Mąż kocha bardziej swoją rodzinę

01.12.11, 14:59
Mój mąż mentalnie nie wyprowadził się z domu. Po ślubie 2,5 roku a zmian nie widać. Mieszkamy osobno ale niemożliwym jest nie pojechanie 2 razy na tydzień do teściów i brata z żoną i dziećmi (wszyscy mieszkają razem). Jest to jechanie na cały dzień, np. cała sobota do 12, 1 w nocy albo cała niedziela. Jeśli mówię, że nie chcę jechać to on - ok, to sobie coś innego rób. Mogę z nim jechać, mogę robić coś innego, koniec. Nigdzie nie jeździmy, chciałam iść na mecz z koleżanka i jej mężem, NIE. On jedzie do mamusi, tatusia i braciszka. Najgorsze, że on tam czasem po prostu bierze laptopa, ogląda telewizję, leży na kanapie. Tyle. Po prostu - ŻYJE W DOMU. Przebywa. Jego brat mieszka tam z żoną ale nie chciał jechać na wakacje bez rodziców! Ze swoją żoną i dziećmi! Nie wyobraża sobie takiej sytuacji. Mężczyźni tam nic nie robią, moja teściowa wokół nich gania a szwagierka robi to co karze jej mąż. Nie sprzeciwia się w niczym jego woli. Oni siedzą, meczyk, piwko, teściowa niesie jedzenie. Milusio. Bez obowiązków. Dramat. Przed ślubem nie wiedziałam tego, niby mnie kochał, dalej tak twierdzi, że jestem najważniejsza ale gdy jadę 4 razy na weekend pod rząd do rodziców i tam jezscze z tego 3 razy z nocowaniem to normalne. Jeśli za piątym razem nie chcę jechać - naprawdę jestem najgorszą żoną na świecie. On myśli, że naprawdę jestem najgorsza, że inna by doceniała, jeździła a ja jestem najgorsza. Nie dam się zamknąć w domu i być tak posłuszna. Moja szwagierka nie wychodzi nigdzie bez męża z domu bo jej nie pozwala. On się słucha,. Totalny totalitaryzm. Ja jestem inna i mąż ciągle uważa że jestem złą żoną, złym człowiekiem. Staram się, w domu czysto, obiad, studiuję, pracuję. Zrobię mężowi dobrą kolację, jedzenie do pracy, jestem czuła, miła.On twierdzi, że mnie kocha i jestem wspaniała ale się go nie słucham i nie szanuje jego rodziny (czasem tam z nim nie jeżdżąc - ile można?). Mam dość. Wolałąbym żeby poznał swoją nową księżniczkę co będzie na każde jego zawołanie robiła wszystko i jeździła tam z nim i mieszkała :/
    • zuzi.1 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 01.12.11, 21:32
      W KK można legalnie unieważnic małżeństwo z mamisynkiem, poczytaj na ten temat w necie, z tym facetem normalnego życia niestety nie będziesz miała...b. Ci współczuję
    • marzeka1 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 02.12.11, 22:24
      I oczywiście tego wszystkiego nie wiedziałaś/nie widziałaś przed ślubem??? Bo nie wierzę, że to wszystko nagle objawiło się po ślubie. A z maminsynkiem za cholerę brać ślubu się nie powinno, bo wygląda to , jak opisałaś.
      • zuzi.1 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 03.12.11, 14:11
        Oj marzeka 1 cały czas ten sam argument...gdyby każdy był taki mądry przed ślubem jak kilka-(-naście) lat po slubie, to zapewne tylu rozwodów by obecnie nie było. Nie każda młoda dziewczyna od razu zauważy, że pan to mamisynek (patrzą często na to jak na szacunek do rodziców itp.), ponadto panowie świetnie się kamuflują, nawet przez kilka lat przed ślubem, aby po ślubie powrócic do swoich dawnych nawyków...więc nie zawsze to jest widoczne...
        • vincentyna Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 04.12.11, 01:10
          O ja pierdziele...

          oczywiscie, ze on tam lubi jezdzic, bo nic nie musi, wszystko pod nos, takie spa rodzinne ;)
          Postaw sie, ze niedziela jest rodzinna, a rodzina w sytuacji obecnej to Ty, On i dzieci i bedzie cos robic razem, i basta. Jesli dla niego rodzinna niedziela oznacza wycieranie noska przez mamusie, to czeka Cie niezla walka, na rozwod badz gotowa, bo moze smark, och, przepraszam, Twoj maz, jednak bedzie wolal swoja mamusie.
        • marzeka1 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 04.12.11, 16:09
          Oj, Zuzi, tyle lat żyję na świecie, ale z reguły na takie przywary PRZED ślubem wiele kobiet przymyka oko, w myśl zasady "on zmieni się po ślubie"- akurat ten rodzaj zachowań nie bardzo jest w stanie się ukryć (wierzę, ze jak para nie spotyka się bardzo często, mieszka daleko od siebie , da się ukryć skłonność do bab, picia)- dlatego nie wierzę, że takiego bliskiego przywiązania do matki/rodziny nie było widać wcześniej.
          • zuzi.1 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 04.12.11, 17:48
            Poczekajmy co napisze autorka wątku w ramach tłumaczenia...czy bylo to wszystko tak jasno widoczne, czy też nie.
            • kasz_ta_nowa Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 15.12.11, 19:32
              Zgadzam sie z Zuzi..., czesto panny przd slubem sa tak zauroczone i rozmarzone swoim wybrankiem ze jego wad poprostu nie widzą bądz widzieć nie chcą.., a faceci to faktycznie dobrzy aktorzy.., a autorce watku to bardzo współczuję ale jeśli sie nie postawi sama to nikt za nia tego nie zrobi a na liczenie że mąż sie zmieni sam...wole nie liczyć!! powodzenia
    • deodyma Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 22.03.12, 14:03
      ojp...
      to jakis kosmos.
      ja bym sie na Twoim miejscu zastanowila, czy warto dalej zyc z tym czlowiekiem.
    • luiza-1983 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 23.04.12, 13:55
      Doskonale rozumiem autorkę wątku, mam doczynienia z mężczyzną podobnego pokroju co mąż autorki, z tym że ja miałam tego echa i zamieszkałam z mężem i jego rodzicami. Teraz sprawa wygląda tak, ja sama na piętrze (bo tam mamy swoje mieszkanie) on u swoich rodziców na dole. Co weekend do jego rodziców przejeżdża rodzeństwo męża, jeśli nie zejdę tam z nim jest wielka awantura...też nie mogę powiedzieć ze nie mam ochoty że widzieliśmy się 4 dni temu, że musimy żyć własnym życiem. Nie mamy znajomych mężowi wystarczy kontakt z rodziną, jest na ich każde zawołanie, remont u siostry, nie będę zagłębiać sie w szczegóły najgorsze jest to że mnie zabrania kontaktów z moja rodziną a zmusza mnie żebym ciągle chodziła jeździła z nim i jego rodzicami do jego rodzeństwa, bliższej i dalszej rodziny. On tak chce żebym przykleiła się do ich szczęśliwej trójki i będziemy żyć szczęśliwie. Wogóle nie interesuje go to ze to mnie nie uszczęśliwi a wręcz przeciwnie. Jak nie zajdę do jego rodziców wracając z pracy, jest awantura, na ferie, wakacje sylwestra spędzamy z jego rodziną, o wyjeździe z moją nie ma mowy, a jak już pojedzie to zachowuje się jakby był obecny tylko ciałem, ciągle zerka na zegarek i spieszy się zawsze do domu. Trwa to już 4 lata, jest coraz gorzej, on jest coraz bardziej sfrustrowany bo ja nie robię tak jak on by sobie życzył, ja jestem zniszczona psychicznie i nie potrafię odejść.Awantury gonią jedna drugą, kłócimy się o wszystko, oczywiście zawsze wina leży po mojej stronie, bo jestem wredna, bo ONI tak się starają a ja tego nie doceniam, tak mi pomagają a ja jestem nie zadowolona itd. koszmar. Nieszczęście nie mamy dzieci.. tez nie wiem co robić już ie liczę na jego zmianę, wegetuje nie wiem co czeka mnie po powrocie z pracy...współczuje i bardzo dobrze rozumiem autorke, ktos kto nie przeżył tego nie jest w stanie zrozumieć jak to boli...
      • zuzi.1 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 23.04.12, 14:27
        Skoro nie macie dzieci to co Ty jeszcze z nim robisz????? RZUC GO W CHOLERĘ I ZACZNIJ ŻYC NORMALNIE
        • luiza-1983 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 23.04.12, 14:39
          myślisz, ze tego nie wiem gdybym miała komuś doradzać też wypowiadałbym, takie opinie.

          Nie wiem co mnie trzyma, boję się reakcji teściów, ze też zaczną mnie obwiniać, ,ze nie zrozumieją . Pozatym nie mogę przeżyć ze to już koniec, ze to nie tak miało być, że tak niewiele brakuje do porozumienia, ze gdyby chciał zrozumieć nie miał tyle złości, ze przecież zawsze nie był taki dla mnie...ze mieliśmy pozytywne chwile.

          Boję się kłótni o każdy ręcznik, meble, rzeczy z prezentów, pieniądze...mogłabym wszystko zostawić, ale w imię czego...

          Boje się przyszłości, teraz mam pracę jest to stabilna, dobra , ale po rozwodzie moje życie w tym mieście byłoby nie do zniesienia jedyna szansa na nowe życie to zwolnic się i wyjechać daleko..tego też się boje..sami wiecie jak teraz jest z pracą z kredytami na mieszkania...
          Z drugiej strony stoję w miejscu , tracę poczucie własnej wartości, płacze, chudnę, niszczę się , coraz częściej choruje...

          Przeraza mnie myśl , ze jak wyjdę to z tego domu to już jestem rozwódką, nie chce się rozwodzić..
          • zuzi.1 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 23.04.12, 23:11
            Ja Cię rozumiem, tylko obawiam się, że mąż się nie zmieni, jemu taka sytuacja bardzo pasuje, dalej jest synkiem mamusi, co oznacza, że przed Tobą kolejne kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt lat takiego życia... Wyobrażasz to sobie???? Powiem Ci, ze na Twoim miejscu dałabym mu szansę w postaci terapii z psychologiem, wcześniej gdyby wyraził zgodę na uczestnictwo w terapii umówiłąbym się na spotkanie z psychologiem, aby opisac zachowania męża, sytuację panującą w jego domu, jak to wpływa na Ciebie, Twoje samopoczucie itp. facet jest maminsynkiem, nie odpępowił się od swojej rodziny, mamy, taty, zapewne został tak ukształtowany, wychowany przez rodziców. Jacy są jego rodzice, jak Cię traktują i jak traktują jego? Gdyby nie wyraził zgody na terapię, sama poszłabym najpierw na terapię wzmocnic się, poukładac sobie wszystko w głowie, a następnie wystąpiłabym o rozwód. Ponadto czy wiesz, że w KK można dostac nawet unieważneinie małżeństwa z uwagi na maminsyństwo męża, nie wiem jakie trzeba spełnic kryteria, aby tego dokonac, ale jest to możliwe. Są kancelarie, które się takimi sprawami zajmują. Poza tym, żeby się wzmocnic wyobraż sobie, że spotykasz innego mężczyznę, z którym tworzysz uany, nowy związek, bez takich obciążeń jakie masz w postaci zaburzonego charakteru męża...wówczas nie będziesz już sama szla przez życie, ale u boku z NORMALNYM facetem, a nie maminsynkiem...
      • luiza-1983 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 07.05.12, 13:25
        Witajcie, jestem ciekawa co u autorki wątku, jak sobie radzi, czy coś się zmieniło...u mnie trochę się pozmieniało mój mąż bardzo mnie zawiódł poraz kolejny..i wyprowadziłam się...zrobiłam to trochę w afekcie, ale wiem ze nigdy nie znalazłabym dobrego momentu, zawsze bym zastanawiała się, bała wszystkiego. Ostatnio kłótnie były bardzo ciężkie, wyzwiska, obrażanie rodziny, mnie, coraz bardziej niszczył we mnie niezależność, podcinał mi skrzydła...kiedy już doprowadzał mnie do ostateczności zbierałam swoje rzeczy i chciałam uciekać, ale za chwile jak widziałam to wszystko spakowane ogarniał mnie taki strach, ze nie byłam w stanie nic zrobić wielokrotnie wycofywałam się.
        W święta mnie zawiódł okłamał mnie, żeby nie jechać do mojej rodziny na święta. Kłamstwo wyszło na jaw, było nie przyjemnie w sumie pojechał ale nie czułam się dobrze, ciągle mnie krytykował, ze zajmuję się swoja chrześniaczką, ze swoich dzieci to bym nie kochała, nie chciała mieć…święta jakoś minęły, odżył dopiero jak byliśmy w domu i z jego rodziną.
        Po świętach kolejna kłótnia, wyskoczył żebyśmy siali marchew, jak zaprotestowałam, bo nie on będzie mi dyktował co ja mam robić, ponadto odkryłam o co chodzi z tą marchewką, ze to dla jego rodziców, tak mnie wyzwał, szarpał, pokłóciliśmy się strasznie…za jakiś czas mnie już opadły emocje ale on dalej obrażony że ja ciągle mu się sprzeciwiam, ze jestem wredna…itd. nie odzywaliśmy się całe dwa tygodnie do siebie w między czasie były urodziny jego matki zorganizował imprezę, kupił tort, wszystko uzgadniał ze siostra i można…oczywiście on może wszystko bo przecież to są jego rodzice…
        Tak jest zawsze, on może wszystko pomagać, martwić się , opiekować, zawozić, podwozić, chodzić na obiadki w każdy weekend, jeździć na ferie i wakacje, mieszkać, a ja nie mogę nic, bo moja rodzina to dziadostwo, wszyscy go obgadują, nikt z nim nie rozmawia, wszędzie spisek, intryga w wszystko wymierzone przeciwko niemu….

        Kiedy zachorowałam nawet nie zainteresował się co mi jest , czy źle się czuje, leżałam sama na pięterku a on u rodziców…teściowie wiedzieli ze zle się czuje nie zareagowali ..nic…pojechałam do lekarz nie spytał co mi powiedział…pokłóciliśmy się wyszłam z domu, nawet za mną nie poszedł, nie zamartwił się gdzie jestem o 22, a przecież byłam chora…koszmar. Nie mieszkamy już razem nie rozmawialiśmy od 3 tygodni….kiedy zabierałam rzeczy ciągle powtarzał ”ale wstyd”…tak się to wszystko skończył…trwało to 4 lata….
        • zuzi.1 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 14.05.12, 18:38
          Luiza brawo za charakter i za to, że w końcu znalazłas w sobie siłę, aby zakończyc tą fikcję małżeńską, bo chyba tylko tak można nazwac taki "związek"...
      • 1iwona83 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 17.05.12, 11:25
        w odpowiedzi do luiza-1983 kiedy czytałam twoją wypowiedź aż w oczach stanęły mi łzy mamy identyczną sytuację chętnie bym z tobą wymieniła się poglądami na priv. może ktoś mi wyłoży w końcu kawę na ławę że to nie ze mną jest coś "nie tak" bo niestety ja zawsze wszystko brałam do siebie i zaczyna mi to dość poważnie odbijać się na zdrowiu.... Brak mi już miejscami chęci do życia siedzę zamknięta w czterech ścianach na wsi pod sobą mam teściów a za ścianą siostrzyczkę z rodzinką... nie mamy dzieci każdy dzień wygląda tak samo i nic nie wydaje się zmieniać. Było by super gdybyś się do mnie odezwała czekam pozdrawiam Iwona ;)
        • luiza-1983 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 18.05.12, 08:46
          Witaj Iwonko, bardzo chętnie z tobą porozmawiam, ale zupełnie nie wiem jak przejść do forum prywatnego.
      • 3mimi Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 15.10.12, 00:48
        dziewczyno niektore watki z tego co piszesz to jakbys mi z ust wyjela. Ja mam podobna sytuacje z moim jeszcze mezem. Niestety przegralam z teściówką. Mamunia czyli w jego oczach uosobienie ideału kobiety okazała sie ważniejsza niż ja i dwójka naszych malutkich dzieci.Codziennie wyrzucam sobie jak mogłam byc tak naiwna, dać sie tak omamić i wyjść za niego. Ale stało się. Awantury o nic, wyzywanie mnie, brak jakiegokolwiek szacunku do mnie jako matki i kobiety w ciąży,fałszywe oskarżenia o zdradę,kłamstwo obłuda to tylko kropla w morzu.Cały dom i wszystkie sprawy na mojej głowie nie przyczynił się do żadnego remotu czy zakupu ani finansowo ani fizycznie poza robieniem awantur i krytykowaniem mnie że np. nie wzięłam fachowców z jego miejscowośći. Żadnego oparcia tylko ciągle musiałam się tłumaczyć ze wszystkiego,zero jakiejkolwiek lojalności wobec mnie jako żony, tylko ciagłe telefony do mamusi i skarżenie jej co ja to powiedziałam.Na krótko przed moim porodem,pewnej niedzieli zadzwonił po rodziców bo nie ugotowałam mu tego co chciał, obiad oczywiscie był ale nie to co było zaplanowane .I oni oczywiście mieli czelność i przyjechali sie awanturować bo przeciez synusiowi się straszna krzywda działa. Jakkolwiek bym się starała ciągle nie byłam/jestem w jego oczach nic warta. Opętany przez swoją rodzinę a zwłaszcza matkę zniszczył wszystko. teraz zostałam sama z moimi maluchami.Ostatnią kroplą było naplucie na mnie i na nasze kilkumiesięczne dzieciatko i wyzywanie mnie. Wtedy coś pękło... powiedziałam dość... Dlatego potrafię zrozumieć dziewczyny które przez coś takiego przechodzą. Często się słyszy że przecież nie pije nie bije to wszystko w porządku... nie jest to w porzadku i nie gódzmy sie na to.
    • uwolnicsieodtesciowej0 Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 18.09.12, 23:02
      Witam wszystkich którzy mają lub mieli wątpliwą przyjemność obcowania ze swoimi teściowymi.
      Planuję założyć "Stowarzyszenie - UWOLNIĆ SIĘ OD TEŚCIOWEJ". Zapraszam więc do kontaktowania się: uwolnicsieodtesciowej@o2.pl
      Pamiętajcie... razem damy radę!!!
      Pozdrawiam, Joaśka
      • 7laila Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 25.09.12, 10:18
        Dziewczyny macie przegwizdane i żal mi was ogromnie. Uciekajcie czym prędzej od takich niedojrzałych umysłowo mężów i ich chorych układów rodzinnych. Szkoda Waszego zdrowia, szkoda Waszych nerwów. Życie macie tylko jedno i może być piękne jeśli tylko Wy będziecie tego chciały. Z teściami można żyć normalnie bez żadnych przymusów nakazów i zakazów i typowego wpieprzania się i dyktowania co jak i kiedy należy robić. Wystarczy tylko znaleźć prawdziwego mężczyznę który potrafi funkcjonować bez mamusi tatusia siostruni braciszka, który rozumie że jest już dorosłym mężczyzną co złożył rodzinę i jest za nią odpowiedzialny, a wspólne decyzje podejmuje z żoną i rodziców czy rodzeństwa nie musi pytać o zgodę.
    • gita1973 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 25.09.12, 12:59
      Postaw mu ultimatum.Porozmawiaj z tesciowa,zapytaj czy chce waszego rozpadu malzenstwa.Chlopy tacy sa ze ciagnie ich do mamusi nie wszystkich oczywiscie ale znam malzenstwa ktore sie rozpadly przez tesciow.Dziwi mnie postawa rodzicow ktorzy nie widza problemu.
    • barbra25 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 03.10.12, 10:48
      Agatka,
      a może dla odmiany pojedzcie teraz na "dłuższe pobyty" tam gdzie Ty chcesz, czemu zawsze musi być tak jak to Pan Mąż szacowny narzuci? z jakiej racji Ty masz się podporządkować 5 razy, a on ani razu? To ma być kompromis?
      • stalyczytelnik6 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 28.11.12, 09:09
        Agatka pewnie już dawno po rozwodzie bo nie sposób utrzymać małżeństwa z przygłupim mamisynkiem. Co to za mąż jak on nie wie do czego żona służy?
    • mijo81 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 07.12.12, 23:09
      Naprawdę wy wszystkie takie ślepe przed ślubem byłyście ??? Niech zgadnę .... jak chłopak/narzeczony przywiązany do rodzinki to jest na plus, bo lubi życie rodzinne co dobrze wróży na przyszłość .... jak przywiązany do rodzinki już jako mąż to jest beeee :)
    • bakoma1 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 22.03.13, 08:06
      To się NIGDY nie zmieni. uciekaj.
    • karola8231 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 29.04.13, 17:07
      to nie jest tak jak niektóre z Was tutaj piszą...mam podobnie,może nawet identycznie,mam małego synka,a dla mojego męża wyjazdy do rodziny 4,5 razy w tygodniu do rodziców na praktycznie cały wolny dzień po pracy i sobota niedziela od rana do nocy to norma...dziecko się dla niego liczy tylko wtedy gdy jest u jego rodziców,a tak naprawdę u jego matki...ona jest ideałem,chociaż z mężem swoim żyje jak pies z kotem, chociaż się zadłuża i nigdy nic nie ma...a brat,brat nastolatek jest zawsze ważniejszy niż ja i nasz syn...będąc ciągle poniewierana przez męża poznałam kogoś,ale nawet i wtedy się bałam męża...nie zaryzykowałam,chociaż może warto było...kontakty mojego męża z jego rodziną to są jakieś chore kontakty,zastanawiam się nad rozwodem...mam dość jego krzyków i wyzwisk...czasami nawet i bicia...dziś zapisałam się do psychologa,wierzę,liczę,albo i sama nie wiem na co ja właściwie jeszcze czekam będąc z kimś takim jak mój mąż...ale tak bardzo kocham swoje prawie 4 letnie dziecko...
      • mijo81 Re: Mąż kocha bardziej swoją rodzinę 05.05.13, 01:53
        Ty to idź do adwokata a nie psychologa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja