mariela1987
26.04.11, 22:59
zaznaczam,ze to nie jest troll. Jestem z moim facetem ponad 2 lata i ogólnie jeszcze do świąt myślałam,że układa nam się dobrze. Dał popis na święta u mojej rodziny taki,ze ogólnie miałam wrażenie że jest tam na siłę. Nie podejmował kompletnie żadnej dyskusji z moją rodziną a tematów naprawdę było sporo i każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Bawił sie portfelem a w sumie wyszło na to, ze rodzina mu nadskakiwała. Tata był wkur... jak nic, mama to tez udawała że jest dobrze. Ogólnie szykowałam coś- nie pomógl tylko siedzial jak słup. Nawet se nie zapytal. To nie było tak,ze sie na niego gapiło 30 osób- nawet jak był z kimś sam na sam to i tak jakoś po prostu nie wiem, nie chciało mu sie :/ Byli dla niego mili wiec po prostu odegrali wszyscy scenę wielkiej sympatii do niego. Dzisiaj zadzwoniła mama i powiedziala,ze było im przykro ze w sumie to oni musieli im nadskakiwać, ze on sie nie zaangażował i ze nie widać tego że jest we mnie zakochany. Nie zobaczyli tez błysku w moich oczach ( tak twierdzą)
Rozumiem,ze on jest taki ze nie jest typowo dyskutantem i źle się czuje w towarzystwie, gdzie wszyscy się na niego patrzą. Moim zdaniem on powinien się starać Zawiedziona jestem bardzo :( Nie jest to zdanie tylko moich rodziców tylko tez innych. Znam ich i widziałam że nie bardzo im to podpasuje.
Nie to,ze jestem jakoś zaskoczona. Miałam tego pewne symptomy na przykład przy spotkaniach ze znajomymi no ale zawsze sobie tlumaczyłam,ze moze jest zmęczony , że mu nie pasują koleznki czy tematy no ale naprawde...
Oprócz tego jest wspaniałym facetem ale już teraz sama nie wiem. Jesteśmy ponad 2 lata ze soba- ani zadnych planów wspólnych ( tylko zamieszkanie), rodzine to mam wrazenie ze po 40 chce zakladać gdy ja już bede niezdolna prawie do rozmnażania ( zegar biologiczny) eh.. Prosze poradźcie mi co teraz.. :(