znowu o przeszlosci w trojkacie...poradzcie

12.05.10, 13:08
Moj watek tez zwiazany jest z przeszloscia. I pisze chyba po to zeby troche
uporzadkowac swoje mysli bo truje sie nimi.
Pokrotce zeby Was nie zanudzic.
Jestem w zwiazku, znamy sie 4 lata. Od poczatku zaiskrzylo szczegolnie z jego
strony. Ale mial narzeczona, poza tym pare lat mlodszy ode mnie wiec nie
chcialam wdawac sie w blizsze relacje z nim. Ale poniewaz pracowalismy w
jednej firmie w roznych miejscowosciach wiec kontakt byl. Po ok roku rozmow
tel i traktowania go jako kolegi spotkalismy sie. I zaiskrzylo z mojej
strony.Pozniej drugie spotkanie....Miedzyczasie rozstanie z narzeczona.
Zaczelismy spotykac sie ( na odleglosc bo 3 godz jazdy samochodem) bylo
pieknie.Pozniej zgrzyt ale pogodzilismy sie i nadal trwalo. Po roku takiego
zwiazku na odleglosc nagle z jego strony chlod z dnia na dzien wrecz wiekszy,
zaczal mowic ze chce byc sam, ze nie potrafi byc w zwiazku. Ja walczylam o
niego jak lwica i cierpialam. Po pol roku walki o niego odpuscilam. Zaczelam
sie spotykac z kims innym. On podtrzymywal ze mna kontakt tel, radzil sie w
kwestiach pracy, pytal o zdanie, prosil o pomoc ze znalezieniem nowej pracy
takze w moim miescie. Ja nie przyznalam sie ze jestem juz z kims innym. Tak
minelo kolejne pol roku, on jezdzil na rozmowy o prace do roznych miast,
rowniez do mojego.Ktoregos dnia mowi, ze umowil sie na rozmowe w mojej
poprzedniej firmie. Po 3 dniach oswiadczyl,ze sie dogadal z nimi i za 2 tyg
przeprowadza sie do mojego miasta. Jakos nie wierzylam. Ale tak sie
stalo.Przyjechal i mowi ze zrobil to dla mnie bo chce mnie odzyskac i naprawic
co zepsul.Wtedy dowiedzial sie ze nie jestem sama.Po perypetiach zakonczylam
moj trwajacy zwiazek. Moj eks stawal wrecz na glowie zeby dostac druga szanse
i przekonal mnie. Wciaz mi na nim zalezalo.Rok trwa szczescie, jest naprawde
dobrze ale..... Kiedy przyjechal zapytalam o kobiety z "miedzyczasu",
wspomnial o jakiejs i tyle, nie drazylam. Jakis czas pozniej dowiedzialam sie
ze kiedy ja tu bylam z innym, on tam zyl z jakas dziewczyna. Powiedzial ze nie
kochal jej, ze najpierw bylo mu jej zal bo byla sama, stracila rodzicow,
ciezko finansowo jej bylo i pomagal jej a pozniej tak wyszlo ze zostali para.
Dlugo to trawilam ale udalo sie. Az tu niedawno buszujac po komputerze
zupelnie przypadkiem znalazlam zdjecia...rozne miedzy innymi z nia z roznych
wyjazdow i imprez.( co do zdjec nie mam preternsji ze je ma poniewaz sama nie
niszcze zdjec z zadnymi eks, tak czy siak byli wazni dla mnie w pewnym
momencie zycia i nie bede udawac ze nie istnieli).I jak sie okazalo w czasie
kiedy ja walczylam o niego, kiedy cierpialam on juz sie z nia umawial. Tamten
zwiazek trwal rok, na zdjeciach jest czulosc i namietnosc tak duza, ze wrecz
bije po oczach.Ona mlodziutka, sliczna, seksowna. Wygladam przy niej jak jak
zdezolowany maluch przy nowym audi.Zapytalam go o to dlaczego oklamywal mnie
co do rozpoczecia ich zwiazku, czasu i stanu uczuc, czemu nie zakonczyl ze mna
zwiazku skoro w niej sie zakochal, czemu klamal ze to byla litosc kiedy widac
ze to byla duza namietnosc. Powiedzial ze nie wiedzial jak ze mna zakonczyc
zwiazek w ktorym widzimy sie raz czy dwa na miesiac i gdyby powiedzial mi
prawde to....znalabym prawde ale teraz nie byloby nas bo nie chcialabym go
znac. Zapytacie no i co z tego wynika? Bylas daleko, pojawila sie sliczna
laska obok to polecial na nia a po czasie stwierdzil ze ladna buzia to nie
wszystko, rzucil dla CIebie wszystko (na czele z tamta) i przeniosl sie do
Ciebie. Mowisz, ze jestes szczesliwa wiec co drazyc?
Ale ja nie potrafie przestac zatruwac sie tym, ze mnie kochajaca i lojalna
olal dla ekstra laski i nie powiedzial tego tylko klamal; ze moze znowu to
zrobi; ze jestem przy niej stara i brzydka (ona byla od niego mlodsza 5 lat,
ja starsza tyle samo), przesladuje mnie widok zdjec na ktorych ja tuli i
caluje....
Czy ja przesadzam czy moze moj zal i strach jest uzasadniony?
napisalam bo licze, ze dzieki Wam spojrze na to z wlasciwej perspektywy. Moze
sie nakrecam moze nie? Tak czy siak od czasu odkrycia zdjec stworzylam
dystans, on nie rozumie bo przeciez porozmawialismy i wyjasnilismy to i chcemy
isc razem do przodu. A ja wieczorem zamykam oczy i mysle, jak oni to robili
kiedy ja tutaj ryczalam w poduszke z tesknoty za nim...
    • azalia21 Re: znowu o przeszlosci w trojkacie...poradzcie 12.05.10, 14:45
      Na pewno nie było fajne to, że nie powiedział ci uczciwie, że ktoś się pojawił w
      jego życiu, musiałaś żyć w niepewności, zadręczając się myślami, czemu nie chce
      być z tobą. Na pewno plus jest taki, że jednak wybrał ciebie, przeprowadził się
      do ciebie i to z tobą chce być. Niestety często związki na odległość nie
      wytrzymują próby czasu, nie chcę go usprawiedliwiać, ale myślę, że również ta
      odległość była czynnikiem, który popchnął go w nowy związek- tamta pewnie była
      cały czas blisko, na wyciągnięcie ręki, a ty od święta. Jedyne, co mogę
      poradzić, to przestań się zadręczać, chociaż wiem, że to nie jest proste. Nie
      myśl o tym, co robili, jak byli razem, bo do czego ci ta wiedza? myśl o tym, co
      jest teraz. Ewidentnie chłopak chce być z tobą, dla ciebie się przeprowadził,
      zmienił pracę. To chyba wystarczający dowód, że mu na tobie zależy? Po prostu
      ciesz się tym, co jest, nie wracaj do przeszłości, odpędzaj złe myśli, jak tylko
      się pojawiają. Ja tak robiłam i pomogło:) Głowa do góry!
      • aggu Re: znowu o przeszlosci w trojkacie...poradzcie 13.05.10, 14:18
        Chyba kazdy zwiazek, kazda milosc, przechodzi kiedys probe... I moze
        dobrze, ze Wasz ja przeszedl teraz, a nie po 10 latach malzenstwa,
        kiedy po domu lataja juz dzieci. Twoj chlopak juz wie, jak Cie
        zranil i wie, ze tego nie mozna powtorzyc.

        Kazdy zasluguje na druga szanse... :)
Pełna wersja