skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko?

19.02.10, 19:06
Witam,

Chce zapytac, skad wiecie, ze chcecie miec dziecko? Czy czujecie cos szczegolnego? Przychodzi taki dzien, budzicie sie pewnego ranka i stwierdzacie: chcialabym miec dziecko?
Skad sie bierze potrzeba posiadania dziecka?
Pytam, poniewaz w wieku lat 28 nadal nie chce miec dzieci. I, poki co, nie sadze, aby mi sie zmienilo. Nie czuje sie niespelniona, nie czuje sie zle, nie czuje braku czegokolwiek. Nie mam poczucia, ze do czegos musze 'dojrzec'.
Po prostu i zwyczajnie: nie chce miec dziecka.
Za to zastanawiam sie, sluchajac kolezanek, ktore 'wiedza'- skad wiedza?
Skad pewnosc, ze chce sie dziecka, a nie jest to powiedzmy nacisk ze strony rodziny/ partnera/ znajomych?
Przeciez dziecko to nie kotek lub piesek, ktorego (od biedy) mozna oddac w dobre rece. Dziecko to maly czlowiek, to wielka odpowiedzialnosc za jego (madre) wychowanie.

Mam nadzieje na konstruktywna dyskusje i pozdrawiam :)
    • ann.k Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 20.02.10, 11:24
      Chyba każda przechodziła przez ten etap zastanawiania się czy to
      już. Niektóre jeszcze rozmyślały czy to z tym, innym było obojętne,
      w zasadzie wystarczyło, że on też chciał (lub nie protestował).

      U mnie było tak. Miałam 26 lat, poznałam fantastycznego faceta.
      Rozwodnika z czteroletnią córeczką. Spotykaliśmy się trochę na
      płaszczyźnie służbowej, trochę prywatnej, ale bez głębszych
      podtekstów. Ot, było nam razem miło, coś się rodziło między nami.
      Któregoś dnia czekałam na niego pod pracą, bo miał mnie odebrać i
      mieliśmy pojechać do centrum handlowego. Tamtego dnia coś mu wypadło
      i musiał zabrać małą ze sobą, o czym mnie nie uprzedził. Jak ich
      zobaczyłam podjeżdżających pod budynek mojej firmy, nagle do mnie
      dotarło jak bardzo bym chciala, żeby to był element mojego życia.
      Kochający mąż i dzieci. Pojechaliśmy we trójkę do tego centrum i to
      już był ostateczny gwódź do trumny ;-) Było mi cudownie. Chociaż
      niby też niczego mi nie brakowało w dotychczasowym życiu, poczułam
      wtedy, że jest ono pełniejsze, szczęśliwsze.
      Z tym gościem nic nie wyszło, potem plątałam sie po różnych
      znajomościach mniej lub bardziej sensownych, a potem poznałam
      obecnego, z którym rok temu jakoś tak spontanicznie podjęliśmy
      decyzję o dziecku.
    • greeneyes86 Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 20.02.10, 15:30
      Nie wiem, czy moje zdanie się liczy, bo mężatką będę za 6 miesięcy, ale u mnie jest tak: jestem tym przypadkiem, który zawsze chciał mieć dziecko ;) Mieszkam z narzeczonym 4 lata, od 1,5 roku planujemy ślub. Wpływ na wybór daty/roku ślubu miało oczywiście 'dziecko' w takim sensie, że po ślubie już nic oprócz dziecka nie będzie nam do szczęścia potrzebne :) Mieszkania jeszcze własnego nie mamy i się na to szybko nie zanosi, ale dziecko bardzo chcemy mieć. Gdyby przydarzyło się nam wcześniej, też byśmy się cieszyli :)
      Ale zaznaczam, ja od zawsze (tzn. odkąd poznałam mojego N.) chcę mieć dziecko, w zasadzie w każdym momencie :)
      • zewszad_i_znikad Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 10:00
        Ja odwrotnie: nigdy nie chciałam mieć dzieci. W wieku 5 lat
        przeczytałam dwie książeczki o tym, "skąd się biorą dzieci" i
        uznałam: o nie, ja się na coś takiego nie zgadzam. Od tamtego czasu
        zaczęłam powtarzać wszem i wobec, że nigdy nie wyjdę za mąż i nie
        będę miała dzieci. Dlatego też nie mogę powiedzieć, żebym CZUŁA
        presję społeczną - jestem w pełni świadoma, że coś takiego istnieje,
        ale sama przez lata uczyłam się być dumna, a nie zawstydzona każdą
        kroplą mojej odmienności. Zresztą rodzina raczej na mnie tej presji
        nie wywiera - wiedzą, że mnie się nie da przekonać, że ja wyrabiam
        za całą rodzinę normę mniej typowego sposobu życia.
        Przy tym dodam, że raczej lubię dzieci, choć na pewno nie te
        zupełnie małe. W jakiejś mierze sama czuję się dzieckiem, uprawiam
        do dziś takie "dziecięce" czynności, jak posiadanie pluszowych
        zabawek (w tym tygrysek lat 27), układanie puzzli (choć jestem dość
        wybredna i np. typowe puzzle kreskówkowe minę z pogardą. Za to
        jestem od ponad 20 lat oczarowana starymi puzzlami Unicef), jazda na
        sankach... To ostatnie mogę robić i z dziećmi, byle takimi ciut
        starszymi, które nie boją się z założenia obcych dorosłych.
        Na szczęście dziecko mi nie grozi, z powietrza się nie zachodzi, a
        wstrzemięźliwość jest stuprocentowo skutecznym zabezpieczeniem.
        Także tu sięga moja niechęć do praktykowania bardziej powszechnego
        wzorca życia.
    • annataylor Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 21.02.10, 13:43
      moja koleżanka, która lada dzień będzie rodzić mówi, że nigdy o tym
      nie myślała, kiedy będzie ten czas. po prostu zaszła w ciąże bez
      żadnych planów, to taki raczej spontan był.
      ja mam niecałe 26 lat i też się zastanawiam "kiedy?", ale patrząc
      realnie na moją sytuację zawodowo-finansową wiem, że moze to tak
      szybko nie nadejść - po prostu nie jestem w stanie utrzymać
      dziecka...

      ale nie ukrywam, że mam czasem myśli, że to już najwyższa pora na
      dziecko, bo wiecznie młoda nie będę
      i nie ukrywam, że czuję presję otoczenia
      • szonik1 Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 21.02.10, 19:20
        Ja mam 28 lat, męża,pracę,mieszkanie i samochód,więc teoretycznie wszystko mamy
        z kwestii materialnych i nie jesteśmy już najmłodsi, ale mimo to nie chcemy
        jeszcze mieć dzieci. W moim przypadku to dość złożone uczucie: z jednej strony
        kuszą mnie wyjazdy, wolność i nasze plany zawodowe i prywatne, które obliczone
        są na 2 osoby, a nie na 2 osoby z dzieckiem, z drugiej - widzę,że chętniej
        oglądam zdjęcia znajomych dzieci, wypytuję koleżankę jak to jest (pielęgnacja,
        odczucia, emocje itp), dużo myślę o tym, jak to będzie. Tak że psychika
        nakierowuje się powoli, wiem,że to proces powolny, więc nie chcę nic
        przyspieszać,a jednocześnie dobrze mi tak, jak jest. Poza tym mój mąż jest
        czasem dość trudny w odbiorze i na razie skupiamy się na ulepszaniu naszej
        relacji i uczymy odpowiednio rozwiązywać konflikty.
      • marcinhorala Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 11:23
        Trochę poboczny wątek - zawsze mnie uderza w takich przypadkach
        stwierdzenie "nie stać mnie na posiadanie dziecka". To znaczy jak ta
        percepcja się zmieniła przez zaledwie kilkadziesiat lat (jak na
        rozwój gatunku mgnienie oka). No bo tak instynktownie za stan w
        którym "stać" na posiadanie dziecka uznajemy zazwyczaj posiadanie
        lokum (najlepiej na własność) o liczbie pokoi co najmniej równej
        liczbie domowników, stałej w miarę porządnej pracy, samochodu i tak
        dalej. Sam mniej więcej taki stan uznaję za odpowiedni i np. jak mi
        się miała urodzić druga córka uznałem że najwyższy czas zmienić
        mieszkanie z 2-pok. na 4-pok.

        A dwa pokolenia wcześniej jak było? moi dziadkowie np. przed wojną
        mieszkali w dwóch pokojach bez prądu, woda w studni, wygódka na
        podwórku, stan posiadania zerowy, dziadek utrzymujący się z prac
        dorywczych - i mieli trójkę dzieci, następnie we wojnę w Niemczech
        na robotach przymusowych doszła następna dwójka (a więc razem
        pięcioro). Po wojnie przez wiele lat w sytuacja taka jak przed.
        Oczywiście inna była wtedy świadomość rodzicielstwa, znajomość
        antykoncepcji i tak dalej, niemniej uderzająca jest ta różnica. Moja
        babcia nigdy nie mówiła że jej brakowało na wychowanie dzieci.
        Raczej uważała że byli biedni, ale na nic ważnego dzieciom nie
        brakowało. Miały przecież jedzenie, ubranie i dach nad głową
        (przypominam - dwa pokoje bez łazienki na siedem osób) - i np. w
        prezencie pod choinkę dostawały w pięcioro na spółkę jedną tabliczkę
        czekolady. Nawet nie radio ale np. taka fabrycznie nowa piłka ze
        sklepu (a nie zrobiona ze szmat przez dziadka) były dla nich przez
        wiele lat nieosiągalnym luksusem. I dalej - babcia tą piątkę karmiła
        (gotując na piecu do którego trzeba było nanieść węgla), opierała
        (na takiej ręcznej tarce) itp. - a teraz przy jednym-dwójce dzieci z
        pralkami automatycznymi, gotowymi daniami do podgrzania, pieluchami
        jednorazowymi i tak dalej często słychać narzekanie jaka to przy
        dzieciach harówka i kiedy wreszcie będzie się można od nich wyrwać z
        domu. Taki rozwój w przeciągu dwóch pokoleń jest fascynujący - a z
        drugiej strony lekko przerażający. Bo zaraz się okaże że żeby mieć
        choć jedno dziecko trzeba mieć dom ponad 200m2 i miesięcznie ponad
        10 tys. a inaczej to nie stać...
        • marcink_23 Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 20:57
          Bieda to rzecz względna. Jeśli było co jeść to dzieci Twoich
          dziadków mogły faktycznie nie odczuwać biedy, bo wokoło wszyscy
          mieli podobny status. Teraz można mieć mieszkanie, telewizor,
          pralke, ale już na angielski czy nowe adidasy dla dziecka nie, i ono
          może czuć się jak ostatni biedak.
    • etwasbesseres Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 21.02.10, 19:17
      Mój kolega powiedział mi 2 lata temu: nie chcę przegrać z racji
      wieku w zawodach, które bedą oragnizowane w przedszkolu mojego
      syna / córki. wyobrazasz sobie skakać w worku mając np. 50 lat?????
      ile będziesz miała wtedy gdy twoje dziecko bedzie tańczyć polneza na
      studniówce?
      i to były chyba argumenty które utwierdzily mnie w przekonaniu ze to
      już pora.....że w zasadzie nie ma no co czekać. życie to i tak
      loteria.
      niestety ani ja ani rzeczony kolega dzieci nie mamy mimo starań
      ............ :(
      nie stoi nam nic na przeszkodzie, ani status materialny (własne
      mieszkania, brak kredytów) ani pozycja zawodowa...
      więc kiedy już się dorasta do tej myśli okazuje się ze to nie jest
      tak hop siup
      nikt mnie nie naciska specjalnie - wiadomo rodzice obu stron
      oszaleliby ze szcześcia. chwilowo rolę wnusi przejmuje rozpieszczony
      do granic możliwości pies ;)
      • anihania Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 21.02.10, 21:19
        poczuliśmy, że my sami dla siebie to już za mało. Wiedzieliśmy wtedy, że chcemy
        być razem i stworzyć rodzinę i już :) i po roku starań udało się :) Hania ma 2 i
        pół roczku.dochodzi do tego również argument, że młody rodzic ma więcej energii.
        A ja, jak moje dziecko podrośnie nadal będę młoda :) a my kochamy się tak jak
        wcześniej...może nawet mocniej...
        • kukurydzazpuszki12345 Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 10:27
          Ja nigdy nie chciałam mieć dzieci, więc nie wiem. U mnie ten moment
          nigdy nie nadszedł i zapewne nigdy nie nadejdzie. Myślę, że to
          przychodzi bardzo naturalnie - nagle zaczynasz czuć, że mąż, praca,
          podróże i hobby Ci nie wystarczają albo po prostu wpadasz ;)
          • onevittoria Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 13:14
            Mam 31,5 roku :) Też się długo zastanawiałam kiedy się nam "zachce" mieć
            dzieciaczka, a jesteśmy razem uuu... od czasów licealnych. Mieszkanie jest,
            praca jest, wycieczki zagraniczne od wielu lat 1-2 razy w roku i nagle.... ta
            chęć przyszła sama, nagle i nie wiadomo skąd, ale któregoś dnia doszliśmy do
            wniosku że to JUŻ :) Jestem w trzecim miesiącu ciąży :)
            Pozdr
            • leim Nie chciałem, by moje dziecko miało ojca-tetryka 23.02.10, 10:59
              Po prostu - jeśli się ma dziecko w wieku dwudziestu paru lat, to gdy ono jest
              nastolatkiem, jeszcze jest się młodym, sprawnym facetem. Można pojechać z nim na
              narty, skakać na trampolinie, skakać na falach w morzu.

              Myślę, że jest gigantyczna różnica między ojcem mającym 35-40 lat a takim, co ma
              około pięćdziesiątki.
              • aneta-skarpeta Re: Nie chciałem, by moje dziecko miało ojca-tetr 01.03.10, 20:37
                ja tez chciala m byc młodą mamą

                w mojej rodzinie przewaznie kobiety rodzily dzieci mlodo, odchowaly
                i przezywaly drugą mlodosc. Jakos każdej udało sie miec niezłą
                pracę, choc nie ma u nas karierowiczek

                ja jestem dzieckiem mlodych rodziców- ale nie małolatów i właśnie
                pamietam dziecisntwo jako okres dosc szalony i mam bardzo fajne
                wspomnienia

                trudniej byloby to osiagnąc jakby rodzice byli 20 lat starsi

                a nawet teraz, jako dorosła kobieta mam z nimi rewelacyjny kontakt,
                bo oni jeszcze są na "chodzie":)
      • bajsarka Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 14.03.10, 14:09
        Sory, ale chec posiadania dziecka ze wzgledu, na to, ze glupio skskac w worku
        majac 50 lat, to dla mnie szczyt egoizmu.
        Wazne powinno byc co potrafimy dziecku przekazac. Nie zgode sie ze 20-letnia
        dziewczyna nauczy dziecka zycia lepiej niz 30- letnia.
    • yulek_cezar Hmmm... 22.02.10, 09:53
      Gdy zanika okres oraz na teście ciążowym pojawiają się dwie kreski? To wręcz
      idealny moment i nawet nie trzeba nic robić.
      • ciaew Re: Hmmm... 22.02.10, 10:09
        szacun :D
      • eye-witness Re: Hmmm... 22.02.10, 19:08
        Zgadza sie. Wtedy jeszcze trzeba szybko na zapowiedzi dac, zanim brzuch zacznie
        byc widac;-)
    • xezaq Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 10:48
      No więc kobieta ma coś takiego jak instynkm macierzyński, który jej
      o tym mówi. A jak on to mówi? Ano, kobieta głupieje totalnie. Odbija
      jej. Koniecznie chce o tym rozmawiać z mężem i pyta dlaczego nie ale
      żadne, ale to żadne, choćby najbardziej sensowne argumenty do niej
      nie przemawiają - kwituje "damy radę". Nie mamy kasy, i tak ledwie
      wiążemy koniec z końcem - damy radę. Nie mamy własnego kąta - damy
      radę. A co jeśli... - damy radę! JA CHCĘ DZIECKO! A potem to mąż
      musi "dać radę", bo najpierw ona jest w ciąży i jest niedysponowana,
      potem po porodzie nie dysponowana, potem bo zajmuje się dzieckiem.
      Powyższe na podstawie obserwacji kobiet w rodzinie, przypieczętowane
      doświadczeniem z małżeństwa własnego.
      • marrrtucha Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 23.02.10, 05:37
        No cóż a u mnie jest to raczej odwrotnie - to mój facet dostał strzał instynktu
        i łazi za mną i gada, że damy radę ;-) Ba nawet grozi mi, że pozamienia tabsy na
        jakieś placebo:P No ale cóż, ja twierdzę, że jednak trzeba coś tam mieć na
        koncie odłożone bo zawsze jest tak, że jak masz mało to zaraz rój wydatków się
        zbliża a gdy decydujesz się na 1 dziecko to całą pewnością nie jesteś świadom
        tego ile ta cała impreza już na samym początku może kosztować:P
        • xezaq Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 23.02.10, 07:44
          No to masz dokładnie odwrotnie niż było u mnie. I wiesz skąd
          wiadomo, że to "już" :P
          Co do kosztów, to dam Ci dobrą a prostą radę - zrób szybkie
          oszacowanie - łóżeczko, wózek, ubranka, zapas pieluch i jedzenia na
          tak z kilka m-cy oraz inne wszelakie wyposażenie i gadżety i jak
          zsumujesz i wyjdzie jakaś kwota, wtedy mnożysz ją przez 2-3 (zależy
          jak "szastasz" pieniędzmi) i już wiesz ile trzeba :) Powodzenia :)
    • bogiemslawiena Chęć na dziecko pojawia mi się przy owulacji... 22.02.10, 10:52
      Hormony robią swoje. Włączam wtedy bloga pewnej matki
      fjakfrustratka.blox.pl i mi skutecznie ten zew macicy przechodzi.
      Dziecko póki co to dla mnie więzienie, wyrok na min. 20 lat. Niby są
      plusy posiadania dzieciorka, ale... trzeba przedefiniować całe swoje
      życie.
      • sonia.2009 Re: Chęć na dziecko pojawia mi się przy owulacji. 22.02.10, 11:07
        bogiemslawiena napisała:

        > Hormony robią swoje. Włączam wtedy bloga pewnej matki
        > fjakfrustratka.blox.pl i mi skutecznie ten zew macicy przechodzi.
        > Dziecko póki co to dla mnie więzienie, wyrok na min. 20 lat. Niby są
        > plusy posiadania dzieciorka, ale... trzeba przedefiniować całe swoje
        > życie.



        gdyby tak bylo mialabym dom pelen dzieci

        po prostu sie taka chec pojawia
        znienaczka
        pewnego dnia
        i wtedy sie wie, ze to juz
    • ambivalent Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 11:17
      Ja nie chcialam miec dzieci dopoki w wieku 18 lat nie dowiedzialam
      sie od mojego "super" ginekologa, ze moge nigdy nie miec dzieci.
      Wtedy mnie oswiecilo, ze jednak to nie jest to czego chce. Ze kiedys
      dzieci chce miec. Przez dosc dlugi czas mialam glupawke na dziecko i
      faktycznie, zadne argumenty do mnie nie przemawialy, poza opinia
      mojego owczesnego meza, ze on dzieci nie chce miec jeszcze.
      Uszanowalam, nie "wpadlam", nie naciskalam, chociaz mysle, ze
      widzial, ze bylam nieszczsliwa z ta decyzja. Ale nigdy tez nie
      chcialam miec dziecka dla siebie. Zawsze wyznawalam zasade, ze chce
      miec dziecko z mezczyzna, ktorego kocham. I ktory tez chce miec
      dziecko ze mna.
      Koniec koncow, z ex mezem dzieci nie posiadamy.

      Z aktualnym narzeczonym bylo troche bardziej skomplikowanie. Na
      poczatku znajomosci oznajmilam, ze chce miec dziecko w przeciagu
      niezbyt dlugiego czasu i jezeli go to przeraza, to trudno. Nie
      moglam czekac pare lat na kolejnego, ktory stwierdzi po 7 latach, ze
      dzieci nie bedzie chcial miec. Nie przestraszyl sie. A teraz, po
      dwoch i troche latach bycia razem jestesmy w 13 tygodniu ciazy :) I
      oboje jestesmy wniebowzieci.
    • ugne Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 11:30
      Ja od zawsze libilam dzieci, czesto opiekowalam sie maluchami z sasiedztwa, rodziny.Odkad pamietam marzylam o rodzinie, o cieple rodzinnym i bezpieczenstwie, ktore daja sobie bliscy sobie ludzie.Jakakolwiek moja mysl o przyszlosci wiazala sie z ukochanym mezczyzna i dziecmi. Pozostawala tylko kwestia odpowiedniego faceta. Wreszcie go spotkalam, i to, ze on rowniez bardzo chcial miec dzieci, upewnilo mnie w tym, ze on (juz maz) bedzie doskonalym partnerem w zyciu i ojcem naszych dzieci. Teraz mamy 2 kochanych szkrabow. Poznanie odpowiedniego faceta moze miec duzy wplyw na podjecie decyzji o cheeci posiadania dzieci. Pozdrawiam
    • tanhauser jeśli już się wyspałaś... 22.02.10, 11:42
      Budzisz się pewnego dnia i stwierdzasz, że:

      - w zasadzie w życiu już się wyspałaś,
      - jest za spokojnie, potrzebujesz sterty nowych problemów,
      - twoje życie jest ułożone i zaplanowane, marzy ci się chaos w
      każdej formie, w niedzielę i w dni powszednie
      - zbieranie wymiocin, babranie się w kupkach i glutach jest twoim
      największym marzeniem,
      - w mieszkaniu panuje porządek i nieznośny ład,
      - lubisz płaszczyć się przed lekarzami i szeregowymi pracownikami
      różnych instytucji, od którch teraz będziesz zależna,
      - no i najważniejsze.... chcesz być mamą, bo w reklamach występują
      piękne, uśmiechnięte i szczęśliwe dzieci, które na pewno chodzą spać
      o 19-stej, nigdy nie chorują i są grzeczne.
      :-) 8-)
      • bogiemslawiena :-))) 22.02.10, 11:51
        tanhauser - uśmiałam się, mamy podobny pogląd na sprawę ;-)
      • aneta-skarpeta Re: jeśli już się wyspałaś... 22.02.10, 12:24
        :D:D jako mama 8 latka usmiałam sie strasznie

        chęć zostania rodzicem jest totalnie irracjonalna pod tym wzgledem

        bardzo chcialam miec 3 dzieci. jak pojawilo sie 1 to juz wiedzialam,
        ze 2 to jest jakas masakra. dlugo nie chcialam miec drugiego (
        zreszta zycie sie potocvzylo tak a nie inaczej)

        teraz zaczełam za tymi kupkami tesknic, zamazał mi sie obraz
        wiecznego płaczu, kupek i wymiocin

        u mnie objawem na drugie dziecko była nadmierna ekscytacja cudzymi
        dziecmi. Problem sie pojawił jak nadmiernie zaczął sie ekscytowac
        moj partner;)

        ciezko mi sie zdecydowac na drugie, bo jestem wygodna ( choc bardzo
        bym chciała). W sumie w tym przypadku przydałaby sie kontrolowana
        wpadka

        mysle, ze jak sie czegos bardzo chce to wad sie nie widzi, a dzieci
        znajomych cudownie udają "sliczne spokojne bobaski";)
    • uknown nie wiadomo 22.02.10, 13:13
      jeżeli nie jest to wpadka, to zazwyczaj dwoje ludzie się pobiera i planuje kiedy
      i jaką chcieliby mieć rodzinę, a potem biorą się do realizacji tych planów :)
      wśród moich licznych znajomych świeżo po ślubie panowało radosne oczekiwanie na
      dwójkę, trójkę albo i więcej dzieci, ale dziś widzę, że większość wymięka po
      pierwszym, tylko najbardziej "zdziecinniali" rzucają się na głęboką wodę i mają
      drugie :) a więc "dojrzewaniu do dziecka" bardzo sprzyja posiadanie tak samo
      "dojrzałego" partnera, bo to jednak najlepiej razem się starać o przychówek oraz
      odpowiedniego metrażu domu, mieszkania, w którym ów przychówek będzie się
      chował, inne rzeczy to drobnostki.
      • moi7 Re: nie wiadomo 22.02.10, 13:41
        A ja mam tak.
        Od zawsze mowiłam ze nie chce mniec dzieci. Jak ktos zaczyna
        zartowac ze jeszcze mnie sie odmieni to dostaje białej goraczki-
        skad niby inni maja to wiedziec skoro ja nawet tego nie wiem. Poki
        co nie chce i nie zapowiada sie zebym zmieniła zdanie. Zwiazałam sie
        z mezczyzna który juz ma dziecko z poprzedniego zwiazku-mowil ze nie
        chce drugiego i mnie to odpowiada. Ostatnio Ukochany robi sobie
        zarty i mowi o naszym wspolnm dziecku w przyszlosci - ale wiem ze
        to tylko zarty.
        Dziecko to jest mega zmiana w zyciu - i nieprawda jesli ktos mowi ze
        tak nie jest- wszystko trzeba robic pod dziecko -a ja lubie obecne
        zycie i nie chce nic zmnieniac. Poki co jestem Ciocia Bratanicy i to
        wystarczy:)))
        • uknown to chyba pomyliłaś forum 23.02.10, 09:23
          bo to jest o tym, kiedy dziecko MIEĆ a nie o tym dlaczego go NIE MIEĆ.
        • misiu-1 Re: nie wiadomo 23.02.10, 09:38
          I tylko się cieszyć. W ten sposób natura eliminuje głupie geny z puli.
    • ewrzostar Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 14:37
      Nie wiadomo.
      To troche niezbyt przemyslana decyzja. To przychodzi spontanicznie i bez
      refleksji. Ot. Wlasciwie to nie jest decyzja. To jest takie: "zrobmy cos!".
      Jakby byla refleksja, to by dzieci na tym swiecie bylo zdecydowanie mniej ;)
      Chyba, ze sie naogladalo reklam z Kinder Niespodzianka i filmow z Osmentem w
      roli glownej. Wtedy ludzie mysla albo za duzo, albo nie ta droga jaka sie
      powinno (coz za rozczarowanie).
      Gdyby to byly hormony i ekscytacja, jak twierdzi pare osob, to zamiast dwojki
      mialabym istne stado i szal w oczach.
      Mysle, ze wzgledy materialne nie powinny odgrywac az takiej roli. Moi rodzice
      mieli czworke dzieci i brak forsy, a rodzice meza dwojke i dwupokojowe
      mieszkanie na 11 pietrze koszmarnego bloku - plus komunizm, brak wszystkiego w
      sklepach i wszechobecna szarosc. Mysle, ze Wasi rodzice mieli podobnie.
      No i jeszcze ostatnie slowo: od kiedy mamy dzieci, wiemy, ze wszystkie te
      bajery, sloiki, zestawy meblowe, etc - ze to wszystko to czysty marketing, ktory
      ma tylko utwierdzic rodzicow w przekonaniu, ze duza forsa rowna sie zadowolony
      dzieciak. Co jest absolutna nieprawda i idzie to zwykle w druga strone.



    • antykonformista ludzie sami przyznają że czują presję otoczenia 22.02.10, 15:09
      ludzie słabi, konformiści - prędzej czy później się poddadzą. a nie powinni, bo
      to nie jest dla nich dobre. i źle o nich świadczy. takich decyzji nie powinno
      się podejmować pod wpływem otoczenia. cierpieć będzie dziecko (de facto
      niechciane), cierpieć będą relacje z partnerem; oczywiście na krótką metę sprawe
      poprawią hormony, ale to tylko pierwsze miesiące, później jest proza życia
      codziennego.

      druga sprawa to ci "od zawsze" wychowywani na rodziców. laleczki, małe pieski,
      wszystko po to by nauczyć się roli rodzica. niektórzy mają predyspozycje
      wrodzone (być może genetyczne), inni nabyte - w każdym razie to kategoria ludzi
      co nigdy nie zastanawia się czy mieć dziecko, ale "czy już". akurat oni powinni
      mieć dziecko (bez niego będą nieszczęśliwi i niespełnieni), a to czy zostali
      dobrze wychowani, to inna sprawa (z gatunku tych, czy należy ludzi wychowywać od
      małego dziecka w jakiejś konkretnej religii itp, czy pozostawić je "wolnym i
      świadomym wyboru".

      jeśli nie jesteś konformistką i nie zostałaś wychowana w "duchu rozrodczości",
      to po prostu nie będziesz chciała mieć dzieci nigdy. to samo nie przychodzi.
      gadanie o jakichś instynktach macierzyńskich itp to nieporozumienie. nie ma
      czegoś takiego. jest tylko wychowanie i społeczna presja. te dwie siły decydują
      o tym, że ludzie decydują się na dziecko.
    • megi1973 Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 15:24
      do tych co piszą że nie chcą mieć dzieci-znałam taką jedną która
      całą młodość zarzekała się że nie będzie mieć męża i dzieci-gdy
      tylko obiekt pojawił się na horyzoncie zmieniła się o 360 stopni-
      właśnie rodzi hahahaha i po co się zarzekać "ja nie chcę", "ja nie
      będę mieć"
      • metodiw Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 15:38
        Raczej o 180 stopni...
      • fasola81 Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 15:44
        Ze akurat tej się odmieniło to nie znaczy że kazda tak ma. Ja tak
        jak autorka wątku mam 28 lat, męża i nie chcę mieć dzieci. Nigdy nie
        chciałam. Czasami się zastanawiam czy powinnam mieć, ale tylko
        dlatego że mój mąż w przyszłości chce (na szczęście jeszcze nie
        teraz). Albo boję się że będę chciała jak juz bedzie na to za późno.
        O nacisku społeczeńtwa nawet nie wspominam, co pare dni przerabiam w
        pracy "życzliwe" pytania "a ty kiedy?, nie jesteś już najmłodsza"
        Ale szczerze mam je gdzieś. Wiem, że gdybym miała partnera który też
        nie chce nawet bym nie pomyślała o dzieciach. I to jest mój problem -
        nie wiem czy mam kazać mężowi na siebie czekac bo może za parę lat
        mi sie odmieni (mąż oczywiście wie o mojej niechęci, nie okłamywałam
        go przed ślubem) czy zostawić go już teraz póki oboje jestesmy
        młodzi. Uprzedzę komentarze - nie jestem żadnym potworem, dzieci
        nawet lubię, oczywiście te grzeczne i fajne, bo rozpuszczonych
        i "bezstresowo" wychowywanych nie toleruję. Ale siebie w roli matki
        nie widzę.
    • bgoralska1972 Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 16:13
      Hormony moja droga, a może powołanie takie jak u kogoś innego jest chęć zostania
      księdzem albo jakimś super prezesem. Myśle, że to jest sprawa bardzo
      indywidualna. Nic na siłe. Są dziewczyny, które chcą mieć
      dzieci w wieku 20 lat, ja np tak gdzieś okolo 28-29 roku życia zaczełam to
      odczuwać, u innych może to być koło 40. Na pewno zaczełam to odczuwać wcześniej
      niż spotkałam tego właściwego faceta.
      Było to niezależne.
    • madame_charmante ciekawostka.. 22.02.10, 16:15
      .. jak szybko takie wątki "skąd wiadomo, że chcę miec dziecko"
      zmieniają swją treść na " wcale nie chcę mieć dziecka". Do licha -
      ludzie czytać nie umieją? Nie chcesz miec, to wpisz się gdzie
      indziej. Wlazlam poczytać, bo ciekawa jestem, jak to inne kobiety
      odczuwają, a tu .. Masz babo placek, znow wszedzie się wtryniają, te
      co muszą!!!! napisać, ze dzieci sa beeeeee
      • srebrna_ta Re: ciekawostka.. 22.02.10, 21:45
        ha! racja!
        Wiesz teraz to takie trendy/jazzy/cool jest być antydzieciową :) i z wyższością patrzeć na ubabrane w zupkach mamusie. I najważniejsze to powtarzać dużo i często jak to się dzieci mieć nie chce. Działa to podobnie jak samospełniająca się przepowiednia. Trochę mnie to wnerwia, bo tak naprawdę to też chyba jest wynik jakiejś presji otoczenia, tyle że nieuświadomiony. Ale może to i lepiej że nie mają dzieci. W sumie to nie każdy musi je mieć. A część to nawet nie powinna.
        A u mnie z decyzją to posłuchałam się mamy :D poradziła żebym się wyrabiała przed 30tką z pierwszym, bo później sił i cierpliwości coraz mniej.. A że im starsza jestem tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu że starsi mają rację, to się posłuchałam.
    • yanca1 Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 17:06
      Dość długo nie byłam pewna czy chcę mieć dzieci, a tym bardziej kiedy. Jakiś rok temu doszliśmy do wniosku, że włąściwie czemu nie, ale...po wakacjach. W listopadzie po 2-gim podejsciu udało się. I naprawdę byłam szczęśliwa, chociaż perspektywa niemowlęcia mnie przerażała.Niestety w styczniu moja radość się skończyła :(. Lekarka mnie pociesza, że zwykle za 2-gim razem jest ok. ALe teraz zastaanwiam się czy chcę drugi raz zachodzić w ciażę. Nie mamy oboje jakiegoś szczególnego "parcia" na bycie rodzicami, raczej podejście takie, że jak się uda to super, a jak nie to cóż...W tej chwili boję się raczej tego, że mogłabym poronić drugi raz, a nikomu nie życzę takich przeżyć. A i mam 34 lata - oczywiście, ze słyszałam od zyczliwych,ze to moja wina bo za stara jestem na pierwsze dziecko p:
      • ewrzostar Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 18:42
        Tak, to akurat jest prawda - b. czesto pierwsza proba konczy sie poronieniem.
        Prawie wszystkie znane mi mamy maja podobne doswiadczenie i wiek akurat nie ma
        nic do rzeczy.


    • basia172 Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 22.02.10, 20:01
      To, że czas ów nastał da się poznac po tym, że bez strachu odstawiasz środki
      antykoncepcyjne a kolejne miesiączki witasz z rosnącym smutkiem.
    • w.i.l Wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko gdy zaczną 22.02.10, 22:05
      się bóle porodowe...
    • blanzeflor Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 23.02.10, 00:41
      ja też jestem z tych, co nigdy nie chciały mieć dzieci, w życiu nie
      podjęłabym świadomie decyzji o powołaniu do życia człowieka, i to na
      ten podły świat! to była dla mnie przerażająca myśl
      ale los chciał inaczej, zaliczyłam wpadkę i po prostu przyjęłam to
      jak wszystko, co przynosi życie, potem też hormony zrobiły swoje i
      ciąża, a potem pierwszy rok życia dziecka to był absolutnie cudowny
      okres, te sławetne pieluszki, zupki, kupki to naprawdę pikuś, gorzej
      zrobiło się później, kiedy pojawił się charakterek, bunt i przekora,
      walka o najbanalniejsze rzeczy, jak mycie zębów czy ubieranie się,
      trochę mnie to męczy, bo z natury jestem antyautorytarna i do roli
      surowego, konsekwentnego rodzica się kompletnie nie nadaję, ale i
      tak jest cudownie, nie żałuję ani przez chwilę, obserwowanie rozwoju
      dziecka to coś naprawdę niesamowitego, cieszę się, że to zostało mi
      dane
      więc moja rada: nie myśleć za dużo, czy to już, czy potem, czy
      wcale, otworzyć się na to, co przyjdzie i będzie dobrze
    • hugu Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 23.02.10, 07:07
      Po pierwsze, jak już ktoś pisał, nie ma czegoś takiego, jak instynkt
      macierzyński, co zostało udowodnione w książce pt. "Historia miłości
      macierzyńskiej". W skrócie: od zawsze jest świadoma decyzja o
      mieniu dziecka (jeśli sprawy nie załatwiało dziecko jako naturalna i
      nieunikniona konsekwencja seksu, co miało miejsce w ok. 99%
      przypadków). Wynika ona z potrzeby natury społecznej, z jakichś
      interesów rodziców. Chodziło np. o przekazanie majątku, przedłużenie
      rodu - dlatego np. rodzice potrafili odtrącać, zaniedbywać a nawet
      zabijać dziewczynki, a starać się o chłopca-dziedzica i hołubć go.
      Czyli nie ma instynktu, bo gdyby był, nie byłoby różnicowania
      dzieci w zależności od tego, z którym trzymać nam się opłaca.
      Argumentem za tym jest też fakt, że warstwy bogate i
      uprzywilejowane powierzały całą opiekę nad dziećmi płatnym
      wychowawcom: mamkom, nianiom, guwernantkom itd. Rodzice praktycznie
      nie znali swoich dzieci i było to normą. Gdzie tu sławetny instynkt?
      Myślę, że czekanie na "uderzenie pioruna" w postaci nagłego
      instynktu, który powie: "Rodź dzieci bez względu na okoliczności" to
      strata czasu. Po prostu trzeba dostrzec jakiś interes w posiadaniu
      dziecka i starać się go zrealizować.
      Uważam, że kobiece "damy radę" powtarzane partnerom pomimo trudności
      życiowych to nie wyraz instynktu, tylko też interes. Jak słusznie
      zauważył ten, kto o tym pisał, obowiązek borykania się z trudną
      rzeczywistoscią materialną jest wtedy zrzucony na mężczyznę, bo
      kobieta
      zajmuje się dzieckiem. Czasem kobieta ma dość wrednych szefów,
      dojazdów do pracy, nudnego zajęcia albo stresu itd i naprawdę marzy
      o tym, żeby pobyć w domu, albo przynajmniej coś w życiu zmienić - i
      tu świetnym wyjściem jest dziecko. I nie znaczy to, że to coś złego
      i że jej się "odwidzi" a dziecko ucierpi. Taki układ bywa fajny
      (najmniej dla taty).
      Inna kategoria to bezmyślni, którzy mają dzieci, bo "każdy ma".
      Niektórzy chcą też mieć dzieci, żeby pokazać swoim rodzicom, jak
      wspaniale sobie układają życie i jak należy wychowywać potomstwo -
      taka kompensacja. Niektórzy wręcz (młodociani) myślą, że jak zrobią
      sobie dziecko, to automatycznie ich życie się uzdrowi i nareszcie
      będą miec "szczęśliwą rodzinę" - a potem dramatycznie uświadamiają
      sobie, że chodziło im raczej o to, zeby to nimi wreszcie ktoś się
      zaopiekował, a do dania opieki dziecku nie sa dojrzali.
      Najsympatyczniejsze podłoże decyzji o dziecku to nadmiar energii
      życiowej i pragnienie nowych doświadczeń. U nas tak było. Zawsze
      mieliśmy w nosie napominania, więc doczekaliśmy do "ostatniego
      dzwonka" i stwierdziwszy, że już robiliśmy to, tamto i owo, a życie
      jest ciekawe i pełne możliwości, a jedną z nich jest dziecko -
      postanowiliśmy zamknąć oczy i
      powiedzieć "Hop!".
      Zastanawiając się nad tym, czy na pewno będziemy
      dostatecznie kochać, doszliśmy do wniosku, że kochanie rodzicielskie
      ma dużo wspólnego ze zwykłą dobrą opieką, okazywaniem ciepła i
      rozsądkiem - a do tego na 100% jesteśmy zdolni. Nie chodzi o to,
      żeby histerycznie obcałowywać potomka, wyznawać mu uczucie i miotać
      się w miłosnych emocjach, a nie pamiętać o założeniu mu czystych
      spodenek i wyleczeniu zębów (model mojej matki), tylko o dawaną
      komuś troskę, życzliwość, przyjaźń, wsparcie i wspólne cieszenie się
      życiem oraz pokonywanie trudności. A na to nas na pewno stać.
      No i 12 tygodni temu pojawiła się córcia, i kochamy, lubimy, dbamy i
      się cieszymy!
      Jest zrównoważoną, spokojną dziewczynką, sypia od 22 do 6, grucha
      jak gołąbek, śmieje się, ćwiczymy razem, chodzimy na długie spacery -
      fajnie jest i niezbyt męcząco! Po prostu chyba takie dziecko! Ja po
      porodzie mam mnóstwo energii i optymizmu. W ogóle jestem silna i
      zdrowa i młodo wyglądam, więc niespecjalnie rzutuje na sprawę fakt,
      że mam już swoje lata. Będziemy się starać jeszcze o jedno, bo
      dziecko to super zabawa!;)
      • lukrecja34 Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 23.02.10, 07:55
        pierwsze dziecko urodziłam w wieku 23 lat-było zaplanowane i bardzo chciane-ale
        dlaczego tak bardzo chciane to już nie pamiętam (to było 12 lat temu).z drugim
        się nie spieszyliśmy-wręcz twierdziłam,że nie chcę mieć już dzieci,czuję się
        spełniona macierzyńsko,poza tym nie mieliśmy własnego M,kłopoty finansowe,z
        pracą-no krucho było.postanowiłam sobie wtedy,że jeśli zdecyduję się na drugie
        dziecko to najwcześniej po 30-tce,jak będę mieć własne mieszkanie.No i
        tak-kupiliśmy M,mamy niezłą pracę i pojawiła się mglista myśl o dziecku-choć w
        sumie dobrze nam było z jedynakiem.ale moja przyjaciółka zaszła w ciążę i kiedy
        urodziła poszłam do niej do szpitala i wzięłam to maleństwo na ręce i nagle
        stwierdziłam,że też takie chcę..to był właśnie ten moment.od tamtej pory o
        niczym innym nie myślałam i nie mówiłam i w efekcie w 3 m-ce później byłam już w
        ciąży a teraz mamy 12-latka i 2,5 roczną córkę.
        i teraz dopiero mogę powiedzieć,że mam wszystkie dzieci :)
      • czajek76 Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 23.02.10, 09:36
        Podoba mi sie Twoje okreslenie "nadmiar energii zyciowej" i "potrzeba nowych
        doswiadczen". Tak wlasnie bylo u nas. Nasza sytuacja zyciowa byla teoretycznie
        kompletnie nieuregulowana, zarowno przy pierwszym jak i przy drugim dziecku. Ale
        po prostu czulismy ze mamy tyle milosci i energii ze wstyd sie nie podzielic!
        Zwiedzilismy kawal swiata, przezylismy ze soba wzloty i upadki, nasz zwiazek
        wydawal sie bardzo dojrzaly i spelniony i po prostu gotowy na nowe wyzwanie. Nie
        moge powiedziec ze nie bywa ciezko (ale to juz temat na inny watek), czesto
        zastanawiamy sie czy nie lepiej bylo poczekac ale te dwie usmiechniete mordki
        naszych maluchow sa naprawde w stanie zrekompensowac wszelkie niedogodnosci :)
    • ugenwillla po co piszą tu ci którzy dzieci nie chcą? 23.02.10, 09:22
      przeczytałam większość wpisów i zdumiewa mnie, że na forum poświęconym temu,
      kiedy się zdecydować na macierzyństwo, piszą głównie osoby, które deklarują że
      dzieci mieć nie chcą w ogóle i nigdy! koniecznie musicie oznajmić światu o tej
      jakże modnej decyzji i odciąć się od ludzi zagrzebanych w pieluchach, kupkach,
      zupkach i pluszakach, zaznaczyć że jesteście ponad to i macie super pomysły na
      życie, w którym dzieci się w ogóle nie liczą? a może chcecie zagłuszyć
      wątpliwości i tykający zegar biologiczny? dlaczego nie założycie sobie forum
      pt.: "100 powodów dla których nie warto mieć dzieci" i nie zaśmiecajcie forum
      swoimi frustracjami.
      • tangerka Re: po co piszą tu ci którzy dzieci nie chcą? 23.02.10, 10:32
        pisała już o tym parę linijek wyżej madame charmante, faktycznie, na każdym
        wątku dotyczącym dzieci natychmiast pojawiają się "wyzwolone" od dziecinnych
        pragnień kobiety, aby uświadomić matkom ich głupotę i własną wyższość, dlatego
        też myślę, że coś jest na rzeczy, to nie otoczenie przekonuje je aby miały
        dzieci, to one udowadniają na każdym kroku otoczeniu, że na pewno nie chcą i że
        świetnie się z tym czują, aby ktoś przypadkiem nie pomyślał, że są nieszczęśliwe
        czy niespełnione z tego powodu.
    • tsuranni po prostu i zwyczajnie 23.02.10, 09:52
      jesteś wygodnym, leniwym samolubem
    • lenkaaaa Re: skad wiadomo, ze nadszedl moment na dziecko? 01.03.10, 20:06
      Kiedy robiłam test ciążowy rozum chciał negatywnego a serce krzyczało o
      pozytywny wynik. Nigdy w życiu nie czułam takiego wewnętrznego rozdarcia.
      Otrzymałam wynik ujemny i czułam radość ale rozczarowanie było jednak większe.
      Aż sama się zdziwiłam, że tak mi było żal. Jakież było moje zdziwienie kiedy za
      trzy dni na teście były już 2 kreski. CUD>
Inne wątki na temat:
Pełna wersja