miłosny trójkąt

10.07.10, 23:00
Wiem ze moj problem powinien byc skierowany raczej do seksuologa,
ale sproboje tu poszukac pomocy moze rady , moze ktoras z wszych
opini pomoze mi odnales droge...,
Jestem uwiklana w zwiazek z 2 facetami, raczej 2 zwiazki ale od
poczatku...
Od kilku lat posiadam meza, ktory na poczatku naszej znajomosc
zdradzal mnie, potem nie chcial naszego dziecka. W ciazy zgotowal mi
takie pieklo ze omal nie poronilam, potem tez nie bylo lekko....
Teraz po kilku latach wyszedl na prosta zmienil sie o 180 stopni
jest przykladnym ojcem i mezem.
Ja szalenczo w nim kiedys zakochana, wybaczalam i dawalam kolejne
szanse, obiecalam tez nie wracac do przeszlosci..... jednak nie
potrafie
Krzywdy mi wyzsdzone sa we mnie tak glebokie ze ciagle do mnie
powraca ta przeszlosci i nie umiem sie od tego uwolnic. Zaczelam z
czasem oddalac sie od meza i budowac mur miedzy nami.
Czym on sie bardziej sie stara tym ja bardziej od niego sie odsowam,
jego dobroc daje mi sile jego zaangazowanie daje i przewage i
jakbym podswiadomie dazyla do tego aby treaz jego skrzywdzic zeby
byc kwita...
Kiedys seks z nim byl dla mnie spelnieniem, teraz moglby nie istniec
Nie pragne go, nie pociaga mnie fizycznie, nie umiem nawet udawac ze
mam ochote na seks z nim. On to odczuwa, ma pretensje, zal, zle sie
z tym czuje
Ja do pewnego momentu myslam, ze to moja psychika tak sie skrzywila
ze po tym co od niego przezylam moj oganizm zamknal sie na seks i
bliskosc fizyczna...
Jednak wszystko zmienilo sie pare miesiecy temu.....
Po kilku latach przerwy, zaczelam pracowac ponownie z mezczyzna
ktory kiedys byl moja wielka niespelniona miloscia...
Byl moim idalaem, byl nieosoagalny, zawsze wydawalo mi sie, ze
jestem dla niego zbyt pospolita, za mala interesujaca, za malo
fajna..,
Teraz po latach i po wszystkich zyciowych doswiadczeniach zmienilam
sie i nabralam wbrew calej sytuacji wiecej pewnosci siebie i...cos
zaiskrzylo...
Sama nie moglam w to uwierzyc ale zainteresowal sie mna i dzis
jestem dla niego nie tylko najlepsza przyjaciola i powiernica ale i
najwspanialsza kochanka.
Odkrylam ze seks dalej mnie interesuje, ze umiem pragnac i pozadac i
wbrew temu co powtaza mi moj maz, nie jestem seksualnym
impotentem...
Seks z NIM jest fantastyczny i wrecz mnie uskrzydla
A caly ten nowy "zwiazek" cholernie podniosl moja samoocene i
poczucie swojej wartosci,
Jest odskocznia od rutyny dnia codziennego od przyziemnych spraw i
problemow
Jednak cala ta sytuacja nie jest latwa...
Z jednej strony nie moge sie zakochac ani liczyc na cos wiecej z
jego strony, bo on ma swoja rodzine, male dziecko, konczy budowe
domu, i nie zostawi zony ktora jest bardzo w nim zakochana.
Z drugiej strony ja mam meza, syna ktory potzrerbuje ojca i pewna i
stabilna sytuacje finansowa przy mezu
Nie jest latwo to wszystko zburzyc przekreslic ale nie jest tez
latwo tak zyc.
Nie jest latwo zyc z mysla ze moze dzis kocha sie ze swoja zona, w
koncu to jego zona i ma do tego prawo, trudno nie byc zazdrosnym o
czas ktory spedza z rodzina i ktorego ma tak malo dla mnie ale
trudno tez jest zrezygnowac z emocji ktorych nie mam juz i
prawdopodobnir nie bede miala bedac z mezem.
Przez jakis czas myslam ze seks to tylko wartosc dodana, ze bez
niego mozna zyc, ze to zadna strata...
Teraz wiem jaki jesdt wazy jak zbliza ludzi i zaluje ze nie moge
przezywac i osiaganc tego co z nim z wlasnym mezem , ze nie umiem
wykszesac z siebie juz tej namietnosci zeby uleczyc swoje
malzenstawo.
Co robic???? w sumie tro jestem nieszczesliwa...
Jakiekolwiek rozwiazanie wybiore, zadno nie bedzie dobre dla mnie...
    • cysia81 Re: miłosny trójkąt 10.07.10, 23:49
      Jestem ze swoim partnerem 7 lat,w małzenstwie rok i wiesz co?wybrałabym po
      prostu szczescie.kazdy lubi sprawiac sobie przyjemnosci,czemu nie ja?jestem
      coraz blizsza zdrady,jakkolwiek ktos ja pojmuje.dbam o dziecko,to moj caly
      swiat,no moze 3/4.kawalek chce zostawic dla siebie.wtedy obie bedziemy
      szczesliwe.ostatnio mam sny,szkoda ze koncza sie przed finalem.tylko sny,albo
      az...bo przypominaja mi,ze mozna czuc,pragnac,zwijac sie z
      pozadania,dotykac,smakowac,ahh.Mam do konca zycia sie biczowac,ze zle wybralam???
      • mars225 Re: miłosny trójkąt 11.07.10, 10:59
        to może najpierw odejdź od męża co?
        przez siedem lat wspólnego życia jako małżeństwo ten człowiek zasługuje na to
        aby być szanowny i nie zdradzany!
        chcesz się bawić to się baw ale jako wolna kobieta, dziecko napewno lepiej na
        tym wyjdzie niż będąc w związku gdzie mamusia zdradza ojca na każdym kroku bo
        jej się należy.
    • bestiatko Re: miłosny trójkąt 11.07.10, 10:48
      wina nie lezy po stronie seksu ale po stronie twojej psychice.
      Wczesniej zastanow sie czy wszystko sobie wyjasniliscie do konca i
      szczerze. Widze tu jeden malutki ale bardzo wazny punkt zaczepienia.
      Czy ty go naprawde kochasz od samego poczatku czy tez chcialas miec
      meza aby sie pochwalic przed rodzina i znajomymi.Bo jezeli to drugie
      to lepiej rozwiedzcie sie, a nie oszukuj do konca siebie i partnera.
      Widac ze lubisz innych mezczyzn a nie swojego meza. Nigdy bym tego
      nikomu nie doradzala tak jak tobie teraz. seksuolog tobie nic nie
      poradzi bo jestes zablokowana na calego. Jezeli zmienisz swoje
      postepownie i przyzwyczajenia w zyciu osobistym to masz szanse na
      uratowanie waszego malzenstwa. Decyzja nalezy do ciebie.
      • j.k.k Re: miłosny trójkąt 11.07.10, 19:40
        Kiedys bardzo meza kochalam, poswiecilam dla niego bardzo, bardzo
        wiele, to nie czas ani miejsce zeby wymienia co
        On doskonale zdaje sobie z tego sprawe, dlatego ocknal sie w
        ostatnim momencie zanim mnie stracil..
        Jednak bylam wtedy juz na granicy i choc czesciowo dzwignelam sie z
        dola ktory mi zafundowal,, nie umiem do konca nie umiem juz
        bardziej...
        I choc na codzien jestesmy w stanie funkcjonowac ze soba normalnie i
        milo spedzac czas i sie rozumiec i wspierac w trudnych chwilach
        pozostala sprawa seksu :-(
        I problem ten byl zanim jeszcze spoptklalam swoja byla milosc
        I to ze z tym drugim jest tak cudownie spowodowalo ze zaczelam sie
        zastanawic czemu z mezem nie jest nawet w 1/10 tak
        Dlaczego jednego pozadam tak ze nie umiem wysiedziec na miejscu i
        moglabym sie z nim kochac godzinami i pragne go niesamowicie
        A meze pomimo ze jest blisko na codzin iwiele nas laczy nie pragne
        wogole?
        To dziwne ale pomimo staran nie mam totalnie ochoty na seks z nim,
        ba doszlo naswet do tego ze seks z nim sprawia mi bol.
        Jakby nagle cos zmienilo sie w mojej budowie anatomicznej i stosunek
        z nim to ...co tu duzo mowic.....
        A przeciez kiedys tak nie bylo, kiedys bylo fantastycznie
        nie rozumiem tego....;-(((
        czy seks jest w mojej glowie?
        czy to ja tak bardzo zamknelam sie na niego za to co sie kiedys
        zdazylo????
    • marzeka1 Re: miłosny trójkąt 11.07.10, 14:03
      Przesadzasz, to 4 forum, na którym widzę twój post.
    • deodyma Re: miłosny trójkąt 11.07.10, 18:54
      co Cie trzyma przy mezu, skoro nic do niego nie czujesz, nie kochasz
      go?
      Twojej rodziny juz nie ma, tylko szkoda, ze Ty i Twoj kochas
      rozwalacie JEGO rodzine.
      • j.k.k Re: miłosny trójkąt 11.07.10, 19:47
        Ja i moj kochas jak go nazywasz nie rozwalamy jego rodziny
        Pomimo wszystkiego co mnie z nim laczy, szanuje fakt ze ma zone, ze
        to jej poswieca czas, ze wszystko co robi robi dla swojej rodziny,
        nie dla mnie
        Poprostu nie uklada im sie w lozku pomimo ze w innych sferach zycia
        jest ok .
        Zona nie kochala sie z nim przez 8 mies ciazy bo nie mila ochoty po
        urodzeniu dziecka tez nie bardzo bo zmeczona, bo nie ma juz takich
        potrzeb...
        To ze sypia ze mna nie wynika z tego ze lubi to robic z kilkoma
        kobietami jednoczesnie, tylko z faktu, ze nie ma tego wogole z swoim
        zwiazku
        Pomimo wszystko to wrazliwy mezczyzna i tez nie jest mu latwo w
        calej tej zagmatwanej sytuacji
        Latwo jest oceniac komus z boku i krytykowac, trudniej postawic sie
        na czyims miejscu i zrozumiec....
        • deodyma Re: miłosny trójkąt 11.07.10, 20:00

          j.k.k napisała:

          > Ja i moj kochas jak go nazywasz nie rozwalamy jego rodziny
          > Pomimo wszystkiego co mnie z nim laczy, szanuje fakt ze ma zone,
          ze
          > to jej poswieca czas, ze wszystko co robi robi dla swojej rodziny,
          > nie dla mnie


          przepraszam, ale kim on niby jest, jesli nie Twoim kochasiem?
          gdybys szanowala fakt, ze chlop ma rodzine, nie sypialabys z nim i
          tyle.
          i rozwalacie, rozwalacie.
          inaczej tego nazwac nie mozna, bo gdy jego zona sie o tym dowie,
          zawali sie dla niej caly swiat, tak jak kiedys walil sie Twoj, gdy
          Ciebie zdradzal Twoj maz.



          > Latwo jest oceniac komus z boku i krytykowac, trudniej postawic
          sie
          > na czyims miejscu i zrozumiec....





          na reszte wypocin nie odpowiem, bo niedobrze sie robi, jak sie takie
          bzdety czyta, ale potrafie sobie wyobrazic co bedzie czula ta
          kobieta, gdy dowie sie, ze maz posuwa na boku inna babe.
          zamiast odejsc od meza, ulozyc sobie zucie na nowo, Ty uwiesilas sie
          zonatego chlopa i niszczysz zycie jego zonie.
          szkoda, ze Twoj chlop siadl na dupie i przestal Cie zdradzac.
          oboje jestescie siebie warci i tyle.
        • deodyma Re: miłosny trójkąt 11.07.10, 20:03
          w sumie to rozxumiem teraz, czemu jestes z mezem.
          kasa, kasa i jeszcze raz kasa.
          tylko teraz uwazaj, zeby sie nie wydalo, ze sypiasz z innym, bo pan
          i wladca odetnie cie od kaski i wtedy bedziesz naprawde biedna.
          • felinka86 Re: miłosny trójkąt 11.07.10, 21:32
            Nijaka Deodyma siedzi juz na 100 forach. Wiec jej życie jest tylko
            forumowe...

            Rozumiem Twoj problem. Nie wszystko da się znieśc, nawet jezeli
            udzwignie się jarzmo zdrad, kłótni, innych kobiet w zyciu meza i
            nadal będzie trwać się przy mężu. Sama jestem matką. Nie zdecydowałam
            sie wyjśc za ojca mojego dziecka po jego urodzeniu. Zamieszkaliśmy
            jendak razem, Dortoka ma juz 6 lat, a ja odliczam dni kiedy będę sie mogła wyprowadzić. problem mam inny: zero sekusu, czułości, tkliwości, namiastki uczucia w nim do mnie nie ma. Oddaliliśmy się
            wraz z urodzeniem się dziecka. I bynajmniej nie byliśmy zmęczeni, ale
            on sie taki zrobił. Jest zimny jak lód. Wszystko jest u niego
            wymuszone. A ja nienawidze wymuszac, zwlaszcza, ze slysze co 5 minu
            NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE
            • deodyma Re: miłosny trójkąt 11.07.10, 21:36

              felinka86 napisała:

              > Nijaka Deodyma siedzi juz na 100 forach. Wiec jej życie jest tylko
              > forumowe...


              tak tak i niejaka deodyma nie zna zycia w realu:D
              tak to sobie tlumacz.
              • freedeedee Re: miłosny trójkąt 13.07.10, 10:52
                typowe, ze jeśli mąż ma romans to wini się kochankę... do takiej relacji
                potrzeba dwojga....
                • deodyma Re: miłosny trójkąt 13.07.10, 20:49
                  winni sa oboje a pani tlumaczenia sa po prpstu smieszne i tyle.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja