Ex żona,on i ja.

19.05.04, 16:59
Witam wszystkich bardzo serdecznie.
Poniżej opiszę swój problem,choć właściwie nie można go nazwać problemem bo
jest on właściwie zapytaniem do was.
Jestem z mężczyzną,który jest po rozwodzie 3 lata.
Utrzymuje kontakt ze swiją ex żona ze względu na dziecko.
Z dzieckiem mam bardzo dobry kontakt.Pewnego dnia M. zaproponował mi
spotkanie z byłą żoną.Obawiałam się tego spotkania.Nie wiedziałam właściwie
jak się zachować.Okazało się,że ona jest bardzo sympatyczna i nic poza
dzieckiem ich nie łączy.
Może po pierwszym spotkaniu nie mogę powiedzieć,że ją polubiłam ale wydała mi
się bardzo sympatyczna osobą.Z resztą wcześniej dużo o niej słyszałam.
Jak powinnam ją traktować?Zimno?Czy być miła(w sumie tak chce),ale nie wiem
czy wypada?Nie słyszałam nigdy aby obecna przyjaźniła się z ex żoną...
Co o tym sądzicie?
    • lady Re: Ex żona,on i ja. 19.05.04, 18:30
      A cóż za krzywdę zrobiła Ci ta kobieta, że masz się w stosunku do niej niefajnie zachowywać?
      • mycha79 Re: Ex żona,on i ja. 19.05.04, 19:47
        Obejrzyj Fride:))
    • orvokki Re: Ex żona,on i ja. 19.05.04, 21:34
      Do wielkiej przyjaźni bym nie dążyła, ale oczywiście, że powinnaś traktować ją
      miło. Ona zawsze będzie obecna w życiu Twojego faceta, skoro mają dziecko, to
      muszą się ze sobą kontaktować, pośrednio będzie to angażować również Ciebie,
      więc dobrze, jeśli będziecie miały sympatyczną relację.
      • anula36 Re: Ex żona,on i ja. 19.05.04, 21:42
        kobieto, masz wyjatkowe szczescie-sympatycznej ex-zony ze swieczka szukac:)
        Orvokki ma racje, bez wielkiej przyjazni,a le raczej cielo i z sympatia. Tobie
        nie ubedzie, a mysle ze wszyscy beda zadowoleni- Ty bo masz z nia dobre uklady,
        maz -bo nie bedzie miedzy dwoma kobietami, ona-bo bedzi emogla w mire
        nieskrepowanie funkcjonowac w sprawach dziecka, a ich dziecko tez na tym
        skorzysta- nie bedzie swiadkiem konflikto w i napietej atmosfery.
        • kornelia78 Re: Ex żona,on i ja. 19.05.04, 21:55
          Nie,nie.Absolutnie nie chce miec z nią żadnych zatargów.Ostatnio się
          dowiedziałam od niego,że ona ma bardzo pozytywne zdanie na mój temat co mnie
          zadziwiło-nie ze względu na moją osobe,tylko ogólnie,że jestem kobietą jej
          byłego męża.
          Ciekawa poprostu byłam i nadal jestem jak to jest u innych?

          Dziękuję za wszystie obecne i przyszłe opinie.
          • kornelia78 Re: Ex żona,on i ja. 19.05.04, 22:00
            Aha zapomnialam dodac jakie mam obawy.
            Tak jak wczesniej pisalam po rozwodzie sa 3 lata i nieraz mam obawy,ze cos moze
            ich jeszcze laczyc badz polaczyc.Nie mam w sumie ku temu podstaw chociażby ze
            wzgledu na to jakie ona ma zdanie o mnie i jak się do mnie odnosi,ale jak to
            kobieta zawsze mam jakies male "ale"


            pozdrawiam
            • gale Re: Ex żona,on i ja. 05.06.04, 11:05
              Coz, ja jestem po rozwodzie... jakies 18 godzin i Bog mi swiadkiem, z byla Zona
              nie laczy mnie nic oprocz historii oraz wzajemnej sympatii i szacunku. Sympatii
              takiej jak miedzy ludzmi, ktorzy po prostu znaja sie pare lat i juz.

              Mysle, ze mozesz byc spokojna. Trzymam za Was oboje kciuki :)
          • anula36 Re: Ex żona,on i ja. 19.05.04, 22:07
            osobiscie nie ma tego typu doswiadczen, tak sie jakos poskladalo,ze albo moi
            partnerzy nie mieli bylych zona, albo ja z nimi kontaktu, natomiast wlosy mi
            sie jeza jak slucham opowiesci bliskiej kolezanki o wojnie podjazdowej bylej
            zony, ktora na zmiane kocha swego bylego meza ( ona zlozyla sprawe rozwodowa) i
            go nienawidzi. Tez maja dziecko, wiec probuje uzywac malego jako karte
            przetargowa ( nie che go przywiesc ojcu, kaze przyjezdzac do siebie,zeby sie
            mogli zobaczyc, przeprowadza sie i nie podaje adresu a potem oskarza swojego
            ex, ze mu na dzecku nie zalezy, a dziecku,ze taus go olewa, ciagle grozi
            podniesieniem alimentow, potem wycofuje wnioski, dzwoni do swego ex o kazdej
            porze dnia i nocy. Wojna zelzala z czasem tylko minimalnie, mimo,ze kobieta ma
            nowego meza i dziecko z nim.
            Moze dlatego unikam facetow z ex zonami i dziecmi? Nie wytrzymalabym takiego
            horroru.
    • isma Re: Ex żona,on i ja. 20.05.04, 09:22
      No, coz.
      Dawno temu jeszcze wtedy aktualna zona mojego owczesnego kandydata na meza,
      szalenie sympatyczna i przyjaxnie do mnie nastawiona osoba, powiedziala: "a
      biezze dziewczyno, ten towar, jak masz dosc odwagi"...
      Miala racje. Kandydat sie wprawdzie rozwiodl, ale na slub z nim sie nie
      zdecydowalam.
      A dzisiaj jestem szczesliwa zona faceta bez bylej, i mysle, ze to jest wlasnie
      to, o co chodzi.
    • beetty1 Re: Ex żona,on i ja. 20.05.04, 11:07
      Cześć.Myślę tak sobie głośno,że skoro ona taka jest fajna to dlaczego się
      rozwiedli? Z drugiej strony skoro twoj facet przedstawia cię jej, to znaczy że
      mu na tobie zależy i nie ukrywa cię ani przed nią ani przed innymi. Uważam
      osobiście,że takie układy to nie jest dobry pomysł.Fajnie,że ją poznałaś, bo
      może to uspokoiło cię wewnętrznie, ale ja na twoim miejscu byłabym czujna i
      ostrożna.Lepiej się nie spoufalać ale też nie traktować wrogo. Czasem lepiej
      jak się ktoś rozejdzie w kłótni, bo w takich przypadkach często miłość powraca
      albo wyskakują sobie raz na jakiś czas na numerek.Pisze ostro, bo chcę
      przestrzec cię przed naiwnością (może to jest element jakiejś gry z jej
      strony?) Różnych rzeczy już się w życiu nasłuchałam a i sama jestem w podobnej
      sytuacji.
      Życzę wszystkiego dobrego
      • kornelia78 Re: Ex żona,on i ja. 20.05.04, 14:17
        Do ismy:Czy Twoim zdaniem faceci rozwiedzeni nie mają w ogóle szansy na nowe
        życie?Tak wywnioskowałam z Twojego ostatniego zdania.Wiem,że lepiej by było
        mieć faceta bez żadnych zobowiązań,ale życie układa się różnie i miłość nie
        wybiera.
        Co było powodem ich rozwodu?Myśle,że to temat na inną dyskusję i to czy ona
        jest sympatyczna czy nie,nie ma większego znaczenia.W końcu nie jesteśmy z kimś
        tylko dlatego,że jest miły.
        Wiem,że muszę być czujna.Podobno stara miłość nie zdzewieje a byli w sumie ze
        sobą prawie 5 lat.Jak na razie nie miałam i nie mam podstaw,żeby stwierdzić,że
        ona np. coś knuje,ale lepiej być przezornym.

        pozdr.
        • isma Re: Ex żona,on i ja. 20.05.04, 23:55
          Kornelia,
          na poczatek zastrzezenie: mowie wylacznie o wlasnym spojrzeniu na sprawe, bez
          cienia namawiania kogokolwiek do czegokolwiek ;-)))

          To, do czego maja prawo rozwiedzeni faceci, to ich sprawa. Mnie by
          interesowalo, czy prawo do rozwiedzionego faceta ;-))) to jest akurat to, co
          mlodej, wolnej kobiecie jest do szczescia niezbedne. Kiedys - ale mialam wtedy
          latek ledwo dwadziescia - to nawet mnie to dowartosciowywalo, ze "jednak on
          wolal mnie". Nie myslalam wtedy o wielu sprawach: od mozliwych komplikacji
          z "jego, jej i naszymi" dziecmi poczawszy, na aspekcie religijnym skonczywszy
          (no, ale tez i niewierzaca bylam wtedy na dodatek). Nie myslalam o tym, ze
          skoro rozstal sie z ta wcale sympatyczna zona, obiektywnie raczej bez jej winy,
          to moze z czasem i dla mnie przestanie byc idealem ("musze byc czujna",
          napisalas). Nie myslalam o tym, ze skoro facet zmienia zone na nowszy model, to
          byc moze nie jest to jego ostatnie slowo w tej kwestii. Nie myslalam o tym, ze
          jesli wiaze sie z kims, dla kogo nierozerwalnosc jego malzenstwa nie byla
          wartoscia, to niczego innego nie moge oczekiwac - ani od niego, ani od siebie...

          Przeprowadzilam powazna rozmowe ze soba ;-))), przeczekalam pare dobrych lat i
          paru facetow - i spotkalam kogos, z kim moglam byc od pierwszego dnia bez
          cienia watpliwosci. Nawet jak jest kiepsko, to i tak teraz wiem, ze to ten ;-
          ))).

          Zycze Ci duzo szczescia. Nie mysl o tamtej, mysl o sobie i o Was ;-)))
          • kornelia78 Re: Ex żona,on i ja.do ismy 21.05.04, 14:45
            Nie dziekuje,aby nie zapeszyc :-)
        • marijohanna Re: Ex żona,on i ja. 22.05.04, 23:21
          kornelia78 napisała:

          >Podobno stara miłość nie zdzewieje

          uspokoje cie: tu gdzie mieszkam jest takie przyslowie: odgrzewanej kawy sie nie
          pije:))) badz mila, w ten sposob pokazujesz, ze jestes gora i masz wysokie
          poczucie wlasnej wartosci:)) przyjaznic sie nie musisz. bardzo dobrze swiadczy
          o nich obojgu, ze zachowali takie dobre stosunki.

          pozdrawiam:)
          • bejbiko Re: Ex żona,on i ja. 30.05.04, 19:55
            ja jestem (już prawie, bo w lipcu) drugą żoną. Mam też z moim mężczyzną
            dziecko. On ma dziecko ze swoją byłą żoną. Osobiście jej nie poznałam i nie
            chciałabym. Może jest miła i sympatyczna. Nie wiem. W nasze życie sie nie
            wtrąca w ogóle, sama odeszła. Nie dzwoni, czasem napisze smsa odnośnie
            pieniędzy. Ale sytuacji kiedy eks jest przyjaciółką mojego męża chybabym nie
            zniosła. Jeżeli oni tak często rozmawiają, widują się, jeżeli o Tobie
            dyskutują, jeżeli on pyta ją co myśli o Tobie.... to musi być mu bliska
            osobą... emocjonalnie oczywiście... wiem, że byłabym zazdrosna. Nie musiałabym
            się bać o kontakty fizyczne, bo dla mnie gorsza jest sytuacja damskiej
            przyjaźni, nie chciałabym by mąż polegał na zdaniu innej kobiety, by jej sie
            radził.... może to jest dziwne ale wybaczyłabym jedną fizyczną zdradę z
            nieznaną kobietą niż przyjaźń z eks żoną ( która kiedyś z nim sypiała, z którą
            łączą go wspomnienia, która tak dobrze go zna)
            Eks która się nie udziela obecnie mi nie przeszkadza..i mam nadzieję, że tak
            zostanie. Dziś ja jestem przyjaciółką dla mojego męża.
      • gale Re: Ex żona,on i ja. 05.06.04, 11:14
        > Cześć.Myślę tak sobie głośno,że skoro ona taka jest fajna to dlaczego się
        > rozwiedli?

        Nie zgodze sie z tym podejsciem. Moja byla Zona jest fajna ale nasze malzenstwo
        bylo kiepskim pomyslem. Jest wiele fajnych osob, z ktorymi nie musze wchodzic w
        zwiazek malzenski.

        Pozdrawiam,
    • nat27 Re: Ex żona,on i ja. 01.06.04, 20:49
      a ja napiszę tak:
      jestesmy ze sobą 2 latka. Mamy kochanego synka (dziecko planowane). Ona go
      zostawiła już przede mna (nie chciała dzieci, na porzadku dziennym były zdrady,
      nocne wyjścia a przede wszystkim praca i wielkie pieniądze). Gdy dowiedziała
      sie że on układa sobie życie od nowa zaczeło się... Nie zgodziła sie na rozwód
      bez orzekania o winie. Próbuje niszczyć moje zycie i życie jego (równiez
      zawodowe). Jestesmy przed kolejna sprawa rozwodową a ja czasem zastanawiam się
      jak wielka jest moja miłość i czy to wszystko wytrzymam. Ja nie żałuję bo
      kocham tego człowieka ponad wszystko, ale naprawdę warto zastanowic się nad
      związkiem kiedy w trakcie jego trwania pojawia sie i znika - EX ŻONA.Czasem
      kosztuje to naprawdę sporo nerwów a nie zawsze jesteśmy w stanie to wytrzymać.
Pełna wersja