Dotyk -początek flirtu czy nieporozumienie?

27.01.11, 20:13
Jestem mężatką od 11 lat (jednak jestem młoda) ,swojego męża znam doskonale , kocham i chce mu okazywać szacunek nawet gdy go nie widzę. Pracuje głównie z kobietami, jednak od kilku miesięcy do pracy został przyjęty chłopak młodszy ode mnie,który robi furore wśród pań. Zachowują się infantylnie w jego obecności, kilka się (dwie) zakochało-prawdziwe love story. Ze swojej strony napisze ,że podoba mi się jak pracuje-rzetelność i oddanie w pracy z dziećmi. Jednak są sytuacje których nie jestem w stanie sobie wytłumaczyć .Na początku sądziłam że to przypadkowe np. dotknięcie mojej ręki czy przejechanie po plecach palcami. Czuje i zapamiętuje to bo nie toleruje dotyku osoby której nie znam. Relacje są czysto służbowe na "pan" i "pani", chociaż gdy jesteśmy sami on sam zmienia relacje na koleżeńskie, potem przy pracy znowu jest "pani".Zdarzyła się też sytuacja którą tłumaczyłam sobie jako przypadkową-wszedł do pomieszczenia gdzie tylko ja siedziałam ,koleżanki stały, wszystkie miejsca były wolne, usiadł kolo mnie co mnie zaskoczyło i w taki sposób że przylgnął całą nogą do mnie, zestresowała mnie ta sytuacja (koleżanka bacznie to obserwowała) , żeby nie było dziwnie po jakimś czasie cofnęłam się ,a po kilku minutach pod pretekstem wyszłam z pomieszczenia. Kolejna drażniąca sytuacja zdarzyła się podczas obiadu(pomoc w obsłudze dzieciom) -kolega dotykał mnie nagminnie po plecach aż głośno skomentowałam że "nie lubię jak ktoś mnie dotyka"-sądziłam że usłyszał.Na wszelki wypadek ,a może tez instynktownie przez jakiś czas unikałam stania tam gdzie on. Gdy zapomniałam o wszystkim , zapomniałam też o trzymaniu się z dala od niego i znowu podczas obiadu przy przechodzeniu dotknął mnie-chwycił za ramiona a potem przejechał palcami po plecach - zdrętwiałam po tym zajściu. O wszystkim wie mój maż i twierdzi że powinnam mu powiedzieć że sobie tego nie życzę. Koleżanka z pracy (starsza o wiele ode mnie) radzi abym stała daleko od niego a jemu żebym nic nie mówiła bo podobno robi to chłopak nie świadomie, a jak coś powiem to pójdzie na moje konto że coś do niego czuje. Chodzi mi o poradę co zrobić, jak zareagować następnym razem , nie chce aby moje przyzwolenie na takie jego zachowanie zniszczyło moją reputacje. Proszę o pomysły na rozwiązanie tego nieporozumienia i może na nowe spojrzenie na te dziwne zachowanie.
    • klawiatura_zablokowana Re: Dotyk -początek flirtu czy nieporozumienie? 28.01.11, 13:42
      A jak się zachowuje wobec innych koleżanek? Może on ma taki sposób bycia i to jest przyczyną tej furory, zakochań itd. - każda myśli, że ją podrywa?
      A jeśli tylko wobec ciebie tak się zachowuje, no to sprawa grubsza. Po pierwsze, babskie grona uwielbiają kreować romanse, których nie ma. Po drugie, zakochane koleżanki cię zniszczą, jeśli rozejdzie się, że "flirtujecie". Po trzecie wreszcie, wszelkie ostre posunięcia popsują atmosferę w pracy, a nie ma nic gorszego niż pracować z kimś, kto ma do ciebie prywatne ale i sabotuje pracę.
      Najlepiej byłoby go stanowczo naprostować, kiedy będziecie sami, żeby nikt nie był świadkiem tej sceny. Ochłodzić relacje i nawet w prywatnym rozmowach trzymać się "pan". Może sam ochłonie, jeśli to będzie typ wyjątkowo oporny - porozmawiać wprost na osobności, że sobie nie życzysz. Jeśli obok są inni ludzie, reagować na zaczepki natychmiast, stanowczo zdjąć rękę z pleców itd., można bez słów, żeby nie zwracać niepotrzebnej uwagi.
      Pozostaje ci spokój i konsekwencja.
      • horpyna4 Re: Dotyk -początek flirtu czy nieporozumienie? 29.01.11, 10:01
        Myślę, że dobrą formą będzie powiedzenie czegoś w tym rodzaju:

        - Być może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale zwykle rozmawiając z inną osobą, dotykasz jej. Lepiej nie rób tego, bo może to zostać źle zrozumiane. A są też osoby, które wręcz nie znoszą dotykania w podobnych sytuacjach i ja do takich należę.

        Oczywiście można użyć formy "pan", jeżeli to będzie zręczniej. Niemniej ważne jest takie zwrócenie uwagi, żeby dać szansę gościowi na "wyjście z twarzą" z sytuacji. Stąd ta propozycja zasugerowania na początku, że facet nie zdaje sobie sprawy ze swoich gestów.
        • istota Re: Dotyk -początek flirtu czy nieporozumienie? 31.01.11, 02:03
          ja bym przy nastepnej okazji powiedziala prosto z mostu zeby trzmal lapy przy sobie, ale ja asertywna jestem. Bylam kiedys w podobnej sytuacji, poskutkowalo od razu. I nie trzeba bylo dwa razy powtarzac.
    • justynabal Re: Dotyk -początek flirtu czy nieporozumienie? 02.02.11, 09:53
      Koleżanka ma rację! Jak to czytam, to mam takie wrażenie, że on jest taki po prostu i rzeczywiście robi to nieświadomie( nie zdaje sobie nawet sprawy, że ktoś może dopatrywac się w tym aspektu seksualnego) a Ty na siłę doszukujesz się, nie wiadomo czego( tzn. wiadomo, ale raczej baaardzo to naciągasz)- jakby to Tobie na nim zależało. Dyskutujesz na ten temat z koleżankami, one/ona to obserwują( czy Wy naprawdę nie macie się czym zająć, barkuje wam problemów, emocji, tematów do rozmów, czy jak?), opowiedziałaś mężowi..... przecież nic się nie stało, a nawet zakładając, że ten "dotyk" nie jest przypadkowy, to powiedz mu, że sobie tego nie życzysz i żeby się nie spoufalał- tyle w temacie, w czym probelm? Zastanów się jednak w pierwszej kolejności nad sobą- naprawdę z boku( jak sie to czyta) wygląda na to, że to Ty czegoś szukasz... Piszesz, że jesteś 11 lat po ślubie a za chwilę dodajesz, że jednak jesteś młoda( podkreślasz tym samym swój atut- a co to ma do rzeczy???), następnie, że koleżanki zgłupiały( nieco) przy tym młodszym od Ciebie chłopaku( znowu to podkreślasz i to, że na Tobie wrażenie robi tylko jego podejście do pracy a nie to, co podoba sie innym- czyli jego męskość; seksualność) a jednak on ociera się ( dotyka jak zwał tak zwał) o Ciebie( co stanowi/ło temat dyskusji z koleżanką i powód do powiadomienia męża( bo go kochasz i szanujesz m.in.))- nie podoba Ci się to, ale nie możesz nic z tym zrobić, żeby nie być posądzoną o coś, czego nie ma..... Przepraszam za szczerość( chociaż po to m.in. jest forum), ale wygląda, że to Ty sobie coś "wpierasz"( a czytelnik już po kilku zdaniach domysla się dlaczego)....
Pełna wersja