziesz się łudzić, że stworzycie
        > związek. Pewnie zaraz odezwie się tłum świętych, ale...
        > Sama jestem mężatką i tak się zdarzyło, że pozwoliłam sobie na
        > romans z żonatym.
        > Nie jestem młodziutką mężatką, bo z kilkuletnim stażem, a nasze
        > małżeństwo przeżywało bardzo poważny kryzys, na tyle poważny, że
        > mieliśmy się rozwieść. Z decyzją wstrzymaliśmy się ze względu na
        > dziecko, (bo mąż jest super ojcem) i komplikacje finansowe.
        > I spotkałam Jego. Znaliśmy się wcześniej. Kiedy zaczął się romans
        > czułam osławione motylki. Ale jedno zastrzegłam - nie odejdę od
        > męża. I jeśli on odejdzie od żony odejdę od niego, bo mój związek
        > będzie zagrożony.
        > Trwa to już dwa lata, jesteśmy dyskretni. A od roku nasze
        > małżeństwa... kwitną. Teraz z kochankiem bardziej łączy mnie
        > przyjażń niż seks, bo bardzo sobie pomogliśmy.
        > Dużo szczerze rozmawialiśmy, daliśmy sobie dużo czułości i szalonego
        > seksu. Spojrzeliśmy na małżonków z dystansu. Ja w domu przestałam
        > wreszcie przejmować sie zachowaniem męża, prawie go olałam, byłam
        > cały czas zadowolona i uśmiechnięta. Mój przyjaciel też poczuł sie
        > dowartościowany.
        > Nie wiem dlaczego ta sytuacja podziałała na naszych małżonków
        > pozytywnie, czy to kwestia przeczekania najgorszego, czy zazdrości i
        > realnego zagrożenia, że ktoś może cie "sprzątnąć".
        >
        > Czasami jednak romans powoduje, że masz większą odwagę zrobić
        > porządek ze swoim życiem, bo przecież nie o to chodzi, by wciąż
        > trwać w zawieszeniu czekając na... właśnie na co?


        Każda kobieta chce byc dowartościowana i zauważana przez męza i oczywiscie w każdym związku seks jest wazny bez niego nie ma związku. I dla tego drugie osoby szukaja kochanków aby z nimi porozmawiać i oczywiście był ten seks troche inny bo ze mężem tez jest inny .
        A dla czego zawsze jest tak ze moga nas zdradzac mężczyżni oni moga miec drugie rodziny i jak ktos sie o tym dowiaduje to jest ok !!! Tylko jak kobieta ma kochanka i jest z nim to jest to cos strasznego nie zgadzam sie z Wami !!!
        Teraz do naszej załozycielki tematu jesli czujesz taka potzebe byc w tym drugim zwiazku i czujesz te motylki, nie możesz spać bo cały czas o nim myslisz to jest miłość ale rób tak zeby sie to nie wydało masz dobry przykład naszej "manipulantki" za co ja pochwalam ;)
        Nam kobieta też się cos należy !!!!!!!
        NIKT NA TYM FORUM NIE JEST ŚWIĘTY !!!!!
        • anihania Re: manipulantka zgadzam się z Tobą !!!! 07.03.10, 16:17
          hmmm nikt tu chyba nie napisał, że potępiona ma być tylko zdradzająca kobieta, a
          mężczyzna, który ma kochankę jest chwalony. W mojej ocenie jest to paskudne
          uciszanie swojego odzywającego się sumienia- tłumaczenie, że romans może pomóc
          związkowi. Psychologowie twierdzą, że zdrada nie koniecznie musi być powodem
          rozpadu związku, ale zdrada, to nie zawsze trwający dłużej związek z kochankiem.
          Być może łatwiej wybaczyć jednorazowy skok w bok. Nie wiem, nigdy nie byłam w
          takiej sytuacji. Nie wierzę też w tłumaczenie, że seks z mężem może się znudzić,
          ani,że lekarstwem na kryzys w związku jest zdrada partnera. Nawet po kilku
          latach małżeństwa można dalej okazywać sobie uczucia tak jak na początku.
          • rocco-siffredi autorka postu powinna byc bita przez meza 07.03.10, 16:52
            w kazdym razie gdyby byla moja zona spralbym ja n akwasne jablko i wywalil
            manela za drzwi.
            to cala moja porada i ciesz sie ze maz twoj jest lagodnym i malo domyslnym
            czlowiekiem, bo sposob w jaki go nie szanujesz zasluguje tylko na jedno
            • kawusia37 Re:a może to facet powinien dostać bicie czasami ! 08.03.10, 12:30
              rocco-siffredi napisał:

              > w kazdym razie gdyby byla moja zona spralbym ja n akwasne jablko i wywalil
              > manela za drzwi.
              > to cala moja porada i ciesz sie ze maz twoj jest lagodnym i malo domyslnym
              > czlowiekiem, bo sposob w jaki go nie szanujesz zasluguje tylko na jedno

              A co ty sie uważasz za takiego św ???? myslał by kto !!! każdy facet zdradza nawet ten bardzo spokojny co by nikt nie pomyślał ze on to może zrobic takie jest zycie i nic sie na to nie poradzi. Nie wiem ile lat jestes w stałym związku ale założę się że jak kogoś poznasz i będziesz miec tylko okazje to też zdradzisz !!!!!!!!!!
              • anihania na szczęście nie każdy.... 09.03.10, 11:42
                i nie przy każdej okazji, nawet w wieloletnim związku. I żeby nie było nie
                jestem zaślepiona miłością do mojego męża, bo nie mówię tu tylko o moim
                przykładzie, lecz również wielu znajomych. Znam też oczywiście i niewiernych,
                żeby nie było, że się w świętym towarzystwie obracam :)
              • rocco-siffredi Re:a może to facet powinien dostać bicie czasami 10.03.10, 01:13
                Mysle ze masz ze soba powazny problem kolezanko, jak rowniez ze swoimi
                doswiadczeniami z facetami ktorych albo puszczasz kantem albo robia to oni.

                Nigdy nie zdradzilem swojej Pani, mimo ze podobaja mi sie inne kobiety, tak
                bywa. Ale nie jestem psem uwiazanym na koncu swojego fiuta, i to ja decyduje z
                kim ide do sypialni - a nie moj "przyjaciel"

                Jesli moja Pani mnie zdradz, spiore ja na kwasne jablko i wywale jej ciuchy za
                dzwi, i nie robie z tego tajmnicy, jesli zastane z innym facetem w naszej
                sypialni - zatluke gnoja kijem bejbolowym i nie robie z tego tajemnicy.

                Jesli w Twoim swiecie wszyscy pieprza sie ze wszyskimi jak zwierzeta to Towja
                sprawa, ale nie masz prawa imputowac tego wszyskim
                • kawusia37 Re:a może to facet powinien dostać bicie czasami 10.03.10, 10:12
                  rocco-siffredi napisał:

                  > Mysle ze masz ze soba powazny problem kolezanko, jak rowniez ze swoimi
                  > doswiadczeniami z facetami ktorych albo puszczasz kantem albo robia to oni.
                  >
                  > Nigdy nie zdradzilem swojej Pani, mimo ze podobaja mi sie inne kobiety, tak
                  > bywa. Ale nie jestem psem uwiazanym na koncu swojego fiuta, i to ja decyduje z
                  > kim ide do sypialni - a nie moj "przyjaciel"
                  >
                  > Jesli moja Pani mnie zdradz, spiore ja na kwasne jablko i wywale jej ciuchy za
                  > dzwi, i nie robie z tego tajmnicy, jesli zastane z innym facetem w naszej
                  > sypialni - zatluke gnoja kijem bejbolowym i nie robie z tego tajemnicy.
                  >
                  > Jesli w Twoim swiecie wszyscy pieprza sie ze wszyskimi jak zwierzeta to Towja
                  > sprawa, ale nie masz prawa imputowac tego wszyskim


                  Ja w stałym zwiazku jestem juz prawie 16 lat i bardzo sie z tego ciecze ale duzo jest takich małżeństw ze sie zdradzaja a przewaznie to facet idze na lewizne i musisz mi to przyznać !!!!

                  Pozdrawiam i nie denerwuj sie tak roccko bo to tylko forum ;)
              • aneta-skarpeta Re:a może to facet powinien dostać bicie czasami 12.03.10, 15:19
                najlepiej wszystkich mezczyzn pod ściane- nawet jak nie zdradził to
                albo kłamie, albo nie miał okazji;DDD

    • Gość: xyzzzz Re: Czy romans moze pomoc? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 15:44
      nie niszcz życia sobie ani innym. na początku jest fajnie, ale każdy romans
      prędzej, czy później doprowadza do samych nieszczęść.
    • kiz-ia a cos takiego? 15.03.10, 08:04
      przeczytałam, wasze odpowiedzi, i wiecie co rozumiem autorke wątku,
      ja jestem z N od 8 lat i dopiero teraz zdecydowalismy sie zawrzec
      związek małrzeński, data slubu ustalona, u ksiedza nie potwierdzone(
      wszytsko w proszku) a tu nagle pojawia sie w moim życiu facet, który
      mnie rozumie, chce być ze mna a ja przy nim czuje sie jak ktoś
      najważniejszy. co mam zrobić w takim wypadku?
      • mars225 Re: a cos takiego? 15.03.10, 15:57
        pytasz się jeszcze co masz zrobić?
        odwołać ślub! no chyba że narzeczony ma kasę a Tobie jego portfel się bardzo
        podoba to wtedy ślub bierz i korzystaj póki kasę jeszcze ma.
        jak już zdradziłaś i czujesz że tamten jest ważniejszy niż narzeczony to sprawa
        jest jasna, koniec związku i nie ma ślubu, inny wariant wskazuje jasno że mąż ma
        być tylko sponsorem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja