gomat1000
13.06.10, 14:24
Witajcie
Muszę wyżalić się, bo mam wrażenie ze inaczej zwariuję. Sprawa jest trochę zakręcona, ale jakże denerwująca.
Jesteśmy z mężem po ślubie 3 lata, wszystko układa się między nami rewelacyjnie. Bardzo kocham męża i nie ukrywam ze czasami jestem trochę o niego zazdrosna:) ale do sedna
Spodziewamy się dziecka, jestem w 7mym miesiącu. Kilka miesięcy temu jeden znajomych z naszej paczki poprosił mojego męża na świadka, mąż długo zastanawiał się czy być świadkiem, bo już było wiadomo, że ja jestem w ciąży a w czasie tego ślubu i wesela będę w siódmym miesiącu a wiadomo, że różnie w ciąży może się ułożyć, więc wspólnie podjęliśmy decyzję, żeby mąż został świadkiem. Okazało się, że moja ciąża jest zagrożona, muszę leżeć, uważać na siebie, nie denerwować się itd. Mąż chciał zrezygnować z bycia świadkiem, bo przecież nie poszedłby na wesele beze mnie. Na szczęście już jest lepiej, więc nie ma powodu do rezygnacji
Do wesela 2 tygodnie, w ten weekend było kawalerskie (dwudniowe wyjazdowe), a w piątek było panieńskie. Ja siłą rzeczy nie byłam na panieńskim. Wczoraj było u mnie kilka dziewczyn obecnych na tym panieńskim, była też i świadkowa. Dowiedziałam się bardzo interesującej rzeczy: mianowicie świadkowa powiedziała niby żartem, że ja mam „pilnować swojego męża” Całą tą rozmowę obróciłam w żart. Jak tylko spotkanie skończyło się to myślałam, że zwariuje!!!!!!!! Że niby męża chce mi poderwać?? Co ona sobie wyobraża?? że jak ona jest sama i nie potrafi sobie chłopa znaleźć to może polować na każdego??? Że jak młoda blondyneczka o głupiutkiej twarzyczce to może sobie na wszystko pozwalać?? I to ma być koleżanka??? Muszę przyznać, że za dobrze jej nie znam, siostra panny młodej, mojej dobrej znajomej. Wydawała się miła i sympatyczna, a tu niespodzianka!!!
Nie wiem co o tym myśleć, staram się nie denerwować, bo przecież nie mogę się denerwować ale całą noc nie spałam, nic innego nie chodziło mi po głowie. Nadal aż gotuje się wszystko we mnie. A jak pomyślę, że mój mąż ma razem z nią świadkować, to ryczeć mi się ze złości i wściekłości!!! Szkoda, że wczoraj nie powiedziałam jej kilku słów na ten temat, ale nie chciałam robić scen. Ale jak ją spotkam to nie ręczę za siebie!!!
Czy to zazdrość??? Czy aby przypadkiem nie przesadzam, przecież wiem że mąż mnie kocha.
Żałuję, bardzo żałuję, że namawiałam męża aby przyjął rolę świadka
Właśnie czekam na męża by mu o tym wszystkim powiedzieć. wrrrrrrrrr