synowa1
06.05.04, 07:47
Od dwóch lat jestem mężatka. Mam córeczkę. Od pół roku nie mieszkamy z mezem
razem. Mieszka ze swoja matką. Ja mam swoje mieszkanie i niczego mi nie
brakuje. Mój problem polega na tym, że nie wiem czy mam sie rozwieść. Mąż
przychodzi do dziecka w odwiedziny. Jest jednak pod ogromnym wpływem swojej
matki, która ma do mnie żal jak mogłam jej synkowi coś takiego zrobic i go
zostawić. A zapomniała ,że tak naprawdę wszystko stało sie przez nią,
ponieważ zakwestionowała to czy jej syn jest ojcem dziecka. Sytuacja opisana
tu jest tylko namiastką mojej całej historii. Dodam,że gdy przychodzi i gdy
juz ochłonie (przychodzi nabuntowany przez mamusię z wypranym rozumem) z tego
co mu przykazała mama widzę,że tak naprawdę cierpi i nadal nas kocha. Nic
jednak nie robi w tym kierunku aby z nami być- mija juz ponad pół roku a on
nie spytał czy mógłby sie wprowadzić. W całej tej sytuacji najbardziej szkoda
mi dziecka,bo chciałabym żeby miało rodzonego ojca przy sobie. Czy jednak
warto utrzymać małżeństwo za wszelką cenę , poddać się rządom mamusi i
zacisnąć zęby czy lepiej sie rozwieść i zakończyc to raz na zawsze???