narzucanie zdania przez teściów

25.04.12, 08:36
ok 5 lat temu poznałam rodziców mojego obecnego męża, na początku wydawali się bardzo mili, polubiłam ich, żyliśmy bardzo zgodnie.Starałam się wszystkie problemy załatwiać taktownie i dyplomatycznie, ponieważ zależało mi na dobrych relacjach z nimi. Sytuacja zmieniła się, gdy zbliżał się nasz ślub. Teściowie zaczęli się do wszystkiego wtrącać, zauważyłam, że nie liczą się z moim zdaniem. Są ludźmi dość prostymi, często brakuje im taktu i ogłady. Usłyszałam od nich sporo przykrych rzeczy. Przykład:Mój obecny mąż jest ode mnie młodszy 4 lata, teściowa jeszcze przed ślubem powiedziała mi, że między mną a nią jest mała różnica wieku dlatego powinnam jej po ślubie mówić po imieniu(zamurowało mnie, nie zareagowałam, nic nie powiedziałam), a wcale tak nie uważam. Najgorsze jest to, że uważałam ją za osobę z którą w jakimś sensie będę mogła się zaprzyjaźnić a wygląda na to, że ona i jej mąż w ogóle mnie nie szanują. Mieszkamy blisko, dlatego dość często ich odwiedzamy, za każdym razem jak nie chcę czegoś jeść bądź pić to oni tak jakby nie słyszeli mojej odmowy ich zdanie jest ważniejsze zakrzykują mnie, ignorują moją odmowę i tak dostaję to co mi proponowali. Nie wiem jak sobie radzić z tymi ludźmi, nie chcę się z nimi kłócić ale ich zachowanie strasznie mnie irytuje. Mąż już się na nich uodpornił i mi radzi to samo.Wiem, że muszę coś zrobić bo tak dłużej być nie może.... Może Wy mi coś poradzicie?

    • zuzi.1 Re: narzucanie zdania przez teściów 25.04.12, 12:35
      A wiesz, że z teściową to się lepiej nie przyjaźnic, dla swojego dobra, najlepszy jest zdrowy dystans i tak prędzej czy później wyjdzie, że jest to obca w stosunku do Ciebie osoba...pomimo, że mama męża, tak niestety często wynika z doświadczeń życiowych, rzadko która teściowa jest na tyle kulturalna i dyplomatyczna, aby nie wtryniac swojego nosa w nie swoje sprawy...współczuję teściów, ale z prostakami tak jest, kultury nie mają za grosz...do takich to trzeba z tzw. grubej rury, żeby cokolwiek pojęli. Im szybciej wyrobisz sobie u nich tzw. pozycję osoby niezależnej i nie dającej sobie w kaszę dmuchac, tym szybciej zaczną się z Tobą liczyc, ale bynajmniej nie zrobią tego z własnej woli, ale raczej z konieczności, zmuszenie przez synową stawiająco ostro nieprzekraczalne granice. W relacjach z takimi osobami nalezy byc konsekwentnym i twardym...i nie liczyc na to, że nagle zamienią się z prostaków w osoby o wysokim poziomie kultury ;-) Takie cuda się nie zdarzają...
      • ilona821 Re: narzucanie zdania przez teściów 26.04.12, 09:22
        Dzięki zuzi.1 za dobre słowo. :) Wiesz ciężko mi mając takich teściów, bo w życiu nie spotkałam do tej pory takich ludzi. Teściowa ma strasznie narzucający charakter, wszystkimi chciałaby rządzić, a teść to fanatyk religijny niestety chodzi do tego kościoła, ale nic z niego nie wynosi. Chyba jedyna metoda po prostu nie bawić się w dyplomację tylko "walić z grubej rury", będzie to trudne, bo nie jestem człowiekiem konfliktowym. Poza tym myślałam, że jeżeli ja będę taktowna to i inni odpłacą mi tym samym, a tu zaskoczenie...Chyba przed ślubem mocno się pilnowali, żeby ich prostactwo nie wyszło na jaw, a po ślubie sobie odpuścili pokazując swoje prawdziwe oblicze...
        • zuzi.1 Re: narzucanie zdania przez teściów 26.04.12, 11:05
          Współczuję Ci;-) ciężkie życie przed Tobą, jeżeli masz taką mozliwosc od samego początku wprowadz takie zasady do waszych wspólnych relacji, które będą przede wszystkim chroniły Twoje dobre sampoczucie i zdrowie psychiczne. Tzn. wszelkie decyzje związane z relacjami z teściami prześwietlaj pod swoim kątem. Twój mąż jest przyzwyczajony do ich zachowań, dla niego jakie by te zachowania nie byly, będą i tak akceptowalne... Oni zapewne nie wiedzą co to takiego ten takt i dyplomacja, więc raczej się nie wysilaj ;-) No chyba z tym prawdziwym obliczem to prawda, radzę Ci teraz w związku z tym BACZNIE obserwowac zachowania męża, bo jak to się mówi niedaleko pada jabłko od jabłoni- żeby i jego prawdziwe oblicze Ci nie zaskoczyło negatywnie-tego Ci życzę ;-) pozdro zuzi.1
          • ilona821 Re: narzucanie zdania przez teściów 27.04.12, 18:28
            Dzięki :))

            mój mąż na szczęście jest bardziej postępowy od teściów i wie co to takt i dyplomacja, minusem u niego jest to, że się na to aż za bardzo uodpornił i zamiast stanąć po mojej stronie to radzi mi ich zachowanie "olać". :( U nich jako metodę rozwiązywania problemów stosuje się krzyk (kto kogo zakrzyczy ten wygrywa ), co jest dla mnie niesamowicie niezrozumiałe, bo ja uważam, że lepiej na spokojnie porozmawiać i dojść do kompromisu. No i właśnie mam taki dylemat, bo są pewne sprawy dotyczące zachowania teściów, które bardzo mi nie odpowiadały a ja nie zareagowałam i zastanawiam się czy jest sens przy okazji jakiejś rozmowy z nimi wrócić do tego i powiedzieć, że to czy tamto sprawiło mi przykrość i pogadać o tym. Co sądzisz/cie? ;)
            • zuzi.1 Re: narzucanie zdania przez teściów 28.04.12, 16:07
              Twój mąż dobrze Ci radzi, tylko ciekawe czy będziesz potrafiła niektóre sprawy olac, z tym czasem może byc trudno, szczególnie dla osoby, która doszła do takiej rodziny a nie wychowała się w niej...Rozmawiac z nimi trzeba, kulturalnie aczkolwiek stanowczo w sprawach które Ciebie i Waszej rodziny dotyczą i jasno artykułowac czego sobue nie życzysz, jak się raz czy drugi obrażą, to nic takiego, za jakiś czas im przejdzie, musisz nauczyc się stawiac im granice, bez tego ani rusz.
              • ilona821 Re: narzucanie zdania przez teściów 29.04.12, 10:03
                No niestety nie potrafię wszystkiego olać. :( Wczoraj znowu usłyszałam od teściowej "bierzcie się do roboty" oczywiście chodziło o dziecko...Jezu jak ta kobieta mnie irytuje....Jeszcze będzie mi życie układała. I co chwila no jedz, dlaczego nie jesz, no pij piwo, co nic nie jesz? ...staram się to ignorować, ale chyba nie potrafię...:(:(
                • zuzi.1 Re: narzucanie zdania przez teściów 29.04.12, 16:22
                  czy Wy z nimi mieszkacie? jaka jest reakcja męża na takie teksty? czy wogóle reaguje czy olewa ... ;-)
                • zuzi.1 Re: narzucanie zdania przez teściów 29.04.12, 16:24
                  tak, tak, tacy ludzie są pierwsi do układania komuś życia, oni po prostu wiedzą lepiej..., porozmawiaj z mężem, niech on zwraca im uwagę niejako w Twoim imieniu, a generalnie ograniczcie spotkania do takiej liczby jaką bedziesz w stanie zniesc...czyli jak najmniej ;-)
                  • ilona821 Re: narzucanie zdania przez teściów 29.04.12, 17:37
                    Mieszkamy oddzielnie ale w tym samym bloku i w tej samej klatce (mieszkanie kupili mojemu mężowi jeszcze przed ślubem). :( Chyba do końca życia nie daruję sobie, że nie poznałam się na nich od razu i zgodziłam się tu mieszkać, ale naprawdę na początku zachowywali się całkiem kulturalnie albo ja po prostu byłam zaślepiona... Mąż po prostu olewa, jak ona go pyta kiedy dziecko to mówi coś wymijającego w stylu "nieprędko" albo "za 5 lat". Rozmawiałam z nim i mówię, że powinien powiedzieć jej coś w stylu ze to nasza sprawa a on to po prostu ignoruje. :(Mówi, że oni są niereformowani i takie zwracanie uwagi nic nie da, a ja myślę, że na pewno coś by zmieniło...jestem załamana. Oczywiście mąż nie chce się stąd wyprowadzić...:(
                    • zuzi.1 Re: narzucanie zdania przez teściów 30.04.12, 12:16
                      Szczerze?, dopóki nie macie dzieci możesz zrobic wszystko włącznie z rozstaniem...przepraszam, ze tak napiszę, ale nie widzę tego dobrze, tj. mieszkasz w domu de facto męża, formalnie nie jestes u siebie, mąż chyba jednak nie odpępowił się od rodziców, skoro tak reaguje, zmienic mieszkania na inne nie chce, co oznacza, że do końca życia będziesz się z jego rodzicami szarpac, kupili mu mieszkanie obok siebie, aby zapewnic sobie jego pomoc na stare lata i kontrolę nad życiem swojego dorosłego syna...kurcze, ilu takich niedojrzałych facetów, nie potrafiących stawiac granic zachowaniu swoich rodziców jest, i oczywiście zapewne, skoro kupili mu mieszkanie to czuje się z tego powody dozgonnie wdzieczny i w imię tej wdzięczności i błędnie rozumianego szacunku do rodzicó pozwolo sobie mieszac się im w życie SWOJEJ nowej rodzicy. Radzę Ci wybierz się sama do psychologa i porozmawiaj o całej sytuacji, najpierw porozmawiaj jeszcze z mężem, jak on widzi Waszą przyszłośc i w jaki sposób zamierza przy takich rodzicach zapewnic Ci jako mąz spokój psychiczny????
            • bzium_bziumka Re: narzucanie zdania przez teściów 11.07.12, 10:56
              Widzisz moi przyszli to też osoby, które wszystko załatwiają krzykiem, narzucaniem swojego zdania w każdej, nawet najdrobniejszej kwestii. Problem nie jest w tym, bo agresję rzeczywiście najlepiej jest "olać", bo do tego inaczej się nie dojdzie, albo też ich zakrzyczeć. Moi natomiast uważają się za osoby załatwiające wszystko kulturalnie, dyplomatycznie i po bożemu. Cokolwiek się nie powie, nie wyrazi swojego zdania, jest od razu wrzask, że "tak nie może być!", "masz za mało lat, żeby mnie poprawiać"- nawet jeśli zaczyna się zdanie od przykładowego moim zdaniem czy ja bym zrobiła tak i tak- to też jest poprawianie, "czy Ty nie rozumiesz, że to jest mój syn?!". Mnie to wygląda na straszną zazdrość o to, że dziecko opuszcza rodzinne gniazdo. A że dziecko ma 25, 35 czy 45 lat to wszystko jedno. Chwała, że mieszkają daleko, Ty masz gorzej, bo Ciebie mogą odwiedzać często. Ja do swoich nie jeżdżę, jeździłam, spędziłam razu nich cały tydzień sama, więcej nie chcę. boję się.
    • bzium_bziumka Re: narzucanie zdania przez teściów 11.07.12, 10:43
      Wieszz co? Ja mam gorzej. Znam swoich przyszłych teściów od ponad roku, więc dużo krócej. Na początku było ok- bardzo mili, uczynni. Ja się wstydziłam trochę, zawsze tak mam na początku, więc nie odzywałam się za dużo, czekałam, aż pokażą mi miejsce żebym mogła usiąść itd. Co podali to jadłam, piłam, bo tak jest grzecznie. Nie dyskutowałam. Narzeczony ma po nich mieszkanie w mieście, oni się wyprowadzili już dawno jakieś 80km dalej, pod inne miasto. Jednak jego matka ciągle jest zameldowana a oni maja klucze do mieszkania(!) (teraz już jednen tylko, bo zmieniliśmy jeden z zamków, ufff).

      Więc pewnego razu jego mamusia sobie przyjeżdża, ja nie jestem taka nieśmiała, bo juz ich trochę poznałam. Przyjeżdża ze swoim drugim synem i otwierają sobie sami drzwi...! Poszli zrobić sobie herbatę, zjedli, mnie zostawili wszystko do umycia. Poszli na drogę krzyżową, wróciła sama chyba, nie pamiętam już dokładnie. Byłam taka wściekła, że jej unikałam we własnym mieszkaniu. Moj M uznał, że zachowanie jego matki jest naturalne, bo to rodzina. Tym bardziej szlag mnie trafił. Ja im się po mieszkaniu nie panoszyłam, a wyprowadzili się X lat temu! Kolejnego dnia, M poszedł do pracy, a mamusia zrobiła mi awanturę, że mieszkam z jego synem przed ślubem, że to JEJ mieszkanie, ja nie mam nic do gadania, ja nie mam żadnej cechy którą powinna mieć młoda kobieta, ze w ogóle jestem dziii... i nie wiem co to znaczy żyć w czystości, jakie to szczęście żyć w czystości! Zmienila nam firanki, pozamiatała, poprzestawiała rzeczy po swojemu, ochrzaniła za najdrobniejsze nawet zmiany np kupiliśmy deskę do krojenia nową szklaną nie drewnianą. Ale są zmiany, ona przyjechała pół roku temu i się zmieniło, nie wolno! Ja jestem obca, nie jestem rodziną, co ja sobie wyobrażam itd. Awantura była przednia. W końcu uznałam że nie ma sensu, załagodziłam, poszła na autobus i w końcu POJECHAŁA.

      Potem mieliśmy remont w łazience. Jego ojciec miał przyjechać pomagać kłaść płytki. Drzwi otworzył sobie z klucza, wyjął swoją starą metalową patelnię, jakby brzydził się naszych nowych ceramicznych, odgrzał sobie na niej swoją kapustę z kiełbasą, sam zjadł, zostawił mi do umycia (stała chyba z miesiąc, aż moj M się ruszył) i zaczął się brać do kładzenia płytek razem z moim M. Uznał, że trzeba w jednym miejscu by kuć ścianę, bo nie da się położyć takich dużych płytek (! fachowiec) ale jemu się nie podobają łazienki z wysoko ułożonymi płytkami i zrobi w tym miejscu obniżenie i się pomaluje farbą. Myślałam że padnę na zawał. Powiedziałam, że ja tu mie\
      = szkam, a nie on, i ja się nie zgodzę na takie ściany, że kupiłam płytki po to, żeby leżały na całej ścianie, a przynajmniej do wysokości końca kabiny prysznicowej. Na co on się umył, zabrał i pojechał do domu! M się popłakał. Nie wiem dalej czy przeze mnie czy przez niego.

      Widzisz co to znaczy problemy z teściami? To były tylko dwa przykłady. Dodam ojciec mojego M najpierw w poszukiwaniu śrubokrętów wpadł do sypialni, bo kiedyś za jego młodości jak dzieci były małe to w szufladach trzymało się narzędzia. A tu guzik- były pończochy i inna bielizna. Nawet nie przeprosił za grzebanie po szafkach.

      Boję się, co będzie po ślubie
      • zuzi.1 Re: narzucanie zdania przez teściów 12.07.12, 11:20
        W życiu nie wzięłabym ślubu z facetem z taaaakiej "rodzinki", sama sobie krecisz bat na głowę...
        • bzium_bziumka Re: narzucanie zdania przez teściów 12.07.12, 18:08
          zuzi.1 napisała:

          > W życiu nie wzięłabym ślubu z facetem z taaaakiej "rodzinki", sama sobie krecis
          > z bat na głowę...

          Facet jest normalny. Nie wiem, jak się przy nich uchował:) A oni na szczęście mieszkają daleko i podobno mają już nie przyjechać:) Choć ja bym ich chętnie przywitała tym zmienionym zamkiem w drzwiach i ich rzeczami zapakowanymi w pudełka:) 22lipca moj M do nich jedzie i ma im część rzeczy oddać, mi.in. prl-owskie firanki jego matuli. Zapchała nimi całą szafkę nie widząc, że są stare, żółte i śmierdzą dymem z jej papierochów. Brr. Dlaczego ja ich jeszcze nie wyrzuciłam?
          • zdziwik Re: narzucanie zdania przez teściów 13.07.12, 05:46
            a ja od samego poczatku wyrzucilem przyszlych tesciow z naszego zycia i dalem jasno do zrozumienia ze nie zycze sobie zeby sie delikatnie mowiac "wtykali" i od 10 lat mam spokoj
            • bzium_bziumka Re: narzucanie zdania przez teściów 13.07.12, 09:12
              zdziwik napisał:

              > a ja od samego poczatku wyrzucilem przyszlych tesciow z naszego zycia i dalem j
              > asno do zrozumienia ze nie zycze sobie zeby sie delikatnie mowiac "wtykali" i o
              > d 10 lat mam spokoj

              mam nadzieję osiągnąć ten sam efekt:) a moge wiedziec, jak im to dałeś do zrozumienia? Może i u mnie podziała:)
              • zdziwik Re: narzucanie zdania przez teściów 14.07.12, 10:22
                a po prostu powiedzialem dosadnie ze nie zycze sobie wtracania sie i tyle, jak probowali przyjsc wyprosilem ich z mieszkania i tyle. potem jesli ewentualnie przyszli do wnuka czekali pod drzwiami na klatce lub przed domem oczywiscie sie obrazili nigdy nie palalismy do siebie pozytywnymi uczuciami ale mam zlew na to ale za to spokoj
                • bzium_bziumka Re: narzucanie zdania przez teściów 14.07.12, 10:46
                  aha... czyli rozwiązałeś to dość drastycznie:) I to chyba nie jest zakaz wchodzenia butami w życie tylko zerwanie kontaktów. Ale w sumie na wizyty to się powinno umawiać nawet do rodziny. Kultura obowiązuje w obie strony...
                  • zdziwik Re: narzucanie zdania przez teściów 14.07.12, 17:47
                    jesli jest warte podtrzymywanie kontaktow to tak - masz racje - jednakze w moim przypadku nie mialo to najmniejszego sensu - ale kazda sytuacja jest inna powodzenia
    • uwolnicsieodtesciowej0 narzucanie zdania przez teściów 18.09.12, 23:04
      Witam wszystkich którzy mają lub mieli wątpliwą przyjemność obcowania ze swoimi teściowymi.
      Planuję założyć "Stowarzyszenie - UWOLNIĆ SIĘ OD TEŚCIOWEJ". Zapraszam więc do kontaktowania się: uwolnicsieodtesciowej@o2.pl
      Pamiętajcie... razem damy radę!!!
      Pozdrawiam, Joaśka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja