Czy ja mam rację?

06.06.10, 10:34
Witajcie,

Proszę powiedzcie mi co o tym myślicie.
Mój mąż po kłótni ze mną spędził noc w mieszkaniu byłej żony. Był w
odwiedzinach u dziecka, była burza i zasnął z dzieckiem w łóżku.
Chyba nawet wierzę, że spał z dzieckiem ale kto przewidzi co myśli
facet.
Chodzi mi jednak o całokształt sytuacji. Chcę się z nim rozwieść-on
twierdzi, że przesadzam i jest w ogóle zdziwiony całą awanturą.
    • marzeka1 Re: Czy ja mam rację? 06.06.10, 14:09
      Chcesz się rozwieść, bo poszedł do byłej żony w odwiedziny do
      dziecka,była burza i został tam na noc?????? Weź, zrób porządnego
      baranka. Nie chciałaś obciążeń w postaci byłej żony, dziecka itp.,
      nie trzeba było wychodzić za faceta z przeszłością, a za kawalera,
      prawiczka najlepiej.
      Jeśli to jest dla ciebie powodem do rozwodu, to weź go jak
      najszybciej i uwolnij męża od siebie.
    • izabella9.0 Re: Czy ja mam rację? 06.06.10, 19:40
      pewnie ze przesadzasz .
      • mala220 Re: Czy ja mam rację? 06.06.10, 21:02
        oczywiscie ze nie masz racji
        a co gdyby dziecko powiedzialo- tatusiu prosze cie, tak rzadko jestes ze mna,
        spij dzis ze mna, prosze
        i co wtedy? tez posadzilabys go o zdrade?? skoro sie z "byłą" rozwiodl to znaczy
        ze nie chcial z nia byc
        moim zdaniem musisz/ musialas wychodzac za niego liczyc sie z takimi sytuacjami
    • niebieski_lisek Re: Czy ja mam rację? 07.06.10, 07:34
      Skoro mu wierzysz, to dlaczego chcesz się z nim rozwieść? dla zasady? chcesz go
      ukarać? Powinien był ciebie uprzedzić że nie wraca na noc, ale może po prostu
      zasnął. Na twoim miejscu zastanowiłabym się czy warto rozwalać związek, czy może
      lepiej nad nim popracować.
    • horpyna4 Re: Czy ja mam rację? 07.06.10, 08:26

      A czego dotyczyła wspomniana na początku kłótnia? Bo to może być w
      tej sprawie najważniejsze.
      • aneta_weronika Re: Czy ja mam rację? 07.06.10, 17:56
        No to dostałam od Was trochę po "ryju" ;-). Właśnie dlatego pytałam czy mam rację.
        Po pierwsze pisząc posta byłam w pierwszym, najgorszym szoku. Dla mnie to
        wyglądało tak: mój mąż spędza noc w domu innej kobiety, która nadto byłaby
        bardzo zadowolona gdyby on do niej wrócił. Potraktowałam to trochę jak zdradę.
        Dziecko dzieckiem, niech spotyka się z nim jak najczęściej, nie mam z tym
        problemu ale oczekuję, że na noc wraca do domu.
        Poza tym pokłóciliśmy się bo telefon od ex zepsuł mojemu mężowi humor a mnie
        mile zapowiadający się wieczór.
        Najgorzej mnie wkurza, że on nie rozumiał w ogóle dlaczego ja robię problem. Dla
        niego po prostu został z dzieckiem bo po awanturze nie honor mu było wrócić do domu.
        Może macie rację, wychodząc za niego wydawało mi się, że dam sobie radę z tym,
        że mam faceta "z przeszłością". Myślałam jednak, że będziemy żyć swoim życiem, a
        on będzie spędzał część czasu ze swoim dzieckiem. Wkurza mnie najbardziej jego
        ex która wyraźnie jest niezadowolona, że on sobie ułożył życie a ona nie. No i
        oczywiście próbuje grać dzieckiem. Sama nie mam dzieci więc może w ogóle na
        razie tego nie zrozumiem.

        • marzeka1 Re: Czy ja mam rację? 07.06.10, 20:40
          "Myślałam jednak, że będziemy żyć swoim życiem, a
          on będzie spędzał część czasu ze swoim dzieckiem."- z reguły tak to
          nie działa, bo to dziecko zwyczajnie będzie już częścią waszego
          życia. Z eksią będzie się kontaktował: bo choroba, bo komunia, bo
          szkoła, bo wakacje itp., no i alimenty będzie płacił, dopóki dziecko
          się będzie uczyć. Dlatego jakoś niespecjalnie interesował mnie
          związek z mężczyzną z obciążeniami, bo widziałam z bliska, jak przyjaciółka się spalała.
        • tully.makker Re: Czy ja mam rację? 10.06.10, 13:35
          Dla
          niego po prostu został z dzieckiem bo po awanturze nie honor mu było
          wrócić do domu.

          I w tym tkwi zasadniczy problem. Niewazne, gdzie facet zostal na
          noc - wazne ze sposobem na pokazanie zonie jej miejsca jest zostanie
          na noc poza domem. Uwazacie, ze to normalne, zdrowe i w ogole?
          • bubster Re: Czy ja mam rację? 10.06.10, 16:15
            I w tym tkwi zasadniczy problem. Niewazne, gdzie facet zostal na
            noc - wazne ze sposobem na pokazanie zonie jej miejsca jest zostanie
            na noc poza domem. Uwazacie, ze to normalne, zdrowe i w ogole?

            nie, to chory układ jest
    • king.james Re: Czy ja mam rację? 08.06.10, 11:51
      Nie wiem, czy to powód od razu do rozwodu, ale to, że nie rozumie Twojego
      oburzenia źle wróży na przyszłość. Jeśli coś kręci z byłą, to się nawet nie
      zastanawiaj, bo Wasz związek będzie powoli dogorywał. Ale co jeśli mówi prawdę?
      Odchodząc od niego zachowasz się bardzo niesprawiedliwie.
    • internet-to-ja Re: Czy ja mam rację? 10.06.10, 11:47
      aneta_weronika napisała:

      > Witajcie,

      >kto przewidzi co myśli
      > facet.
      > Chodzi mi jednak o całokształt sytuacji. Chcę się z nim rozwieść-on
      > twierdzi, że przesadzam i jest w ogóle zdziwiony całą awanturą.

      Witam

      I tutaj mamy problem wzajemnego niezrozumienia. Ja na Twoim miejscu zaznajomiłbym się z jakimiś materiałami na temat jak działa mężczyzna bo działa, patrzy, myśli zupełnie inaczej niż kobieta.
      Na początku zajrzyj tutaj. mozgmezczyzny.implesite.pl

      Pozdrawiam
      internet-to-ja
      • giciag Re: Czy ja mam rację? 11.06.10, 17:12
        Ja tez bym sie wsciekla.Jesli jestescie po slubie to powinien nocowac w domu, a
        nie u ex.Po kazdej sprzecce bedzie nocowal poza domem?Porozmawiaj z nim na
        spokojnie.Kazdy z was wiedzial na co sie porywa.Jak w kazdej takiej sprawie
        najbardziej cierpi dziecko.
Pełna wersja