trabelska
24.03.10, 23:59
Jest okropnie. Jest mi zle. Miekszamy z jego rodzina. Rodzina jest
fajna, ale on - ojciec mojego dziecka, partner od 5 lat niestety nie
jest. Siedzimy ciagle w swoich pokojach, on gra na konsoli, ja sie
ucze, on ga na komputerze, ja czytam. Nie ma bliskosci, on ciagle
jest zniecierpliwiony, warczy, ma pretensje o takie rzeczy, ze glowa
mala: o to, ze na syna nakrzyczalam, ze gdy do jego siostry
przychodzi kolezanka, to ja sie pytam kto przyszedl itd...
W ogole go nie obchodzi moja organizacja domu. Mielismy sie
wyprowadzic, gdy sie usamodzilenimy-on nie chce. Chce jeszcze tak
miekszac przez 2 lata, bo.. nie ma do czego sie spieszyc.. (on i ja
nie pracujemy, ja sie ucze, on też).
Ni jest mna zaintesowany jako kobietą!! A nie pozwala mi odejść.
Ciągle mam do niego pretnssje, bo nie wiem jak mam o tym orzwiac.
jestem zmęczon, tym ze on nie ma planow, nie wie co będzie, jak
bedzie. Jak sie do niego przeprowadzalam z dzieckiem to mowil co
innego: ze sie uamodzielnimy, ze zaczniemy pracowac, slub itd.. a
teraz wszystko robi odwrotnie!! Nie chce z nim brać slubu, ale
chodzi mi o to, ze jego plany sie diametqrilne zmeinly. Nie wiem co
robic? Wszsytko przeciąga w czasie, cialge mowi, ze mozna bylo by
cos jeszcze w obecnym stanie zrobic. Nie hodzi o to ze ja go do
pracy wyganiam, tylko ze ja tak juz nie moge zyc!! Chce wreszcie
zmaiekszac w swoim miekszaniu, wychowywac smaodzielnie dziecko, a
nie na oczch 20 ludzi (jego rodzina jest liczna). Chce wreszcie
smadozielnie zyc!!
Powiedzialam, ze chce to zrobić (usamodizlenić sie) w ciągu 2 lat, a
on ze to za malo, ze wyprowadzimy sie za 5!! I ze jestsmy za mlodzi!
Bedziemy mieli wowczas po 26 lat!!, a on chce bymsy mieli o najmniej
30. Nie daje juz rady!