Mąż mnie olał kolejny raz

12.02.10, 10:29
Nawet nie wiem jak formułować zdania, które chcę tu napisać...Mętlik w głowie. Wybaczcie. Wczoraj kolejny raz mąż zostawił mnie samą sobie. Nie rozmawia ze mną. Odwraca głowę i już. Na nic prośby, płacz (nie jakiś udawany- prawdziwy- serce mi pęka). Nic nie rozumiem. Jesteśmy małżeństwem 1,5 roku. Mamy roczne dziecko. Ślub z mojej strony z wielkiej miłości.Po ślubie coś się zmieniło. Zrzucałam to na moją ciążę. Nie rozwiązane problemy. Ciągle kłótnie. Szarpaniny. Jestem nerwus. To fakt, ale czy maż, który celowo wyprowadza mnie z równowagi nie jest temu współwinny? Nie rozwiązujemy problemów, bo on nie chce rozmawiam. Ciągle mi powtarza, że to ja mam problem. Nie on. On jest biedny i nieszczęśliwy, bo ma żonę wiecznie marudzącą...Jak ja mam się godzić na ignorancję? Wszystkie ważne decyzję podejmuje sam, zakupy robi on, on trzyma kasę. Gdy przychodzą do nas znajomi jest bardzo mną zaoferowany. Nadskakuje mi. Gdy wychodzą - nie odzywa się do mnie ani słowem. Laptop + tv + czasami browar lub poprostu idzie spać. Nigdy się nie przytula. Wszystko z mojej inicjatywy. Seks też. On nie ma potrzeby. Przynajmniej ze mną. Na pytania czy ma kogoś - stanowczo zaprzecza. Mówi, że sobie wymyślam. Nie mam jak tego sprawdzić, niestety. Muszę wierzyć, choć jest ciężko. Śmieje się ze mnie jak mu coś cokolwiek opowiadam. Mówi, że tylko czytam fora i gadam głupoty i nic nie wiem o życiu. Poniża mnie. Wyzywa. Boję się o sobie. chciałabym odejść jednak nie jestem się wstanie utrzymać z dzieckiem. Zagroził mi, że jeżeli chcę odejść to tylko sama - bez dziecka. To dla mnie straszne. Próbowałam go tłumaczyć na wiele sposobów. Potrafię o wszystkim zapomnieć dla kilku dobrych chwil. Jak długo mam się zatracać dla kogoś, dla kogo nic nie znaczą moje łzy, moja rozpacz, mój strach...Ja bym go nigdy nie zostawiła gdyby się czymś martwił, smucił, zawsze byłam gotowa do pomocy, wysłuchania itp. On nigdy.
    • lee-aa Re: Mąż mnie olał kolejny raz 12.02.10, 10:56
      Jakiś czas temu byłam w podobnej sytuacji, tyle tylko, że nie było dziecka.
      Odeszłam od męża, rozwiodłam się. Poukładałam najpierw siebie, potem życie. Dziś
      jestem szczęśliwą prawie żoną (ślub w kwietniu).
      Dużo myślałam o tym, co się działo między mną a moim pierwszym mężem. wymyśliłam
      w końcu, ze chciałam, żeby było idealnie - idealny dom, idealny mąż, tyle tylko,
      że gdzieś się sama w tym wszystkim zagubiłam. Nie miałam czasu dla siebie,
      przytyłam, byłam wiecznie zmęczona, mało się uśmiechałam. Oczywiście - mąż też
      nie był bez winy, ale na dorosłego, uksztaltowanego człowieka trudno wpłynąć.
      Wiem, że roczne dziecko pochłania sporo uwagi i masz prawo czuć się zmęczona,
      ale wierz mi, że po pracy mąż też jest zmęczony i trudno mu się wraca do domu, w
      którym czekają na niego wymówki, łzy, marudzenie. Masz oczywiście do tego prawo,
      tyle tylko, że może warto zadbać o siebie, pogadać z kimś o sytuacji w domu,
      wyżalić się, a dla męża być partnerką. Łzami nic nie wskórasz. Kiedy się
      poznaliście pewnie miałaś swoje zainteresowania, marzenia, plany. To, że jesteś
      mamą wcale nie znaczy, że masz z nich rezygnować. Spróbuj wyjść do ludzi,
      podrzuć dziecko babci, wyjdźcie razem do kina, na piwo, do znajomych. Spróbuj
      znaleźć w sobie tę dziewczynę, którą pokochał. Zobaczysz, że po jakimś czasie
      jego stosunek do Ciebie zacznie się zmieniać.
    • amblela Re: Mąż mnie olał kolejny raz 12.02.10, 10:57
      Może ktoś się skusi na komentarz...czy szkoda czasu?
      • stw0 Re: Mąż mnie olał kolejny raz 18.02.10, 00:00
        amblela napisała:

        > Może ktoś się skusi na komentarz...czy szkoda czasu?
        A co tu komentować.Głupie baby powychodziły za pedałów,to teraz niech nie narzekają.Utajonych pedałów w naszym narodzie cale multum.Przed ślubem trzeba było należycie sprawdzić za kogo się wychodzi za mąż.Teraz to już po herbacie,żaden pedał się do tego nie przyzna choć byście miały go zabić.Wykręcają się jak mogą przed seksem,a to głowa ich boli,a to są przemęczeni itd. i tp.Przyjmijcie paniusie do wiadomości,ze żaden normalny i młody facet,parę miesięcy po ślubie nie będzie się wykręcał od seksu i to niezależnie czy kocha tą kobietę czy nie.Taka jest natura normalnego mężczyzny,tylko zbok będzie szukał wykrętów.Jak czytam te Wasze wypociny,to niedobrze mi się robi,że jesteście takie naiwne i nie wiecie gdzie jest pies pogrzebany.Ech,te blondynki..coś w tym musi być!
        • oronga79 Re: Mąż mnie olał kolejny raz 18.02.10, 08:46
          Jak Czytam twoja wypowiedź to też mi się odechciewa.
          Upraszczasz wszystko do granic absurdu. Oprócz tego twoja wypowiedź
          jest dalece krzywdząca dla inności seksualnych.
          Pisząc że męzczyna nie chce seksu - bo jest "pedałem" daje
          świadectwo tylko o sobie o tym jakim jesteś PRYMITYWEM.
          Nad etymologią słowa "głupie baby" także nie będę się zastanawiała,
          ale najwyraźniej brakuje ci elokwencji i posługujesz się typowymi
          dla prymitywnych mężczyzn słownictwem.
          Przeczytaj może trochę książek psychologicznych albo dokształć się i
          wtedy napisz coś sensownego.
          Twoja wypowiedź jest kompletnie bezużyteczna w tym wątku.
    • helusia007 Re: Mąż mnie olał kolejny raz 12.02.10, 11:00
      Amblela, zostaw go, nie ma czego ratowac. To przemoc psychiczna:
      poniza cie, niszczy twoje poczucie wlasnej wartosci, obraza, nie
      troszczy sie o ciebie. Bedzie tylko gorzej. Widzi, ze jestes od
      niego zalezna emocjonalnie (placzesz, szukasz z nim kontaktu) i
      finansowo. Szukaj pracy i przygotowoj sie do odejscia. Im dluzej z
      nim zostaniesz, tym bardziej bedziesz miala zniszczona osobowosc.
      TEN GOSC CIE NIE KOCHA!!
      Wiec ty rowniez przestan go kochac. Nie pozwalaj soba pomiatac.
      Zycze sily!
      • amblela Re: Mąż mnie olał kolejny raz 12.02.10, 11:22
        Dziękuję Wam za odpowiedź. Za poświęcony czas. Właśnie uśpiłam maluszka i znowu
        mam chwilę na myślenie. Wolałabym nie myśleć. Kilka razy czytałam na temat
        przemocy psychicznej, ale jakoś nie potrafię się do tego chyba przyznać sama
        przed sobą. Mam wrażenie, że to moja wina. (jestem wybuchowa i nerwowa). Nie
        każdy może to znieść. Zrzucam wszystko na siebie. Nawet jak mówię sobie w duchu
        "nigdy więcej" to i tak ja ze łzami przychodzę jak pies...Bo nie wiem co robić.
        Mieszkam w innym mieście, w którym studiowałam. Mam tu znajomych. Lubię to
        miasto. Nie stać mnie jednak będzie (nawet jeżeli znajdę pracę) na samodzielne
        utrzymanie się tutaj. W moim mieście rodzinnym nie ma perspektyw. Wolałabym
        zostać tutaj, tu mieszkam od 10 lat. Wiem, że to nie najważniejsze ale dość ważne.

        Powiedźcie dlaczego on nie potrafi powiedzieć, że mnie nie kocha?
        Może sam tego nie wie, ze mnie nie kocha?
        Jak to jest? Ja potrafię mówić co czuję, ale nie potrafię zadbać o siebie
        emocjonalnie.
        • helusia007 Re: Mąż mnie olał kolejny raz 12.02.10, 11:39
          Po co ma Ci powiedziec, ze Cie nie kocha? To nie jest w jego
          interesie. Teraz moze toba manipulowac, jechac na tobie jak na lysej
          kobyle, dowartosciowywac sie twoim kosztem. A ty typowa ofiara w tej
          sytuacji szukasz jeszcze winy w sobie i zastanawiasz sie jak wysoko
          podskoczyc, zeby mu dogodzic.
          Wiem, ze to trudne, ze to szok, jak osoba, ktora powinna Cie kochac
          i wspierac, okazuje sie katem psychicznym. ALE nie nagradzaj jego
          chamskiego zachowania tym, ze jeszcze bardziej sie starasz. Jezeli
          trudno jest Ci poradzic sobie samej w tej sytuacji, to poszukaj
          psychologa (moze najpierw sama). On na terapie moze sie nie zgodzic,
          a jeszcze palnie ci, ze jestes wariatka skoro chodzisz do psychologa
          i ty sie znowu rozplaczesz. WZMOCNIJ SIEBIE I SZUKAJ PRACY. Potem
          zdecydujesz, czy
          1. odchodzisz
          2. Maz z toba na terapia albo nich spada

          Na wszelki wypadek moze zbieraj dowody jego zachowania (nagrywanie
          rozmow jak cie wyzywa i poniza). Moze zdecydujesz sie na rozwod i
          beda ci potrzebna, skoro on szantazuje cie odebraniem dziecka.
          Wiem, ze to brzmi jak koszmar, mimo ze po slubie miala byc bajka,
          ale ZAWALCZ O SIEBIE. Nie pozwol zakompleksionemu emocjonalnemu
          popaprancowi zniszczyc swojej osobowosci. Podaje link na fajne
          forum, na ktorym wypowiada sie rowniez psycholog. Ale to nie zastapi
          terapii.
          forum.gazeta.pl/forum/f,898,Zycie_rodzinne.html
          Trzymaj sie
        • lee-aa Re: Mąż mnie olał kolejny raz 12.02.10, 12:06
          Nasze babki mawiały: "nie pokazuj chłopu całej d..." i coś w tym jest. Nie
          chodzi o to, by być nieszczerą wobec najbliższej osoby, ale mieć choć trochę
          siebie dla siebie.
          Ja poczekałabym z rozwiązaniami typu - odejdź, on cię nie kocha - bo tak jest w
          sumie najłatwiej.
          Pojawienie się dziecka przewraca dotychczasowe życie dwojga ludzi do góry
          nogami. Być może masz depresję - masz do tego prawo - hormony szaleją, jesteś
          zmęczona, być może po ciąży zmieniła Ci się figura. Może jesteś rozczarowana
          codziennością - bo przecież od dziecka bawimy się w dom i wydaje nam się, że
          wszystko będzie idealnie - uśmiechnięty wiecznie zadowolony dzidziuś, piękna
          uśmiechnięta mama stawiająca przed zadowolonym mężem trzydaniowy obiad, a chwilę
          potem usypiająca niemowlę, by kochać się z mężem do rana.
          Życie jest nieco inne. Twój mąż też pewnie inaczej wyobrażał sobie codzienność.
          On Twoje zachowanie ( z Twojej perspektywy krzyk rozpaczy o pomoc) może odbierać
          inaczej - jako szantaż emocjonalny, próbę manipulacji, chęć wzbudzenia poczucia
          winy. Trudno jest powiedzieć 'kocham' komuś, kto ciągle płacze i ma pretensje
          (nawet jeśli są one uzasadnione).
          Zadbaj o siebie - bądź dla siebie dobra, może fryzjer, kosmetyczka, basen z
          maluszkiem, nowe ciuchy, jakaś fajna książka, wyjście na kawę z koleżanką,
          zacznij cokolwiek robić dla siebie i postaraj się przez kilka dni uśmiechać, nie
          płacz, postaraj się nie wybuchać. Może warto pogadać z psychologiem, może
          zacznij brać jakieś łagodne ziołowe leki antydepresyjne - np deprim, poruszaj
          się - pozwoli Ci to spalić i rozladować 'złe emocje'. Wiem, że piszę o Tobie -
          ale tak naprawdę jesteś w stanie zrobić coś ze sobą, mąż gdy zauważy Twoją
          przemianę, też zacznie się zmieniać.
          Uszy do gory, małymi kroczkami do przodu.
          • amblela Re: Mąż mnie olał kolejny raz 12.02.10, 12:21
            Z dbaniem o siebie nie mam problemów - nie wyglądam aż tak źle, zazwyczaj jestem
            umalowana i uczesana. Cyba, że jestem chora. Staram się na milion sposobów
            wyglądać atrakcyjnie. Czasami elegancko się ubiorę, czasami seksownie...a czasem
            chodzę w dresach. Tak samo z bielizną. taka, siaka, bez, z. I tak nic. Nie
            jestem w stanie napisać tu i teraz co mój mąż we mnie lubi, w czy mnie lubi, bo
            mam wrażenie, że w niczym... :( Jak się spytam czasami czy ładnie wyglądam to mi
            burknie, że tak, że zawsze mu się podobam. NIe mówię, żeby piał z zachwytu..ale
            czasami coś miłego....Wczoraj dostałam od niego smsa, ze mnie bardzo
            kocha...moim zdaniem to jakiś wyrzut sumienia...bo normalnie takich rzeczy nie
            pisze...
            On nigdy się nie interesował tym czy ja gdzieś wychodzę i po co ...Nawet jak się
            nie wiem jak odstrzelę to i tak on jest pewny, że go nie zdradzę. Skąd ta
            pewność? Bo pewnie zachowuję się jak cilepa.
            Piszecie, że mam zawalczyć o siebie. Pewnie macie racje, ale jak to zrobić? NIe
            po to wchodziłam w związek z kimś by teraz walczyć. Nie mam siły na to.
            Chciałabym żyć porostu...Umówiłam się z psychologiem, ale dopiero w następnym
            tygodniu...Jak mam wytrzymać do tego czasu? Jutro już weekend. Nienawidzę tego
            czasu, bo on wtedy jest obok i nie robi nic dla mnie, dla nas..a ja muszę się
            temu przyglądać. Czasami go nienawidzę.

            Rozumiem, że on może być zmęczony, ale gdy ktoś jest na rozstaju dróg to się mu
            pomaga tak? Ja się czuję bardzo niepewnie...a on tylko podjudza sytuację.
            • lee-aa Re: Mąż mnie olał kolejny raz 12.02.10, 12:47
              To, że jesteście po ślubie nie zwalnia Was z obowiązku może nie dosłownie walki,
              ale zabiegania o siebie i swoje względy.
              Weekend - może coś najprostszego - idźcie z dzieckiem na basen, powygłupiajcie
              się, idźcie może na długi spacer i kawę, może wsiądźcie w samochód i pojedźcie w
              jakieś fajne miejsce. Nie wiem skąd jesteś, ale możliwości jest mnóstwo. Zróbcie
              coś razem, a Ty nie doszukuj się podstępu i zdrady wszędzie - to naprawdę nie ma
              sensu. Wiem, że jak jest źle do głowy przychodzą różne pomysły.
              a co do chowania kawałka 'd...' - nie uzewnętrzniaj się tak bardzo, nie
              płacz,nie rozbieraj Waszej codzienności na części pierwsze. Mężczyźni zupełnie
              inaczej reagują, inaczej wyrażają swoje uczucia, inaczej werbalizują myśli.
              Zamiast się przyglądać, zacznij działać. Małymi kroczkami
              • kulecki73 Re: Mąż mnie olał kolejny raz 12.02.10, 20:54
                Witaj amblela. Mogę Ci trochę napisać co jest przyczyną i co się
                dzieje bo coś podobnego przszedłem jednak nie tu, mam swoje powody.
                Zostawiam Ci adres odezwij się.
          • amblela Re: Mąż mnie olał kolejny raz 12.02.10, 12:31
            A jak teraz schować choć kawałek "d..."?
            Gdybym była sama dawno temu bym się wyniosła...wiem, ze to tylko usprawiedliwienie, ale dziecko moje jest dla mnie bardzo ważne...nie chcę mu czegoś zabrać zbyt pochopnie.
            • kulecki73 Re: Mąż mnie olał kolejny raz 12.02.10, 20:55
              adres kulecki73.@wp.pl
    • caysee Re: Mąż mnie olał kolejny raz 13.02.10, 09:53
      Twoj zwiazek jest chory i nie ma sensu go dalej ciagnac. Wyznacz sobie cele -
      jak sie usamodzielnic i jak wyniesc sie od meza w przeciagu roku. Studiowalas,
      wiec szkoda zeby to poszlo na marne. Szukaj pracy, pozwoli ci sie ona
      usamodzielnic i miec wiecej kontaktu z ludzmi, co pewnie podniesie cie na duchu.
      Bo z tego co piszesz wyglada na to, ze siedzisz za duzo w domu i przez to masz
      za duzo czasu na myslenie.
      • marzeka1 Re: Mąż mnie olał kolejny raz 13.02.10, 16:44
        ". Zrzucałam to na moją ciążę. Nie rozwiązane problemy. "- czyli wyszłaś za mąz,
        bo byłaś w ciąży, na dodatek pewne sygnały były PRZED po ślubie tylko się
        ujawniły. Zwyczajnie nie trzeba było wychodzić za mąż.
    • anusiak776 Re: Mąż mnie olał kolejny raz 15.02.10, 10:08
      Uzaleznilas sie od niego ale najwyzsza pora to zakonczyc.
      Maz wraca do domu i slucha marudzenia , narzekan itp. Kuzwa, do
      cholery czy Ty nie masz prawa do szczescia ? Do rozmow z mezem? Do
      dzielenia sie z nim wspolnym szczesciem? Do wspanialego sexu z
      inicjatywy obojga? Kochana, zadaj sobie pytanie - CZY WYOBRAZAM
      SOBIE ZYCIE Z TAKIM CZLOWIEKIEM ZA 10LAT? On Cie zabija, teraz
      jeszcze tak tego nie widzisz ale minie nieco czasu, bedziesz
      dostawac kurwicy na jego widok. Dziecko bedzie cholernie cierpialo
      bo mamusia z tatusiem sie kloca, nie sa szczesliwi.
      To ze masz dziecko nie swiadczy ze masz byc z osoba na sile. Rodzice
      powinni sie kochac , wtedy i dzieciatko bedzie szczesliwe. Czsetyo
      jest tak ze matko 100razy lepiej wychowa sama niz rodzice
      nienawidzacy siebie.
      Idz do psychologa ale niewiele to da skoro generalnie Twoj maz ma
      problem ale nie wierze ze sie przyzna.
      Ja nie mialam dziecka z 1rwszym mezem. Byl alkoholikiem,zostawilam
      go po roku i wiem ze nawet gdyby bylo dziecko to zrobilabym tak
      samo.
      Zaslugujesz na normalne zycie z facetem ktory Cie bedzie kochal. nie
      oczekuj cudu ze Twoj maz sie zmieni, ja mialam taka nadzieje przez
      rok i po roku zmadrzalam:)
      Glowa do gory!!!! Znajdz prace,uwierz w sile jaka w sobie kryjesz!!
      A co do dziecka to nie on decyduje z kim ono bedzie tylko sad wiec
      niech Cie mezulek nie zastrasza. Sad tylko w niewielu przypadkach
      oddaje opieke ojcu (matka cpa, pije itp). Dziecko na bank bedzie
      Twoje!!
      Pozdrawiam
      • titta Re: Mąż mnie olał kolejny raz 16.02.10, 14:35
        Kurcze, a czy maz nie ma prawa do szcescia? Do wracania do domu do
        usmiechnietej kobiety? Do odrobiny spokoju, a nie kobiety ktora
        jeczy i rozbiera swoje emocje na czesci i zastanawia sie "co on
        pomyslal, ze ja pomyslalam, ze on pomyslal?"
        Otoz najczesciej nie mysli nic. A jak kobieta jeczy to on ucieka.
        (tak, tak, niektorzy nazywaja to przemoca psychiczna, z tym ze mozna
        polemizowac z ktorej strony).
        Mnie to wyglada na normalna niekapatybilnosc.(Tak, ja sama jestem
        kobieta)
        Kobieta sie zakochuje w swoim wyobrazeniu o facecie, a nie w
        konkretnym facecie. Potem sie okazuje, ze facet jednak jednak nie
        przystaje do wyobrazenia i sa problemy.

        W calej sytuacji wszystko zalezy od:
        -Co znaczy poniza? W jaki sposob? Wyzywa? Czy tylko ucieka przed
        potokiem lez i zalow?
        -Czy kiedykolwiek mieliscie cos wspolnego? Cos co bawilo was razem?
        -Jakim jest ojcem?

        W zaleznosci od tych odpowiedzi, moze warto poszukac:
        -przyjaciolki z ktora sie bedzie rozmawiac i analizowac swoje
        odczucia (a mezowi da sie spokoj)
        -jakiejs wspolej plaszczyzny z mezem (Czy ja wiem, sport, spacery?)
        -zamiast glupawych wypowiedzie na forum porozmawiac z ludzmi
        starszymi, ktorym sie w zyciu udalo i poczytac cos na temat meskiej
        psychiki
        -znalez terapeute rodzinnego?
        • anusiak776 .... 16.02.10, 18:52
          Sluchaj ,oni sa 1,5r po slubie a nie rozmawiaja ze soba, nie
          wspolzyja ,nie spedZaja czasu razem, i cala reszta tez zaczyna sie
          od NIE. Czy wg Ciebie jest do normalne?? Bo dla mnie to jest chore.
          Taka rutyna powinna wpasc w zwiazek po kilku latach a nie po
          zaledwie 1,5r. Oni powinni sie cieszyc soba, dzieckiem.
          Nie zgadzam sie tez ze obwiniasz autorke, ze jeczy itp. A CZY ONA
          NIE MA PRAWA DO SZCZESCIA?? Czy az tyle od meza wymaga?? Jej zalezy
          na NORMALNYM malzenstwie gdzie ludzie ze soba rozmawiaja, smieja
          sie, wspolnie spedzaja czas. To raczej nie jej wina skoro ona chce
          by tak bylo, by wszytsko naprawic miedzy nimi (bezskutecznie )ale on
          ma to w dupie i tyle. Psycholog sie przyda ale raczej jemu. A ona
          sama nic nie zdziala , do tanga trzba dwojga.
          Moim zdaniem nie maja wspolnej przyszlosci.
    • oronga79 Re: Mąż mnie olał kolejny raz 16.02.10, 12:37
      amblela
      Mam podobne odczucia do Ciebie moj mąż reaguje tak samo:
      czyli ignoracja.
      Mnie dosłownie piana z ust leci a on się śmieje i nie wie o co mi
      chodzi. Mówię że mnie rani a on - że sama sie ranie itp.
      Ja mówię nasz związek ma problem - a on Ty masz problem.
      Ja chodźmy do psychologa a on że nie zamierza nigdzie chodzić.
      Generalnie moja koleżanka psycholog - nazywa mojego męża - mur/beton.
      Trzeba nauczyć sie z takimi osobami rozmawiać, ale z mojego 5
      letniego doświadczenia i wiader łez wynika że wymaga to nadludzkiego
      wysiłku.
      Pracuję nad tym jak z nim rozmawiać. Przeczytałam kilogramy książek
      żeby się dowiedzieć co robić ale nie umiem wprowadzić tego w życie
      bo jak dochodzą emocje - ignorancja, lekceważenie itp to ręce mi
      opadają.

      Możesz spróbować być zgodnie ze swoim sumieniem ok-
      Pytać rzeczowo i nie popadać w stany huśtawek i płaczu.
      Np.
      W sprzyającej chwili , kiedy razem leżycie - powiedzieć że chcesz
      coś zmienić żeby Wam było lepiej - chodzi o Twoją wiekszą
      niezależnosć itp
      Jeśli mimo to nie wykarze jakiejś inicjatywy to nie wiem - terapia
      lub rozstanie.
      Ale nie mów nigdy wiecej że odejdziesz jeśli nie masz 100% pewności
      bo robisz z siebie -histeryczke którą nikt nie traktuje poważnie i
      wejdzie mu to w nawyk.
      Jeżeli chcesz zagrozić to tylko konkretem - ale on wie że za bardzo
      nie masz czym.
      Myśle, że powinnaś pomyśleć o własnych pieniądzach.
      Mój m
      • oronga79 Re: Mąż mnie olał kolejny raz 16.02.10, 12:59
        Zapomniałam dodać o seksie.
        Jak mój mąż czuje że ja chce seksem załatwić - właściwie
        pogodzenie sie/przytulenie/bliskość/bycie razem on wyczuwa że nie
        chodzi mi o seks dla samego seksu - to niestety on też nie ma
        ochoty jakoś.
        Troche to skomplikowane.Mój mąż (może podobny beton do Twojego) jest
        podniecony kiedy ja jestem w normalnym nierozchwianym nastroju,
        pewna siebie, niezależna, nie wypytująca o niego ciągle ale zajęta
        swoimi srawami, pociąga go to że ja nie chce bo jestem zajęta swoim
        biznesem itp.
        Ehh ale ten świat skomplikowany
        • tojatojatoja A propos seksu... 16.02.10, 17:12
          oronga79 napisała:
          > Troche to skomplikowane.Mój mąż (może podobny beton do Twojego) jest
          > podniecony kiedy ja jestem w normalnym nierozchwianym nastroju,
          > pewna siebie, niezależna, nie wypytująca o niego ciągle ale zajęta
          > swoimi srawami, pociąga go to że ja nie chce bo jestem zajęta swoim
          > biznesem itp.
          > Ehh ale ten świat skomplikowany

          Wręcz przeciwnie - bardzo prosty. Czy normalna, silna emocjonalnie, wierząca w siebie osoba może mieć ochotę na seks z niezadowoloną, jęczącą, smutną i zapłakaną, narzekającą itp. osobą? Myślę, że nie!

          Myślę, że pociągają nas osoby, które przekazują nam pozytywne emocje: szacunek, radość, zadowolenie z życia, osoby uśmiechnięte i zadowolone z siebie i z nas, które paradoksalnie trochę się od nas dystansują - są wtedy niezależne, a niezależność jest pociągająca. Na kontakt z taką osobą mamy ochotę i nawet jak jej się zdarzy gorszy dzień (a zdarza się przecież każdemu), to nie jesteśmy w stanie zapomnieć pozytywnych emocji, które budzi w nas ten człowiek i wspieramy go, gdy czuje się gorzej.

          Natomiast zupełnie inaczej sytuacja wygląda, gdy mamy do czynienia z osobą wiecznie niezadowoloną z nas i naszego zachowania, ciągle narzekającą, płaczliwą. Z takimi osobami zazwyczaj unikamy kontaktu.

          To normalne, że człowiek unika osób dołujących go i rozsiewających toksyczne emocje. Każdy normalny człowiek dba o swój komfort psychiczny i nie pcha się w chore relacje, bo szkoda mu czasu i energii.

          Jeśli naprawdę kochasz swojego męża, to możesz spróbować zmienić Waszą relację poprzez zmianę swojego zachowania, a nie poprzez rozmowy i werbalizację swoich uczuć.

          Rób częściej to, co sprawia Ci radość i przyjemność (niezależnie od męża) - dzięki temu będziesz bardziej pogodna i zrelaksowana. Jak będziesz się czuła lepiej sama ze sobą, pomyśl jak wzmocnić pozytywne uczucia Twojego męża. Napisał, że Cię kocha i tego na początku się trzymaj. ;-)

          Postaraj się podejść do niego pozytywnie, chwal go jeśli zdarzy się w jego zachowaniu najdrobniejsza rzecz godna pochwały, zauważaj go i jego potrzeby (wyjdź trochę poza "ja" i "moje"), nie zmuszaj do rozmów o swoich problemach (być może one istnieją tylko w Twojej wyobraźni?). Postaraj się byście więcej czasu spędzali razem robiąc pozytywne rzeczy. Myślę, że jeśli to nie zadziała, to wtedy będziesz miała czas, by pomyśleć o rozstaniu.

          A na co dzień postaraj się zmienić perspektywę. Zanim podejmiesz jakieś kroki, postaraj się pomyśleć, jak Ty byś się czuła, gdyby ktoś zachował się tak wobec Ciebie. Jeśli źle, to nie rób tego.
          • amblela Re: A propos seksu... 17.02.10, 13:03
            Czytam codziennie nowe wpisy w moim wątku. Nie ukrywam przerażenia. Zdaję sobie
            sprawę że w dużej mierze to również moja wina. Nie mogę opisać nic nowego bo nic
            się nie dzieje. Jest tak jak było. Nijak. Szykuję się na wizytę u specjalisty.

            Oronoga79 - nie ukrywam ,że dodałaś mi nadziei. Ale nadzieja matką głupich...wiem...

            Poczekam i poczytam jeszcze.. Dziękuję wszystkim za wpisy.
            • oronga79 Re: A propos seksu... 17.02.10, 13:50
              Wiem, że cieżko jest nie być zbyt emocjonalną i łasą na uczucia i
              ich ciągłe okazywanie bo ja sama z tym walczę i staram się zrozumieć
              że inni -czyli faceci maja inaczej niż my.
              Mój mąż chce - "w skrócie- świętego spokoju" i dąży neiustannie do
              tego.
              Ja nie chcę spokoju, nie lubię go, lubie jak coś się dzieje, jak
              jest jakiś "action".(chce 2 dziecka bo czuję że dam radę i mam sporo
              w sobie miłości do dzieci itp.)
              Wiele wysiłku wymaga ode mnie nie zadręczanie go rozmowami (których
              ja potrzebuje de facto) a on nie.
              Kiedyś demostracyjnie dzwoniłam do kolegi i offen mówiłam głośno -
              wiesz Kamil nie mam z kim porozmawiać....żaliłam sie koledze głośno
              żeby on słyszał.
              Jedyny skutek co to odnosiło to - że obrażał się na mnie że się
              obsym osobom zwierzam i jego kompromituje.
              W ogóle nie rozumiał tego że ja musze porozmawiac o moich problemach
              z mężczyzną a jak nie z nim (bo jest beton) to chociaż z kolegą lub
              przyjaciółką (to już bardziej tolerował)
              Teraz nie dzwonię głośno tylko jak nie słyszy bo mi już zwisa.
              No coż trzeba się jakoś nauczyć żyć z tym


              • amblela Re: A propos seksu... 22.02.10, 12:06
                Wiesz, spróbowałam inaczej ostatnio postępować - nie zapeszając jest jakiś
                skutek. Przestałam go zamęczać rozmowami - pretensjami - odpuściłam. Kilka razy
                coś tylko mimochodem powiedziałam, krótko, zwięźle i na temat, tak by nie
                przedłużać w nieskończoność. I co? Sam zaczął prowadzić rozmowę i był zaskoczony
                tym, że robię coś innego, nie naciskam. Nawet kilka razy od zeszłego tygodnia
                inicjował zbliżenia...Szok. Załatwiliśmy opiekę do dziecka i poszliśmy na
                imprezę...Normalnie, jak kiedyś... Zawsze uważałam, że nie można za wcześnie się
                cieszyć z różnych rzeczy..ale tym razem napiszę otwarcie CIESZĘ SIĘ BARDZO.
                Fakt faktem, że na dłuższą rozmowę o "naszych problemach" nie mam pewnie szans,
                ale chyba muszę się nauczyć rozmawiać tez z innymi ludźmi, którzy poniekąd
                wyleją mi na głowę czasami wiadro zimnej wody...

                Co do rozmowy z kolegą - ostatnio wyszło tak, ze powiedziałam coś naszemu
                wspólnemu koledze (który jest jednak bardziej "jego" niż "mój" - bo dłużej) i on
                z kolei powiedział to mojemu mężowi, myśląc, że o tym wie. Jakież było
                zdziwienie mojego męża, że w ogóle rozmaiłam z kimś innym. Uniósł się duma i
                oczywiście stwierdził, że nic nie szkodzi..., ale 3 razy powtórzył, że nie
                spodziewał się tego usłyszeć od kolegi, że powinien to usłyszeć ode mnie..........
                • przyszla_mama1 Re: A propos seksu... 26.02.10, 19:43
                  :) super ze zaczeliscie ze soba rozmawiac... kiedy ma sie male
                  dziecko codziennosc przytlacza moim zdaniem duzo cennych rad
                  dostalas w tym watku i jak widac przynosza one skutek :)
    • barbra25 Teraz Ty go olej 21.03.10, 19:31
      Może zamiast płaszczyć się przed nim i upokarzać wiecznie siebie poszukaj kogoś
      kto doceni Twoje gorące serce. Może nawet na początek wirtualnie. Myślałaś nad
      tym? Czy poprostu nie wyobrażasz sobie życia bez tego tyrana? Nie wiem po co
      inicjować seks z facetem, który tego nie potrzebuje. Jest tylu napalonych i
      chętnych gdzie indziej, wystarczy się rozejrzeć.
    • barbra25 miłość potrzebuje stanowczości 21.03.10, 20:11
      A tak na serio: polecam
      www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/milosc_potrzebuje_01.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja