proszę o radę

12.01.11, 00:00
Mam straszny mętlik w głowie. Wydaje mi się, że to odpowiednie miejsce, pełne osób doświadczonych, dlatego piszę tutaj prosząc o radę.
Mam 18lat(niedługo już 19), jestem z chłopakiem prawie 2 lat, niecałe 2 miesiące się zaręczyliśmy. On ma 21, rocznikowo 22. Była to typowa miłość od pierwszego wejrzenia. Nie wiem co teraz zrobić, bo on chciałby zamieszkać razem w najbliższym czasie, oczywiście to była tylko propozycja. W maju mam maturę i nie uśmiecha mi się przenoszenie na razie. Tylko nie wiem co będzie po tym... On już chciałby się wyprowadzić, ma do dyspozycji puste mieszkanie po babci gdzie chce mieszkać, jednocześnie będąc na utrzymaniu rodziców. Zawsze wydawało mi się, że to idzie w parze: wyprowadzka + może nie pełne, ale częściowe usamodzielnienie się finansowo. On twierdzi, że to mieszkanie stoi i tak puste i to tyle samo wody będzie zużywał co teraz w domu itp.
Nie wiem co robić. To wszystko tak szybko się dzieje. Miałam spore problemy, które razem przeszliśmy, ale teraz sama nie wiem czego chcę. Jesteśmy bardzo blisko. Niby go kocham, ale mam wrażenie, że jest jakoś inaczej (rutyna?), niby chcę z nim być, a jednak nie wiem czy jestem na to gotowa. Chciałabym zrobić sobie przerwę od niego, ale to nigdy się nie udaje. Szybko do siebie wracamy, bo tęsknimy. Nie jestem od niego uzależniona, ale jest ważnym elementem mojego życia i chyba nie wyobrażam sobie mojej przyszłości bez niego, jednak nie mogę zebrać myśli. Nie umiem wytyczyć granic co jest ok, a co nie. Chyba jestem młoda i głupia. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, że przyjęłam zaręczyny. Nie mam za bardzo kontaktu z rówieśnikami, bo parę razy zmieniałam szkołę i mam dwie może trzy trzy koleżanki, jego i rodzinę.
Czy ja już mogę określić, że to jest to? Czy powinnam po maturze z nim zamieszkać? Czy to jest normalne? W moim wieku?
    • marzeka1 Re: proszę o radę 12.01.11, 15:15
      W życiu nie zrobiłam sobie czegoś takiego, nie w tym wieku!!! Na taką dorosłość masz jeszcze czas, no i dobrze myślisz, że wyprowadzka, to jednak powinno być usamodzielnienie się, chociaż częściowe, a twój chłopak jakiś taki beztroski (głupio beztroski) się wydaje. Co to znaczy zużycie wody? Osobne mieszkanie to czynsz, wywóz śmieci, fundusz remontowy, rachunki na prąd i neta oraz TV. Macie na to wszystko, czy też wy będziecie bawić się w dorosłość, a rodzice płacić?
      Pomijam, że jesteś w tak fajnym okresie życia, przed tobą lata studenckie, a ty bawić się w małżeństwo chcesz. Poza tym , rozmawiałaś, JAK wyglądałoby wasze wspólne życie: kto by sprzątał ? kto gotował? kto płacił rachunki ? jak w ogóle wyglądałby podział obowiązków.
      • kasiul2301 Re: proszę o radę 12.01.11, 16:15
        No właśnie też mi się wydaje, że coś jest nie ok, że on chce tam mieszkać na koszt rodziców. Nie znam się na ekonomii, on ją studiuje i mówi, że puste mieszkanie jest większym kosztem.
        Rozmawialiśmy o jakieś takich rzeczach, kto co by robił, akurat to mamy za sobą (chociaż wiadomo, że teoria, a praktyka...). Jeździmy wspólnie na wakacje i jakoś razem sobie radzimy, chociaż wydaje mi się, że wakacje nie to samo...
        Jego siostra (starsza) na drugim roku studiów wyszła za mąż. Ma 30 lat, trójkę dzieci, mają własne duże mieszkanie.
        Na początku znajomości, chciałam mieć z nim dzieci (chciałam, ale o nie się nie staraliśmy na całe szczęście). Teraz zupełnie mi się odmieniło. Moja kuzynka ma małą córeczkę i jak ją zobaczyłam po wyjściu ze szpitala... Ten obraz zostanie w mojej głowie do końca życia. Interesuje się biologią, chciałabym być biologiem molekularnym, boję się mieć dzieci (planowaliśmy je po moim licencjaci, jakoś w trakcie studiów), boję się że to totalnie przekreśli moją kobiecość/ ewentualną karierę.
        Z drugiej strony on ma wady, ale jest idealnym kandydatem na męża.Jest odpowiedzialny, cały czas stara się zdobywać nowe kontakty, bardzo dobrze się uczy, nastawia się na utrzymywanie rodziny. W domu rodzicom bardzo dużo pomaga, sprząta, po wodę jeździ. Jest taki prosty i zwykły,czasem chciałabym, żeby był ciut bardziej spontaniczny, ale nie można mieć wszystkiego...
        Najgorsze jest to, że niby jest dorosły, 22lata, ale mimo to wciąż jest dziecinny. Umie być odpowiedzialny, poważny, ale jest w nim więcej dziecka niż we mnie. Byliśmy na nartach z moją koleżanką (17lat), ostatnio, to byłam z nich najbardziej odpowiedzialna, planująca. Chciałabym, żeby zanim podejmie on, albo my taką decyzję, to żeby do tego czasu on bardziej wydoroślał, bo nie chciałabym, żeby wszystko spadło na moją głowę.
        Ale jeśli jesteśmy już ze sobą prawie 2 lata, to nie będzie tak, że jeśli nie zrobimy następnego kroku w tym roku, to związek się posypie? Moglibyśmy być razem i nie mieszkać ze sobą jeszcze z 2 lub 3 lata?
        • marzeka1 Re: proszę o radę 12.01.11, 16:41
          Wybacz, ale w tym, co piszesz, to żaden idealny kandydat na męża, nie na tym etapie życia, opisałaś za to bardzo gówniarskie podejście: ja z laską mieszkam w mieszkaniu po babci, a za zabawę w dorosłe życie płacą rodzice.
          Okres studiów pamiętam jako tak świetny czas na własny rozwój, a ty chcesz się pakować w klimaty, na które masz czas (wybacz, ale tekst, że w tym wieku chciałaś mieć z kimś tak mocno niedojrzałym dziecko, jest dziecinny!). Masz ambitne plany zostania biologiem molekularnym, a chcesz pakować się w układ w sumie zbyt dorosły na takie plany.

          Co to znaczy, że związek się posypie, jak z nim w wieku 19 lat nie zamieszkasz??? Tego pojąć nie mogę w ogóle? Długo jestem mężatką (szczęśliwą), a z mężem przed ślubem nie mieszkałam (nie liczę wspólnych wakacji,wyjazdów) i jakoś z tego powodu nic mi się nie posypało.
          Na razie to opisałaś zbyt niedojrzałego chłopaczka, który na koszt rodziców chce pobawić się w dom.
          • kasiul2301 Re: proszę o radę 12.01.11, 16:59
            Dziękuję bardzo. Brakowało mi takiego obiektywnego spojrzenia na nasz związek z boku. Trochę się w tym pogubiłam...

            On kiedyś powiedział, że gdyby nie seks, to może byśmy nie wytrzymali ze sobą tak długo, dlatego wydawało mi się, że powinniśmy ze sobą zamieszkać, żeby bardziej skleić naszą relacje. Niby jesteśmy ze sobą blisko, a mi się wydaje, że to nie jest do końca trwałe, sama nie wiem dlaczego. Nie chcę go zostawić, bo go kocham i on mnie też, chciałabym tylko jakoś wzmocnić to co jest między nami, ale nie wiem jak.
            • marzeka1 Re: proszę o radę 12.01.11, 17:07
              "On kiedyś powiedział, że gdyby nie seks, to może byśmy nie wytrzymali ze sobą tak długo, dlatego wydawało mi się, że powinniśmy ze sobą zamieszkać, żeby bardziej skleić naszą relacje. "

              - o, matko i córko, ale palant! Po takich słowach we mnie rozdzwoniłyby się wszystkie dzwonki alarmowe. Ludzi, aby stworzyli dobry i udany związek, powinien łączyć seks, ale to nie nawet najważniejsza rzecz w związku, a tu widać, że dla gówniarza bzykanie w mieszkaniu po babci jest głównym powodem tego, że chce z tobą zamieszkać. Wybacz, ale im więcej o nim piszesz, tym gorzej się on przedstawia, jak niedojrzały, napalony gówniarz.
              Przecież ten tekst dla mnie jasno pokazuje, dlaczego mu zależy na mieszkaniu.Pakując się w taki układ w wieku 19 lat, sama kręcisz sznur na siebie. Szkoda.
              • olylejdi_1 Re: proszę o radę 19.01.11, 11:36
                Hmm, a co to jest miłość od pierwszego wejrzenia? Ja rozumiem, że można spojrzeć na kogoś i powiedzieć, że fajny facet i ma coś w sobie... ale pojecie milości od piewszego wejrzenia jest mi obce.
                A w ogóle to ostatnio zauważyłam jak różna jest miłość 20-latków od 30-latków. Odkąd zaliczam się do 2 grupy, włączył mi się pewien pragmatyzm i wygodnictwo.
                Młoda jesteś, nie ten to inny (że sypnę tu banałem, ale taka jest prawda). On też jest młody, ma czasami głupie pomysły - pewnie za kilka lat wydorośleje.
            • klawiatura_zablokowana Re: proszę o radę 19.01.11, 22:13
              Kasiulu,

              Z twoich postów czuć, jak bardzo z rezerwą podchodzisz do tego całego pomysłu zamieszkania z narzeczonym.
              Moim zdaniem nie ma co robić czegokolwiek na siłę. Przecież chyba cię nie rzuci jak nie zechcesz z nim zamieszkać? A skoro on i tak nie zarabia i ty nie zarabiasz, to koszt 2 osób w jednym mieszkaniu jest tym bardziej zbędny, prawda? No bo chyba ty nie pozwolisz, żeby was oboje utrzymywali jego rodzice?
              Skoro jemu tak się spieszy, niech tam zamieszka. Dla was będzie wygodnie, będziesz go odwiedzać kiedy tylko zechcesz, brak mamy za ścianą, to jest fajne na początku związku. Nie musisz z nim jednak mieszkać ani się do niczego zobowiązywać. I nie musisz się przekonywać, czy on jest taki czy owaki, dobry kandydat na męża czy nie. Masz czas do tego dojrzeć, przekonać się o tym (albo nie). Dajcie sobie czas!
              • rotkaeppchen1 Re: proszę o radę 21.01.11, 18:12
                A mieszkanie, skoro wiecej kosztow w utrzymywaniu pustego, mozna wynajac a pieniadze oszczedzac na przyszlosc :-)
                • jasminka777 Re: proszę o radę 22.01.11, 22:58
                  > A mieszkanie, skoro wiecej kosztow w utrzymywaniu pustego, mozna wynajac a pien
                  > iadze oszczedzac na przyszlosc :-)

                  bardzo podoba mi się komentarz powyżej. Ohajtać się możecie w każdej chwili. Jeśli Ty tego nie czujesz jeszcze to nie warto się spieszyć. 2 lata razem to nie jest dużo, poza tym pójdziesz na studia, Twoje życie się zmieni na pewno w jakiś sposób po maturze. Na Twoim miejscu poczekałabym...
    • kol.3 Re: proszę o radę 23.01.11, 10:12
      Nie śpiesz się. Masz przed sobą naukę. Zamieszkacie razem i wpadniesz jak śliwka w kompot w domową zawieruchę, pranie, prasowanie, gotowanie, nie wiadomo czy pan nie ma 2 lewych rąk. Po co Ci to w tak młodym wieku? A jakbyście wpadli w niechcianą ciążę? Ucz się, skończ maturę, idź na studia, myśl o sobie, korzystaj z uroków życia nastolatki. Bo Twój chłopak bardzo chce sobie zrobić wygodę, mieć kobietę na wyciągniecie ręki. Ma dorosłe plany w gówniarskim stylu, bo niestety nie potrafi tych planów sfinansować. Co do jego odpowiedzialności życiowej, to nie byłabym taka pewna. Czy to jest ten jedyny wybrany to czas jeszcze pokaże. Nie śpiesz się. Twój instynkt dobrze Ci podpowiada. Nie daj się zdominować.
      • kasiul2301 Re: proszę o radę 25.01.11, 21:54
        Bardzo wszystkim dziękuję za odpowiedzi.

        Problem już minął, bo chłopak wycofał propozycje, gdy mu uświadomiłam niektóre aspekty mieszkania razem.
        Zobaczymy co będzie, na razie jedyne co czuje to to, że bardzo się zmieniam. Jest dobrze jak jest, więc chyba nie ma co zmieniać. Zrobiłam się taka otwarta na nowe rzeczy i doznania. Już nie mogę doczekać się kiedy pójdę na studia (obym się tylko dostała...)

        Hm... jak zmienię mój stan to pewnie będę częściej tu pisała. Chociaż nie spieszy mi się ;)
        Pozdrawiam wszystkich
        • kobietka_29 Re: proszę o radę 26.01.11, 08:11
          Bardzo dobrze myslisz. trzymam kciuki za Twoja mature i nabor na studia. To bardzo wazne. To podstawa Twojej samodzielnosci. Milosc, bycie w zwiazku i mieszkanie ze soba moga byc piekne. Ale bardzo wazne jest, miec zawsze ta pewnosc, ze i bez tej drugiej osoby dalabys sobie rade w zyciu. Powodzenia.
    • kobietka_29 Re: proszę o radę 26.01.11, 08:01
      Kasiu, w zyciu nic nie jest pewne na 100%. Z tego, jak Ty Wasz zwiazek opisujesz, wynika, ze to moze byc TO. Ale obydwoje jestescie jeszcze bardzo mlodzi i w kazdej chwili wszystko moze sie zmienic. Zamieszkanie razem nie jest glupim pomyslem. Ale nie musicie w tym celu byc zareczeni. Chyba ze jest jakis powazny tego powod- nacisk rodziny, ktora go bedzie nadal utrzymywala... No wlasnie. Skoro juz mowa o tym. Jak wyobrazasz sobie zycie w zwiazku z mezczyzna, ktorego utrzymuje nadal rodzina i posrednio bycie utrzymywana przez obca badz co badz rodzine? Ja sobie bym nie wyobrazala. Pewnie jestem nie na czasie, pewnie mnie zle i glupio wychowano, ale dla mnie to absolutnie NIE idzie w parze. Dziwi mnie, dlaczego Twoj narzeczony, choc ma juz 22 lata jest (czesciowo) uzalezniony finansowo od rodziny? Co to znaczy wogole "czesciowo"? Czy masz na mysli to mieszkanie po babci? Wowczas trzeba by bylo zatroszczyc sie (a raczej Twoj narzeczony musialby to zrobic) o uregulowanie prawne tej sytuacji. Jesli natomiast chodzi o typowe utrzymanie (oplaty, zycie), to dla mnie to nie jest zadna doroslosc. I nie bralabym nawet pod uwage budowania zwiazku na takim fundamencie.
      Kasiu, nie widze w tym nic glupiego, ze zastanawiasz sie nad tym problemem. Zamieszkanie razem jest powaznym krokiem zyciowym. Nie wazne, czy robi sie to zaraz po maturze, czy pozniej, czy wczesniej. Waznym jest, wiedziec, ze nie musi to byc ostateczna decyzja. Nie zamykac sobie innych drog. Wiedziec, ze zawsze wszystko sie moze zmienic i masz prawo tez zakoczyc ten zwiazek. Niezaleznie od tego, czy juz mieszkaliscie ze soba czy nawet byliscie zareczeni. Zareczyny tez masz prawo zerwac. Nie jest to mile, ale moze byc konieczne, wrazie gdybys czula, ze ten zwiazek sie wypalil, ze to jednak nie TO. zareczyny to wprawdzie przyrzeczenie, ale jeszcze nie slub. I z tym ostatnim nie spieszylabym sie w Twoim wieku. Robisz mature. Jeszcze wszystko przed Toba.
Pełna wersja