m00nlight Przeczytaj to!!! 11.05.11, 20:29 Wiem przez co przechodzisz, sama jeszcze niedawno błam w podobnej sytuacji, tzn 0 dochodu, w ciąży, na utrzymaniu mojego faceta. Z jedną różnicą- mój nigdy mi na nic nie żałował, a za każdym razem na zakupach sam pytał czy chcę wejść do jakiegoś sklepu (w domyśle z ciuchami, drogerii etc) i sobie kupić co chcę. Pamięta jak mi było strasznie głupio i wstyd, bo zawsze czułam się jak sęp. Całkowicie niesłusznie! Oswoje Kochana trzeba walczyć, zwłaszcza jeśli macie dziecko w drodze. Ja ze swoim załatwiłam sprawę szybko po prostu powiedzialam mu wprost że nie mam dochodu i skoro jestem w ciąży to przez najbliższy czas nie będę miała, a mam swoje potrzeby i nie zamierzam go prosić o pieniądze, bo mi to uwłacza i stresuje. Sam chciał mieć dziecko więc wiedzial że tak będzie, a taki stres przecież dziecku bardzo szkodzi. Pomyśl, lada dzień trzeba będzie kompletować wyprawkę dla dziecka- czy o to też będziesz go musiała prosić? Bez przesady, trzeba miec swoją godność. Prowadzisz dom? Masz pełne prawo do połowy dochodów swojego męża, bo nawet jeśli macie rozdzielność, on musi MUSI łożyć na dom i rodzinę, a więc i na Ciebie i na dziecko. Nie robi żadnej łaski! To że tak myślisz, że czujesz się 'gorsza' ja tu widzę działanie hormonów, ciążowe schizy i obniżenie samooceny spowodowane ciążą. Ale o swoje walczyć trzeba, nawet jeśli nie dla siebie, to dla dziecka. Wywal kawę na ławę, nie proś, a WYMAGAJ albo dostępu do konta, albo stałych wpływów na Twoje My załatwiliśmy problem w ten sposób, że facet przepisał na mnie połowę udziałów w swojej firmie i dał dostęp do konta firmowego, z którego kiedy chcę i ile chcę mogę sobie korzystać- oczywiście przy pełnym zaufaniu że np nie wyczyszczę konta i nie zwieję ;) Skoro Twój mąż pracuje ta opcja nie wchodzi w grę, ale druga karta do konta już owszem. Przynajmniej dopóki nie odchowasz dziecka i nie pójdziesz do pracy. Jak on sobie niby wyobraża tę 'rozdzielność' skoro nie masz dochodu (i normalne że nie masz!) ??!! Ta cała sprawa trąci mi przemocą ekonomiczną- o ile mąż robi to celowo, tj ogranicza, wydziela Ci pieniądze by mieć nad Tobą przewagę i kontrolę. Takie zachowanie jest karalne! Tak samo jak gdyby Cię prał lub znieważał. Jeśli zbierzesz dowody że tak się zachowywał (nagrania, zeznania świadków, cokolwiek) masz jak w banku przy rozwodzie przeczenie jego winy i pewne alimenty i na siebie, i na dziecko. Dlaczego mówię o rozwodzie? Bo wiem że długo tak nie wytrzymasz :> niestety, ale takie typy się nie zmieniają. No chyba że jesteś w stanie zaakceptować fakt że w hierarchii rodzinnej będziesz niżej od psa. Sorry ze tak dosadnie, ale na moje oko tak to wygląda. PS: skoro mówił już przed slubem o intercyzie i sugerował brak zaufania po co za niego wychodzilas? Gdyby mi facet zasugerowal że boi się że go okradnę od razu pomachalabym mu na do widzenia. Zaufanie jest podstawą każdego związku, a skoro on od początku zakłada opcję ' razie czego' - pewnie na sugestię mamuni- to z czasem nie będzie lepiej tylko gorzej. Podejrzewam że nawet jeśli pojdziesz do pracy, Twoja wypłata będzie 'wasza, na dom' a jego będzie... no cóż- jego! Znam paru takich typków. Natomiast jeśli z nim zostaniesz radzę zrobić jedno- żebyś za x lat nie zostala na bruku, bez pracy, domu i pieniędzy, za to z dzieckiem i smiesznymi alimentami, zażądaj by wszystko zapisywal na wasze dziecko, i mieszkanie i wszystko większe co kupicie. Dziecko jeśli dobrze wychowacie was nie okradnie, a przecież i tak naturalnie by wszystko po was odziedziczyło... Skoro on się tak usilnie zabezpiecza, nie bądź głupia i rób to samo! Tyle :) Odpowiedz Link
bonze Re: Przeczytaj to!!! 11.05.11, 20:50 wydaje mi sie, ze malzenstwo pomylilas kobieto z prostytucja.., a dziecko z lokata.. Odpowiedz Link
m00nlight Re: Przeczytaj to!!! 12.05.11, 20:44 To skąd Twoim zdaniem niepracująca ciężarna żona ma brać kasę hę? Żebrać? Wskaż mi JEDNEGO pracodawcę który zatrudni kobietę w ciąży ( hehe) albo z małym dzieckiem (he, he he). + paradoks: żeby zapisac dziecko do żłobka i przedszkola, trzeba PRACOWAĆ, a żeby w ogole zacząć szukać pracy trzeba miec gdzie i z kim zostawic dziecko, no i koło się zamyka a pani jak była bez kasy i bez perspektyw, tak jest nadal. PO TO właśnie wymyślono instytucję małżeństwa żeby byt kobiety z dzieckiem zabezpieczyć. I facet ktory decyduje się na założenie rodziny musi liczyć się z tym, że przynajmniej jakiś czas będzie musiał sam tę rodzinę utrzymać, to jego psi, do cholery, obowiązek. Ale facetów populacja się wykrusza, a przybywa lalusiów którzy bardzo błędnie rozumieją pojęcie równouprawnienia. Co do dziecka- to oczywiście jest lokatą. A że w 99% się na niej traci, inna para kaloszy :P Odpowiedz Link
calineczka2 Re: Czy mój mąż żałuje? 11.05.11, 21:14 Bylam w podobnej sytuacji z bylym mezem, na szczescie nie mielismy dziecka. Namowil mnie do przerwania studiow uzupelniajacych i pracy i wyprowadzke do niego za granice. Myslalam, ze moge na niego liczyc, ze mnie bedzie wspieral dopoki sie nie naucze jezyka i stane na nogi - przeciez malzenstwo to wspolnota - tak obiecywal. Po pol roku mowilam w jezyku na tyle, zeby podjac studia uzupelniajace i poszlam do pracy na kilka godzin dziennie. Normalny facet bylby dumny... ale nie, caly czas slyszalam, ze nie zarabiam tyle co on (on w tym kraju byl od 10 lat) wiec nie moge sobie na nic pozwolic, wyliczal mi kazdy kwitek ze sklepu. Kupowal sobie drogie ciuchy a mnie tanie, bo on przeciez zarabia wiecej, to mu sie nalezy. Caly czas opowiadal o swojej bylej, co taka madra byla i przedsiebiorcza, ze skonczyla magistra i firme otworzyla, a ja to takie jej przeciwienstwo. Tez wszystko konsultowal ze swoim ojcem, najdrobniejsze rzeczy. Z jednej strony strasznie mi skapil (dawal mi 10 euro na moje wydatki na tydzien po czym w kazdy dzien pytal ile mi zostalo i na co wydalam), z drugiej strony kupowal sobie drogie zegarki (mial kolekcje zegarkow Omega). Potem wymyslil przekret z mieszkaniem - urzadzil to tak, ze jego ojciec dal mu "darowizne" (nie wchodzila do majatku wspolnego), ktora zaplacil za mieszkanie, a ktora de facto byla pozyczka od jego ojca, ktora mielismy mu splacic (ojcu) w ciagu 20 lat. Zadnych papierow, ze to pozyczka nie podpisano. Czyli moglam sobie splacac przez pol zycia, a mieszkanie byloby meza, bo za nie zaplacil swoim majatkiem. Nie zgodzilam sie na taki uklad, ale i tak kupil - krotko potem sie wyprowadzilam. Skonczylam studia i zarabialam po dwoch latach wiecej od bylego. Nie wiem co poradzic autorce. Ja odeszlam i na szczescie przekonalam sie, ze jednak sa na swiecie normalni faceci i tak wcale nie musi byc. Odpowiedz Link
brak.slow Re: Czy mój mąż żałuje? 11.05.11, 23:07 "Skonczylam studia i zarabialam po dwoch latach wiecej od byłego" nie znam Cię, a za ten tekst po prostu Cię uwielbiam :D co mogę powiedzieć do autorki wątku: przytulam najmocniej jak się da, wiedz, że są obcy ludzie, którzy tutaj poświęcają swój czas, żeby napisać Ci co masz robić, jak się pozbierać, jak dalej działać. Nie olewaj tego co inni piszą, weź pod uwagę czyjes doswiadczenia, czy porady, bo są pisane bez emocji-nie znamy się przeciez osobiscie, nie kierują nami uczucia itd. Rozumiem jak się czujesz, przemoc psychiczna (i ekonomiczna) jest bardzo przykra, wiem jak trudno jest przełamać się i zaproponować inny układ, zwlaszcza jesli on wcale skory nie jest ku temu. a na pewno nie jest, skoro intercyzę chcial podpisać, to przeciez nie po to, żeby jego ogromnymi pieniędzmi mogła dysponować jego własna żona. Ludzie nie wydaje mi się, że on się zmieni, problem nie tkwi w tym, że ona jemu nie powiedziala, że chce dostęp do konta. Facet jest przeciez na tyle rozgarnięty, że chyba moglby sie sam domyslic i dostep dac, tak ? Ja się obawiam gorszych rzeczy-że pieniądze wypływają bokiem i zasilana jest nimi siostra i jej fanaberie, albo ktoś inny, kto może do pracy iść i sam na siebie zarobić. Takie historie to nie żadne bajki, moja babcia doswiadczyla wlasnie czegos takiego. Odpowiedz Link
miniplusultra Re: Czy mój mąż żałuje? 15.07.11, 21:16 Myślę, że nieporozumienie wynika z tego jak powszechnie odbierana jest rozdzielność majątkowa. Część społeczeństwa uważa ją za wyraz braku zaufania. Po pierwsze obowiązek łożenia na utrzymanie rodziny jest niezależny od ustroju majątkowego w małżeństwie (wspólność czy rozdzielność czy wspólność ogr/ rozszerz.) i małżonkowie mają obowiązek wzajemnej pomocy. Myślę, że skoro masz problemy finansowe, które zaczęły się przed ślubem, mąż nie chce żeby Twoi wierzyciele mogli zaspokajać swoje roszczenia z Waszego wspólnego majątku de facto po wystąpieniu do sądu o orzeczenie rozdzielnosci majątkowej między Wami na wniosek wierzyciela. Tak jest bezpieczniej. Nie odbieraj tego w ten sposób, że mąż czegoś Ci żałuje... z Waszego małżeństwa i Waszej pracy macie WY korzystać a nie osoby trzecie. Rozdzielność majątkowa ma plusy i minusy. Ale w codziennym życiu nie ma to żadnego znaczenia... Może z powodu ciąży masz obniżenie nastroju i wystraszyłaś się tą sprawą. Porozmawiajcie szczerze. 3mam kciuki! Odpowiedz Link
agusia3107 Re: Czy mój mąż żałuje? 25.01.12, 17:26 A mi się wydaje, że ty się już podałaś. Piszesz, że się z nim nie rozwiedziesz chyba, że on sam o to poprosi? to jakaś bzdura, bo ty świadomie decydujesz się na to wszystko, na takie traktowanie. A jeśli cie uderzy to też z pokorą to przyjmiesz i jeszcze mu podziękujesz? Z jakiegoś powodu zostałaś jego żoną, z jakiegoś powodu napisał Ci dzisiaj tego sms-a? Dlaczego od razu z góry zakładasz, że twoje zdanie nie liczy się dla niego?Dlaczego głośno i wyraźnie nie powiesz mu jak się czujesz? Może on, to widzi całkiem inaczej, może on uważa, że postępuje ok, może on wcale nie jest świadomy tego, że cię rani. Może on chce żony, która umie wyrazić swoje zdanie, ale ty z obawy, wolisz siedzieć cicho. Może to wszystko dzieje się tylko w twojej głowie, bo masz niską samo ocenę i uważasz, że jeśli pogadasz z mężem, to on Cię zostawi... Moim zdaniem powinnaś usiąść na spokojnie z mężem i opowiedzieć wszystko na spokojnie, niech on najpierw cie wysłucha, a później wypowie na ten temat. Bo takie gdybanie, że on chyba żałuje, to tylko gdybanie...prawda może być całkiem inna i nie potrzebnie tylko się zadręczasz. Powodzenia Odpowiedz Link
chicarica Re: Czy mój mąż żałuje? 07.02.12, 11:25 Klasyczny przykład prymitywów myślących w kategoriach plemiennych. Z takim facetem nie za bardzo da się założyć rodzinę, bo on tę rodzinę już ma. Mamusię, znaczy. --- Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisuje:)" Odpowiedz Link
kol.3 Re: Czy mój mąż żałuje? 05.05.12, 10:00 W Twoim poście dużo jest emocji, mało faktów, jaką to wielką krzywdę mąż Ci w zasadzie wyrządza. Jesteś w ciąży, niepracująca, na utrzymaniu męża, z niskim poczuciem wartości, nakręcasz się, że wszyscy przeciwko Tobie spiskują. Taki obraz tworzysz i przekazujesz mężowi. Dusisz w sobie pretensje, nie stać Cię na otwartą rozmowę z własnym mężem. Własne mieszkanie zakupione przed ślubem stanowi jego majątek osobisty, z którego go nikt nie obierze. Dziwisz się, że jego rodzice w dzisiejszych czasach tak rozumują, bo ja nie. Łowczyń jest pełno i nie ma to nic wspólnego z Tobą personalnie. Mógł trafić na kogoś innego. Mąż chce podpisać intercyzę, trzeba było porozmawiać, czym to motywuje, niekoniecznie musi to być skierowane przeciwko Tobie. Prowadzi firmę? Odpowiedz Link
karola1008 Re: Czy mój mąż żałuje? 21.05.12, 10:57 Eeeeee...coś nie za bardzo wierzę w pisaną sytuację. Nie dlatego, że nie wierzę w istnienie ludzi, którzy pojęcie "rodzinności" rozumieją w kategoriach ściśle plemiennych, bo takich pojebańców jest od cholery. Chodzi mi o tę konkretną sytuację. Laska w ciąży niedojada, majtek nie ma i w ogóle masakra. Dramat. A mąż i rodzina, która tak się troszczy tylko o dziecko-oni nie widzą, że ona chudnie, zamiast zdrowo (tzn. normalnie) przybierać??? Do lekarza nie chodzi???? Bo w ciąży jak się nie je, to waga leci dosyć szybko. Brzuch rośnie a kobieta wyglada jak śmierć na chorągwi. SAma to przerobilam-z powodu mdłości przez 5 miesięcy mało co mogłam jeść. Druga rzecz-kołyska. Mąż pyta czy brać, ale ona już z góry wie, że on zapyta siostry, siostrze się nie spodoba, nie wezmą na pewno ... i w ogóle. Masakra. Albo to hormony, albo depresja ciążowa, albo weź się ogarnij kobieto, pogadaj z mężem, zakomunikuj mu swoje potrzeby, zamiast kisić w sobie pretensje i liczyć, że się domyśli,a jeśli rozmowa nie pomoże zrób awanturę, zażądaj karty płatniczej, dostępu do konta, czy co Ci tam jeszcze przyjdzie do głowy, jak rany. Odpowiedz Link