mysz0lec
19.08.10, 13:46
Jeśliśmy trochę ponad rok po ślubie. Mój mąż nigdy nie należał do osób
gadatliwych, ale jednak rozmawiał ze mną, radził mi, gdy miałam jakiej
zmartwienie, czy problem. On wie, że zawsze może na mnie liczyć, doradzę albo
odradzę, przytulę... Ale ja już nie mogę na to liczyć. Mąż prawie wcale się do
mnie nie odzywa. Ciągle chodzi zły i naburmuszony, zauważają to nawet jego
siostry. Mąż jest ciągle zmęczony / śpiący / ma robotę na komputerze (do
wyboru wedle potrzeb). Nigdy nie ma czasu, żeby ze mną pogadać. A ja teraz mam
trudny okres w moim życiu zawodowo-naukowym i chciałabym, żeby mnie wsparł,
chciałabym usłyszeć dobre słowo. Niestety nie mogę na to liczyć. Mąż tylko się
złości, że ja coś od niego chcę. A potem dziwi się, ze ja się nie odzywam, bo
jak kilka razy na mnie burknie w ciągu wieczora, to też nie mam ochoty wiecej
narażać się na jego humorki. Zamiast posiedziec ze mną w domu, kiedy prosze go
o rozmowe to woli isc na grzyby / ryby / piwo...
Co mam robic? Jak do niego dotrzec?