alonka7 Re: Bezrobotny mąż 17.05.10, 11:10 Rozumiem, ze go usprawiedliwiasz bo musicie oboje zachowac do siebie szacunek. Inaczej sobie tego nie wyobrazam. To jest normalne i u nas tez tak bylo. Ja najpierw swego meza "wyslalam" na intensywny kurs jezykowy (4 godz dziennie!) - to troszke pomoglo. Ale nie bardzo. Potem poszlam sama do psychologa i po dwoch rozmowach wykrylam mechanizm, ze on "na swoje" wydatki mial swoje oszczednosci (ktore by mu tak starczyly na lata). Kazalam sie dokladac do kosztow utrzymania. To byl szok (dla obu stron i straszna awantura) ale prace znalazl za 10 dni! Mysle, ze warto zaczac od doradcy zawodowego bo nadal nie wiadomo jakiej pracy szuka Twoj maz (moze jakies kursy) Mysle, ze on Ci musi przedstawic plan dzialania po prostu (ale nie takie tam "wysylam cv - tylko powazny) Odpowiedz Link
q_fla Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 10:24 Wybacz, ale takiego lenia i obiboka dawno kopnęłabym w doope i wywaliła za drzwi. Mój mąż jak mu dałam przeczytać to co napisałaś, roześmiał się i stwierdził, że niektórzy faceci potrafią się "urządzić". Oboje jestesmy po studiach i oboje nie raz ciężko pracowaliśmy: zbieralismy truskawki, myliśmy pociągi. Mój mąż jak stracił pracę i zanim znalazł następną - pracował w myjni ręcznej, mył samochody. Twoja sytuacja do złudzenia przypomina mi sytuację żony mojego kuzyna. Facet czterdziestoletni, a ma pięć lat przepracowane. Chłop po studiach, inżynier. Mieszkają w dużym, dynamicznie rozwijającym się mieście. Maja dziecko, a tatuś całymi dniami spedza przy kompie, trochę powysyła cv, a na spedach rodzinnych skamle, że pracy nie ma. O pracy w sklepie słyszeć nie chce, bo to przecież dyshonor. Jego zona staje na głowie żeby związać koniec z końcem, dorabia, daje korepetycje i tak juz od kilku lat... Odpowiedz Link
ananke285 Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 12:59 Jestesmy po rozmowie - on nadal nie rozumie, dalczego ja zadam, by poszedl do jakiejkolwiek pracy, skoro on na kase nie pojdzie....Ehm...Na moje argumenty, ze nie mamy za co zyc, ze wisza nam rachunki, ze za 3miesiace powiesimy sie w petli niesplaconych kredytow, mowi, ze to jego wina oczywiscie. No oczywiscie. I pytam, co nam daje ta wiedze? Nic, bo wciaz jest to samo - pdaje mu propozyje z forum - idz do UP, przejdz sie po agencjach rekrutacyjnych, po sklepach /hipermarketach w okolicy...no patrzy na mnie jak na kosmite. I ma do mnie pretensje, ze ja sie upieram przy pracy na kasie..Pytam, czy ma jakis plan? On, ze mysli nad nim...No ludzie, jak wroce z roboty, to chyba go ukrzyzuje, bojuz sily nie mam. Chyba, ze dzis mnie czyms zaskoczy.... Odpowiedz Link
q_fla Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 13:44 Rozumiem, że jest Ci ciężko, choć sama nie wiem jak to jest. Żona mojego kuzyna tak ma już od kilku dobrych lat, bo facetowi nic nie odpowiada, bo on twierdzi, że ma pozycję zawodową :D. Jaka pozycję, pięc przepracowanych lat? I nie pójdzie za nic do pracy za 2 tyś złotych, woli zbijać baki w domu i użalac się nad sobą, nawet dzieciaka nie chce rano do przedszkola zaprowadzić, a oszczędności ze sprzedanego mieszkania powoli się kończą. Na Twoim miejscu chyba (wiem, że łatwo mi mówić z pozycji żony, która ma męża robotnego) zastosowałabym zasadę: kto nie pracuje - ten nie je. Odpowiedz Link
tussinka Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 12:59 Czytam ten wątek, bo mój mąż także nie ma pracy. Z tym, że od pół roku. W międzyczasie założył działalność, postarał się o dofinansowanie i przekształcił na pracę swoje hobby. I fajnie, bo bardzo mu się to podoba, stale się dokształca, nauczył się wielu pożytecznych rzeczy, także poza swoją branżą. Ale to wszystko miało działać jako praca dodatkowa, no i nie ma z tego jeszcze pieniędzy, bo na rozruch potrzebny jest czas. Tej "zasadniczej" pracy nie ma :( Ja niestety nie jestem tak cierpliwa i wyrozumiała, jak założycielka wątku. Stale "myję mu głowę", pytam, jakie znalazł ogłoszenia, sprawdzam, ile cv wysyła, pomogłam mu zmienić dokumenty aplikacyjne. I po lekturze powyższych postów niestety nadal nie wiem, jak nie stracić szacunku do faceta, który nie ma pracy... Odpowiedz Link
q_fla Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 13:38 Widzisz, ale u Ciebie jest różnica: Twój mąż się stara. Jak z mężem zaczynalismy własny biznes, też było nam ciężko. Jest spora sznsa na wyjście z dołka. Odpowiedz Link
tussinka Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 14:04 Tak, z jednej strony wykazał się aktywnością. Poza tym zajmuje się domem, więc nie jest jakimś totalnym obibokiem. Z drugiej strony jednak umawialiśmy się na początku, że znajdzie jakiekolwiek inne źródło dochodu. Tylko okazało się, że dla niego "jakiekolwiek" to nie to samo, co dla mnie i zaczęły się kłótnie. Tez jest po studiach humanistycznych, z niespójnym doświadczeniem, ale unika jak ognia aplikowania do prac "nisko prestiżowych", nawet na jakiś czas. Ja się bardzo kiepsko czuję w roli jedynego zarabiającego i ogarnia mnie panika, kiedy nie mam finansowego zabezpieczenia (taki "posag" z rodzinnego domu). Psychicznie chyba mnie ta sytuacja nieco przerasta, bo nie wytrzymuję i go zwyczajnie opieprzam. Czasami nawet działa to na niego mobilizująco, ale nie chciałabym, żeby on mnie traktował tak samo w podobnej sytuacji. Echh, podziwiam kobiety, które potrafią mądrze wspierać i nie przestają kochać :) --------------- life is good :) Odpowiedz Link
q_fla Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 14:40 Ależ Ty go madrze kochasz, bo go czasem opieprzasz ;), a nie ciągle usprawiedliwiasz. Odpowiedz Link
alonka7 Re: Bezrobotny mąż 19.05.10, 12:23 Dlaczego nadal nie odpowiadamy na pytanie: co Twoj maz umie? Do czego ma naturalny talent? Czego moze sie ewentualnie nauczyc? Moze warto zaczac od pytania "naprzod" raczej niz "wstecz" (co robil, czy sie wystarczajaco stara)? Odpowiedz Link
ananke285 Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 13:47 No moj niby od 2 miesiecy nie ma- ale jego zmagania z poszukiwaniem stalej i stabilnej pracy trwaja juz 2 lata.I wlasnie chodzi o to, iz on uwaza, ze ja nie jestem cierpliwa i praktycznie codziennie truje&zrzedze mu, czy ,ile CV i dokad wyslal, plus upieram sie przy pojsciu do jakiejkolwiek pracy. Przez te dwa lata mialam wciaz nadzieje, ze gdizes sie odnajdzie, ze moze wypali z ta dzialanoscia, ale wciaz same porazki. No i po zakonczeniu ostatniego projektu zostal w sumie na lodzie. Tlumaczylam mu, ze ja bym stanela na glowie, ze rozne w zyciu rzeczy robilam (tu slysze "ja tez") i pytam , czy chcesz, zeby Twoje zycie nadal tak wygladalo? Mowie, ze nie...Otrzymal wczoraj telefon z propozycja pracy agencyjnej dla banku (dzialanosc gospodarcza) no ale kto bedzie placil ZUS?? Wiec to odpada... a innych propozycji wciaz brak. Nie wiem,co zrobic, gdzie jeszcez go wyslac i na co on walsciwie czeka, skoro do TESCO nie pojdzie, a kierownikiem przeciez tez nie bedzie. No porazka na calej linii. Odpowiedz Link
tussinka Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 14:19 Nie martw się, mój mąż też nie ma stabilnej kariery zawodowej. Właśnie to mnie dodatkowo nakręca, bo moja wygląda dużo stabilniej i mam tez zupełnie inne podejście do pracy i do finansów domowych. Ja potrzebuję bezpieczeństwa i oszczędności, a dla niego, jak pieniądze są, to się wydaje, a jak nie ma to nie ma. Na szczęście po stracie pracy nieco zmodyfikował poglądy na to ostatnie. > No moj niby od 2 miesiecy nie ma- ale jego zmagania z poszukiwaniem stalej i > stabilnej pracy trwaja juz 2 lata. Wiesz co? za cierpliwość i determinację przez tak długi okres czasu powinnaś dostać medal - bynajmniej ja jej aż tyle nie mam. Dla mnie małżeństwo to wspólna odpowiedzialność. Także finansowa. Zapytaj go, czy rozumie, jak źle na Ciebie wpływa ta sytuacja. Czy jest tego świadomy. Czy wie, z jakiego powodu "zrzędzisz" codziennie. Fajnie, że go wspierasz, ale on powinien także rozumieć Twoją sytuację w obliczu jego kłopotów z pracą. > I wlasnie chodzi o to, iz on uwaza, ze ja niejestem cierpliwa i praktycznie codziennie truje&zrzedze mu, czy ,ile CV i dokad > wyslal, plus upieram sie przy pojsciu do jakiejkolwiek pracy. Ja mojemu dałam na otworzenie działalności... miesiąc :) i dało radę, fajnie się rozwija. A 300 zł miesięcznie na ZUS musi wykombinować sam. I też daje radę. > Przez te dwa lata mialam wciaz nadzieje, ze gdizes sie odnajdzie, ze moze wypali z ta dzialanoscia, ale wciaz same porazki. No i po zakonczeniu ostatniego projektu Mam wrażenie, że w Twoim mężu coś się zablokowało, albo zupełnie przestał w siebie wierzyć. Wspierasz go i motywujesz, jak się da. Nie wiem tylko, czy on nie jest już na takim etapie, że pomoc i rozmowy nie trafiają na podatny grunt i trzeba zadziałać radykalniej. Jak? To zależy od Ciebie i od Waszych relacji. Odpowiedz Link
ananke285 Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 14:56 Wydaje mi sie, ze przestal w siebie wierzyc, ze po tych dwoch latach niewielu sukcesow i wielu porazek stanal przed sciana. Dotarlo chyba do niego, ze ma 40 lat i choc bardzo sie staral, to od 2 miesiacy moze o sobie powiedziec, ze zajmuje sie gospodarstwem domowych i szukaniem pracy. Wiadomo, chcialby wiele, ma marzenia..i to doprowadza mnie do pasji, bo ja jestem czlowiekiem czynu, a nie marzeni slow. Ja po dlugim weekendzie w domu, w zla pogode - mialam wrazenie, ze oszaleje. Ilez mozna czytac kasizki? I wspolczuje mu z jednej strony - ja tez bym sie czula jak ostatnia ofiara i nieudacznik, wstyd by mi bylo przed cala rodzina. I widze, ze jest coraz gorzej, ze kazde moje pytanie, jest odbierane jako atak, ze juz widzi w myslach, ze cos zawalil, nawet jesli dotyczy to spraw domowych, czy zakupow. I ja widze, ze krece sie w kolko, te same rozmowy, te same slowa - nigdzie nie bylem, nikt nie dzwonil, cos wyslalem. Boje sie, ze sie wykonczymy oboje. Odpowiedz Link
tussinka Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 15:08 Ananke,namów go na wizytę u doradcy zawodowego. Pomoże to Wam obojgu. Osoba z zewnątrz będzie miała inne spojrzenie i pokaże mu inną ścieżkę rozwoju. I co ważne - podejdzie ze zrozumieniem, a nie z brutalną oceną, jak wiele osób na forum. Pewnie, że pobłażanie jest złe, a motywowanie to nie tylko głaskanie po głowie. Ale dla człowieka w jego sytuacji raczej nie jest bodźcem dokopanie i stwierdzanie, że jest leniem, bo jakis Zenek to sobie poradził,a on nie. Odpowiedz Link
bubster Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 14:43 Otrzymal wczoraj telefon z propozycja pracy agencyjnej dla banku (dzialanosc gospodarcza) no ale kto bedzie placil ZUS?? Wiec to odpada... przeciez na razie nikt mu nie płaci? więc lepszy chyba taki układ? Odpowiedz Link
stwojtek77 Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 14:42 wiesz Twój mąż jest leniwy i barrrdzo humanistyczny , sam pracuję w branży reklamowej i wiem że po paru latach takiej pracy zawsze ma się okazje żeby dorobić jeśli miasto większe niż 50.000 a jak nie to przez net,a le trzeba chcieć i się uczyć, mój kumpel w wieku 42 stracił pracę w reklamie ale się nie poddał nauczył się HTMLa i opracowuje stronny internetowe w domu i to że jest po humanistycznych studiach właśnie daje mu pracę bo strony robią informatycy - nie pisaci po polsku:))) reasumując Twój facet to leń - wysyłanie CV to nie szukanie pracy/zajęcia Odpowiedz Link
ananke285 Re: Bezrobotny mąż 18.05.10, 15:54 Jesli drugi raz otworzy dzialanosc, bedzie musial zaplacic 800 pln ZUSu - po tym , jak przez ostatnie 1,5 roku byly miesiace, ze nie zarobil nic, a wrecz do interesu trzeba bylo dplaciac (wlasnie ZUS) ja sie absolutnie nie zgodze na to, zeby jszcze raz sie w to wkopal. Bo jesli nie wyrobi sie w prowizjach, to ja bede musiala te 8 stow wylozyc. Bo skad wezme? Moj mąż lepiej zna sie na finansch ode mnie - to jest wlasnie moja pieta Achillesa. Jednakze praca teraz w branzy bankowej i finasnowej,to walsnie umowy agencyjne, badz praca dla mlodziakow, studentow, badz absolwentow. Mam wrazenie, ze jesli nie wezme go za reke i nie zaprowadze do Doradcy, czy nie pokaze palcem, to on tego nie zauwazy, nie domysli sie, badz nie pojdzie (bo chyba go pogryza tam). Przeciez nie powiem mu wracaj do mamy - nie o to chodzi w zwiazku i nie bralam slubu, by w takeij chwili dawac komus, kogo sie wybralo - zyciowego kopniaka. Jednak nie wiem, co moge zrobic, jak mu pomoc i jak przekonac do wyjscia w miasto, wiekszej aktywnosci i do podjecia NA TERAZ jakiejkolwiek pracy...a nie poszukiwan przez kolejny miesiac. Odpowiedz Link
kota_marcowa Re: Bezrobotny mąż 20.05.10, 21:00 Każdy pracodawca Ci powie, że praca w Tesco na kasie lub jaka kolwiek inna wygląda lepiej niż dwuletnia dziura w CV. Taka luka w życiorysie i wiek świadczą dla pracodawcy o tym, że to obibok i do tego niezaradna oferma, bez konkretnego zawodu i umiejętności, bez prawa jazdy i nawet podstawowej znajomości choćby angielskiego. Z tego co piszesz twój mąż ani myśli się doszkalać czy robić cokolwiek oprócz wysyłania CV przez neta i tu mogę Ci napisać z 90% prawdopodobieństwem nie ma szans na pracę inną niż przy kopaniu rowów bo brak mu kwalifikacji i CHĘCI żeby je zdobyć. Oboje z mężem osiągneliśmy wysoką pozycję na rynku pracy i co za tym idzie finansową tylko i wyłącznie swoją ciężką pracą bez żadnej pomocy, bez znajomości. Ale robiliśmy w życiu różne rzeczy, zaczynaliśmy praktycznie od zera, raz mąż był bez pracy raz ja (były takie momenty, że ledwo starczyło na chleb z pasztetem) ale łapaliśmy co było pod ręką i szukaliśmy tej właściwej. No i cały czas inwestowaliśmy w kursy, studia podyplomowe, doszkalamy się zresztą nadal :) Nie potrafiłabym żyć z pasożytem, rozumiem, że komuś się noga może powinąć ale nie szanuję obiboków płci obojga którzy żerują na pracy innych, a potem rozpaczają, że po x latach współmałżonek nie wytrzymał i odszedł a on/ona nie ma za co żyć i dobrze wiemy, że osoby takie jak mąż autorki nie idą do pracy ze zwykłego lenistwa i wygody. A teraz z innej beczki, zakładam, że chcesz mieć dzieci i ciekawa jestem jak sobie wyobrażasz wasze dalsze życie. Co będzie jeżeli w ciąży będziesz musiała leżeć, jeżeli po macieżyńskim nie będziesz miała powrotu do pracy bo i takie sytuacje się zdarzają, albo (i tu opcja pesymistyczna) zachorujesz i nie będziesz mogła pracować? Przeciez w obecnej sytuacji umrzecie z głodu. Przepraszam, że tak się rozpisałam ale autorka wątku wydaje się być sympatyczną, zaradną kobietą i żal mi jej, że wdepnęła w takie bagno, a widać, że ją to gryzie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Bezrobotny mąż 21.05.10, 09:01 Pozwolisz, że się podpiszę? 40-letni pan nie ma konkretnych umiejętności i najwyraźniej nie ma również motywacji, żeby je zdobyć. Każdy kolejny miesiąc bez pracy powiększa dziurę w cv i świadczy na jego niekorzyść. Po urodzeniu dziecka 2,5 roku nie miałam stałego zatrudnienia, pracowałam na umowy o dzieło robiąc różne rzeczy - w cv mogłam to bez wstydu pokazać i był to jeden z przekonujących argumentów na moją korzyść (a pracę dostałam super). Facet autorkę zwyczajnie blokuje, bo trwale bezrobotny w praktyce odsuwa na nie wiadomo jak długo, plany dotyczące dzieci. Odpowiedz Link
ananke285 Re: Bezrobotny mąż 21.05.10, 16:19 I co mam zrobic - powiedziec tesciom zeby go sobie zabrali? On mam mi za zle, ze ja upieram sie przy pojsciu do pracy chocby do Lidla - mialby spokoj :-) i jakies pieniadze...a tak nie wiem na co mam czekac do konca maja. Jeszcze mi wczoraj jakos tak dziwnie powiedzial, ze ja go budze rano, jazdy mu robie codziennie, zeby do pracy sie wzial, i do tego on jeszcze w sobote rano po pieczywo idzie. No przepraszam jasnie pana pomyslalam sobie - to moze ja po tygodniu pracy mam zasuwac w sobote po bulki dla hrabiego? Dalam juz spokoj klotiom, tlumaczeniom, bo nie moge dojsc z nim do zadnego kompromisu. Ja swoje, on swoje...i od kwietnia bez pracy. MIal zadzwonic/ pojechac do Urzedu Pracy - nie zrobil tego. Mial pojsc do agencji pracy tymczasowej - wyslal CV do Randstad...Szkoda mi tego wszytkiego, nie tak to mialo byc...nie tak chcialam zyc. A argumenty o tym, ze zalmie noge, badz sie rozchoruje juz przerabialismy - z nedznym skutkiem. Konczy sie na tym, ze on sie stara, a ja niewdzieczna kloce sie,. zadaje pytania, wymagam, upieram sie przy byle jakiej pracy, aby tylko byly z tego jakeis pieniadze (tlumaczylam , ze moze sie przeciez zwolnic, jak dostanie oferte tej wymarzonej). Nie mam pomyslu - tesciowie i rodzice wiedza o naszej sytuacji, ale ze wzgledu na moje stanowisko, chyba mysla, ze niczego nam nie brak i zyjemy jak paczki w masle. A prawda jest taka, ze choc sporo zarabiam, niestety nie dam rady utrzymac nas, mieszkania i kredytow. I chyba nikogo poza mna to nie obchodzi, bo wszyscy zaluja jego, ze taki biedny, nie moze pracy zanlezc....rece opadaja Odpowiedz Link
q_fla Re: Bezrobotny mąż 21.05.10, 18:37 Wypisz wymaluj mój kuzynek... Ja postawiłabym sprawę na ostrzu noża i zagroziłabym wykopaniem za drzwi. Skoro rodzinka go żałuje - niech starego konia utrzymują, żywią i dokładają się do rat kredytowych. Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Bezrobotny mąż 22.05.10, 13:42 Może Ty poszukaj wsparcia w rodzinie, w tym sensie, żeby przestali go żałować. Może ktoś z rodziny mógłby mu dobitnie wyjaśnić, że to wstyd aby zdrowy pełnosprawny chłop był utrzymywany przez żonę, która ledwie wyrabia. Facetowi nadal jest zbyt wygodnie, pozbaw go tego komfortu - przysługę mu oddasz. Odpowiedz Link
nova_mrozu Re: Bezrobotny mąż 25.05.10, 12:38 ananke ..dwa lata bez pracy albo w pracach chwilowych to dlugo niestety i wiem,ze moze byc ci ciezko.Nie chce bronic twojego meza ale powiem ci ,ze mialam podobna sytuacje ze soba.Czlowiek czuje sie jak gowno wtedy i po jakims czasie ma juz tak klapki na oczach,ze nie widzi zadnego wyjscia.Nie dziwie sie mezowi,ze nie chce pracowac w call center czy lidlu ( rozumiem cie ,ze kasa to kasa - ale dla faceta 40 letniego to naprawde musi byc ciezkie przelamac sie tak i pracowac z malolatami na telefonach ).W call center maja cie za smiecia,w kazdej chwili strasza wyrzuceniem jesli nie wyrobisz normy(bo kazdego mozna zastapic - tymbardziej,ze nie jest on studentem a takich tam najbardziej chca ) a twoim szefem jest 20 letnia blondyneczka ktora czasem i matury nawet nie maMi bylo ciezko bo na swoj wiek 27 lat uwazalam,ze nic nie osiagnelam a wszyscy inni cos robia ciekawego maja konkretna prace wiec wyobrazam sobie jak czuje sie 40 ! letni facet w takiej sytuacji..Pisze to jak juz wspomnialam nie po to aby bronic twojego meza ale po to bys zrozumiala,ze moze on jest w totalnym dole ( ja bylam mimo,ze udwalam ,ze wszystko jest pieknie) zamknal sie psychicznie w 4ech scianach ..ja odpalajac stronke z praca czytlama ogloszenia i ryczalam normalnie - z bezradnosci ,z wiedzy o tym jaka mam mala motywacje .To jest twoj maz, kochasz go - moze zamiast zrzedzic przytul go i pogadajcie szczerze .Powiedz jakie masz oczekiwania tez i o czym marzysz...i jak mogloby wygladac wasze zycie gdyby i on zarabial.Nie daje konkretnego rozwiazania bo nie wiem jakie ono jest - chodzi mi tylko o to zeby nie zapomniec o tym co wazne .I wiem,ze to glupie ale moze troche wiecej optymizmu?Wyluzowania sie.. z twojego postu az bije fakt ,ze sie zapetliliscie w jednym temacie- to meczace Odpowiedz Link
kota_marcowa Re: Bezrobotny mąż 25.05.10, 21:56 No nie mogę, łopata bee, kasa bee, a żona niech się za przeproszeniem zaje..ie. Mogę tylko zgadywać, że pewnie byłaś na utrzymaniu rodziców, męża czy miałaś jakieś inne wsparcie finansowe i nie wisiała nad tobą wizja głodu czy komornika. Jak wiem, że moja rodzina nie dojada to chowam dumę do kieszeni i zapier..lam przy łopacie. Facet ma 40 lat na karku, brak jakichkolwiek kwalifikacji, nie zna języków, nie ma prawa jazdy i wybrzydza, a żona zapierdziela aż miło i jeszcze obiady musi gotować. No ludzie ! i teraz sedno sprawy - facet nie ma roboty BO SAM SIĘ ZWOLNIŁ NIE MAJĄC NIC W ZANADRZU! Więc nie uwierzę, że ten pan chce wogóle pracować. Odpowiedz Link
kota_marcowa Re: Bezrobotny mąż 25.05.10, 22:01 Aha i teraz dopiero mi się rzuciło w oczy, że pan zrezygnowł z pracy w momencie kiedy się ożenił z dobrze zarabiającą panią. Jakoś to też daje do myślenia. Odpowiedz Link
ananke285 Re: Bezrobotny mąż 26.05.10, 16:56 kota_marcowa napisała: "Mogę tylko zgadywać, że pewnie byłaś na utrzymaniu rodziców, męża czy miałaś jakieś inne wsparcie finansowe i nie wisiała nad tobą wizja głodu czy komornika." Skad takie wnioski? Skad pomysl, ze utrtzymywali mnie rodzice, badz maz? Rodzice utrzymywali / wspierali do konca dziennych studoiw. Pozniej znalazlam prace za granica i wyjechalam. Przez caly okres przed i w czasie malzenstwa mam prace i awansowalam. Jesli chodzi o mojego meza - ten tydzien byl straszny. Codziennie rozmowy o pracy, o tym co i jak i dlaczego. Wpadl nawet na pomysl, zebym mu napisala na kartce, co mnie denerwuje w nim, co moze zrobic lepiej, czego oczekuje. Jak mozecie sobie wyobrazic, zamiast analizy i zrozumienia dla moich punktow, mialam socjologiczna pogadanke, na czele z obrazaniem sie i fochami na maksa - chyba nie oczekiwal, ze tych negatywnych emocji nazbieralo sie we mnie az tyle. Niemniej jednak - ma ultimatium do konca maja, a pozniej musi isc chocby kosic trawe w spoldzielni mieszkaniowej :-) Odpowiedz Link
q_fla Re: Bezrobotny mąż 26.05.10, 21:23 Niemniej je > dnak - ma ultimatium do konca maja, a pozniej musi isc chocby kosic trawe w spo > ldzielni mieszkaniowej :-) Brawo. :) Btw, mąż mojej koleżanki (po studiach) jak dwa lata temu stracił pracę, był na zasiłku i szukał pracy - porozwieszał ogłoszenia na działkach, że chetnie zajmie się koszeniem trawy. Nawet miał wiele zgłoszeń i niezły grosz wtedy zarobił. Nawet teraz czasami ktos dzwoni i prosi o skoszenie trawy - bez gadania idzie i kosi, chociaż na co dzień biega w koszuli, garniaku i nieźle teraz zarabia. Odpowiedz Link
panirogalik Re: Bezrobotny mąż 26.05.10, 21:55 o, mój mąż, techniczny, wąski i wysoki specjalista ma taki pomysł jeśli kiedyś zabraknie pracy w jego zawodzie i pokrewnych: koszenie trawy ale najchętniej takim samochodzikiem jak mają na polach golfowych. Albo kierowca autobusu, ciężarówki. Odpowiedz Link
kota_marcowa Re: Bezrobotny mąż 26.05.10, 22:48 ananke ale to nie było do ciebie tylko nova mrozu, myślałam, że dobrze się podpięłam ale to drzewko jakoś mi się myli :) Ciebie to ja właśnie między innymi za świętą cierpliwość podziwiam i ogromną wyrozumiałość, bo ja bym nie wytrzymała. Odpowiedz Link
kawazwanilia Re: Bezrobotny mąż 27.05.10, 09:05 Też mi się to dość jasne wydało. Przykro mi, ale to wygląda tak, jakby on tylko czekał na pretekst do rzucenia roboty. IMHO gość wziął ślub i odetchnął - jest wspólnota majątkowa, żona obrotna, więc jakoś ten wózek pociągnie. On się nie czuje odpowiedzialny - gdyby się czuł, nie rzucałby pracy tuż po wzięciu kredytu na mieszkanie, nie mając żadnych widoków na kolejną. Rozpieściłaś go strasznie i on się teraz zachowuje jak rozkapryszony pierwszak, który nie chce do szkoły, bo na wakacjach tak fajnie było. I cały czas ma nadzieję, że jeszcze trochę tych wakacji sobie wymarudzi. Daruj sobie kolejne długie rozmowy, on już wszystko co trzeba usłyszał, Ty też. Jedyne, co może podziałać, to środki radykalne. Odpowiedz Link
nova_mrozu Re: Bezrobotny mąż 29.05.10, 13:55 Kota_marcowa ..nie wiem jak ci odpisac na te slowa bo chcialabym byc dobrze zrozumiana .Po pierwsze uwazam,ze maz tej pani postepuje zle i niesprawiedliwie.To jest jasne dla wszystkich prawda?I teraz co nalezaloby zrobic?Masz jakis pomysl?Bo nie wydaje mi sie ,ze wystarczy pojechac po nim jak po burej kotce zeby bylo dobrze..Trzeba znalezc rozwiazanie tej sytuacji jak dorosli ludzie.Ta para sie kocha i chce byc ze soba i chca robic tak aby w ich malzenstwie bylo dobrze- piszac swojego posta mialam takie wlasnie zalozenie .Drugie wyjscie to ,ze jest parszywym wstretnym i podstepnym leniem - w tej sytuacji nie da sie zrobic nic.A wiec jesli jest to pierwsza sytuacja czyli,ze ON chce dobrze (a mu nie wychodzi ) to trzeba otworzyc mu oczy po prostu... jest kilka sposobow na to - miloscia, cierpliwoscia i zrozumieniam albo potrzasajac nim .Gdyby moja rodzina glodowala w tamtej chwili co nie moglam znalezc (powaznej) pracy na stale to bym poszla kopac rowy to jest chyba logiczne nie uwazasz?Kazdy by tak zrobil.. i nie nie bylam na utrzymaniu rodzicow a meza nie mam . A moze on jest nieprzystosowanym do zycia w spoleczenstwie czlowiekiem?A moze ma depresje?Nie kazdy jest silny twardy zdecydowany itd . Po kolejnych postach naszej bohaterki widze,ze moze moje zalozenia byly zle i moze rzeczywiscie to kawal spryciarza i ja wykorzystuje... a jesli tak jest to co ma zrobic? Odpowiedz Link
kota_marcowa Re: Bezrobotny mąż 29.05.10, 15:29 Nova i tu jest wlaśnie różnica między tobą, a tym panem, piszesz: Gdyby moja rodzina glodowala w > tamtej chwili co nie moglam znalezc (powaznej) pracy na stale to bym > poszla kopac rowy to jest chyba logiczne nie uwazasz?Kazdy by tak > zrobil.. No właśnie nie każdy. Ananka pisze, że na przeżycie na miesiąc zostaje im na 2 osoby 400zł i przestaje sobie radzić z opłacaniem rachunków, a do tego facet rzucił pracę SAM bo mu się nie podobała. Jak każdy by tak robił to byliby sami bezrobotni. Moim zdaniem on jest parszywym wstretnym i podstepnym leniem. A jak by ją tak kochał to by się nie zwalniał i nie pasożytował na dziewczynie od momentu ślubu. Odpowiedz Link
ananke285 Re: Bezrobotny mąż 31.05.10, 15:30 Pojechałyście po całości...no coz macie racje, ze nie rzuca sie jednej pracy, nie majac drugiej, nie zmienia sie ich rowniez co kwartal, no i ladowanie sie w dzialnosc bylo bledem, bo tu akurat z samej prowizji wyzyc sie nie dalo. I tak minely dwa lata. Poniewaz padlo pytanie co moj maz robil wczesniej w zyciu wyjasniam : pracowal w stoczni. Przekwalifikowal sie wiec juz kilka razy. I w pewnym sensie ja rozumiem, ze on nie chce isc na kase, ale ...tez wlasnie nie rozumiem. I przeciez za reke go nie zaprowadze, ani nie zwiaze i nie zaciagne. Aktualnie bierze udzial w postepowaniu kwalifikacyjnym i jest szansa, ze od polowy czerwca / poczatku lipca rozpocznie prace biurowa. W miedzyczasie dostal rowniez zlecenie na napisanie pracy dyplomowej, wiec ma co robic, a i jakies pieniadze z tegotez beda. Mowilyscie o radykalnych srodkach, jednak nikt nie doradzil mi co to maja byc za srodki, twierdziłyście ze to len i nierob, ale wiem, ze to on sprzata i zajmuje sie domem pod moja nieobecnosc, na czele z myciem okien. Odpowiedz Link
nova_mrozu Re: Bezrobotny mąż 31.05.10, 16:07 No dobra dziewczyny nie doczytalam ,ze zostaje im 400 zl na zycie .. ja mialam inna sytuacje w ktorej finansowo nie bylo latwo ale zawsze sobie radzilismy i z moim facetem bylismy w stanie odlozyc po 1000 zl miesiecznie w chwili kiedy ja nie pracowalam .Sa rozne zwiazki i malzenstwa np moja siostra przez okolo 3lata charowala dla siebie i swojego partnera aby ten mogl spokojnie studiowac i imprezowac( w mniejszym stopniu).I wiecie co?Po prostu role sie odwrocily , nadszedl czas kiedy on po zdobyciu wyksztalcenia zaczal b dobra prace a w tej chwili ona "odpoczywa " w sensie dom rachunki dziecko.. Ananke ja nie pojechalam po calosci bo wiem,ze wylewasz tu swoje zale ale kochasz go mocno i chcesz poprawic wasze zycie.I wiem,ze piszesz tu o nim te najbardziej przykre sprawy a dokladnie jest tak ,ze on zajmuje sie domem sprzata gotuje itd.Wiec dlatego niektorzy moga o nim myslec w samych negatywach.Moja rada jest taka jak wczesniej - zblizcie sie do siebie - pogadajcie bez presji , popatrzcie sobie w oczy przypomnijcie sobie za co sie pokochaliscie ..powiesz banal? powiem,ze zycie ucieka przez palce bo ludzie zapominaja o tym co maja pod nosem.Powiedz o swoich obawach o strachu przed przyszloscia o marzeniach - zamiast uciekac sie w puste klotnie i oklepane teksty typu :ile cv dzis wyslales ..Rozbudz w nim chec do zycia do rozijania sie.Tak przekwalifikowal sie kilka razy rzucal prace podejmowal inne beznadziejne i ogolnie jakos tak wychodzilo ,ze mu nie wychodzilo i co?Myslicie ,ze sam tak chcial i ze mu jest latwo pieknie i przyjemnie? POGADAJ Z NIM i go zrozum - wiem,ze powinno byc w tej chwili na odwrot ale skoro on nie umie to mu pomoz .Ciesze sie,ze juz coa sie ruszylo i wspieraj go mocno ,,, Odpowiedz Link
pardita Re: Bezrobotny mąż 01.06.10, 21:23 Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu. I oczywiście życze Wam powodzenia i rozwiązania problemu. Ale możesz mi wyjaśnić system wartości Twojego Męża?? Jak to jest możliwe, że praca na kasie jest dla Niego poniżająca, a "zlecenie na pracę dyplomową" nie?! ?! To jest przestępstwo! Jest to niemoralne, a przede wszystkim karalne!!! A Ty, umieszczając tego typu informacje na ogólnopolskim forum, właśnie podajesz wszystkim (w tym róznież policji)adres IP swój lub swojego Męża. I, szczerze mówiąc, mam nadzieję, że akurat jakiś policjant na to natrafi. WSTYD! ps. Skoro Twój Mąż chcę rozwijać się intelektualnie i pisać, dlaczego sam nie poszedł na doktorat?? Mógłby wtedy stworzyć coś oryginalnego i - przede wszystkim - LEGALNEGO. Odpowiedz Link
ananke285 Re: Bezrobotny mąż 03.06.10, 09:24 Biegnij szybko na policje :-) Nic już nie będę nikomu wyjaśniać. Dziękuję za uwagę. Odpowiedz Link
culebre Re: Bezrobotny mąż 01.06.10, 21:57 Zajebiście, że potrafi chociaż umyć okna. Niedługo może również zacząć brać udział w postępowaniu sądowym o oszustwo, bo właśnie tym jest jego "zlecenie domowe". Więc nie tylko leń i nierób, ale i drobny hochsztapler, super partia. Odpowiedz Link
aneta-skarpeta Re: Bezrobotny mąż 01.06.10, 23:18 w Polsce nie mowimy na takich hochsztapler, tylko operatywny;) Odpowiedz Link
q_fla Re: Bezrobotny mąż 02.06.10, 15:29 > srodki, twierdziłyście ze to len i nierob, ale wiem, ze to on sprzata i zajmuje > sie domem pod moja nieobecnosc, na czele z myciem okien. Też mi wyczyn... Mój mąż robi w domu więcej, mimo że pracuje. Odpowiedz Link