pelasia87
23.08.10, 08:58
Już kilka dni zastnawiem się nad pewną sprawą. Otóż: od wczesnego dzieciństwa przyjaźnie się z Martą, teaz spotykamy siś średnio 2-3 razy w miesiącu lecz gdy byłyśmy nastolatkmi tworzyłyśmy standardowy duet "paużek nierozłączek", wszędzie tam gdzie ja tam i ona. Nasze drogi rozeszły się nieco kiedy w naszych życiach pojawili się mężczyźni. Dalej utrzymywałyśmy ze sobą kontakt ale już nie tak bliski. Zmieniło się to gdy umarł tato Marty, wtedy znów zbliżyłyśmy sie do siebie i wtedy to właśnie jej brat- Marek zacząl spotykać się z pewną dziewczyną- Kamilą. Od samego początku nie byłyśmy zachwycone tym faktem, nie lubiłyśmy Kamili ale liczyłyśmy na to że chłopak przejrzy na oczy. Niestety... Wyznaczono date ślubu- 4 września 2010... za dwa tygodnie.... tymczasem w sobote bylam na imprezie ze swoim chłopakiem i moimi znajomymi któży przyprowadzili swoich znajomych i okazało się że oni doskonale znają Marka i Kamilę- i mało tego- są zaproszeni na ich ślub a nawet jedno z nich ma pełnić rolę świadka Marka... i tu zaczyna się problem... Patryk- świadek- też za Kamilą nie przepada i okazuje się że widzial ją ostatnio w kinie jak delikatnie mówiąc "uprzyjemniala sobie czas" z jakimś innym mężczyną... No i klops- do Kamili jesteśmy uprzedzeni wszyscy i nie jest to wyimaginowana niechęć- ona poprostu nie da się lubić, zadziera nosa a Marek już dawno siedzi pod jej pantoflem, paradoksalnie on jest (a raczej był- zanim spotkal Kamilę) świetnym facetem: zaradnym, z głową na karku, zorganizowanym i z poczuciem humoru... Świadek powiedział, że on nie ma zamiaru się wtrącać i słowem nie piśnie markowi o tym co widział.. A ja nie wiem jak mam sie zachować: podiedzieć Marcie czy zachować to dla siebie i patrzeć jak Marek marnuje sobie życie....? Prosze o pomoc! Jak byście postąpili w moim położniu?