Spór o przyszłe potomstwo

17.07.10, 23:16
Witam,

Moi znajomi mają bardzo poważny problem. Otóż są w związku od trzech
lat. Jak w każdym związku mają wzloty i upadki, ale generalnie
kochają się i jedno na drugie zawsze może liczyć. Planują się pobrać
za kolejne trzy lata. Nie pytajcie dlaczego tak późno, bo trochę to
skomplikowana sprawa. Z grubsza chodzi o to, że ona musi najpierw
skończyć studia medyczne, aby móc podjąć regularną pracę, by oboje
zarabiali (mówię o tym, bo wiem, że niektórzy tutaj lubią dzielić
włos na czworo i szukać przyczyn problemów tam, gdzie ich nie ma).
Ale do rzeczy: otóż on choruje na dyschondroplazję. To taki
genetyczny rodzaj niedorozwoju kości, który sprawia, że jest bardzo
niskiego wzrostu i np. sprawia, że facet nie może przebywać pieszo
zbyt długich dystansów, zresztą w ubiegłych latach bardzo się
nacierpiał w szpitalach. Nie jest też do końca w pełni samodzielny,
ale bardzo się stara. Statystyki pokazują też, że ludzie z jego
schorzeniem rzadko dożywają szóstej dekady życia. Podziwiam go, bo
mimo tych przeciwności losu jest niezwykle pogodnym człowiekiem, a
do tego bardzo oczytanym, o dużych horyzontach myślowych i szerokich
zainteresowaniach. Z całą odpowiedzialnością twierdzę, że gdyby nie
ta choroba, to cieszyłby się ogromnym powodzeniem wśród kobiet.
Niestety to schorzenie sprawia, że między moim znajomym, a jego
dziewczyną zaczyna narastać spór. Otóż on chce mieć dzieci i się
tego nie wstydzi. Jest przy tym w pełni świadomy, że istnieje 50%
ryzyka, że jego potomstwo będzie chore na to samo co on. Wiem, że z
tego powodu nawet niektórzy niepełnosprawni, którzy są z nim
zrzeszeni w stowarzyszeniu takich niskich osób, twierdzą, że jest
okropnym egoistą. On odpowiada, że gdyby rozpatrywał to w takich
kategoriach, to musiałby żałować, że się w ogóle urodził. Powtarza,
że z jego chorobą można żyć i lepsze jest takie życie, jak żadne.
Nieco egocentrycznie też dodaje, że skoro mamy o nim takie dobre
zdanie, to znaczy, że jego geny nie są wcale takie najgorsze.
Natomiast jego dziewczyna ma odmienne zdanie. Twierdzi, że w życiu
nie zgodzi się na świadome ryzyko spłodzenia chorego dziecka. Mówi,
że sobie na pewno nie poradzą, że chce móc pracować, a nie
koncentrować się na trudnej sytuacji w domu. Powtarza, że ona już
teraz ledwo sobie daje radę żyjąc z chorym chłopakiem, któremu
trzeba czasem pomagać w różnych czynnościach. Ostatnio pytałam ją
czy jest świadoma tego, że gdy on umrze, to będzie mieć ok. 50 lat i
żadnych szans na swe późniejsze naturalne macierzyństwo (bo adopcję
też wyklucza w każdym przypadku). Rozpłakała się i powiedziała, że
mimo wszystko nie chce mieć chorych dzieci.

Chłopak zapewne przystanie na stanowisko swej partnerki, bo zawsze
jej zdanie stawia na pierwszym miejscu, ale czy będą szczęśliwi?

I co wy byście zrobili na ich miejscu? Czy jest tu pole do jakiegoś
kompromisu?
    • santo_inc Re: Spór o przyszłe potomstwo 18.07.10, 08:39
      > I co wy byście zrobili na ich miejscu? Czy jest tu pole do jakiegoś
      > kompromisu?

      Ja bym się rozstał, bo kompromisu to tu żadnego być nie może.
    • deodyma Re: Spór o przyszłe potomstwo 18.07.10, 12:50

      anenka1988 napisała:

      > Witam,
      >
      > Moi znajomi mają bardzo poważny problem.



      tu nie chodzi o znajomych, tylko o Ciebie i Twojego partnera.
      juz na kilku forach zalozylas ten sam watek a gdyby sprawa dotyczyla
      TYLKO znajomych, az tak bys sie nie wysilala.
      • robertmar1 Re: Spór o przyszłe potomstwo 18.07.10, 16:37
        Niby dlaczego? Jak temat jest interesujący, to nawet jeśli mnie nie
        dotyczy, to sam staram się poznać opinie możliwie wielu osób. A że
        ten jest interesujący, to chyba nie zaprzeczysz, prawda?
        • deodyma Re: Spór o przyszłe potomstwo 18.07.10, 17:31
          interesujacy czy nie, nikt za kobiete decyzji nie podejmie.
          to jej zycie.
    • aneta-skarpeta Re: Spór o przyszłe potomstwo 19.07.10, 11:03
      ja nie wiem czy potrafilabym sie zwiazac z chorym czlowiekiem

      uprzedzam ataki- to co innego, niz choroba po np 10 latach zwiazku

      ale jesli juz sie zdecydowala, to nie dziwie sie ze nie chce narazac
      dzieci na ew. choroby i nie chce dzieci

      tak wiec
      1/ adopcja
      2/ rozstanie
      3/ zyc bez dzieci
      • kota_marcowa Re: Spór o przyszłe potomstwo 19.07.10, 12:11
        Dodałabym jeszcze inseminację spermą zdrowego dawcy.
        Przyznam, że ja bym się na taki związek nie zdecydowała, głównie z
        powodu chęci posiadania własnego potomstwa, a nigdy w życiu nie
        skazałabym własnych dzieci na taki los.
    • lili-2008 Re: Spór o przyszłe potomstwo 19.07.10, 13:22
      Szczerze mówiąc to też nie wiem, czy zdecydowałabym się na związek z chorym
      człowiekiem. Ale wiem też, że miłość nie wybiera, więc rozumiem Twoją koleżankę.

      Współczuję jej bardzo, bo jest w ciężkiej sytuacji. Myślę, że powinna zastanowić
      się, co jest dla niej najważniejsze. Jeśli jest gotowa poświęcić się i swój
      instynkt macierzyński dla mężczyzny i przyzwoitej sytuacji w domu to nie ma o
      czym mówić.
      Jeśli jednak nie jest co do tego przekonana to powinna się poważnie zastanowić,
      czy będzie w stanie tak żyć przez wiele lat i czy nie znienawidzi tego człowieka
      za jakiś czas.

      Choroba wydaje się mało przyjemna, więc rozumiem doskonale, że nie chce skazywać
      swoich dzieci na takie życie i patrzeć na ich cierpienie.

      Jej partner rzeczywiście podchodzi do tej sprawy dość egoistycznie. Przecież
      cała opieka spadnie na nią.
    • fomica Re: Spór o przyszłe potomstwo 19.07.10, 23:19
      Ja tez nie widzę możliwości kompromisu. Tych dwoje ma zupełnie inne cele w
      życiu. Każda decyzja będzie kosztem kogoś, ktoś sie poświęci i zrezygnuje ze
      swoich potrzeb. Choroba chłopaka jest drugorzędnym argumentem, bo gdyby oboje
      byli zdrowi i tak się różnili (on chce dziecka - ona nie chce) to tez byłby
      poważny problem. Moim zdaniem przy takich rozbieżnościach nie powinni sie wiązac
      na całe zycie. Choć z drugiej strony piszesz że on pewnie zgodzi się na jej
      decyzje - więc może az tak bardzo mu nie zależy. Trudno oceniac czy on
      pogodziłby sie z jej decyzją w miare gładko czy tez przystałby na nią a potem do
      końca zycia miał żal.
    • enith Re: Spór o przyszłe potomstwo 20.07.10, 00:03
      Istnieją przecież inne opcje: wyżej wspomniana inseminacja nasieniem zdrowego dawcy, in vitro nasieniem tego znajomego po wyborze zdrowej komórki, adopcja. Osobiście uważam, że chęć posiadania dziecka w przypadku, gdy rodzic jest poważnie chory i może przekazać chorobę dziecku, jest egoizmem. Piszę to ja, kobieta cierpiąca na policystyczną chorobę nerek, która także dziedziczona jest w 50% przez potomstwo i (w skrajnych przypadkach) może zabić w czwartej czy piątej dekadzie życia. Gdybyśmy z mężem teraz wpadli, prawdopodobnie urodziłabym dziecko, ale świadomie na potomstwo się nie zdecyduję. Uważam, że jako osoba chora i świadoma swojej choroby jestem odpowiedzialna za niepowiększanie populacji osób cierpiących na tę chorobę, na co zwróciła mi uwagę moja nefrolog. Wcześniej nigdy nie myślałam o tym w takich kategoriach. Ja twoim znajomym poleciłabym opcję, o której wspomniała właśnie moja nefrolog: in vitro z użyciem wybranych ZDROWYCH komórek partnera. Dziecko jest wtedy biologicznie obojga rodziców, co, jak domyślam się, dla tego mężczyzny ma niebagatelne znaczenie. Oczywiście minusy to cena zabiegu, brak spontanicznego procesu płodzenia potomka, ryzyko urodzenia dziecka w wadami typowymi dla metody in vitro i pewnie masa innych. Jako kochający się partnerzy, twoi znajomi powinni siąść i porozmawiać o opcjach i wzajemnych oczekiwaniach, i znaleść wyjście, które usatysfakcjonuje ich oboje. Inaczej faktycznie lepiej się rozstać.
      • kocio-kocio Re: Spór o przyszłe potomstwo 25.07.10, 15:38
        A jakie są "wady typowe dla in vitro"?
        • enith Re: Spór o przyszłe potomstwo 25.07.10, 18:14
          Pierwszy z brzegu wycinek dla "in vitro" i "healthy babies" w google:
          Overall, most kids born via IVF were healthy. But compared with those conceived naturally, children born via IVF had a higher death rate, a higher rate of institutionalization for severe disabilities, and a higher percentage of child disabilities. IVF kids had a threefold increased risk of cerebral palsy and were more likely to have behavioral or emotional disorders, compared with kids conceived naturally. IVF kids were also more likely to require hospitalization.
          O ryzyku związanym z in vitro szeroko mówi się w poradniach genetycznych. Nie ma tak dobrze, że wybiorą sobie zdrowy zarodek, wszczepią go i będzie cacy. Ja nie wiedziałam (bo i skąd, skoro nigdy mnie to nie interesowało), że dzieci urodzone z użyciem in vitro mają większe ryzyko chorób w przyszłości. Nie wiem, czy lepiej zdać się na naturę i liczyć, że urodzę zdrowe dziecko (50-50 przy policystycznych nerkach), czy próbować in vitro i ryzykować dziecko z porażeniem dziecięcym lub chorobą psychiczną (ryzyko małe, ale większe, niż przy dzieciach poczętych naturalnie).
          • enith Re: Spór o przyszłe potomstwo 25.07.10, 20:09
            Aha, dochodzi także (wg ostatnich badań) wyższe ryzyko nowotworów u dzieci poczętych in vitro. Trudno tych kwestii nie brać pod uwagę. W sumie w opisywanej sytuacji najlepsza byłaby adopcja, ale, o ile pamiętam z innego forum, to dziewczyna całkowicie wyklucza tę opcję. Zresztą adopcja także nie daje ŻADNEJ gwarancji, że dziecko będzie zdrowe.
    • maniek_queen Re: Spór o przyszłe potomstwo 20.07.10, 09:56
      No i ta znajoma ma 100% racji. Dziecko to nie zachcianka.

      Wystarczająco dużo i tak słabych dzieci się rodzi na świecie, więc po co
      zwiększać świadomie ich liczbę. Jest już coraz więcej ludzi z mutacjami
      genetycznymi, a naturalne jest to że gdyby nie nauka, to przetrwałyby tylko
      najsilniejsze osobniki.

      Przykro z tego powodu może się zrobić, z powodu Twojej znajomej ale skoro mówi
      że jej ciężko teraz, to znaczy że trzeba dołożyć jej kolejny ciężar w postaci
      chorego(prawdopodobnie) dziecka?

      W ogóle. W domach dziecka jest wiele małych dzieci, pomimo że zdrowych, to
      odrzuconych przez rodziców. Może im trzeba dać szanse?
      • istota Re: Spór o przyszłe potomstwo 20.07.10, 22:04
        z drugiej strony jest 50% szans, ze dziecko bedzie zdrowe.
        Ciekawe swoja droga kto i na jakiej podstawie wyliczyl to
        prawdopodobienstwo.
        W UK gdzie mieszkam zycie osob niepelnosprawnych jest duzo lepsze,
        ale i tak bardzo czesto odmawia sie im prawa do bycia rodzicami. Sa
        rozne organizacje wspierajace niepelnosprawnych rodzicow.
        Podrzucam linka, moze sie przyda.
        www.disabledparentsnetwork.org.uk/cgi-bin/site/site.cgi
        Jest tam tez forum :)
    • m00nlight Co za egoista... 25.07.10, 13:52
      Jezu, ciarki przechodzą...

      Dzieci powinno się kochac najbardziej na swiecie, a więc... chciec
      dla nich jak najlepiej. Kazdy nomalny czlowiek chce by jego dziecko
      bylo zdrowe i nie musialo cierpiec...

      Mam pytanie: czy to schorzenie da się wykryc prenetalnie? tzn
      odpowiednio wczesnie by w razie czego moc usunąć ciążę?

      Rozważaliscie możliwosc urodzenia dziecka z nasienia z banku?

      Ew adopcja... to chyba jedyny kompromis na jaki mozna pojsc...

      Nie funduj sobie zycia z chorym dzieckiem błagam! Są ludzie którzy
      MUSZĄ tak żyć bo tak los im zesłał i niosą ten krzyż bo nie mają
      wyjścia, ale normalny czlowiek z wlasnej inicjatywy by się na to nie
      zdecydowal...

      Ew, trochę niemoralnie, możesz zabezpieczac sie przed ciążą bez jego
      wiedzy, np spiralą czy czyms... wiem ze to ieuczciwe, ale zmuszanie
      kogos do urodzenia genetycznie obciążonego dziecka też nie jest
      uczciwe... nawet jesli dziecko urodzi sie zdrowe bedzie nosicielem
      wadliwego genu, ktore moze przekazac swoim dziecku... przemysl to.
    • nerri Re: Spór o przyszłe potomstwo 25.07.10, 16:39
      Ja już odpisywałam na innym forum...ale tam wątek strasznie się
      rozrósł więc i tu napiszę;)

      Nie zdecydowałabym się.Nie przy takim ryzyku dziedziczenia,dość
      ciężkiej wadzie.
      I piszę to jako żona niepełnosprawnego faceta,mimo że nie jest
      genetycznie obciążony i w naszym przypadku nie ma takiego ryzyka
      (jest dokładnie takie jak u zdrowych par),ewentualna decyzja o
      dziecku będzie ciężka i bardzo dokładnie przemyślana...
    • joanka-r Re: Spór o przyszłe potomstwo 27.07.10, 13:42
      anenka dużo i to ze szczeglami wiesz o życiu znajomych?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja