apsik87
25.03.12, 13:02
Kiedy się nie kłucimy,życie jest bajką-romantyczny,uczynny,obowiązkowy,pracowity,opiekuńczy,wyrozumiały,złota rączką...no ideał...ale kiedy się pokłucimy...potrafi powiedzieć coś takiego...że boli.Wczoraj np. nazwał mnie "francą" .Przed pójściem do pracy poprosiłam go "Nie sprzątaj po remoncie-zawieś tylko półki w sypialni i łazience i się wyśpij po nocy".On rozgrzebał sprzątanie po remoncie,zrobił niewiele plus błotko z pyłu i wody na podłodze w łazience,wszytko porozwalane po calym domu....no szlag mnie trafił.Ale on uważał że sprzątał...bajzelownik był większy niż przed moim wyjściem na drugą zmianę a on po moich zarzutach rzucił tekst "Ty k*wa franco"zamknął drzwi do drugiego pokoju i tam spał.I dobrze ,po takim tekście nie miałam ochoty an jego towarzystwo...tak jest przy każdej kłutni...co robić...?