diplom_01
27.06.11, 12:00
Mam 25 lat, od dwóch lat jestem mężątką, mamy roczne dziecko. Niby wszystko jest dobrze ale... Problem w tym, że nie do końca potrafię być szczęśliwa...
Mój mąż nie jest Polakiem. Do Polski przyjechał studiować, przede mną był z pewną dziewczyną, planowali ślub ale nie wyszło. Mąz mówi, że to on nie chciał tego ślubu. Póżniej spotkał mnie, po 9 miesiącach wzieliśmy ślub, za kolejne 10 miesięcy pojawiło się dziecko. Problem w tym, że ja cały czas zastanawiam się czy mój mąz naprawdę mnie kocha czy może ożenił się ze mną, jak to się mówi - z braku laku... Przed ślubem i nawet po ślubie część mojego rodzeństwa twierdziła, że żeni się ze mną tylko dla dokumentów. Uważam, że nie jest to do końca prawdą bo przecież w Polsce był już kilka lat i jakby tylko na tym mu zależało to już dawno by się ożenił. Moje poczucie wartości jest chyba równe zeru. Problem tkwi chyba w mojej psychice i we wspomnieniach z moich szkolnych lat. W szkole nie byłam lubiana i teraz jak kogoś poznaje od razu zakładam, że mnie nie lubi a co już mówić o kochaniu... Powtarzam sobie, że jestem przecież mądra, inteligentna, może do najpiękniejszych nie należę ale uważam się za osobą ładną. Jednak cały czas uważam, że mąż porównuje mnie do tej poprzedniej (choć on nie należy do osób rozpamiątujących przeszłość). Nie daje mi powodu abym tak myślała. Teraz tylko on pracuje a ja zajmuje się domem. Jeśli coś chcę, nie robi mi problemu, pomaga mi finansowo z moimi problemami z wcześniejszego okresu. Chce abyśmy mieli jak najlepiej, planuje naszą wspólną przyszłość, chce kupić dla nas dom, chce mieć ze mną więcej dzieci... Brakuje mi jednak jego pieszczot, na codzień aż tak bardzo nie okazujemy sobie uczuć tylko wieczorem a mi cały czas tego mało. Raz mu powiedziałam, że czuje się jakbyśmy byli 20 lat po ślubie a nie 2 :( Chyba nie powinnam myśleć, że mnie nie kocha ale jednak. Chyba tylko czekam aż powie mi, że mnie nie kocha i wtedy byłabym szczęśliwa. Nie chce tego. Chcę z nim być szczęśliwa i przestać myśleć, że to co mamy jest fikcją... Nie wiem jak sobie z tym poradzić :(