Czy można się aż tak zmienić?

17.05.04, 13:50
Witam wszystkich. Chciałabym podzielić się z wami swoim problemem. Chodzi o
sex.Otóż jestem ze swoim facetem 2,5 roku. Gdy się poznaliśmy, kochaliśmy się
prawie codziennie. Ja jestem z natury osobą, której "nadmiar" sexu nie
przeszkadza-szczególnie jeśli "uprawia" się go z kimś kogo się kocha i jest
mu dobrze. Tak było w moim przypadku. Myślałam, że mi się znudzi ale nie.
Trwało to ok 1,5 - 2 roku. Było wszystko ok. Było mi zawsze dobrze, krótko -
jednym słowem mówiąc tak jak lubię. Facet zaspokajał moje potrzeby w 100%.
Zaszłam w ciążę. Kochaliśmy się coraz rzadziej. W 9 mies to prawie w ogóle.
Potem poród. W tej chwili nasza córka ma 4 miesiące i od tamtej chwili zero
sexu. Jestem osobą z natury cholernie dumną i honorową. Uważam, że proszenie
faceta o sex jest trochę poniżające (dodam, że inicjatywa przeważnie
wychodziła z mojej strony). Po połogu wróciłam do tematu. Rzucałam hasełka w
stylu "kiedy się pokochamy". Za każdym razem z jego strony zmiana tematu,
uśmiech lub zbycie głupią odpowiedzią. Trwa to już tyle, że nie wiem co
robić. Obiecałam sobie, że nie zrobie pierwszego kroku! Chcę zobaczyć ile
może on tak wytrzymać. Jak można było się aż tak zmienić? W skrajności w
skrajność? Kiedyś potrzebował a teraz nie? No właśnie on się tak zachowuje-
jakby mógł żyć bez tego całkowicie. Dodam, że to dobry facet (nie pali, nie
pije, nie imprezuje, nawet jestem pewna, że mnie nie zdradza). Nieraz mu
mówiłam, że będę go zdradzać jak tak dalej będzie, bo przecież normalny
człowiek potrzebuje tego od czasu do czasu... On nic sobie z tego nie robi.
Nie pomaga ani rozmowa ani "groźby". Kładziemy się co wieczór do łóżka jak
obcy sobie ludzie. Ile to tak będzie trwało? Co mam zrobić. Czy któraś z was
miała może podobny problem? Czy uważacie, że powinnam się "prosić" całe
życie? Dlaczego kiedyś było inaczej? Udawał, że potrzebuje tego jak ja? Nie
głupi powiedział, że DOBRY ZWIĄZEK OPIERA SIĘ NA DOBRYM SEXIE czyż nie? Co o
tym myślicie? A mi tymczasem wydaje się, że robimy się coraz bardziej sobie
obcy. Chyba się coś rozpada. Nie wiem czy walczyć o to czy lepiej iść i
zdradzić i mieć go "gdzieś"?
Pomóżcie !!!
    • frywolna Re: Czy można się aż tak zmienić? 17.05.04, 14:03
      Ponoć niektórzy mężczyźni mają taką blokadę względem kobiety, która urosdziła
      ich dziecko. Bo teraz na jest Matką. Poczytaj, co na ten temat pisze dr Depko
      na Seksuologii, bo tam taki problem był.
      Pozdro
      napewno się wszystko ułoży, niech się mąż oswoi trochę z nową sytuacją, może
      potrzebuje czasu???
      F
      • mycha79 Re: Czy można się aż tak zmienić? 17.05.04, 14:43
        Nie wiem co ci doradzic, ja bym chyba zwariowala bez sexu z moim mezczyzna:(((
        Mam nadzieje ze sie wszystko ulozy, pozdrawiam baardzoo cieplutko!!!!
    • angieblue26 Re: Czy można się aż tak zmienić? 18.05.04, 15:02
      Beetty, a czy Twoj facet byl przy narodzinach Waszej Coreczki?
      • beetty1 Re: Czy można się aż tak zmienić? 18.05.04, 15:42
        Był.I wiem o co ci chodzi. Myślisz,że ma jakiś uraz po porodzie, że się zraził
        do mnie i uważa mnie za nieatrakcyjną. Ale zdradze Ci coś.Jest on po
        rozwodzie.Tamto jego małżeństwo było normalne.Rozstali się jak ludzie.Nadal z
        resztą jak się muszą spotkać to spotykają się i rozmawiają normalnie (muszą
        sprzedać dom,który wybudowali podczas małżeństwa) a rozwiedli się nie tak
        dawno.I jednym z powodów dla,którego to się rozpadło,był sex.Mój facet jest z
        natury skryty i nie rozmawia o "tamtych sprawach".Powiedział mi tylko raz
        kiedyś, że niby nie zaspokajali się nawzajem.Ja myślę, że jego nie jest tak
        trudno zaspokoić (jak z resztą każdego faceta).Z perspektywy czasu-myślę, że
        mogło być u nich po prostu to samo (oni nie mieli dzieci). Że może nie kochali
        się już: on tego nie potrzebował a ona tak.
        Pozdrawiam Beetty
    • aphoper1 Re: Czy można się aż tak zmienić? 18.05.04, 17:43
      Hej!

      Jak sie masz?
      Ja nie chce doradzac,bo znawczynia nie jestem ,ale wiem jedno - seks na pewno
      swaidzy o tym, co jest miedzy dwoma osobami, ale nie jest jedynym i
      najwazniejszym wyznacznikiem przeciez... I jesli Twoj Mezczyzna ma z tym jakis
      problem, to - jesli go kochasz - powinnas starac sie go z nim rozwiazac, a nie
      zdradzac go. Kochasz go? No to jak mozesz myslec o zdradzie? Potrzbujesz seksu z
      Nim, ukochanym, czy z komkolwiek? Bo to ostatnie byloby koszmarem...
      Przepraszam, moze ostro pisze, ale niepokii mnie to, jak stawiasz problem.

      Zycze Ci poprawy w relacjach z mezem i serdecznie pozdrawiam,
      A.
      • beetty1 Re: Czy można się aż tak zmienić? 19.05.04, 12:12
        wiem, że napisałam drastycznie i nie wiem czy potrafiłbym go zdradzić, ale moje
        drogie-czy jeśli Wy tak zachowywałybyście się a w końcu wasz facet wkurzył by
        się i was by zdradził (ja nie mówię, że specjalnie,ale tak by się nadarzyło) to
        do kogo miałybyście pretensje? Ja myślę, że w głębi duszy każda do siebie,bo
        nie miał w domu tego co potrzebował.Ja wiem,że to nie jest najważniejsze ale
        akurat napisałam jaki mam problem.A za resztę rad dziękuję i wezmę to pod uwagę.
        Dziękuję.
    • nicol.lublin Re: Czy można się aż tak zmienić? 19.05.04, 09:09
      a ja myślę, że trochę w tym też twojej winy. to prawda, że nie każdy potrzebuje
      tyle samo sexu, mało jest małżeństw w których jest idealnie. akurat w moim ja
      potrzebuję mniej, ale nie unikam. z własnego doświadczenia ci doradzę: nie
      proś, ale się też nie obrażaj i nie sprawdzaj ile on tak może. po prostu zrób
      pierwszy krok. zacznij go przytulać i całować, ubierz się sexownie, powiedz, że
      tęsknisz za nim. to bardziej działa niż wytrzuty, bo ty to nigdy nie chcesz.
      może skoro on nie ma ochoty to po prostu o tym nie myśli nie przychodzi mu do
      głowy.
      a swoją drogą masz prawo wiedzieć czy to z tego powodu rozpadło się jego
      pierwsze małżeństwo.
      powodzenia
      życie jest sztuką kompromisu
Pełna wersja