Musze wam sie tu wyzalic ...

15.07.10, 14:46
Wyszlo dlugie ale prosze, przeczytajcie i napisze cokolwiek !!!
Pisalam kilka razy o swoim polozeniu, az z pewnego forum prawie mnie
przepedzono, ale nadal jestem w kropce i po prostu musze
sie "wygadac". Opisze w skrocie (o ile sie uda) swoj zwiazek: w
wieku 17 lat poznalam fajnego chlopaka, w sumie nigdy nie pociagal
mnie fizycznie, ale cos sprawialo ze czulam sie przy nim "jak przy
swoim", jakos tak stabilnie i rodzinnie. Przetrwalismy razem 6,5 i
chyba wlasnie sie rozchodzimy. Sek w tym ze ja jestem niesmiala
dziewczyna, zero poczucia wlasnej wartosci, niezaradna zyciowo - na
poczatku moze nie bylo to tak razace bo chodzilam do liceum, nie
kazda nastolatka musi juz pracowac... ale koncze juz studia i nic
sie nie zmienilo - mam 24 lata, nigdy w zyciu nie pracowalam,
przeraza mnie mysl o rozmowie kwalifikacyjnej. Nie mam znajomych,
mam kilka nr tel w komorce i najczesciej rozmawiam tylko z
rodzina... Moze i mam od kilku lat stan depresyjny, nic nie chce mi
sie robic, siedze w domu, nie spotykam sie z nikim. Na poczatku w
zwiazku bylo super, fascynacja i takie tam; pozniej tez ok ale
zaczynaly sie zarty n/t mojej inteligencji i niezaradnosci, ktore
weszly w codziennosc i od jakiegos czasu zamienily sie w ponizanie
mnie. Slysze od niego ze jestem do niczego, ze nie poradze sobie w
zyciu, ze jestem leniwym pasozytem, ze jestem nijaka i ze zyje bez
celu. W sumie ma racje, ale zaczelo mnie to jeszcze bardziej
dolowac, nie wiem czy on sadzil ze mnie tym motywuje?? Generalnie
musialam sie zmuszac do seksu z nim (strasznie to brzmi, po prostu
mnie nie pociaga, moglam sie przytulac, lubilam jego obecnosc ale
sex). To ze go odtracalam spowodowalo, ze wyzywal sie na mnie
jeszcze bardziej. On pracuje, planuje, jest uczynny, duzo robi, ode
mnie nie dostawal nic w zamian, nawet obiadow mu nie gotowalam i na
dodatek nie dostawal sexu. Dochodzilo do takich sytuacji kiedy
naskakiwal na mnie "bez powodu", ostatnio ledwo co wstalam z lozka
skoczyl na mnie ze zepsulam szafe (wypadly kolka z prowadnicy),
mowilam ze to nie ja a przynajmniej nie przypominam sobie, on stale
naskakujac ze na pewno szafa nie chciala sie domknac wiec szarpalam
bezmyslnie i zepsulam. Potrafi powiedziec do mnie "spieprzaj
tumanie", "zamknij sie" itd. Przyznam ze brzydkie slownictwo
wprowadzilam ja, ale nigdy nie obrzucalam go kwiatkami bez powodu.
Doszlo do tego ze czulam sie tak zmeczona psychicznie stalym
oskarzaniem ze powiedzialam mu ze przez to juz mi na nim nie zalezy
i... chyba za kilka dni on sie wyprowadzi.

Sek w tym ze kiedy powiedzialam o tym rodzinie, powiedzieli ze tak
nie powinno byc. Ze fakt ze jeszcze nie pracuje i w spokoju robie
studia nie powinien byc podstawa do tego, zeby on mnie ponizal. Ja
nie moge pozbyc sie poczucia winy ze zawalilam na calej linii, ze
autentycznie jestem do niczego, on dawal z siebie wiele, ja nic,
jeszcze sex byl kiepski wiec ile on tak mogl?? Zapracowalam sobie na
brak szacunku. Powiedzial mi, ze gdybym byla inna to on by mnie
inaczej traktowal. Nie wiem po co to pisze, chyba potrzebuje
obiektywnej oceny sytuacji. Nie bojcie sie mnie zjechac jesli
uwazacie, ze na to zasluguje. Dzieki za jakiekolwiek opinie.
    • twoja_przelozona Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 15:04
      dodam ze to nie jest tak ze zupelnie nic nie robilam. Zmywalam
      naczynia, odkurzalam (ale przyznaje ze nie codziennie, co kilka dni
      lub kiedy mi sie zechcialo...), pralam (chociaz jak to on mowi,
      pierze pralka ;) )ale juz nie prasowalam mu ubran. Jak mnie naszlo
      robilam wieksze porzadki. Czasem sie zastanawialam o co mu takiego
      chodzi? Czy mialam robic te wszystkie rzeczy codziennie, codziennie
      robic wieksze sprzatanie aby on widzial, ze cos robie? Takiego
      codziennego mycia naczyn to nawet nie widac, w sensie nie zwraca sie
      na to uwagi. Umyje, ale nie pracuje wiec nic nie robie i jestem do
      niczego. On mi mowi ze co mi z piatek w szkole jak w zyciu liczy sie
      co innego i ze w swiecie zgine. Mowi ze ludzie to studiuja, pracuja
      i jeszcze dzieci wychowuja a ja nic nie robie. Zauwazylam ze on
      narzuca mi wiele rzeczy, np kiedy jedziemy na zakupy (kiedys chcial
      jechac rano, ja jeszcze lezalam w lozku i wolalam jecha wieczorem -
      ale on chcial rano i kazal mi wstawac mimo, ze to byla niedziela i
      moglismy jechac kiedykolwiek). Jak powie, ze cos ma gdzies lezec lub
      tam stac to tam ma stac. Z jednej strony chcialam skonczyc ten
      zwiazek bo uwazam ze nie pasujemy do siebie, z drugiej jak ma sie to
      stac zaczyna mi byc tego wszystkiego zal a przede wszystkim jego, ze
      tyle od siebie dawal. Kiedys byl w delegacji przez 3 miesiace i w
      ogole za nim nie tesknilam... a teraz jak sie wszystko konczy mam
      ochote blagac o wybaczenie ;/
      • nielubienaszejklasy Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 15:38
        Wcale się nie dziwie, że chłopak tak Ciebie traktuje. Jesteś leniwa i nic Ci się
        nie chce, a On pracuje, utrzymuje siebie i Ciebie a Tobie nawet się nie chce
        domu prowadzić. To co dopiero jakbyście mieli dziecko?! Strach pomyśleć.

        Dziewczyno... Depresja swoją drogą - że odcięłaś się od ludzi i znajomych,
        zamknęłaś w domu i patrzysz w sufit i ciężko z tego wyjść, znam to, wierz mi.
        Lecz lenistwo świadome to już poważna sprawa.

        Wiem,że boisz się iść do pracy bo masz stres przed ludźmi, nowe otoczenie, nowi
        ludzie- wiem jak się możesz czuć, uwierz mi, znam to.

        Natomiast jeśli pozostajesz na Jego utrzymaniu to powinnaś coś nie coś porobić w
        tym domu, ogarniać częściej, zajmować się wszystkim tym, czym On nie może z
        racji tego, że jest w pracy. Sama wiesz, jakie czynności Ci przypadają jako
        kobiecie.

        I ten brak obiadu mnie zszokował. Dziewczyno. Popatrz jak to wygląda. Czy
        chciałabyś mieć takiego chłopaka, że Ty byś Was utrzymywała a On nawet by Ci
        obiadu nie przygotował skoro siedzi cały czas w domu? Nie ogarnął mieszkania,
        nie pozmywał garów? Jak byś się czuła?

        Ja Ci nie karzę całować Jego stóp i traktować Go jak pana i władcę bo przynosi
        kasę. Chodzi tutaj o jakieś poszanowanie, podział obowiązków.

        Jak na razie, to On dużo robi a Ty nic.

        Weź się za siebie i zmień to, bo aż wstyd, wiesz?


        Inna sprawa - brak szacunku między wami, wyzwiska. Chłopak ma tej sytuacji już
        dość według mnie. To, jak się zachowujesz doprowadziło do tego, że Jemu już się
        totalnie nie chce, nie zalezy Mu na Tobie. Stara się, a Ty N I C . Więc Mu się
        nie dziwię, że potrafi do Ciebie wyskoczyć "Ty tumanie". Zresztą skoro sama
        zaczęłaś obrażać, to też powinnaś mieć do siebie o to żal.

        Podsumowując.... Myślę, że masz jeszcze szansę się zmienić i uratować ten
        związek. Powinnaś poszukać jakiejś pracy, nawet byle jakiej albo nawet stażu,
        żeby pokazać Mu, że jak chcesz to potrafisz. Jeśli nie masz celu w życiu i
        widzisz czarną dziurę, postaw sobie za cel znalezienie pracy, jakiegokolwiek
        płatnego zajęcia. Zobaczysz jakie to przyjemne samemu zarobić na swoje wydatki,
        mieć swoje własne, odrębne pieniążki.
        Wiem,że strach.... Lecz musisz go pokonać. Inaczej zawsze będziesz stać w Cieniu
        swojego chłopaka. Faceci lubią samodzielne, niezależne kobiety, stanowcze,
        zdecydowane, które wiedzą czego chcą. Ty jesteś taka miękka, rozmemłana że tak
        ujmę i Jego to odpycha.

        Jeśli się nie zmienisz to Go stracisz.
    • horpyna4 Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 15:55

      Może wreszcie dorośnij. Naucz się być samodzielna.

      I po jaką cholerę chłopak, skoro seks nie sprawia przyjemności?
      Chodzenie do łóżka z takim, co nie pociąga, to coś w rodzaju
      prostytucji.
      • twoja_przelozona Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 16:20
        wiem, ze zawalilam i ze powinnam sie siebie wstydzic. On jest
        zaradny i rozwojowy a ja nie. Z drugiej strony troche mnie
        przytlacza, np kiedy pisalam prace mgr w nocy, jemu chcialo sie spac
        (ale nie szedl nastepnego dnia do pracy) i rzucal mi hasla w stylu
        czy nie moge jak normalni ludzie pisac w dzien a nie przeszkadzac mu
        spac. Dlaczego mam pisac wtedy, kiedy on mi powie? "Zrugal mnie" ze
        nie bronilam sie w czerwcu a postanowilam zrobic to we wrzesniu -
        czy nie mam prawa sama o tym zdecydowac? Mowi, ze specjalnie
        opozniam pojscie do pracy - moze tak to widziec, chociaz nie
        myslalam wtedy o tym. Nie no w sumie wiem, zasluzylam sobie. Z
        drugiej strony mieszkamy u mnie, nie musimy placic za wynajem. Czesc
        rachunkow placa nam moi rodzice. Nie jest tak do konca ze to on mnie
        utrzymuje, ale powinnam mu byc wdzieczna ze probuje mnie do
        czegokolwiek zmusic.
        • znowuniedziela Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 16:30
          ja bym radziła brac manatki i zwiewać, poki co nie macie ślubu, dzieci, on cie
          nie pociaga, wyzywa, nakazami zmusza do życia podług jego zasad-to jakieś chore.
          Skończ studia, potem bedzie lepeij, natomiast od faceta zwiewaj, wyobraź sobie,
          co będzie pozniej ?? Gdy np wasz zwiazek nabierze znamion prawnych ?? A od
          wyzwisk od tumanów (ja sie jednak dziwie-nikt nie ma prawa tak rugac
          kogokolwiek- a zyjemy w chamskim kraju i niestety jest na to przyzwolenie
          spoleczne)do podniesienia reki na ciebie jest drozyuna prosta i krotka !!
          Czemu ci go zal-bo ma taki a nie inny charakter ?? Ty tez masz swoj, nie znaczy
          gorszy-mzoe dusisz sie w zwiazku z nim ??
          Zwiewaj poki czas !
    • madziaq Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 16:41
      To co Ty robisz całymi dniami ze swoim czasem? NIe pracujesz, studia już w
      zasadzie skończyłaś (bo skoro piszesz prace, to normalnych zajęć pewnie nie ma,
      najwyżej seminarium), obiadu nawet nie ugotujesz ani chałupy nie ogarniesz? Ja
      jestem za mniej więcej równym podziałem obowiązków i nie uważam, że kobieta jest
      stworzona do kuchni a facet do wyższych celów. Ale tą kuchnią ktoś musi się
      zajmowac i jeśli jedna osoba pracuje, a druga nie, to ta druga zajmie się
      sprawami domowymi.

      Co do przedstawionych przez Ciebie sytuacji. POmysl sobie, jeśli on chciał spać,
      a ty pisałaś w tym samym pokoju pracę to jemu to przeszkadzało, logiczne. I Ty
      masz prawo pisać pracę, kiedy chcesz. Ale on tez ma prawo spać kiedy chce, nawet
      jeśli nie musi wstawać rano do pracy. Więc musicie się jakoś dogadać. Tak samo z
      zakupami. On chce jechać rano, a Ty leżysz jeszcze w łóżku. OK, byłoby dziwne,
      gdyby kazał ci się natychmiast zrywać w 5 minut ubrac i wychodzić. Ale on MOŻE
      woleć jechać na zakupy rano, tak jak Ty możesz woleć wieczorem. MOżecie się
      dogadać, że np pojedziecie za dwie godziny, bo Ty potrzebujesz się ogarnąć i
      zjeśc śniadanie. Trzeba rozmawiać nawet w takich błahych sprawach.
      • twoja_przelozona Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 17:14
        sama nie wiem co robie z czasem, ale dni i tak szybko mijaja...
        przed sesja sie uczylam, ale to byly ze 2 tygodnie poswieconego na
        to czasu. Teraz pisze calymi dniami mgr. Wczesniej chodzilam 2 dni w
        tyg. na zajecia (nie mialam semestru tylko z seminarium ale zajec
        mialam juz malo). Siedze na kompie, odwiedze siostre, czasem cos
        posprzatam. Brzmi zalosnie ale czas naprawde leci! Z tym ze nie
        ogarne mieszkania to nie do konca tak jest - fakt ze nie latam ze
        scierka kazdego dnia, ale kiedy trzeba to sprzatam. Dodam ze
        wiekszosc syfu robi on, rozwala swoje rzeczy, kruszy sniadaniem i
        nie posciera po sobie itd. Kiedy mieszkalam sama bez niego bo byl na
        tej delegacji mialam bardzo czysto i jakos wieksza ochote zeby
        cokolwiek robic. Jak on jest czuje sie z jakiegos powodu
        przytloczona. Pamietam ze kiedy wrocil z tej delegacji bylo w
        mieszkaniu bardzo czysto, wszystko poukladane, nic zbednego na
        blatach czy biurkach, a on po kilku dniach w toku jakichs pretensji
        mi powiedzial ze byl brud w mieszkaniu jak wrocil. Zastanawialam sie
        o co mu chodzilo i bylo mi przykro... chodzilo o to ze okna nie byly
        myte. Jak cos robie on lubi to "nadzorowac" - czasami stanie i sie
        gapi jak np cos gotuje (kiedys cos robilam, bez wiekszego zapalu ale
        robilam) - zawsze znalazl cos czego brakowalo i mowil "bedzie",
        zadnego milszego slowa, no ale jesli nie bylo smaczne to nie
        zaslugiwalam. e 2 tygodnie temu poprosil mnie sniadanie - chleb z
        salatka z tunczyka z puszki... wzielam chleb, posmarowalam
        tunczykiem po czym on zamiast od razu jesc kanapki najpierw sie na
        nie przez kilka sekund patrzyl i powiedzial, ze zle zrobilam bo
        tunczyk w puszcze jest warstwowo - najpirw ryba potem warzywa, i
        jedna kanapka wyszla z ryba a druga z prawie samymi warzywami...
        • lejla81 Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 17:23
          Nie no, jestem załamana! Dziewczyno uciekaj od tego faceta! Nic z
          tego nie będzie albo będziesz przez całe życie nieszczęśliwa. Pal
          licho, że gośc sobie nie może sam kanapki zrobic, ale nieudany
          seks... to jest według mnie najgorsze co może byc między mężczyzną i
          kobietą.
    • lejla81 Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 17:20
      Ojejku!
      - po pierwsze: byc może to ten związek Cię tak przytłacza, rozstań
      się z tym facetem, młoda przecież jesteś, dlaczego miałabyś byc dla
      kogoś "żoncią". Gdy miałam 24 lata to też mało co robiłam w domu,
      mieszkałam z mamą, studiowałam sobie, na drugie studia poszłam, bo
      mi się do pracy nie spieszyło, i w ogóle mi do głowy nie
      przychodziło, żeby na stałe z jakimś mężczyzną zamieszkac, a wygląda
      na to, że wy już mieszkacie ze sobą kilka lat. I nikt nie ma prawa
      Cię wyzywac!
      - po drugie: to że zdajesz sobie sprawę że nie jest z Tobą najlepiej
      jest już jakimś sukcesem. Ty i tylko Ty jesteś kowalem swojego losu,
      ogarnij się, znajdź jakieś hobby, umów się ze starą koleżanką, chodź
      na te rozmowy kwalifikacyjne - na początku będzie ciężko i
      traumatycznie, za dziesiątym razem pójdziesz na pełnym luzie. Co do
      znajomych - niektórzy są po prostu samotnikami, ja też mam w komórce
      nie więcej niż 30 kontaków, z czego może jedna trzecia to są osoby,
      z którymi częściej rozmawiam. Nie wiem, może pogadaj sobie z
      psychologiem.
      • twoja_przelozona Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 17:43
        dzieki lejla, mam podobne myslenie co ty, ale nie moge wyzbyc sie
        poczucia winy i ze jednak trace cennego faceta. Ja jeszcze jestem
        niedojrzala, on mysli o zakladaniu rodziny... najchetniej chcialabym
        zniknac ;/
        • madziaq Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 20:16
          Nic dziwnego, że żal Ci tego związku, 6,5 roku to kawał czasu i jak by nie było,
          przywyczajasz się do człowieka. Nawet jeśli nie ma pożądania, nie ma jakiejś
          głębokiej miłości, to jest przywiązanie, bo ktoś zawsze był i jest obok.

          Ale jeżeli rzeczywiście, jak piszesz, lepiej się czułaś bez niego, kiedy
          pojechał na tę delegację, to chyba nie jest to facet dla Ciebie i dla własnego
          dobra powinnaś się z nim rozstać. Będzie bolało na początku, ale trzeba
          przetrzymać, potraktuj to jak bolesne leczenie. Najpierw musi być gorzej, żeby
          mogło być lepiej.

          A swoją drogą, zrób coś ze swoim życiem. Poszukaj pracy albo chociaż jakichś
          praktyk, czy stażu. Nie wiem, jaki masz zawód, ale teraz większość osób chyba
          pracuje już w trkacie studiów (u mnie praktycznie 100% nas ostatnim roku, a
          studiowałam na dziennych). Jak się obudzisz za jakiś czas kompletnie bez
          doświadczenia, będziesz może nie na zupełnie przegranej pozycji, ale twój start
          zawodowy będzie ciężki.
      • twoja_przelozona Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 17:55
        tzn lejla, on sobie kanapke jak najbardziej potrafi zrobic... obiady
        sobie robi i to calkiem smaczne, czasem je cos gotowego ale i
        potrafi zrobic. Podalam przyklad z kanapka poniewaz zostala
        skrytykowana za to ze na jednej nawalilam ryby, a na drugiej warzywa
        a nie rownomiernie wszystkiego ;)
        • mala220 Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 20:38
          wiesz co. na Twoim miejscu wziela bym sie z calej sily w garsc i pokazala mu ze
          nie jestes taka zla. tylko sama musisz chciec sie zmienic. musisz popracowac nad
          samoocena- to bedzie najtrudniejsze. Znam to z wlasnego doswiadczenia, ze jak
          ktos stale wmawia Ci ze jestes do niczego, w koncu zaczynasz w to wierzyc. i
          nawet jak potem ktos bedzie ci mowil ze jestes cudowna- nie uwierzysz. zacznij
          zyc. Twojego chlopaka na pewno bardzo meczy to ze sobie bez niego nie poradzisz-
          on na bank tak mysli.
          • hodowca.hipopotama Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 21:08
            Za dużo przepraszasz, za bardzo się obwiniasz. Słusznie mówią, weź się w garść. Studiując nie musiałaś pracować, teraz szukaj zajęcia (co studiujesz?). Solidna praca to lekarstwo dla Ciebie. I czas Ci się zapełni, i znajomi się pojawią, i dochód będziesz miała stały. I nie gadaj, że się boisz jakiejś głupkowatej rozmowy kwalifikacyjnej. Głowa do góry.

            Ps. Jeżeli jesteś próżniakiem, to chyba nie notorycznym? Jeżeli do seksu się zmuszasz, to chyba niekiedy kończysz go spełniona?
    • annataylor Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 15.07.10, 22:34
      ja bym go rzucila z powodów tych tekstow do Ciebie i braku szacunku, a
      potem poszła do psychologa na terapię - uważam, że żyjesz w toksycznym
      związku...uciekaj od tego faceta!!!!!!!!!!!
      • twoja_przelozona Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 16.07.10, 00:00
        nawet jesli ja nic od siebie nie dawalam a on jest dojrzaly i dawal
        wiele? Moim zdaniem bilans wychodzi na plus dla niego - w sensie ze
        on w tym zwiazku byl pozytywny, ja negatywna. Bylam z nim od 17 roku
        zycia i nie doroslam do tego aby byc partnerka i kobieta, nie
        rozumiem tego. Zresza wlasnie mi powiedzial ze odchodzi i to koniec,
        wiec moge przestac sie wewnetrznie miotac...
        • lejla81 Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 16.07.10, 11:09
          Ale co Ci się tak spieszy do tego bycia partnerką, kobietą, żoncią,
          czy tam nie wiem, jeszcze kim. Mówię Ci, dziewczyno, jeszcze się w
          życiu naharujesz! Jeszcze się nagotujesz obiadów, namachasz ścierą,
          naniańczysz i chłopów i dzieci! Według mnie facet Ci przysługę
          zrobił, wreszcie zaczniesz życ adekwatnie do swojego wieku. Byc może
          teraz jest Ci przykro, 6 lat to jest trochę, ale zobaczysz nie minie
          wiele czasu, a będziesz sobie w brodę pluła, że nie rozstaliście się
          wcześniej.
        • horpyna4 Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 16.07.10, 14:50

          No to dałaś sobie nieźle wyprać mózg. Spójrz na to z innej strony:
          facet miał młodą służącą i darmowe bzykanko. Jak teraz wychodzi
          bilans?

          • twoja_przelozona Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 16.07.10, 15:12
            przeciez pisalam ze wlasnie tego nie mial stad te problemy
            • turzyca Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 17.07.10, 12:23
              twoja_przelozona napisał:

              > przeciez pisalam ze wlasnie tego nie mial stad te problemy

              A co? Placil Ci za ten seks? Nie? No to mial za darmo.
    • irminagizel dziewczyno bedzie dobrze!!! 16.07.10, 18:17
      Ciesz się że odszedł !! napiszesz prace mgr znajdziesz prace .... a
      pożnije czas pokaże!!!! Odżyjesz i zobaczysz głowa do góry ..... i
      poznasz faceta którego nie wypuścisz z łóżka Powodzenia!!!!!
    • turzyca I bardzo dobrze 17.07.10, 12:19
      niech sie wyprowadza.
      Nie kazda decyzja, ktora podejmujemy w wieku 17 lat jest dobra, ta widocznie nie
      byla. A po kilku latach zwiazku trudno przyznac, ze sie rabnelo, bo sila
      przyzwyczajenia, okreslony horyzont zyciowy - trudno podjac decyzje o zmianie.
      A czy to byl dobry zwiazek? Czy Twoj partner wzmacnial w Tobie Twoje pozytywne
      cechy, Twoje poczucie wlasnej wartosci, czy raczej przeciwnie poprawial sobie
      samoocene stawiajac Cie nizej? Czy dopuszczal fakt, ze jestes innym czlowiekiem
      i masz inne potrzeby zyciowe, czy od razu uwazal to za cos gorszego? Popatrzmy
      po kolei:
      -krag przyjaciol - jedni maja olbrzymi, inni maja maly. To zaspokaja po prostu
      rozne potrzeby: duzo zroznicowanych kontaktow, a malo, ale intensywniejszych.
      Zadna z tych potrzeb nie jest lepsza czy gorsza, one sa po prostu rozne.
      -tryb zycia - przy takich upalach tez pisalam prace magisterska wylacznie po
      nocach, dzieki czemu choc czesc tego upalu przesypialam. A potem szlam po zakupy
      i robilam sobie na obiad salatke pomidorowa. Jesli nie ma czynnikow zewnetrznych
      warunkujacych jakis tryb zycia (praca, dzieci, choroba), to dlaczego nie
      dostosowac go do panujacych warunkow? W imie przekonania, ze "kto rano wstaje,
      temu Pan Bog daje"?
      -libido - jedni maja wieksze, inni maja mniejsze. Ani jedni, ani drudzy nie sa
      temu winni, zaden wariant nie jest lepszy (wiele osob uwaza wieksze za lepsze,
      ale mozna argumentowac, ze ci z wiekszym zuzywaja wiecej czasu na uzyskanie
      satysfakcji, ktorzy ci z mniejszym uzyskuja w krotszym czasie - ergo wieksze
      libido to marnotrawstwo czasu). Trzeba sobie tylko znalezc partnera z wlasnej
      polki. Albo pogodzic sie z tym, ze partner jest inny i szukac kompromisow.
      -"niewidzialne" czynnosci domowe - sama zauwazylas, ze pan wladca nie widzi np.
      pozmywanych naczyn. Jakby sam musial poswiecic temu czas, to by zauwazyl. A i
      zwracam uwage na to, ze druga osoba w domu to co najmniej 40% wiecej zmywania. A
      jesli osoba domaga sie obiadow to juz w ogole. Przykladowo - ja sie zywie
      gazpacho czyli na obiad brudze: jedna deska deske, jeden noz, szalke miksera,
      jedna miseczke, jedna lyzke. Albo salatka pomidorowa: jedna deska, jeden noz,
      jedna miseczka, jeden widelec. Jesli na obiad ma byc kotlet z ziemniakami i
      surowka dla dwoch osob, to brudne masz: jedna deske, jeden tluczek, jedna
      patelnie, co najmniej dwie obieraczki (albo jedna myjesz kilka razy), jeden
      garnek, jedna tarke, jedna salaterke, jedna lyzke, trzy widelce, dwa noze, dwa
      talerze. 4 do 5 przedmiotow, a 16 to jest roznica. O czasie przygotowywania
      potraw juz nie wspominam.


      Niesmialosc to jest jeszcze inna kwestia, bo rozumiem, ze faktycznie mozna to
      uznac za wade. Ale ja jako jednostka smiala niesmialych bliskich zawsze
      motywowalam pozytywnie w stylu: "wtedy Ci sie tak swietnie udalo, dasz sobie
      teraz rade", "rozmowa kwalifikacyjna nie jest trudniejsza niz ustny egzamin u
      Zebatego, a dostalas u niego piatke".

      To ze masz wrazenie, ze jestes beznadziejna to efekt urabiania przez chlopaka,
      ktory wpedzajac Cie w kompleksy sam nie musi sie starac. To nie jest dobra
      sytuacja w zwiazku i Twoja intuicja mowi Ci to wyraznie (ta ulga jak go nie
      bylo). Pomoz mu spakowac walizki, odbierz klucze i na wszelki wypadek wymien
      jeden zamek. Na poczatku bedzie dziwnie, ale dasz sobie rade. A nastepnego
      chlopa wybierz uwazniej, zeby nie odkompleksial sie z Twoja pomoca.
      Na dobry rozped zdradze Ci tajemnice: prawdopodobnie spora czesc Twoich wad
      zniknie wraz ze zniknieciem Twojego faceta z Twojego zycia. Sprobuj. :)
      • twoja_przelozona Re: I bardzo dobrze 17.07.10, 19:14
        mnie irytuje/przybija to ze wszyscy go lubili - moi dziadkowie z obu
        stron, siotra i rodzice - dzisiaj tato mnie zdenerwowal bo zaczal mi
        mowic ze swiat sie nie wali ale on go lubil - no po co mi to
        mowi?? ://
        • turzyca Re: I bardzo dobrze 19.07.10, 22:25
          No to go lubia. Lody tez lubia. I kolor niebieski tez. I co z tego? Ty nie
          jestes nimi, mozesz od lodow dostawac ropnej anginy, a na widok niebieskiego
          mdlosci.

          A jesli potrzebujesz po prostu chwili ciszy w tym temacie, to zwyczajnie to
          powiedz. Spokojnym tonem, bez nerwow, kazdemu z osobna, ze te rozmowy sprawiaja
          Ci przykrosc i ze byloby Ci milo, gdyby mogli przez pewien czas sie ograniczyc.
          Jak im sie zwedruje, to znowuz bez nerwow, na spokojnie przypomnij o swojej
          prosbie - oni tego nie beda robili Tobie na zlosc, tylko przyzwyczajenie jest
          druga natura czlowieka i niektore slowa same wpelzaja na jezyk.
          Tylko nie wpadnij w pielegnowanie straty, bo skonczysz jak musierowiczowa
          Gabrysia, a to nie jest dobry sposob na zycie.
    • bestiatko Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 17.07.10, 19:21
      Oboje jestescie winniu takiej sytuacji. Nic sie nie chcecie zmienic,
      tylko myslicie o sobie. Zrob cos fajnego i pokaz mu ze jestes
      wartosiowa osoba. Nie boj sie ryzyka. Jak bedzie chciak odejsc to i
      tak to zrobi. To jest tylko kwestia czasu.
    • marripossa Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 19.07.10, 04:01
      Poniżać Cię nie ma prawa, ale tak poza tym, to w czym problem?
      Wyświadcz sobie przysługę i się faceta pozbądź. Młoda jesteś. Chyba
      nie zamierzałaś się związać z pierwszym chłopakiem, który się Tobą
      zainteresował.
    • lili-2008 Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 19.07.10, 14:01
      Dziewczyno tkwisz w toksycznym związku, a Twój facet to wampir energetyczny.
      Jestem gotowa uwierzyć, że wysysa z Ciebie całą Twoją energię.

      Ja, podczas studiów, nie pracowałam na stałe. W wakacje przeprowadzałam ankiety
      - tyle, żeby móc wyjechać gdzieś ze znajomymi.
      Studia miałam takie, że nie dałabym rady pracować po zajęciach. Za to uczyłam
      się dobrze i co roku dostawałam stypendium naukowe - naukę uznawałam za pracę.
      Miałam na swoje wydatki. Mieszkałam w domu rodzinnym.
      Z pracą mgr tez się grzebałam niemiłosiernie, ale nigdy nikt mi nie powiedział,
      że jestem niezaradna życiowo. Obiadów pewnie nie gotowałabym do końca studiów,
      ale na 4 roku zmusiła mnie do tego sytuacja w domu - mama się poważnie
      rozchorowała i musiałam przejąć wszystkie obowiązki domowe.

      Po obronie pracy mgr wyjechałam do swojego narzeczonego, do innego miasta. Po
      miesiącu znalazłam pracę. Kiepską, ale zawsze jakąś.
      Też się panicznie bałam iść na rozmowę kwalifikacyjną. Tak, jak Ty należę do
      nieśmiałych osób.
      Po jakimś czasie postanowiłam zmienić pracę, więc chodziłam na kolejne rozmowy
      kwalifikacyjne. Z każdą następną czułam się pewniej. Udało mi się w końcu dostać
      dobrą pracę w mojej specjalizacji. Jak widzisz, wcale nie było tak źle, biorąc
      pod uwagę to, że nie pracowałam w zawodzie na studiach.

      Pisząc pracę mgr też mało co mi się chciało. Ciągle byłam zdołowana, nie chciało
      mi się gotować, sprzątać.
      Ale zawsze miałam jakąś wiarę w swoje możliwości i przede wszystkim nigdy nikt
      mnie nie poniżał tak jak Ciebie.

      Twój facet jest chory. Tak jak już ktoś napisał poprawia sobie samoocenę
      pieprząc Ci takie bzdury.

      Nie jesteś niezaradna życiowo, nie jesteś głupia. Nie pozwól mu na takie
      poniżanie Ciebie. Niech się wyprowadza w cholerę, nie jest Ciebie wart.
      Nie żałuj, że odchodzi - ten człowiek może i jest pracowity, ale przy tym jest
      zwykłym chamem i burakiem. Charakterek ma diabelski. Po co Ci takie śmierdzące
      gówno?

      Będziesz wolna, będziesz mogła pisać pracę mgr, kiedy chcesz, gotować i
      sprzątać, gdy najdzie Cię ochota i nikt nie będzie Ci mówił, jaka powinnaś być.
      A wkrótce na pewno spotkasz na swojej drodze odpowiedniego faceta, który będzie
      Cię traktować z należytym szacunkiem.

      Olej smroda, niech spada na bambus. Pamiętaj, że każdy człowiek jest inny,
      niepowtarzalny. Nie ma jednego schematu, wg którego należy żyć.
      • twoja_przelozona Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 28.07.10, 21:29
        bardzo dziekuje za slowa otuchy, ale powiem szczerze ze jestem
        zaskoczona... bo wylozylam kawe na lawe, jego przedstawilam
        w "pracowitym, uczynnym i zaradnym" swietle a siebie jako leniwa
        lejbe ale w wiekszosci opowiedzialyscie sie za mna... czasem mi sie
        wydaje ze juz mi przeszlo, a czasem lapie mnie poczucie winy ze
        rozwalilam zwiazek z kims solidnym.
        • lili-2008 Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 29.07.10, 15:09
          Co z tego, że facet jest solidny, jeśli Cię nie szanował?
          Tylko na dobre Ci wyjdzie rozstanie.
          Jak w ogóle wygląda teraz sytuacja?
          • twoja_przelozona Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 30.07.10, 19:24
            teraz on szuka mieszkania (bo bylismy w moim) i w ogole sie do mnie
            nie odzywa, przemykamy jakbysmy sie nie znali a nawet omijajac sie
            jak przejdziemy blizej (takie zachowanie wyszlo od niego)
          • twoja_przelozona Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 30.07.10, 19:26
            teraz on szuka czegos na wynajem (bo bylismy u mnie) i w ogole sie
            do mnie nie odzywa, przemykamy kolo siebie jakbysmy sie nie znali a
            nawet omija mnie jak mijamy sie nieco blizej ;) (takie zachowanie
            wyszlo od niego)
            • znowuniedziela Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 31.07.10, 22:54
              NO i brawo za odwagę :)
    • majaa Re: Musze wam sie tu wyzalic ... 02.08.10, 12:58
      Masz zaniżone poczucie własnej wartości, stany depresyjne,
      potrzebujesz profesjonalnej terapii i wsparcia bliskich osób, a nie
      ciągłej krytyki i poniżania. Ten facet nie jest dla Ciebie, nie masz
      czego żałować. Koniecznie idź do specjalisty, zrób porządek ze sobą,
      a odpowiedni partner sam się z czasem napatoczy, zobaczysz. Głowa do
      góry, pierś do przodu:), tylko zacznij działać, a nie użalać się nad
      sobą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja