przykro.mi1
09.07.10, 22:15
ja to rozumiem, bo ma taka pracę ale tak mi zle, kolejny wieczór
siedze sama w domu a jestem młodziutka mezatką. Mój mąż w trakcie
specjalizacji z chirurgii zapracowany jest bardzo, ciagle jakieś
przychodnie, szpital, pacjenci, pogotowie wiem na co się pisałam ale
mam wrazenie, ze jestem na ostatnim miejscu:( chyba bede musiała
przeprowadzic z nim rozmowe, zeby mniej pracował bo robija rodzinę
co ja mam zrobić?czy któraś z was jest w podobnej sytuacji? czuje
sie jakbym miała meza marynarza albo pilota przeciez i tak go ciagle
w domu nie ma, a ja juz z tesknota nie daje rady, a telefon nie
rozwiazuje problemu