mrs_ninja
16.07.11, 12:06
Strasznie głupio mi o tym pisać, nie jestem w stanie porozmawiać z kimś znajomym na ten temat, a chciałabym się dowiedzieć czy jest tu ktoś kto był w podobnej sytuacji i podpowie mi co mogłabym ze sobą zrobić.
Może zacznę od tego, że jestem z moim facetem prawie 5 lat i w grudniu na 5 rocznicę naszego związku bierzemy ślub- cywilny, tylko najbliższe osoby z rodziny, bo nigdy nie zależało mi na wielkim weselu. Ślub prawdopodobnie byśmy wzięli już jakiś czas temu, ale ja studiowałam, a moi rodzice rozliczali się razem ze mną. Chcemy być razem, w związku jest wszystko ok. Jasne, że były wzloty i upadki, ale rozmawiamy ze sobą szanujemy się oboje. Żyjemy sobie spokojnie i bezpiecznie już jakiś czas (po pół roku bycia razem zamieszkaliśmy ze sobą) i w sumie mogłoby się wydawać, że niczego nam nie brakuje.
Ja bronię się we wrześniu i do tej pory miałam stypendium za wyniki w nauce, dorabiałam sobie w weekendy i dodatkowo pracowałam w czasie wakacji. On ma stałą pracę, nie zarabia kokosów, ale starcza nam. Mamy mieszkanie, kawalerkę, na którą kredyt wzięli moi rodzice, a my go spłacamy (w momencie, kiedy weźmiemy ślub i ja będę miała normalną pracę to sprzedamy to mieszkanie i weźmiemy coś większego, prawdopodobnie też na kredyt). Rodzice są zaangażowani z jednej i z drugiej strony, pomagają jak trzeba i nie mieszają się w nasze decyzje. Mieszkamy w innym mieście (300 km) i mamy spokój, ale kiedy przyjeżdżamy w rodzinne strony zawsze chętnie spędzamy czas zarówno u mnie jak i u niego.
Niedługo pewnie wrócimy do rodzinnego miasta, bo tu trzymały nas w sumie tylko moje studia i jego praca, nie mamy tu żadnej rodziny, więc jeśli znajdzie coś podobnego to bylibyśmy za tym żeby wrócić.
Ja piszę tą nieszczęsną pracę magisterską i szukam pracy wysyłając cv do firm w jednym i drugim mieście, narazie bez skutku.
Tutaj zaczyna się mój problem, bo jestem osobą zupełnie nieromantyczną, twardo stąpającą po ziemi, a jakiś czas temu zaczęłam mieć nieracjonalne pragnienie posiadania dziecka. Wszystko mieliśmy jakoś poukładane i wiem, że jesteśmy w stanie utrzymać sami siebie, ale już dziecka nie bardzo, bo nie pracuję. Jestem też przekonana, że rodzice pomogliby nam, jeśli byłaby taka potrzeba, a zarówno jedni jak i drudzy mają finansowe możliwości, jednak zawsze sądziłam, że decydować się na potomstwo należy świadomie i dopiero w momencie, kiedy jest pewność, że zapewni się dziecku wszystko czego potrzebuje bez pomocy innych. Do faktu, że chcę mieć dziecko ciężko mi było przyznać się przed samą sobą, bo nie lubię dzieci (a raczej nie lubiłam), nigdy nie rozczulały mnie małe buciki, nie zaglądałam kobietom do wózków etc. Teraz cały czas o tym myślę i głupio tłumaczę sama przed sobą, że to dobry pomysł. Powinnam najpierw zacząć pracę, a później myśleć o takich rzeczach..
Dodam tylko, że oboje mamy 24 lata. On jest dojrzały emocjonalnie, spokojny, odpowiedzialny, ma świetne poczucie humoru, dobre wzorce rodzinne i jestem z nim szczęśliwa. To chyba na tyle z istotnych informacji.. Chciałabym żeby ktoś mi powiedział co mam robić, bo nie mogę przestać o tym myśleć.. Chcę zostać matką, chcę mieć dziecko i nie potrafię się tego pragnienia pozbyć..