Marzy mi się dzidziuś...

14.06.04, 09:07
Mam 22 lata, od roku jestem mężatką, studiuję dziennie. Co jakiś czas (np.
dzisiaj) budzi się we mnie jakiś instynkt i tak strasznie chcę mieć dziecko.
Przez kilka dni o niczym innym nie potrafię myśleć i płaczę, bo nie mogę się
doczekać dzieciątka.
Z drugiej strony, nie planujemy na razie dziecka. Chcę najpierw skończyć
studia, znaleźć pracę. Planujemy kupić większe mieszkanie i dopiero wtedy
starać się o dziecko, czyli za jakieś 2,5 roku... Ale ja sie tak bardzo nie
mogę doczekać :(
Mój mąż jest ode mnie 5 lat starszy i też chce mieć dziecko, ale chce żeby nas
było stać na to dziecko. W sumie całe nasze życie kręci się koło tego: mąż
pracuję dużo, żebyśmy mogli jak najszybciej kupić mieszkanie, ja się uczę,żeby
jak najszybciej skończyć studia, żebyśmy już mogli mieć dziecko. Czasem czuję
się jakbyśmy żyli przyszłością, nie myśląc o tym co jest teraz:(
Dzisiaj mi smutno:(
Asia
    • anik801 Re: Marzy mi się dzidziuś... 16.06.04, 17:35
      jesli studiujesz dziennie to lepiej najpierw skończ studia.Nie wiesz jak
      będziesz znosiła ciążę.Ja np wiele razy leżałam w szpitalu i gdybym studiowała
      to na pewno bym zawaliła!Wiem że są studiujące mamy,ale to raczej chyba nie z
      wyboru.Ja jesten 4 lata po ślubie(mam 24l)a moja córeczka ma dopiero pół roku.
      Też nie mogłam się doczekać ale czas szybko minął.A dziecko wypełnia cały mój
      czas więc na studia raczej by mi już go nie starczyło.Wiem że pragnienie żeby
      mieć dzidziusia jest silne,ale czasem lepiej poczekać.Moja siostra jest w
      związku już ponad 7lat.Też bardzo chciałaby mieć dzidzię,zwłaszcza jak patrzy
      na moją małą.Jednak studiuje dziennie i zostały jej jeszcze 2lata i będzie
      czekała.Pozdrawiam!
      • fiordilligi Re: Marzy mi się dzidziuś... 20.06.04, 22:00
        a ja nie chciałam czekac, bo przerażało mnie późne macierzyństwo. Miałam 23
        lata i była na ostatnim roku. Spokojnie skończyłam, to zalezy od nastawienia.
        Nie można się negatywnie nastawiać. Są kobiety ktore chcą czekać i rodzić
        grubo po trzydziestce. Dla mnie to właśnie byłoby największym ryzykiem,mlodość
        jest tutaj całkiem ważna. I mam teraz Maryśkę prawie czteroletnią W niczym mi
        nie przeszkodziła, zaczęłam po studiach trzyletnią aplikację i wlaśnie kończę.
        To wszak gorsze niż dzienne studia. I jest dobrze. Dodatkowo pracuję na
        samodzielnym stanowisku. Tułaliśmy się trochę, dopiero od roku mamy M-4 na
        kredyt.Be kuchni - bo ciułamy powolutku i z uśmiechem.I nie narzekam. Zrozum,
        dziecko nie potrzebuje na początku salonów. Tak naprawdę potrzebuje ogromnej
        miłości. Bedzie szczęśliwe i w przysłowioej garsonierze. Dziś ludzie skazują
        się na smutek dla materialnych, ulotnych rzeczy. Zgadzam się że to ważne,
        rozumiem, że potrzebne.Nie można przymierać głodem razem z dzieckiem. Ale umyka
        jednak coś czarującego.
        Znajomi męża to głównie małżeństwa. Nie mają dzieci najbogatsi z nich. Jakoś
        juz tak się układa. Jedna para czekała na większe M, potem na zmywarkę jakiejś
        elitarnej firmy, a potem już jakoś skończyło się na owczarku border colie.
        Zegar przebrzmiał.
        Bo nasz zegar to nic innego, jak głos organizmu, już czas, potem może być za
        późno.
        Ja tam zawsze będę namawiać, żeby podjć ten trud. Na studiach idą na rękę jak
        nie wiem co. Ja pozdawalam w ekstra przedterminach na piateczki.
        Na aplikacji prawniczej nie dają żadnego luzu, bo to wszak nie studia. A dalam
        radę i nadto jestem z drugim robaczkiem w ciąży.
        Chcieć to móc.
        Moje koleżanki właśnie zaczynają borykanie sie z problemami na tym tle, a ja
        już jestem mamą, urodzę w styczniu drugie i będę wychodzić na prostą zawodową.
        Nie skazuj siebie na smutek. Pomyśl, czego chcesz, odrzuć egoizm ( każda z nas
        go ma)i sróbuj. Na pewno dasz radę.
    • aleksandraantek Re: Marzy mi się dzidziuś... 16.06.04, 23:37
      A ja tam studiuję (dwa kierunki) i mam 4 m-cznego synka! I nie jest to
      przypadek (wpadka)! Antek był dzieckiem planowanym a drugie studia zaczełam
      wiedząc że jestem w ciąży! Wszystko zależy od charakteru człowieka! Mi dziecko
      w nauce nie przeszkadza! Też byłam w szpitalu w czasie ciąży a ponieważ Antek
      urodził się w lutym (przez cc) to tydzień po cesarce byłam na egzaminach i
      wszystkie zdałam! dużą pomocą jest mój mąż który świetnie zajmuje się dzieckiem
      i chętnie z nim zostaje!

      Ale decyzję o odłożeniu powiększania rodziny rozumiem bo łatwiej jest jak się
      nie ma dodatkowych obowiązków - dzieci są bardzo absorbujące (ja np mogę
      patrzeć na synka godzinami nie wspominając o opiece nad nim itd)!
      Pozdrawiam ola od antka
    • maja151 Re: Marzy mi się dzidziuś... 17.06.04, 09:47
      Doskonale Cię rozumiem. Wyszłam za mąż bardzo wcześnie(miałam 19,5 lat)- nie
      musiałam:o)).Na początku było fajnie we dwójkę, ale z czasem czegoś zaczęło
      brakować. Niestety nie mogliśmy mieć wcześniej dziecka, bo najpierw nie mogłam
      znaleźć długo pracy, później ponad rok pracowałam na umowę-zlecenie(czyli po
      urodzeniu dziecka zaczynałabym wszystko od nowa)i w tym czasie zaczęłam studia
      (zaoczne),mając nadzieję, że znajdę wreszcie pracę na etacie.W końcu dostałam
      wymarzony etat- i oczywiście głupio byłoby od razu zajść w ciążę nie mając
      stałej umowy o pracę.Pragnienie posiadania dziecka było tak silne, zaczęliśmy
      starać się o dzidziusia jak kończyłam licencjata. Udało się. W szótym miesiącu
      ciąży obroniłam się. Nie było najgorzej(dobrze znosiłam ciążę).Teraz jesteśmy
      prawie 6 lat po ślubie i mamy rocznego synka, bez którego to wszystko nie
      miałoby sensu.Ale pamiętam ten ból, gdy widziałam inne dzieci(np. w rodzinie),
      a my musieliśmy czekać.Ale opłacało się- ja już wróciłam do pracy, synkiem
      opiekuje się babcia i jest ok.Pozdrawiam Cię, nie warto się zbyt spieszyć.
      (Jesteś jeszcze młoda:o))))
    • maja151 Re: Marzy mi się dzidziuś... 17.06.04, 09:49
      Ach zapomniałam dodać- Mój mąż też jest ode mnie starszy(o sześć lat)i on
      jeszcze bardziej chyba niż ja pragnął potomka.No i wreszcie doczekał synka:o))))
    • marina1 Re: Marzy mi się dzidziuś... 18.06.04, 14:31
      Siemanko!
      Jestem w podobnej sytuacji też bym bardzo chciała dzidzię, ale jest ten sam
      problem studia, praca, dom itp.Wkurza mnie to i mam tego czekania na lepsze
      dosyć! Chyba zdecyduję się przecież jest tyle mam w podobnej sytuacji i jakoś
      się układa
      Trzymaj się i do zobaczenia w niedługim czasie na forum ciąża i poród
      • madzilka Re: Marzy mi się dzidziuś... 23.06.04, 12:48
        I ja też bardzo pragnę mieć dzidziusia,ale nie mogę zajść w ciążę!Jesteśmy już
        rok po ślubie i ciągle się staramy,ale coś nam nie wychodzi! Ginekolog
        powiedział,że ze mną wszystko jest w porządku i kazał prowadzić kalendarzyk
        małżeński!Już czasami myślę,że może za bardzo pragnę tego dziecka i dlatego nam
        nie wychodzi!Najgorsze jest to,że rodzinka się czepia,dlaczego jeszcze nie mamy
        dziecka,że na co to czekać itp.Ja nie pracuję,siedzę w domu,więc nic nie stoi
        nam na przeszkodzie.Dlaczego jest tak,że ci co nie chcą to mają,a ci co chcą to
        nie mogą?!
        • polak_alkoholik Re: Marzy mi się dzidziuś... 26.06.04, 08:54
          madzilka napisała:

          > I ja też bardzo pragnę mieć dzidziusia,ale nie mogę zajść w ciążę!Jesteśmy
          już
          > rok po ślubie i ciągle się staramy,ale coś nam nie wychodzi! Ginekolog
          > powiedział,że ze mną wszystko jest w porządku

          ,Moge ci pomoc -powaznie
    • sakada Re: Marzy mi się dzidziuś... 29.06.04, 11:27
      Moim zdaniem nie ma co czekać. Ja miałam 20 lat, jak urodził się Oskar (wpadka)- w ciąży chodziłam jeszcze do liceum i zdawałam maturę w 9 miesiącu, na 5 dni przed terminem porodu:-) No i dostałam 5,5,4,4,4. Teraz mam wakację a od października idę na dzienne na filozofię. Jest super! A poród miałam świetny, być może właśnie ze względu na wiek. Rodziłam tylko 4 godziny i prawie bez bólu (nie miałam znieczulenia) i bez żadnych komplikacji. Za to moja siostra - 28 lat, czekała aż skończy studia, podejmie pracę... I co? I teraz stara się, stara i nic nie może wystarać. Po co masz się męczyć? Macierzyństwo jest super - do dzieła!
      Pozdrawiam.
      • maja151 Re: Marzy mi się dzidziuś... 01.07.04, 09:21
        Powiem Ci szczerze,że masz dużo szczęścia:łatwy poród i to nie ze względu na
        wiek.Ja miałam 24 lata jak rodziłam i to był koszmar-skończyło się porodem
        zabiegowym(próżnociąg)i też nie miałam znieczulenia.Do tego masz pewnie
        rodziców, którzy Ciebie i Oskara utrzymują(nic nie wspominasz o ojcu dziecka).A
        chodząc na studia dzienne i mając dzidzię wątpię byś pracowała i była w stanie
        sama się utrzymać.Łatwo powiedzieć " do dzieła",ale też trzeba myśleć o tym co
        będzie później, to się nazywa odpowiedzialność.Pozdrawiam.
        • sakada Re: Marzy mi się dzidziuś... 01.07.04, 16:42
          Owszem mieszkamy z rodzicami (a konkretnie z moją mamą) ponieważ po śmierci ojca został nam 8 pokojowy dom i nie widzę powodu, żeby zostawiać mamę samą w takim wielkim domu. Mój mąż mógłby jednak na nas zarobić i moglibyśmy kupić mieszkanie, ale nikt tego nie chce - ani my ani mama. Naturalnie sami płacimy część rachunków i utrzymujemy Oskara. Autorka postu nic nie wspomina o problemach finansowych stąd moja zachęta. A co do wieku i porodu - mój ginekolog wyraził opinię, że to właśnie młode kobiety są fizycznie idelane do rodzenia dzieci i on osobiście ubolewa, że robi się to coraz później. Przykro mi, że Ty miałaś ciężki poród, ale to raczej wyjątek od reguły.
          • lesia27 Re: Marzy mi się dzidziuś... 01.07.04, 20:35
            Ja od jakiegoś czasu marzę o dziecku, ale niestety sytuacja finansowa nam na
            nie nie pozwala, a zegar biologiczny bije; mam już 27 lat i jestem 4 lata po
            ślubie. Na początku było ważne mieszkanie (oczywiście duże-bo jak będą
            dzieci...), później wyposażanie (bo w syfie nie będziemy mieszkać, bo wstyd),
            Teraz bardzo chcemy dziecka, ale zostały długi, remont nie skończony, studia
            przerwane i poczucie, że nie tak trzeba było. Może szybciutko wyjdziemy na
            prostom i wreszcie zrobimy to co ważne, postaramy się o dzidziusia, bo jednego
            się nauczyliśmy pzrez te lata ganiania za luksusem, że w najładniejszym domu
            nie będzie tak pięknie, jak w tym, gdzie słychać radość dzieci i rodziców.
            Dlatego, jak tylko masz ku temu warunki (i nie mówie o luksusach, tylko o
            przeżyciu z miesiąca na miesiąc), a serce podpowiada Ci że tego pragniesz, nie
            zastanawiaj się długo, a wszystko inne się ułoży (jak mogę zaobserwować u moich
            koleżanek, które były troszkę odważniejsze). Pozdrawiam, trzymam kciuki za
            właściwe wybory
            • edytek1 Re: Marzy mi się dzidziuś... 01.07.04, 22:17
              >Ludzie gdy poczuli strach wymyśli dach
              gdy byli pijani wymyśli ściany....
              ale choćby róże rosły w murze
              telewizor był w glaurze
              a w lodówce złoty kran
              jeśli dziecko nie zamieszka to to będzie pustostan...
              A. Sikorowski
Pełna wersja