Dodaj do ulubionych

Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowymi

27.06.04, 13:59
Wprowadzcie się do czyjegoś domu i jeszcze macie muchy w nosie zamiast
wdzięczności za to, ze ktoś was przyjął pod swój dach?!? Może powinnyście tak
parę m-cy wynajmować jakąś ruderę za krocie, do tego płacić rachunki i żyć,
to może wtedy doceniłybyście mieszkanie za darmo, stosy jedzenia. Z tym, że
teściowa przywozi wam jedzenie, a wy wybrzydzacie, to juz jest szczyt
chamstwa i prostactwo do n potęgi.

Obserwuj wątek
    • mary24 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 14:09
      Masz chyba 16 lat i nie wiesz zupełnie o czym piszesz,jesli nie jestes mezatka
      to nie wypowiadaj sie w taki chamski sposób o innych i nie krytykuj jesli nie
      masz pojecja o tematach o których piszesz,naprawde wykazałas sie taktem i
      tolerancja wobec tych wszystkich osób ktore tutaj cokolwiek o mieszkaniu z
      tesciami pod jednym dachem napisały, a co Ty mozesz o tym wiedziec??czy Tobie
      ktos sprawdza pocztę ,wtrąca sie do wszystkiego i buntuje Twojego męza
      przeciwko Tobie itp itd , jesli nie wiesz nic na tem temat to lepiej nie
      pisz,bo to moze kogos zabolec, to ze ktos przyjał pod swoj dach swoja
      synowa/ziecia nie znaczy ze musi wtracac do wszystkiego nos i zatruwac komus
      zycie a w dzisiejszych czasach wierz mi ze nie wszyscy maja taka mozliwosc zeby
      sie wyprowadzic od tesciow i powiedziec im zeby wsadzili sobie to przyjecie pod
      swoj dach gdzies..........niektorzy nie maja poprostu innego wyjscia ale to nie
      znaczy ze maja sie meczyc z takimi tesciami do konca zycia tylko dlatego ze nie
      stac ich na wynajecie/kupno swojego mieszkania czy wybudowanie swojego domu,a
      Tobie zycze zeby Ci ktos kiedys dał tak porzadnie w kosc zebys miała
      najgorszych tesciow to sie przekonasz co to znaczy...szkoda słow ale mnie twoj
      post zbulwersowal okropnie, czlowiek wspołczuje ludziom ktorzy tutaj wypisuja
      jakie maja problemy a taka przeczyta nie majac pojecia o czym pisze i wydaje
      jej sie ze to wszystko jest takie proste...powiem Ci tylko ze nie jest to takie
      proste jak Ci sie wydaje i zycze Ci zebys sie o tym niedlugo przekonała....
      • nurni-flowenol Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 14:22
        Chamska to ty jesteś, moja panno, nie nauczyli rodzice kulturalnej wymiany zdań?
        Nie jestem kobietą, mam żonę, jestem po 30. Jeśli to w ogóle cie interesuje.
        Mojej żonie nigdy do głowy by nie przyszło wybrzydzanie, atakowanie, gardzenie
        darmowym jedzeniem. Tak, mieszkaliśmy zaraz po ślubie przez rok razem z moimi
        rodzicami, w ICH domu. I było super. A przeprowadziliśmy się, gdyż skończyliśmy
        budować nasz dom.
        • mary24 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 15:00
          wybacz ale to nie ja zalczelamna tym forum wypisywanie w taki sposob o osobach
          ktore narzekaja na swoich tesciow/tesciowe, wiec nie ja jestem chamska tylko Ty
          bo to ty zaczales i to bylo z Twojej strony poprostu nie ladnie,a owszem
          nauczyli mnie kulturalnej wymiany zdan ale nie z takimi typkami jak Ty,po co
          zabierasz głos jak nie jestes ani mloda mezatka ni kobieta???no po co?? zeby
          tylko ludzi wkurzyc??mnie twoj post strasznie zbulwersowal naprawde czytajac bo
          widac ze nie masz o niczym pojecia, a mieszkanie pod jednym dachem z tescami
          oznacza co innego dla kobiety a co innego dla mezczyzny poniewaz mezczyzna nie
          musi gotowac we wspolnej kuchni z tesciowa,przebywac z nia ciagle,wysluchiwac
          co ma do powiedzenia ,ze zle traktuje sie ich synka,ze zle wnuka/wnuczke itd
          itp,mezczyzna idzie sobie do pracy prawie na caly dzien i ma swiety spokoj i
          nic go nie obchodzi ani gotowanie,sprzatanie,prasowanie,wychowywanie dzieci
          itd,zapytaj sie lepiej swojej zony ile razy plakala przez swoich tesciow to sie
          dowiesz, bo jestem pewna ze Tobie ona sama sie nie przyzna i ukrywa swoja zlosc
          i flustracje jak tylko moze bo poprostu nie miala innego wyjscia przez rok, ale
          rok to tez jest niewiele w porownaniu do osob krore mieszkaja z tesciami cale
          zycie,na przyszlosc radze troche wiecej zrozumienia i tolerancji dla problemow
          innych bo do tego sluzy przeciez forum a jesli Cie to tak drazni czytanie o
          problemach innych z tesciami to nie czytaj i juz!!!
        • mwarszaw1 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 29.07.04, 00:00
          Jak Wam nie odpowiada zachowanie Waszych tesciowych to nie szukajcie winy u niej
          (teściowej) tylko u Waszego męża, który jako mężczyzna i głowa rodziny powinien
          poustawiać wszystkich tak jak trzeba, na swoje potrzeby i wszystko byłoby ok.
          Mieszkałam z teściową 2 lata, urodziłam dziecko i wtedy się zaczęło, wszędzie
          się wpychała, do mycia, do karmienia, ale mój mąż od razu wszystko skrócił,
          powiedział jej gdzie jest jej miejsce i kiedy może sobie na co pozwolic. Jak
          wyszłyście za mamisynków to współczuję, bo ja nie wyobrażam sobie żeby mój mąż
          stanął po czyjejkolwiek innej stronie niż po mojej, nawet jeśli nie mam racji.
          Pozdrawiam.
    • nurni-flowenol Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 17:46
      Jesteście bezczelne, i chamskie, i prostacki, oj, jesteście. Wystarczy poczytać
      wasze wpisy, słownictwo, jakigo używacie.
      Gdzie jest powiedziane, że rodzice męża mają obowiązek wpuszczania pod swój
      dach jakiejś obcej dla nich kobiety, i pomagać dwojgu dorosłym, zdrowym ludziom?
      Jesteście niewdzięczne, po prostu.
      Aha, jeśli jest wam tak źle, to wyprowadźcie się do swoich rodziców. Zobaczymy,
      czy męzowie tez będą urządzali wam dantejskie sceny pt. nie dogaduję się z
      teściową, ratuj! Otóż - nie! Bo to wy, kobiety, jesteście wredne i zaborcze,
      macie muchy w nosie i rozczeniową postawę.
      • weronikarb Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 29.06.04, 11:54
        Wyobraź sobie, że mój mąż nawet nie widuje sie z moją mama (już rok czasu), jak
        tam jade to tylko wysadza mnie przed blokiem, mama do mnie nie przyjeżdża. I
        szanuje jego decyzje bo wiem jak jest z tesciowa bo z nia mieszkam :-( A jak
        mialby z nia zamieszkac to nie wyobrażam tego sobie - chyba wolałby pod mostem.
        Dlatego nie mów że mezczyzni sa inni pod tym wzgledem bo jest identycznie,
        tylko ze oni maja o tyle dobrze ze wiekszosc czasu niema ich w domu i nie robia
        prawie wszystkiego wspolnie z OBCA BABA ktora sie wtraca do wszystkiego.. Bo
        one tez sa dla nas obce nie tylo my dla nich. Renata
    • marikaow Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 17:51
      Facet weź sie wiecej tu lepiej nie pokazuj.Pewnie mieszkałes u mamusi co? I ci dogadzała jak mogła, pozatym aby wybudować chate też trzeba miec kase. A ty nie zdajesz sobie sprawy co to znaczy miec 600 zl miesiecznie pracujac, miec dziecko chore które wymaga opieki dotego wymaga mleka hypoalergicznego i wynosi to około 200 zl miesięcznie. Niedobrze mi sie robi na takich wypacykowanych osobników, Wiesz jak to fajnie jest jeśli ktos ci non stop wypomina jak ty wyglądasz, ze maż nie chodzi tak a tak ubrany, że dziecko xle wychowujesz i wogóle ze jesteś nic. Ja osobiscie studjuje , pracowałam, roznosiłam ulotki, pralam, prasowałam, gotowalam, sprzątałam, dla teściowej teścia , męża a teściowa przyszła i powiedizla że ona woli pomidorową z lanymi kluskami, ze nie odkurzone że sramto tamto. A gdzie ja do cholery w tych czasach zarobie aby sieod nich wynieść. Głupia nie jestem ani moj maż ale te prace co mamy to daja nam minmum. Wspołczuje twojej żonie wiesz, bo szkoda pisać na twój temat, widocznie nieszczęscia cie nie dotyczą i nie spotkały. Bo nie wiesz co to jest nie mieć na chleb, bo trzeba dziecku kupić leki. Daje sobie głowe uciąć ze kupe dziewczyn nawet nie chciałoby na ciebie spojrzec.Szkod mi ciebie, niech ci zycie nakopie w d.. życze ci tego
      • nurni-flowenol Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 17:55
        Osobo o niskiej kulturze osobistej, jaką na pewno jesteś, po pierwsze: nie mam
        zamiaru wchodzić w jakiekolwiek polemiki z kimś takim jak ty, po drugie zaś
        wyjaśnię ci tylko pospiesznie - nie podoba ci się moje zdanie, nie czytaj moich
        postów, ja, mimo twojego chamstwa, nie napisze ci: babo głupia nie odzywaj sie
        i won z tego forum, a mógłbym, gdybym reprezentował twój poziom, a raczej -
        antypoziom...
        A odnośnie do mojej żony, o.k., poprosze ją o wpis. Napisze do was pod moim
        nickiem, bo po co ma zakładać nowe konto specjalnie na tę okazję.
    • iwonaw2 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 18:00
      Widzisz, ja po miesiącu mieszkania z teściową wolałam wynajmować mieszkanie "za
      krocie" - a właściwie pokój. Moja teściowa nigdy nie przywoziła mi jedzenia i
      nie przywozi. To za to robią moi rodzice. Ona nie pracuje a ja muszę posyłać
      dziecko albo do prywatnego przedszkola za 650 pln - bo państwowe nas nie
      przyjęło - albo wynajmowac opkiekunkę.


      Iwona
    • iwonaw2 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 18:01
      Widzisz, ja po miesiącu mieszkania z teściową wolałam wynajmować mieszkanie "za
      krocie" - a właściwie pokój. Moja teściowa nigdy nie przywoziła mi jedzenia i
      nie przywozi. To za to robią moi rodzice. Ona nie pracuje a ja muszę posyłać
      dziecko albo do prywatnego przedszkola za 650 pln - bo państwowe nas nie
      przyjęło - albo wynajmowac opkiekunkę.

      Iwona
    • marikaow Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 18:06
      Szkoda gadać i cokolwiek pisać, to co piszesz mówi o tobie wszystko. Nic dodać nic ująć. no cóż szkoda czasu na takiego osobnika, którego w życiu nie spotkala trudna sytuacja. A co do forum to niestety jest ono dla wszystkich, tylko nie rozumiem po co gadać jak sie czegos nie przeżyło.
    • matka1 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 18:54
      Zgadzam sie z toba w zupelnosci. Wprowadza sie takie Toto do obcego domu i
      uzurpuje sobie prawa do wszystkiego. Tesciowa ma zrezygnowac z WLASNEJ kuchni,
      bo szanowna malzonka nie dorobila sie jeszcze wlasnej. Ma przestawic meble,
      zmienic obyczaje, kapac sie o innej porze i przestac palic, bo szanownej zonie
      szkodzi dym. A wogole, to najlepiej by bylo, zeby wyciagnela kopyta, bo czas
      juz by na nia byl a mlodym potrzebne mieszkanie. O nie moje panny!! Wychodzi
      sie za maz nie po to, zeby moc sie bzykac pod obcym dachem bez grzechu, ale
      takze po to, zeby byc samodzielnym. A jak sie nie jest samodzielnym, to trzeba
      znosic z pokora i wdziecznoscia to, co wam tesciowa daje. I jak ktos za malo
      zarabia, albo nie stac go na extra mleko dla dziecka, to niech zostanie u
      mamusi wlasnej bezdzietnie. A los bywa okrotny. I wy bedziecie kiedys
      tesciowymi i na wasze dobro zrobi ktos zamach, bo mu sie nalezy.
      Nigdy, ale to nigdy w zyciu nie przyjelabym synowej pod MOJ dach. Ziecia
      zreszta tez nie. Jestem wredna? Byc moze. Ciekwae, co wy byscie zrobily, gdyby
      wasze tesciowe byly takie wredne jak ja? Poszly do namiotu mieszkac?? Moje
      drogie, zamazpojcie to nie upowaznia was do rzadzenia sie w CUDZYM domu. Kazda
      tesciowa powinna sie zbuntowac i wyslac mlodych na zielona trawke. To by
      dopiero byl lament. Nikt nie ma obowiazku przyjmowac pod swoj dach meza, czy
      zobe corki/syna. To jest akt poswiecenia i zechciejcie to nareszcie docenic,
      krolewny, mlode mezatki.
      PS. Czy "mloda mezatka" to jest jakis status nadzwyczajny?? Ktos, komu sie bije
      poklony i schodzi z drogi, najlepiej do trumny? troche pokory by wam nie
      zaszkodzilo.
      Buzka!
        • anik801 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 20:15
          Ludzie!Czy musicie się tak kłócić?!I tak nie rozwiążecie tego konflktu!Po co
          sobie ubliżać?A powiem wam coś ciekawego.Moja teściowa mieszka razem ze swoją
          teściową(wprowadziła się do niej)i nie odzywają się 20lat!Czujecie mieszkać z
          kimś tyle lat i nie dojść do porozumienia.Przecież obydwie to dorosłe
          kobiety,obydwie są teściowymi.Ale one juz nigdy się nie pogodzą.I ja to jestem
          w głupiej sytuacji.Lubię i teściową i babcię męża(czyli tesciową
          teściowej).Obydwie szanuję,a one się nienawidzą.Na początku nie wiedziałam jak
          się zachować w takiej sytuacji,ale teraz wiem ,że to chyba nie moja sprawa!
            • anik801 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 20:29
              no chyba nie każda młoda!Ja mam 24lata i z teściową się dogaduję.Jak u nich
              jesteśmy na wakacjach to ja się nie rządzę,choć teściowa mówi że to mój dom i
              mogę robić co chce!A ja zawsze o wszystko pytam,chyba że ich nie ma no to nie
              będę chodziła głodna i w kuchni się rzadzę.Ale właściwie to nie wiem u kogo w
              domu jestem?Czy u teściowej czy u babci męża?!A moja teściowa też potrafi się
              dostosować.Jak przyjeżdżamy mamy swój pokój i nikt bez pukania nie wchodzi,oni
              szanują naszą prywatność.I w ogóle nie ma jakiś bzdurnych kłótni o głupoty.
            • matka1 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 20:29
              My sie nie klocimy. Przynajmniej ja sie nie kloce. I nie pokloce sie ani z moja
              synowa, ani z moim zieciem. Moje dzieci wiedza dokladnie, ze moje uslugi sa na
              czas ograniczony. Moim obowiazkiem jest waksztalcic dzieci, dac im zawod do
              reki, nauczyc samodzielnosci i jak mnie na to bedzie stac, dac kapital startowy
              w ograniczonej wysokosci. A jak mnie nie bedzie stac, to musza sobie radzic
              sami. Chca sie zenic/wychodzic za maz? Alez prosze uprzejmie, ale z chwila
              zalozenia wlasnej rodziny, hotel- mama przestaje sluzyc. A synowa, czy ziec, sa
              dla mnie obcymi ludzmi z ktorymi zwiaza sie moje dzieci i ani ja ich kochac nie
              musze, ani oni mnie. A ustepowac, scielic gniazdko, czy wychowywac ich dzieci,
              ani mi sie sni. A jak tu czytam, to moim psim obowiazkiem byloby sie wyniesc do
              altanki ogrodowej, bo nowa pani mojej kuchni mialaby inne obyczaje. A wogole,
              kto to powiedzial, ze dorosle dzieci maja PRAWO mieszkac u rodzicow?
              • anik801 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 21:40
                ja i moja rodzina(mąż i córeczka)mieszkamy sami.Ale moi teściowie bardzoby
                chcieli żebyśmy z nimi mieszkali.Chcą nam nawet dać całą górę.Ja doceniam ten
                gest z ich strony,ale jednak wolimy mieszkać sami.Zresztą na razie o współnym
                mieszkaniu nie ma mowy bo od 2lat mieszkamy 400km od nich.Jednak widujemy się
                bardzo często.A z tymi kłótniami to chodziło mi o te kłótnie tu na forum!
                Dlaczego ludzie w tak niekulturalny i arogancki sposób wyrażają swoje zdanie?!
                Moja
                • olga55 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 22:20
                  Matko1,napiszę tak "zapomniał wółj jak cielęciem był". Może tobie udało sie
                  mieszkać od razu w SAMODZIELNYM MIESZKANIU.Zapomniałas czasy, kiedy w jednym
                  mieszkaniu żyły 3 pokolenia.Nikt, ani młodzi, ani rodzice nie marzą o tym, aby
                  mieszkać pod jednym dachem, no chyba,że to jakaś rodzinna posiadłóść. Ale życie
                  w naszym kraju często nam funduje takie okoliczności.Jako synowa nie mieszkałam
                  z teściami - mieliśmy szczęście opiekować sie mieszkaniem ludzi, którzy
                  wyjechali, ale wiejm, że gdyby byla taka konieczność, mieszkalibyśmy u jednych
                  albo drugich rodziców czas jakiś. Teściowa mi troche pomagała, więcej moi
                  rodzice. Niedługo sama zostane teściową, i nie wyobrażam sobie sytuacji, abym w
                  razie potrzeby ni wpuściła młodych pod swój dach. Twój ton świadczy, że po
                  prostu nie kochasz swoich dzieci i tyle. Tylko współczuć.
                  • matka1 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 00:28
                    Widzisz, ja bardzo kocham moje dzieci i dlatego wlasnie nie mam ochoty ich
                    nianczyc do usranej smierci. I nie przyjelabym mojej synowej, ani mojego ziecia
                    na moj garnuszek, ani pod moj dach. Wylaczajac sytuacje awaryjne, do czego
                    ciazy nie zaliczam. Kazdy jest kiedys dorosly i skoro jest sie na tyle
                    doroslym, ze zaklada sie rodzine, to musi sie byc tez na tyle doroslym, zeby te
                    rodzine miec gdzie podziac i za cos utrzymac. I, oczywiscie byly, sa i beda
                    zyly rodziny wielopokoleniowe pod jednym dachem i bedy zyly zgodnie. Ale w
                    takiej rodzinie te mlode pokolenia sa wdzieczne i doceniaja ten fakt, ze ich
                    swiezo poslubiony malzonek zostaje w nowa rodzine zinregrowany. I do glowy im
                    nie przyjdzie wymagac od tesciwej, zeby rzucila palenie, na przyklad, bo hopla,
                    palenie przeszkadza nowemu czlonkowi. W takiej rodzinie, ktora zyje
                    wielopokoleniowo zgodnie pod jednym dachem sa ustalone role i nikomu do glowy
                    nie przyjdzie uzalac sie nad wredna tesciowa. I taka rodzina moze funkconowac
                    prima. I pewnie sa takie mlode mezatki, ktore swiadomie decyduja sie na wejscie
                    do takiej rodziny. Ale wejsc w taka rodzine i chciec postawic wszystko na
                    glowie, bo "teraz ja tu rzadze" jest, delikatnie mowiac, niegrzeczne.
              • lara27 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 23:28
                Matko1 Otórz gdybymoja teściowa miała zdrowe podejście do mieszkania co ty to
                już dawno przestałabym mieszkać w jej domu. Niestety tak nie jest. Pracujemy z
                mężem całkiem nie żle zarabiamy i stać by nas było na mieszkanie czy dom
                jednorodzinny ale moja teściowa nigdy nie pozwoli nam się wyprowadzić.
                Emocjonalnie manipuluje moim mężem żeby tylko mamusi samej nie zostawił. Nie
                jestem na jej utrzymaniu i nigdy nie byłam. Jest ona dobrą kobietą ale wiesz że
                kotka można zagłaskać na śmierć, a taką osobą jest moja teściowa. Chciałabym
                mieć swój dom i tam założyć rodzinę z moim mężem i żyć swoim życiem. Dlatego na
                nią narzekam, bo to ona nie może się pogodzić z tym że jej syn kocha drugą
                kobietę i to z nią spędza wolny czas, to z nią planuje przyszłość a niestety
                rozstanie z dzieckiem jest wpisane w definicje macierzyństwa.
                Chciałabym usprawiedliwić też inne dziewczyny zależne (w mniejszym lub większym
                stopniu)finansowo od swoich teściowych, na tym forum przedewszystkim wyrażają
                swoje emocje - np. złość, radość, nienawiść - często posty pisane są pod
                wpływem tych emocji nie mają komu się wyżalić, nie chcą jęczeć mężowi nad uchem
                więc siadają i stukają w klawiaturę.
                Więcej zrozumienia
                Pozdrawiam
                Lara

                • matka1 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 00:38
                  Droga Laro, jak w definicje macierzynstwa jest wpisane rozstanie z dzieckiem,
                  tak w definicje dziecka jest wpisane odejscie od rodzicow. I twoja tesiowa
                  tylko na tyle bedzie manipulowala twoim mezem ( i przy okazji toba), na ile
                  twoj maz na to pozwoli. Moge sobie wyobrazic, ze zaborcza matka urzadzi sceny i
                  rozne takie, zeby zatrzymac dziecko przy sobie. Ale nie moge sobie wyobrazic,
                  ze dwoje doroslych ludzi, ty i twoj maz, nie potraficie jednej tesciowej dac
                  rade. I nie tu jest pies pogrzebany. To raczej twoj maz jest za slaby, zeby sie
                  matce przeciwstawic i powiedziec NIE. A matka to czuje i wykorzystuje sytuacje.
                  Ale powiedz tak zupelnie uczciwie, czy nie wiedzialas o tym przed slubem? Jesli
                  nie wiedzialas, to masz pelne prawo czuc sie oszukana i wyciagnac z tego
                  wszelkie konsekwencje. Ale jesli wiedzialas i pomimo tego zgodzilas sie na ten
                  uklad, to tylko sobie samej masz to do zawdzieczenia. I czy w dalszym ciagu
                  mozna mowic, ze to wina tesciowej?
                  • lara27 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 29.06.04, 12:48
                    Matko1, otórz w tym problem, że mój mąż jest za słaby by jej się przeciwstawić,
                    bo wpoiła mu to że musi jej być wdzięcznym za to że go wychowała na porządnego
                    człowieka. Ok. wdzięczność wdzięcznością ale nie taka, że wychowuję sobie
                    opiekuna, pielęgniarkę i partnera do końca życia na własność i niestety o tym
                    nie wiedzałam przed slubem.
                    Teściowa jeszcze wtedy przyszła wydawała mi się taka kochana - starała się do
                    niczego się nie wtrącać, zawsze miła, uśmiechnięta, życzliwa. Tyle że pewnego
                    dnia zrozumiałam że coś jest nie tak i że tak nie chcę żyć. Codziennie wspólne
                    obiady, czasem śniadanka bo od rana już wpadała do nas w ciągu dnia kilka razy
                    dziennie (bez pukania). Potwierdził się ten problem wówczas kiedy chciałam
                    zrobić oddzielne wejście do naszego domu, ponieważ miałyśmy wspólne z teściową.
                    Uważam, że każdy zdrowy człowiek rozumie po co mu oddzielne wejście do domu. Mi
                    było potrzebne po to aby czuć się swobodnie, a nie cały czas w gotowości że
                    ktoś może wejść i wtedy właśnie kiedy mój M jej o tym powiedział wyszło na jaw
                    to czego się obawiałam (gdyż mój M uważał że cały czas przesadzam)"...synku jak
                    możesz się odemnie oddzielić...przeszkadzam ci...".Odpowiedz mi zatem na
                    pytanie czy to normalne? Rozmowa odbyła się bezemnie, mąż rozgoryczony i z
                    poczuciem winy zdał mi relację. Po wielu kłóniach ustąpiłam (niestety)i zostało
                    na tym,że mamy to samo wejście. Ale postawiłam się i dałam delikatnie
                    do zrozumienia teściowej że możemy jeść obiady od czasu do czsu razem a nie
                    codziennie. Nie była szczęśliwa ale tak zostało, zapraszam ją od czasu do
                    czasu. Nie chcę przez to być złą synową ale skoro mam tam mieszkać do końca
                    życia chcę się czuć swobodnie i spędzać wolny czas z mężem bo mamy go naprawdę
                    mało-ciągle pracujemy. To smutne że mój M jest tak emocjonalnie uzależniony od
                    matki, jestm jej wdzięczna że wychowała go na wpaniałego człowieka ale
                    chciałbym abyśmy nie musieli się jej odwdzięczać w taki sposób.
                    Pozdrawiam
                    Lara
                      • lara27 Re:Do capa_negra 02.07.04, 01:39
                        Teść nie żyje od paru lat ale nie był dobrym człowiekiem. Mój M jest po 30 i ma
                        jeszcze brata ale on ma zdrowe podejście do rodziny.To bardzo trudna sprawa ale
                        tak jak napisałaś małymi kroczkami...inaczej się nie da.Cały czas mam nadzieje
                        że będzie dobrze.
                        Lara
            • cytrynka3 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 15.07.04, 00:36
              Wiesz co, to nie tak. Generalizujesz. Ja nie mieszkam z teściową chwała
              Najwyższemu i nie zamierzam. I wcale nie uważam, że mi się coś należy z tego
              tytułu, że jestem synową. Powiem więcej, nic od niej nie chcę, NIC! Jesteśmy dla
              siebie obce, to nie z nią brałam ślub. Koniec kropka. Ale to jest jednoznaczne
              z tym, że ona nie ma prawa wtrącać się w moje życie. I gdyby życie nas zmusiło
              do wspólnego mieszkania, owszem czułabym wdzięczność za jej poświęcenie, ale nie
              pozwoliłabym sobą pomiatać. Chyba się w koncu tego nauczyłam. A większość
              wypowiedzi na forum, dotyczy tego, że teściowe pomiatają synowymi. Poczytaj
              dokładnie, bo jak do tej pory to zwróciłeś tylko uwagę na słowa krytyczne. Jeśli
              Twoja matka jest dobrą teściową dla Twojej żony, to obydwoje macie szczęście.
              Niestety w naszym społeczeństwie wiele osób tego szczęścia nie ma.
              Cytrynka
      • iwonaw2 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 27.06.04, 22:14
        matka1 napisała:

        Tesciowa ma zrezygnowac z WLASNEJ kuchni,
        > bo szanowna malzonka nie dorobila sie jeszcze wlasnej.

        Nigdy niczego podobnego nie oczekiwałam.

        >i przestac palic, bo szanownej zonie
        > szkodzi dym.

        Bo jak wiedziała, że przyjmuje pod swój dom - ZGODZIŁA SIĘ NA TO. NIKT JEJ
        SPLUWY DO GŁOWY NIE PRZYSTAWIAŁ - ciężarną żonę swojego syna to powinna dbać o
        dobro swojego wnuka/wnuczki.

        >to trzeba
        > znosic z pokora i wdziecznoscia to, co wam tesciowa daje.

        Nic mi nie dawała. Musiałąm za wszystko płacić!!!

        >Moje
        > drogie, zamazpojcie to nie upowaznia was do rzadzenia sie w CUDZYM domu.

        Może i nie, ale nie jestem niewolnicą i NIKT mi nie będzie mówił, co, o której
        i jak mam jeśc, czy o której mam iść spać.

        > PS. Czy "mloda mezatka" to jest jakis status nadzwyczajny?? Ktos, komu sie
        bije
        >
        > poklony i schodzi z drogi,

        Nie, ale teściowa jest takim statusem na pewno.


        Iwona
        • ma0826 do nurni-flowenol 27.06.04, 23:03
          wiesz co masz rację,chciałąbym chociąż raz zeby teściowa poczęstowała mnie
          obiadem lub czym kolwiek,chyba weszłąbym jej w d...
          niektóre to naprawdę nie doceniają swoich tęściowych.Mieszaklismy z teściową i
          teściem ,było fajnie pod względem finansowym,jedliśmy na ich rachunek,opłaty
          także a nawet kieszonkowe dla mnie i męża-ich syna.Ale były i
          awantury,,wyprowadziliśmy się-żałuję,wolałąbym mieszakć i się kłócic,niż teraz
          jesc chleb z dźemem.było super,nic nas ie obchodziło,maż tylko pracował i
          odkładaliśmy sobie calą wypłatę nic nie wydawaliśmy,no ale teraz nas zapraszają
          znów,tyle ze teraz z dzieckiem-bo urodziłam i chyba skorzystamy z okazji,wiem
          ze beziemy się kłócić pewnie codziennie,ale wolę iść na łaskę bo teraz nas nie
          stac na nic.teraz doceniłam ich,moze postaram się nie doprowadzac do awantur-bo
          to ze względu na inne poglądy,teraz nie bede się odzywała i będzie bez awantur-
          mam nadzieję.A wy dziewczyny, trocę doceńcie swoje teściowe!!!
          pozdrawiam
        • matka1 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 00:15
          Moja droga, to ty wprowadzilas sie do obcego domu i to ty musisz sie
          przystosowac a nie do ciebie trzeba sie przystosowac. Oczywiscie, ze spac
          mozesz kiedy chcesz i jesc tak samo, tylko twoja tesciowa jest u SIEBIE w domu
          i ma prawo do spokoju i swojego starego rytmu dnia. I nie rozumiem, dlaczego
          tesciowa ma dbac o ciezarna synowa?? To juz jest jakis absolutny absurd. Twoj
          maz ma obowiazek o ciebie dbac a nie jego matka. Czy ty pytalas twoja tesciowa,
          czy ona sie na to godzi? Czy godzi sie na pogorszenie warunkow zycia, bo ty
          urodzisz jej wnuczka? Czy ty naprawde myslisz, ze szczytem marzen kazdej
          tesciowej jest, zeby synowa urodzila jej wnuczka? Moja droga, obowiazki
          matczyne, to twoja tesciowa juz ma za soba. Nie wydaje ci sie? Teraz to ona ma
          prawo do komfortu i spokoju we WLASNYM domu. A tak naprawde to jest tak,
          ze "mloda mezatka" wchodzi co obcego domu , co juz pogarszy aktualny stan
          zycia. Potem laskawie rodzi wnuka tesciwej (!!!!), nie pytajac, czy
          pogarszajace sie wyrunki lokalowe sa komus w smak, czy nie i ejszcze oczekuje,
          ze wszyscy beda ucieszeni tym stanem. No ladnie. A pomyslalas tak o tym, ze to
          twojej tesciowej moze byc nie w nos? ze moze nie ma ochoty na wrzaski po nocy i
          pampersy w smietniku? W koncu to jej dom. A ty swojego jeszcze nie masz. za to
          dziecko sprowadzasz do tesciowej. I masz zal, ze kaze ci palcic? Oczywiscie, ze
          nalezy sie zaplata. Twojej tesciowej tez pieniadze z nieba nie spadaja, albo?
          • luccio1 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 01:16
            matka1 napisała:

            > Moja droga, to ty wprowadzilas sie do obcego domu i to ty musisz sie
            > przystosowac a nie do ciebie trzeba sie przystosowac. Oczywiscie, ze spac
            > mozesz kiedy chcesz i jesc tak samo, tylko twoja tesciowa jest u SIEBIE w
            domu
            > i ma prawo do spokoju i swojego starego rytmu dnia. I nie rozumiem, dlaczego
            > tesciowa ma dbac o ciezarna synowa?? To juz jest jakis absolutny absurd. Twoj
            > maz ma obowiazek o ciebie dbac a nie jego matka. Czy ty pytalas twoja
            tesciowa,
            >
            > czy ona sie na to godzi? Czy godzi sie na pogorszenie warunkow zycia, bo ty
            > urodzisz jej wnuczka? Czy ty naprawde myslisz, ze szczytem marzen kazdej
            > tesciowej jest, zeby synowa urodzila jej wnuczka? Moja droga, obowiazki
            > matczyne, to twoja tesciowa juz ma za soba. Nie wydaje ci sie? Teraz to ona
            ma
            > prawo do komfortu i spokoju we WLASNYM domu. A tak naprawde to jest tak,
            > ze "mloda mezatka" wchodzi co obcego domu , co juz pogarszy aktualny stan
            > zycia. Potem laskawie rodzi wnuka tesciwej (!!!!), nie pytajac, czy
            > pogarszajace sie wyrunki lokalowe sa komus w smak, czy nie i ejszcze
            oczekuje,
            > ze wszyscy beda ucieszeni tym stanem. No ladnie. A pomyslalas tak o tym, ze
            to
            > twojej tesciowej moze byc nie w nos? ze moze nie ma ochoty na wrzaski po nocy
            i
            >
            > pampersy w smietniku? W koncu to jej dom. A ty swojego jeszcze nie masz. za
            to
            > dziecko sprowadzasz do tesciowej. I masz zal, ze kaze ci palcic? Oczywiscie,
            ze
            >
            > nalezy sie zaplata. Twojej tesciowej tez pieniadze z nieba nie spadaja, albo?
            Przy takim widzeniu rzeczy widzę jedyne sprawiedliwe zakończenie życia: dom
            opieki. Przepraszam, poniosło mnie.
          • iwonaw2 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 13:41
            matka1 napisała:

            > Moja droga, to ty wprowadzilas sie do obcego domu i to ty musisz sie
            > przystosowac a nie do ciebie trzeba sie przystosowac. Oczywiscie, ze spac
            > mozesz kiedy chcesz i jesc tak samo, tylko twoja tesciowa jest u SIEBIE w
            domu
            > i ma prawo do spokoju i swojego starego rytmu dnia.

            A tym, że spię do 8 a nie 6, czy że idę spać o 23 a nie 22 zaburzam jej rytm
            dnia??? Każdy miał swój pokój!!!
            > I nie rozumiem, dlaczego
            > tesciowa ma dbac o ciezarna synowa??

            Nic podobnego, ale jej wolno było palić przy mnie, a mnie nie wolno było się
            napić RAZ NA JAKIŚ CZAS piwa.

            > Czy ty pytalas twoja tesciowa,
            > czy ona sie na to godzi? Czy godzi sie na pogorszenie warunkow zycia, bo ty
            > urodzisz jej wnuczka?

            Nikt jej - jak już pisałam - nie zmuszał, żeby przyjmowała mnie pod własny
            dach!!!

            > Czy ty naprawde myslisz, ze szczytem marzen kazdej
            > tesciowej jest, zeby synowa urodzila jej wnuczka? Moja droga, obowiazki
            > matczyne, to twoja tesciowa juz ma za soba. Nie wydaje ci sie? Teraz to ona
            ma prawo do komfortu i spokoju we WLASNYM domu.

            j.w.


            > A pomyslalas tak o tym, ze to
            > twojej tesciowej moze byc nie w nos? ze moze nie ma ochoty na wrzaski po nocy
            > pampersy w smietniku? W koncu to jej dom. A ty swojego jeszcze nie masz. za
            to dziecko sprowadzasz do tesciowej.

            Wtedy jeszcze dziecka na świecie nie było. Powtarzam: NIKT JEJ NIE ZMUSZAŁ.

            > i masz zal, ze kaze ci palcic? Oczywiscie, ze
            > nalezy sie zaplata.

            No tak bo sa jednostki od wymagania i od pomagania. Jak zobaczyła, że ma nam
            kto pomagać to zaczęło się biadolenie.

            Iwona
      • luccio1 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 01:08
        Gdybyż "matka" zechciała pomyśleć o możliwości, że obudzi się któregoś ranka
        nie mogąc ruszyć nawet ręką - i co wtedy? "Krnąbrna synowa" może okazać się
        jedynym ratunkiem.
        Nazbierałem trochę lat życia; czy doświadczenia, tego nie wiem. Jestem teraz
        młodym małżonkiem, z żoną otrzymałem gotową córkę, wchodzącą w dorosłość. Nasi
        rodzice już nie żyją. Problem teściowej nigdy mnie nie dotknął, bo nie zdążył.
        Mam za to za sobą dzień sprzed 8 lat, kiedy Mamę powalił paraliż połowiczny i z
        nagła ten Ktoś silniejszy, mądrzejszy stał się kimś wymagającym nieustannej
        opieki, którą dzierżyliśmy - Siostra i ja - w naszych rękach następne 2 lata.
        Po śmierci Mamy własnymi rękoma zlikwidowałem dom rodzicielski i założyłem
        nowy. To napisałem, żeby było z grubsza wiadomo, kim jestem.
        Właśnie pamiętając o tym, co spotkało Mamę, chciałbym mieć przy sobie jak
        najdłużej i córkę, i zięcia, i wnuki, gdy pojawią się na świecie.
        • fiordilligi do:luccio1 12.07.04, 14:27
          Z moim meżem jestem pięć lat po ślubie.wcześniej byliśmy ze sobą sześć lat ,
          może na przekór naszym wyjątkowo nieprzychylnym rodzicom.skonczyliśmy studia za
          swoje pieniądze, bo moi rodzice nie dali mi wżyciu grosza na cokolwiek, oprocz
          wyzywienia, bez ktorego bym umarła już w kołysce zapewne.Meża rodzice nie
          uznawali studiów twierdząc, że to idiotyzm.Mąż był u siebie w domu traktowany
          per noga. " Nie jesteś u siebie, jak będziesz u siebie, to sobie będziesz
          przestawial meble!", " jak sobie weźmiesz żonę, to ci będzie gotowała
          dietetycznie", "jak się nie podoba, to spać na wycieraczce"( dosłownie).Po
          ślubie ( jakże nam zepsuli naszą radość!!!)byliśmy para zakochanych i
          wykształconych biedaków.
          Nie mieliśmy gdzie mieszkać, chcieliśmy wreszcie zacząć budowanie wspólnego
          życia we dwojkę.Moja matka po moim porodzie powiedziała " chciałaś dziecko, to
          radź sobie. Ja sobie chcę jeszcze pożyć, a nie łożyć na JEGO dziecko".Byliśmy
          wszędzie potrącani, wyszydzani,karmieni irytacją.

          Poszliśmy do mojej babcido M-3 i w jednym pokoju przeżylismy trzy lata.Rodzice
          truli nam zycie konsekwentnie, ale trzymaliśmy się. Z babcią jesteśmy
          przyjaciołkami, jestem jej taka wdzięczna za to, ze szanuje mojego męża i nigdy
          nie powiedziała mu niczego poniżającego, chociaż mieli rożne zdania.
          Mamy teraz swoje małe mieszkanko, oczekujemy na drugie dziecko. Przeszliśmy
          przez piekło rodzicielskiej dezaprobaty i braku akceptacji.
          Tak bardzo kocham męża i dzieci, także to w brzuszku!
          Teściowa trzy lata temu dostala udaru, potem drugiego. Właściwie nie chodzi,
          mieszka sama. Nie wzięłam jej do siebie, zalatwiłam opiekunkę i rentę, ponieważ
          teść zmarł niedawno , dopiero na łożu śmierci rozumiejąc, co znaczy mieć
          rodzinę. W jego oczach odbijał się żal utraconych lat wspólnych radości i
          zrozumienia.
          Nie chodze do teściowej, co najwyżej raz w tygodniu. Dzielą nas lata
          przykrości, tym bardziej, że nadal jest przykra, tylko bardziej.Mowi do obcych
          ludzi,ze mnie nienawidzi, bo zabrałam jej syna że zwariuje sama w tym domu,. W
          tym samym, z ktorego tyle razy nas wypraszała, ponieważ to był JEJ dom.W tym
          samym, ktorego drzwi zostały dla nas zamknięte, kiedy byliśmy bez pracy i dachu
          nad głową.
          Moi rodzice nigdy nie pogodzili się z moim małżeństwem i kazali wybierać "on
          albo my". W ten sposób dokonałam wyboru i zostałam wydziedziczona. Śmiechu
          warte!
          Każdy jest kowalem własnego losu. Masz rację, że przyszłość jest wielką
          niewiadomą i nie wolno odwracać się od dzieci, pokazywać im wyższość wlasnej
          osoby tylko z tej przyczyny, ze dom jest MÓj.Mnie zycie dotknęło, mam w sobie
          tyle smutku o postepowanie naszych rodziców, staram się wybaczyć ale jestem
          tylko człowiekiem.Maż czasem przywozi matkę na obiad w niedzielę. Staram się,
          ale wszystko jest niedobre, jakim prawem ona ma taką brzydką łazienke a ja
          nowiutką, za wysoko kupiliśmy to mieszkanie, po co nam zmywarka - nie mamy na
          co wydawać pieniędzy?!, i czekam, kiedy ta niedziela się skończy.Przeszlość
          jest jak blizna.Moi rodzice odmówili przybycia na kolejne zaproszenia. Już ich
          nie zapraszam.
          Jakże wiele mam w sobie chęci bycia dobrą matką dla moich dzieci!
      • capa_negra Brawo Matko 28.06.04, 09:29
        Wreszcie ktos napisał prawdę - młoda mezatka nie jest pepkiem swiata, a
        teściowa tez człowiek.
        I mimo całego zrozumienia dla niektórych, którym teściowa faktycznie zatruwa
        życie stwierdzam , że większośc przypadków to jest poprostu przypierniczaniem
        sie do teściowych.
        Czy naprawdę do pępków swiata nie dociera, że jeśli wprowadzają się do
        teściowej to wprowadzają sie DO JEJ DOMU i że w tym domu panuja jej zasady ???
        A jesli kogos nie stać na samodzielne zycie to wyjścia ma dwa: albo przyjąc do
        wiadomości konsekwencje jakie płyną z faktu zamieszkiwania z teściami, albo nie
        pobierac sie.
        • delecta Re: Brawo Matko 28.06.04, 09:45
          capa_negra napisała:

          > Wreszcie ktos napisał prawdę - młoda mezatka nie jest pepkiem swiata, a
          > teściowa tez człowiek.
          > I mimo całego zrozumienia dla niektórych, którym teściowa faktycznie zatruwa
          > życie stwierdzam , że większośc przypadków to jest poprostu przypierniczaniem
          > sie do teściowych.
          > Czy naprawdę do pępków swiata nie dociera, że jeśli wprowadzają się do
          > teściowej to wprowadzają sie DO JEJ DOMU i że w tym domu panuja jej zasady ???
          > A jesli kogos nie stać na samodzielne zycie to wyjścia ma dwa: albo przyjąc
          do
          >
          > wiadomości konsekwencje jakie płyną z faktu zamieszkiwania z teściami, albo
          nie
          >
          > pobierac sie.

          Zgadzam się z każdym Twoim słowem. Być może podobne intencje przyświecały
          założycielowi wątku, ale forma jego wypowiedzi /arogancja, wyzwiska i po
          prostu brak kultury/ przysłoniła całkowicie treść.
          • capa_negra Re: Brawo Matko 28.06.04, 11:51
            Bo wiesz to jaet tak że ....cnota jest umiar :-)
            Zarówno jesli chodzi o barwnośc wypowiedzi i dobór słów autora wątku ....
            jak i jeśli chodzi o wzajemne realcje pomiędzy synowa ,a teściową.
            Poza tym jakoś przed ślubem wszystkie widza głownie przyjemności płynące z
            faktu zawarcia związku małzeńskiego a konsekwencje tego popełnienia czynu w
            tym fakt, ze wraz z mężem zyskuje sie i teściów jakby gdzies ucieka...
            I co mnie najbardziej śmieszy - wiekszośc teściowych jest przedstawiana jako
            straszne, ograniczone i wredne babska i tu jest pewna niekonsekwencja ..
            Jak taki maszkaron jak owa "nie do zycia teściowa" była w stanie wychowac tak
            cudownego faceta, którym niewatpliwie jest mąż żalącej sie synowej

            Poprostu cud
              • capa_negra Re: Brawo Matko 28.06.04, 21:37
                Dorosłe zycie polega między innymi na ponoszeniu konsekwencji swoich decyzji.
                Dotyczy to równiez wyboru zyciowego jakim jest wybór męza.
                czasami nawet oczy szeroko otwarye nie wystarczą bo może sie oazac że gramy w
                rosyjska ruletkę.
                takie jst zycie
            • aniusia_u Re: Brawo Matko 01.07.04, 12:50
              Faktycznie cud!
              Moja teściowa była fajną koleżaną, taka co mozna z nią pogadać i piwa się napić
              aż do ślubu kiedy okazało się, że nie może wpadać codziennie bez zapowiedzi,
              organizować nam czasu i życia. Była wspaniałą matką i wychowala wspaniałego
              syna, ale teraz jest zgorzkniałą(młodą kobietą), bo nie ma zainteresowań i jej
              światem jest kuchnia i życie innych.
      • blindy Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 11:25
        nie, no .... trafilas matko1 w samo sedno!!! bo przeciez wszystkie kobiety
        piszace tutaj o swoich tesciach maja pretensje o to ze ci niedobrzy tesciowie
        nie bija im poklonuf!! qrcze ...
        i to ze TY nie przyjelabys swojedo dziecka z wspolmalzonkiem pod dach(nawet
        gdyby nie mieli sie gdzie podziac) to swiadczy tylko o tym jaka matka
        jestes ... do d...
        • capa_negra Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 12:03
          A g-wno prawda droga blindy.
          Mój osobisty ojciec, który sam wychowywał dzieci i jest najlepszym człowiekiem
          jakiego znam " od małego" zawsze mi powtarzał , że z żadnym zięciem czy synową
          nie mieszkałby ani minuty.
          Bo on ma prawo do prywatności i my mamy prawo do własnego zycia.
          I szczęście mieliśmy to szczęsie, że ani on z nami , ani my znim nie
          mieszkaliśmy ani minuty.
          I tak dla wyjaśnienia
          Lubi mojego męza - wrecz czasami trzyma z nim sztame "przeciw mnie"
          Bywa u nas dośc często, a my u niego ale po uprzednim uzgodnieniu
          telefonicznym..
          I o zgrozo - my mamy jego klucze, a on nasze, ale nigdy nikomu nie przyszło by
          przez głowę przyjśc do domu drugiej strony pod nieobecność gospodarza i bez
          uzgodnienia - dużo zalezy od tego co się z domu wyniosło - poszanowania
          prywatności i szacunek do drugiego człowieka równiez

          A teksty " nie mieli sie gdzie podziać" to wiesz...

          Podobno pobieraja sie ludzie dojrzali, którzy biorą w swoje ręce
          odpowiedzialnośc za swój los.
          Jesli wiec ktoś " nie ma sie gdzie podziać" to może warto najpierw pomyslec
          głowa zamiast d--ą i zastanowic sie co sie robi, a nie liczyc że "jakoś sie
          ułozy"
          A przynjmniej przed slubem uzgodnic kto z kim i na jakich zasadach mieszka ,
          pomijam że przede wszystkim nalezało by zapytac rodziców/teściów czy zgadzaja
          sie na takie rozwiązanie.
          Bo wyobraź sobie obowiązku nie mają...
          • matka1 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 12:53
            hej, wlasnie dokladnie o tym samym mowie. O poszanowaniu prywatnosci i mojej i
            moich dzieci. Ale poniewaz to jest moj dom i moje terytorium, to mnie sie to
            poszanowanie najpierw nalezy. jesli ja bede u moich dzieci na ich terenie, to
            im sie to poszanowanie ode mnie nalezy. Moje dzieci sa dorosle. Wyksztalcilam
            je, wychowalam, kazde z nich ma mozliwosc zarobienia na siebie. Moja przodujaca
            rola sie skonczyla. Teraz moge tylko byc doradzca. I uwazma, ze kto placi, ten
            wymaga. I ja nie chce moc wymagac od wspolmalzonkow moich dzieci, jakichkolwiek
            uslug na starosc. Dlatego nie dam sobie tego prawa, nawet mysli do tego prawa,
            ze moglabym "kupowac" sobie uslugi, kiedy bede byc moze, ulomna. Jakos dziwnie
            w innych krajach jest absolutnie normalne, ze dorosle dzieci zyja na wlasny
            rachunek. tylko rodzice w PL maja niepisany obowiazek rezygnowac z zycia
            osobistego, bo dzieci wpadly na pomysl ozenienia sie. Oczywiscie, jesli strony
            sie ugadaja i miejsca jest dosc, to w ramach oszczednosci mozna zsunac sie do
            kupy i udostepnic mlodej rodzinie powierzchnie mieszkalna. Ale zawsze ziec, czy
            synowa powinni sie dostosowac do panujacych w tym domu warunkow a nie wymagac,
            zeby tesciowe z pokora w sercu i usmiechem na ustach znosili fochy nowego
            mieszkanca oczekujac w radosci na obdarowanie ich wnukiem. naprawde sa
            przyjemniejsze formy zycia.
            Pozdrawiam.
            • capa_negra Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 13:03
              Ja tez pozdrawiam.
              Należy jedynie ubolewać, że co niektóre osoby najsilniej rozwinietą mają
              postawę roszczeniową.
              A i rozdwojenie jaźni - z jednej strony tacy dorośli bo i zdolność prawną do
              zawarcia małzeństwa mają i rozmnażać sie mogą, a z drugiej strony jak dzieci ,
              którym sie wydaje że i rodzice maja obowiązek ponosić konsekwencje zyciowe i
              finansowe dokonanych przez ich "pociechy" wyborów
          • blindy Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 29.06.04, 09:24
            cos w tym jest co mowisz capa_negra, jakkolwiek im wiecej czytuje wypowiedzi
            ludzi w tej dyskusji utwiredzam sie w przekonaniu ze wszystko jest wzgledne ...
            poglady pogladami ale zycie czasami robi swoje ... dlatego nie mam zamiaru jusz
            sie wypowiadac bo doswiadczenie kazdej ze stron(czy za tym ze mozna domagac sie
            prywatnosci w domu tesciow czy nie) jest inne ...

            i wierz mi ze sa sytuacje w ktorych po prostu nie ma wyboru ... nie wszystko da
            sie zaplanowac ...
            nie wiem skad u ciebie wniosek ze mlodzi wprowadzaja sie do tesciow tak po
            prostu bez uzgadniania czegokolwiek ...i wiem ze tesciowie nie maja obowiazku
            przyjmowania mlodych pod swoj dach ...
            i na prawde zazdroszcze Ci tego ze ty nie musialas mieszkac u swoich tesciow...
            ale jak wczesniej stwierdzilam , czasami nie ma wyboru ...
            • capa_negra Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 29.06.04, 10:15
              blindy - ja to wszystko rozumiem i niejednokrotnie to podkreslam.
              Dla mnie tez byłyby nie doprzyjęcia sytuacje typu sprawdzanie korespondecji ,
              szafek etc.
              Ale wiele przykładów "złych teściowych" które pojawiają sie tu na forum z
              takimi patologiami nie ma nic wspólnego - poprostu teściowa jest wredna bo ma
              czelnośc prowadzic inny tryb zycia niz my.
              Oczywiście wszystko jest kwestią dogadania sprawy pomiędzy zainteresowanymi,
              ale jak by sie strony nie dogadały to jesli mieszkaja u teściowej to ona jest
              bardziej "na prawie"
              Więcej komunikatywności w miejsca wychodzenia z założenia " że i tak sie z
              teściowa nie dogadam"
              Ja tez z moimi teściami mialam scysje przed ślubem - pogadaliśmy sobie i jest
              cacy
      • iwonaw2 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 14:01
        Jeszcze coś dodam. Moja teściowa, jak jeszcze byłam w ciąży umiała pięknie
        udawać jak to się martwi o zdrowie swojego przyszłego wnuka/wnuczki "bo to jej
        krew", umiała zabraniać mi wspomnianego piwa, mówić, o której mam spać, ale
        równoczesnie sugerować, że przy zagrożeniu przedwczesnym porodem mogę nosić
        kilogramy ze sklepu, bo jej drugi synuś wrócił zmęczony z pracy.
        I teraz ma tą swoją "ukochaną" wnuczkę gdzieś. Mieszka 5 km od nas, ma własny
        samochód i zapytaj się kiedy ją ostatnio widziała.
        Nie ineteresowało jej, że jak moje dziecko było chore to nie miał z nią kto
        zostać. Nie interesowało jej, że idzie nie wyleczona do przedszkola, bo rodzice
        muszą zarobić na chleb. Ona jest na emeryturze, ale ja nie wymagam od niej 24-
        godzinnej opieki nad moim dzieckiem tylko POMOCY kiedy potrzeba.
        A jeśli nie potrafi się na to zdobyć, to niech niczego ode mnie w zamian nie
        oczekuje!!!Ale wykazuje jedynie postawę roszczeniową. Jej się należy!

        Iwona
      • weronikarb Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 29.06.04, 12:09
        matka1 napisała:

        > Zgadzam sie z toba w zupelnosci. Wprowadza sie takie Toto do obcego domu i
        > uzurpuje sobie prawa do wszystkiego. Tesciowa ma zrezygnowac z WLASNEJ
        kuchni,
        > bo szanowna malzonka nie dorobila sie jeszcze wlasnej. Ma przestawic meble,
        > zmienic obyczaje, kapac sie o innej porze i przestac palic, bo szanownej
        zonie
        > szkodzi dym. A wogole, to najlepiej by bylo, zeby wyciagnela kopyta, bo czas
        > juz by na nia byl a mlodym potrzebne mieszkanie.
        Mam wlasna kuchnie osobne pokoje i osobne wejscie. To nie ja laze do niej to
        ona wola mnie.
        O nie moje panny!! Wychodzi
        > sie za maz nie po to, zeby moc sie bzykac pod obcym dachem bez grzechu, ale
        > takze po to, zeby byc samodzielnym.

        Samodzielna byłam dopóki moja własna matka nie zrobiła mi tej przyjemności i
        nie zakopala w dlugach, ktore bede splacac jeszcze przez najblizsze 10 lat

        A jak sie nie jest samodzielnym, to trzeba
        > znosic z pokora i wdziecznoscia to, co wam tesciowa daje. I jak ktos za malo
        > zarabia, albo nie stac go na extra mleko dla dziecka, to niech zostanie u
        > mamusi wlasnej bezdzietnie.

        Dziecko ubieram i karmie nie kosztem tesciowej tylk swoim wlasnym i meza - bo
        to ja nie kupie sobie nic do ubrania, nic ekstra do jedzenia, nie wspone o
        jakjejs imprezie. Tesciowa nie daje mi na zycie nie zywi mnie ani meza. Robimy
        to sami.
        Pozatym placimy za rachunki, nawet dokladamy sie do podatku za dom i ziemie.
        Takze anwet lzej ma bo sama. Pozatym "dzieki" nam ma ze strychu zrobione ekstra
        mieszkanie, kupiony calodobowy piec do centralnego

        A los bywa okrotny. I wy bedziecie kiedys
        > tesciowymi i na wasze dobro zrobi ktos zamach, bo mu sie nalezy.
        > Nigdy, ale to nigdy w zyciu nie przyjelabym synowej pod MOJ dach. Ziecia
        > zreszta tez nie. Jestem wredna?
        Nie nie jestes wredna ty jestes bez serca, az mi sie niechce wierzyc ze jestes
        kobieta. Mam syna i wiem, ze jak przyjdzie i powie ze musi sie zenic, badz
        bardzo pragnie sie ozenic, ale niema mieszkania. To co zrobie? Wysle pod most?
        Bo niechce synowej? Musialabym nie byc matka.
        Pozatym wiem jaka jest MOJA tesciowa i nie popelnie jej blędów - nauczyla mnie
        przynajmniej czego mam nie robic.

        Byc moze. Ciekwae, co wy byscie zrobily, gdyby
        > wasze tesciowe byly takie wredne jak ja? Poszly do namiotu mieszkac?? Moje
        > drogie, zamazpojcie to nie upowaznia was do rzadzenia sie w CUDZYM domu.
        Kazda
        > tesciowa powinna sie zbuntowac i wyslac mlodych na zielona trawke. To by
        > dopiero byl lament. Nikt nie ma obowiazku przyjmowac pod swoj dach meza, czy
        > zobe corki/syna. To jest akt poswiecenia i zechciejcie to nareszcie docenic,
        > krolewny, mlode mezatki.

        To prawda jesli bylaby to krolewna ktora patrzy tylko abym ja za nia wszystko
        robila, lacznie z placeniem rachunkow i moze jeszcze klaniala sie jej to nikt
        by nie wytrzymal nie tylko tesciowa.
        Jednak ja nic niechce od mojej tesciowej tylko niech nie wtraca sie do mojej
        rodziny. Zamiast robic komentarze i probowac mnie ustawic, niech idzie na
        spacer dla zdrowia, lub polozy sie i odpocznie.
        Renata
      • fiordilligi Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 15.07.04, 11:11
        wszystko w porządku, tylko skąd się bierze ta postawa wyższości na
        wszystkimi? "O nie moje panny!" - to mi się potwornie kojarzy z moimi
        nauczycielkami z podstawówki , egocentrycznymi starymi pannami. KAżdy ma prawo
        mieć swoje zdanie, naturalnie. Ale " wprowadza się takie Toto" - to tylko
        świadczy o dostosowaniu Piszacej do życia w społeczności.
        Ja także nie uznaję wielopokoleniowych domów i wyznaję zasadę " pisklę wylatuje
        z gniazda jak tylko nauczy się latać", ja się wyniosłam w wieku lat osiemnastu
        zaczynając zarabiać na dom. Mam kredyty, które spłacam i trudno. Takie życie.
        jednakże ton tej wypowiedzi mnie razi, bo ja bym corki mojego syna nie
        nazwała " takie Toto", po prostu nie, bo moj syn nie wybaczyłby mi takiego
        podejścia.
        Nie wiem czy Matka1 ma dzieci, bo to się wydaje nieprawdopodobne, ale myślę, że
        jeśli ma, to zgodnie z własnym życzeniem będzie je widywać gora dwa razy do
        roku.
      • femalna Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 13:16
        Capa Negra brawo za rozsadna wypowiedz! Nie podoba mi sie ton i epitety jakich
        używa zalozyciel watku, ale co do meritum zgadzam sie. I nie rozumiem o co
        (poza forma) ten oburzony krzyk? Jesli mieszka się u kogos, to nalezy sie do
        wlascicieli mieszkania (domu) dostosowac. I osobie, ktora Was gosci nalezy się
        wdziecznosc. Nie podobaja sie Wam zwyczaje tesciowej? We wlasnym domu stworzcie
        inne, ale we wlasnym, nie cudzym. I nie zwalajcie wszystkiego na sytuacje w
        kraju, od Was, Waszego wyksztalcenia, Waszej pracowitosci, Waszej determinacji
        tez wiele zalezy. Sytuacja jest jaka jest, a nie wszyscy mieszkaja z tesciami,
        niektorym sie po prostu chce zasuwac, byle mieszkac na wlasnym. A juz
        mowienie "nie mieli się gdzie podziac" w kontekscie mlodych, zdrowych, silnych
        doroslych ludzi jest po prostu smieszne.
        • capa_negra Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 13:45
          Dzieki :-)
          Chciaz pewnie ci niektórzy powiedza, że mam zły chrakter :-)
          Każdy swoim, sterem, okretem żeglarzem....
          Oczywiście sa przypadki zyciowe/losowe kiedy matka/ojciec byliby
          "nie człowiekiem" gdyby nie pomogli, sa również prawie patologiczne przykłady
          tesciów.
          Ale cała reszta to takie jojczenie i stekanie typu " jaka to ja biedna jestem
          bo ktoś cos ode mnie wymaga" "nikt mi nie kadzi i jeszcze muszę sie sie do jego
          zasad dostosowac".
          Albo to przekonanie ze dziadkowie "muszą" bawić dzieci - do diaska oni juz
          swoje wybawili, a teraz maja prawo pozyc tak jak oni chca, a nie tak jak synową
          pozwalą.
          Ale nalezy tez się zastanowic skąd sie bierze taka postawa i czy nie jest
          wynikiem błedów rodziców i zbyt wielkiego cackania sie z własnymi pociechami i
          przejmowania za nie odpowiedzialności za ich postepowanie.
          Mój ojciec przestał sie czuć odpowiedzialny za moje czyny i decyzje w dniu w
          którym skończyłam LO.
          Zresztą chodząc do LO tez miałam obowiązki i sprawy za które byłam
          odpowiedzialna tylko ja i wyłącznie ja.
          Poprostu pozwolono mi byc samodzielną i pewnie dlatego nie mam problemów
          typu "znów dzwoniła moja teściowa zapytac się czy mój mąz jadł".
      • nurni-flowenol Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 13:22
        Pudło, moja droga, jesteśmy szczęśliwym małzeństwem, jesteśmy zamożli, zdrowi,
        dzięki Bogu, inteligentni i kulturalni. Nie wyobrażam sobie pojąc za żone
        takiej przekupy, jak wy, operującej takim słownictwem i mającą tak ewidentnie
        roszczeniową postawę w stosunku do teściowej. Trochę ogłady i kultury.
        • burza4 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 13:51
          Samochwała w kącie stała.... Przesadzasz ciupinę, obrzucanie wszystkich na
          prawo i lewo epitetami trochę się kłóci z informacją o inteligencji, ogładzie i
          kulturze... jeśli jesteś osobą na poziomie to dyskutuj rzeczowo, jeśli nie
          potrafisz to daj sobie spokój, bo to robi się śmieszne...

          Ale nie o tym chciałam - temat teściowych nie jest jednoznaczny. Bywają posty
          od osób zależnych od tesciów, bywają i takie, gdzie małżeństwo jest całkowicie
          samodzielne a problem leży w permanentnej ingerencji w ich życie. Zgadzam się
          zasadniczo że będąc od kogoś zależnym nie mamy moralnego prawa narzucać swojego
          stylu życia. Ale też nie znaczy to, że ktoś ma się całkowicie podporządkować!
          Mieszkanie pod czyimś dachem nie oznacza ograniczenia zdolności prawnej do
          samostanowienia.

          Jeśli zapraszam kogoś do siebie do domu, to owszem, oczekuję że z grubsza
          dostosuje się do naszych zasad, ale ja tez nie przekraczam pewnej granicy - nie
          grzebię w cudzych rzeczach, nie wchodzę bez pukania itd. Jestem u siebie, ale
          mam obowiązek szanować prywatność innych osób, nawet takich które chwilowo są
          pod moim dachem. Nie mam tez prawa krytykowac poczynań moich gości, jeśli nie
          dotyczą mnie bezpośrednio. Nie moją sprawą jest jak wychowują swoje dzieci, co
          jedzą na obiad, czy gdzie chcą spędzić święta. I jeśli ci goście kiedyś okażą
          się rodziną to nie znaczy, że mogę czuć się zwolniona z podstawowych zasad
          współżycia między ludźmi. Nie dłubie się w nosie i przy rodzinie i przy obcych,
          zasady są te same...

          A większość problemów w relacjach bierze się z braku umiejętności
          wyartykułowania swoich potrzeb i oczekiwań - dotyczy to obu stron... czasem
          zdarza się trafić tez na osoby, do których mówi się jak grochem o ścianę
          • femalna bawimy sie w dom we wlasnym domu 28.06.04, 14:31
            Pewnie, że są teściowie patologiczni, ale jak rozumiem nie o tym tu mowa.
            Kontekst jest jednoznaczy, mowimy o roszczeniach i pretensjach synowych
            mieszkajacych pod dachem tesciowych, a czesto przez tesciow w czesci -mniejszej
            lub wiekszej- utrzymywanych.
            Jesli ktos chce byc traktowany jak dorosly, musi sie zachowywac jak dorosly,
            proste. A osoba, ktora nie potrafi sie utrzymac (a przez utrzymanie rozumiem
            rowniez zarobienie na wlasny kat) nie jest dorosla, niech wiec sie nie dziwi,
            ze i tesciowie tak jej nie traktuja. Nie mozna zjesc ciastka i miec ciastka,
            czyli nie mozna funkjonowac jak dzieci, ktore mieszkaja i sa utrzymywane przez
            rodzicow i jednoczesnie wymagac, by ci rodzice (tesciowie) traktowali dzieci
            jak osoby dorosle.
            Nie uwazam, ze tesciowa we wlasnym domu ma obowiazek przestrzegania norm, ktore
            dla synowej sa oczywiste. Co niby daje mi prawo do wyglaszanie opinii, ze moja
            tesciowa musi uwazac tak samo i postepowac zgodnie z MOIMI normami we wlasnym
            domu? Nie musi. Mnie sie zreszta w domu tesciow nie podoba wiele zwyczajow, nie
            podoba mi sie stawianie wodki w butelce na stole, nie podoba mi sie nakladanie
            z garnka, nie podoba mi sie jedzenie na niskim stoliku do kawy, ogladanie
            telewizji przy jedzeniu i wiele innych rzeczy. Tylko co z tego? Jesli mieszkam
            z tesciowa, owszem moge ja POPROSIC o zmiane pewnych zwyczajow, ale nie mam
            prawa ŻĄDAC I MIEC PRETENSJI. A tesciowa ma prawo sie nie zgodzic. A ja z kolei
            jesli nie jestem tego w stanie zaakceptowac, to powinnam sie wyprowadzic, a nie
            troskliwie hodowac zale i pretensje, bo jej dom nie funkcjonuje tak jakbym
            sobie tego zyczyla. Bawimy sie w dom we wlasnym domu.
            • femalna Re: bawimy sie w dom we wlasnym domu 28.06.04, 14:36
              A i jeszcze. Najlepszą rzeczą jaką możemy zrobić dla własnych dzieci jest
              przygotowanie ich do samodzielnego zycia bez wiszenia na rodzicach (czy to w
              sensie mieszkaniowym, czy dokladania sie do wydatkow, czy opieki nad wnukami).
              Rodzice, ktorzy potrafia tego dokonac sa znakomitymi rodzicami.
            • burza4 Re: bawimy sie w dom we wlasnym domu 28.06.04, 14:52
              Zasadniczo masz rację co do meritum :) - najpierw wypadałoby wziąć
              odpowiedzialność za własne życie, potem zakładać rodzinę.

              Czasem obie strony ustalają, że np. młodzi zamieszkają z rodzicami po to, żeby
              mieli większe szanse na zarobienie na własne mieszkanie. I masz rację, nie
              należy oczekiwać, ze teściowie powinni zmienić swoje zwyczaje i się dostosować.
              Ale też zapraszając kogoś do swojego domu (a rodziców nikt przecież do tego nie
              zmuszał, to też są dorośli ludzie i ponoszą konsekwencje swoich decyzji) należy
              się liczyć z tym, że ci goście mają też swoje prawa. Np. prawo do prywatności.
              Nie otwiera się listów do nikogo, nawet własnych dzieci. Nie wchodzi się bez
              pukania do pokoju, który zajmują goście, nawet we własnym domu. Można oczekiwać
              dostosowania się do własnych nawyków typu noszenie kapci czy nie słuchanie
              muzyki po nocy, ale w tych oczekiwaniach też należy zachować umiar. Nie powinny
              one wykraczać poza sprawy, które teścia czy teściową dotyczą bezpośrednio -
              typu prowadzenie domu czy zachowanie rzutujące na całość. Nie powinny
              rozszerzać się na to, na której półce synowa trzyma majtki, nawet jeśli ta
              półka należy do teściowej. Nie można oczekiwać, że teściowa rzuci palenie, ale
              tez można oczekiwać, że do pokoju młodych nie będzie wchodzić z petem w zębach.
              I można zwrócić uwagę na rozrzutny tryb życia, jesli młodzi są na utrzymaniu
              rodziców; ale już nie można, jeśli są na własnym, a z rodzicami mieszkają np.
              po to żeby im pomóc, a nie odwrotnie... i tak dalej i tak dalej...
            • mazi27 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 28.06.04, 19:42
              Mysle ze WIEKSZOSC tesciowych chce przejac kontrole nad synowi i narzucic im
              swoje zdanie. Oczywiscie robia to w sposob brutalny, pzbawiony szacunku,
              wytykajac kazdy blad. Poza tym sa zazdrosne o swoich syneczkow, bo oto obca
              baba wdarla sie w ich zycie i zabrala ich skarb.W ten sposob rodza sie
              konflikty. Ja pomimo pozytywnego nastawienia do tesciowej juz na poczatku
              dostalam porzadnie w kosc. Zazdrosc i zlosc ze jej syn kocha inna kobiete byla
              wystarczajacym powodem. A fakt ze bylam zawsze grzeczna wobec tesciowej
              powodowal ze w ogole sie ze mna nie liczyla i nie szanowala. Teraz nasze
              stosunki sa bardzo oschle i zastanawiam sie jak to sie skonczy. Tesciowa
              otwarcie mowi ze chcialaby zebysmy sie rozwiedli bo mialaby synka dla siebie.
              Boi sie ze kiedy bedziemy miec dziecko straci go zupelnie. Wierzcie ze
              chcialabym miec fajna tesciowa ale ta osoba nie lubi wiekoszosci ludzi (nawet
              wlasny maz jest dla niej niczym) wiec to jest nierealne. Najwazniejsze jednak
              ze wyszlam za jej syna, a nie za nia i nie pozwole zeby rujnowala moje zdrowie
              psychiczne i malzenstwo.
              Nie wiem skad w nurni-flowenol jest tyle zlosci? Domyslam sie ze ma piekielko w
              domu, albo ma despotyczna mamusie, itp. A fakt ze sie wypowiada o relacjach o
              ktorych nie moze wiele powiedziec (tesciowa-synowa)swiadczy ze chce tu
              rozladowac swoje zale. Czy zastanawiales sie dlaczego czesciej powstaja
              konflikty w relacjach tesciowa-synowa , a nie np. tesciowa-ziec, tesc-ziec,
              tesc-synowa? Ja obserwuje wiele malzenstw, rozmawiam o tym i doszlam do wniosku
              ze niestety w glownej mierze jest to wina matek synow, bo one maja obsesje na
              punkcie swoich chlopcow, sa obsesyjnie zazdrosne o inne kobiety i nie moga
              pogodzic sie z normalnym cyklem zycia i odejsciem syna z domu. Matki corek
              przewaznie traktuja ziecia jak syna i przewaznie ciesza sie ze powiekszyla sie
              rodzina i co najwazniejsze szanuja meza swojej corki. Niestety nurni-flowenol
              jakkolwiek bys sie nie zzymal, wyzywal na forum to nie zmienisz tych faktow.
              Obys przynajmniej ty byl dobrym tesciem (chociaz jesli nie zmienisz podejscia
              to w to watpie). Pozdrawiam
        • tomoe Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 23.07.04, 22:24
          Drogi Panie! Odnoszę wrażenie, że ulegasz błędnemu przeświadczeniu, ze jesteś
          (że zacytuję,) "inteligentny i kulturalny". Niestety, to, ze się komuś wydaje,
          ze jest kulturalny, nie oznacza, że jest taki naprawdę... Agresja i
          nietolerancja wprost bije z Twoich wypowiedzi. Objawów nadmiernej inteligencji
          (choćby w zakresie słownictwa) również w nich nie widzę. Gratuluję wysokiego
          mniemania o sobie i głęboko współczuję osobom o śladowej chociażby wrażliwości,
          które muszą z Tobą przestawać. A'propos tematu teściowych, ja swoją całkiem lubię ;)
    • indiaaa Re: a co powiecie na takie coś 28.06.04, 19:57
      przypadek koleżanki x, a więc nie wyszła jeszcze za mąż a jej przyszła teściowa
      jak przyjdzie tylko do swojego faceta do domu to prosi ją non stop aby
      posprzątała pokój swego chłopaka i jego brata, a żeby wyszła z psem a żeby
      poszła na zakupy, a i żeby wyciągnęła z pralki pranie i rozwiesiła, bo ona nie
      że jest chora i że nie może tylko dopiero co pomalowała sobie paznokcie!!! mimo
      że ma córkę w domu ale tej wtedy nie było w domu i naprawdę mogłabym wymienić
      pare jeszcze jej wybryków ponieważ koleżanka x wstydzi się o tym komukolwiek
      powiedzieć nawet swojej mamie
    • anuteczek Do nurni, matki1 i capa- negry 29.06.04, 11:14
      Moi drodzy,
      Wielokrotnie żaliłam się na tym forum na swoich teściów, napisałam wiele
      gorzkich słów o swojej szwagierce. Mimo tego, nie uważam siebie za chamską
      prostaczkę, która ma wymagania. Zaraz po ślubie wprowadziliśmy się do
      mieszkania kupionego przeze mnie i moich rodziców (przed ślubem). Jesteśmy
      samodzielni finansowo od samego początku. Nie oczekujemy żadnej pomocy od
      teściów. Chcielibyśmy jedynie trochę świętego spokoju, czy to jest chamski i
      prostackie? Mąż z domu zabrał tylko swój komputer, telewizor i wieżę. Samochód
      (męża!!!) zostawił sobie teść, nie udało nam się odzyskać męża książeczki
      oszczędnościowej (którą zostawiła sobie teściowa - jako pocieszenie za zabranie
      syna), na której była kwota wystarczająca na urządzenie kuchni. Powiedzieliśmy
      trudno, nie będziemy robić afery. Wiadomo, że po ślubie wymienia się dokumenty,
      między innymi chcieliśmy zmienić nasze polisy ubezpieczeniowe - zmienić
      uposażonego. Teściowa mało zawału nie dostała.
      O cyrkach ze ślubem i weselem nie będę nawet wspominać.
      Teściowa w ramach pomocy kiedyś podarowała nam pół świni. Płakałam nad tym cały
      dzień, wisiałam na telefonie do mamy i pytałam, co mam z tym zrobić. Mąż
      poprosił, żeby teściowie nie robili nam już takich prezentów, bo my nawet nie
      jesteśmy w stanie tego zjeść. Teściowie stwierdzili, że poprzewracało mi się w
      głowie. Przepraszam bardzo, ale w moim domu ja decyduję o tym, co będziemy
      jeść. Oboje mamy w rodzinie wypadki miażdżycy i unikamy wieprzowiny.
      Takich "trafionych" prezentów były setki. Teściowa zarzuca nas zepsutymi
      przetworami, przeterminowanymi konserwami, itp. Czy ja naprawdę wybrzydzam?
      Kolejna sprawa - szwagierka studiowała zaczocznie w Warszawie, oczywiście w
      czasie zjazdów zatrzymywała się u nas. Nikt nie miał jej tego za złe. Nie
      rozumiem tylko dlaczego sprowadzała tabuny koleżanek, zawsze w porze obiadowej.
      Przy okazji robiła przegląd szafek, komemtowała i krytykowała moją rozrzutność,
      bo pijemy kawę ze specjalistycznego sklepu, a nie z Biedronki, nosimy ubrania
      ze sklepu, a nie z bazaru... Przy okazji mąciła między nami ile się da. Brała
      męża na poważne rozmowy, próbowała wyciągnąć pieniądze (sama pracuje). Teraz
      wychodzi za mąż i oczekuje, że dołożymy jej do wesesela, a w prezencie dostanie
      kino domowe. Kto jest tu chamską prostaczką? Ostatnio przeszła samą siebie.
      Broniła się i oczywiście ten czas spędzała u nas razem ze swoim facetem. Ja
      musiałam w tym czasie wyjechać, wróciłam dzień wcześniej niż planowałam, ta
      pannica powitała mnie w progu słowami - ciebie miało tu nie być... Coś jeszcze?
      Czy nie mam prawa do złości i żalu?
      Oboje z mężem ciężko pracujemy, start zapewnili nam moi rodzice, od teściów nie
      dostaliśmy nic poza kupą niepotrzebnych nikomu gadżetów... To oni mają
      wymagania.
      Osądźcie sami, czy jestem chamką i prostaczką? Nie sądzę. Może czasami warto
      się zastanowić, zanim zmierzy się wszystkich jedną miarą?
      pozdrawiam
      andzia
      • weronikarb Teściowa 29.06.04, 12:54
        Jest tu wiele wyzwisk, oskarżeń i goryczy. Niema co sie dziwic to od wieki
        wiekow jest problem. Sa rozni ludzie i dlatego i tesciowe sa lepsze i gorsze.
        Dlatego kazdy z nas powinien uszanowac zdanie innych na ten temat i nie
        powinien zachowywac sie jak prostak nalatujac na skarzace sie e-mamy na
        tesciowe.
        Sama sie skarże mimo ze w porownaniiu do innych mam niezla tesciowa. Mieszkam z
        nia juz prawie 2 lata, szczerze mowiac jest lepsza od mojej matki. Nic mi nie
        zabrala. Matka zabrala mi przyszlosc, dlatego jestem u tesciow.
        Tesc jest w porzadku nie wtraca sie. I to rozumiem. Idac tam mieszkac jeszcze
        przed slubem wszystko uzgodnilismy. My i szwagier z zona.
        Przez 1 m-c razem jedlismy - do gotowania sie nie wtracalam bo calkiem inna
        kuchnie preferuje. Za to po obiedzie ja sprzatalam jak trzeba bylo cokolwiek
        zrobic pomoglam. Po 1 m-cu wyprowadzilismy sie na gore, tam mamy kuchnie dwa
        pokoje, lazienke, ubikacje i osobne wyjscie. Za nic tesciowie nie placa za nas
        wszystko jest rozliczane na 3 rodziny. Ja do tesciow sie nie wtracam bo nie
        ukladam nikomu zycia. I tylko tego chce aby nikt mi nie mieszal. Jak tam
        chodzilam na kawe, to tesciowa dawala mi "dobre" rady a moich argumentow nie
        sluchala. Jak przestalam tam schodzic to ona przychodzi do mnie i mezowi sie
        zali ze ja napewno jestem o cos zla na nia.
        Ja nie jestem na nia zla, bo i dlaczego? Ja poprostu niechce jej sluchac. Niech
        tylko to uszanuje.
        Acha bawi nam dziecko gdy jestem w pracy i maz (zadko sie zdarza 8 godzin)
        Jednak najpierw sie jej spytalismy czy tego chce i czy nie bedzie to
        przeszkadzalo.
        Do tej pory maz jej mowi, ze w kazdej chwili mozemy malego wziasc ze nikt jej
        nie zmusza
        Renata
      • capa_negra Anuteczek 29.06.04, 21:55
        Gdybys poczytała moje posty dokładnie zwróciłabyś uwagę , że nie neguje
        istnienia upiornych/patologicznych etc,. teściów
        Moje posty nie sa kierowane do osób które autentycznie ze strony teściów
        doznały wiele złego.

        Pisałam, że niedopuszczalne jest sprawdzanie poczty szafek etc.
        zauważ tez , że nigdzie nie uzyłam wyrażenia chamska prostaczka
        Czytam twój post i momentami własnym oczom nie wierzę.
        Cóz to znaczy, ze samochod męza zabrał teść - przypiął go łańcuchem??
        Ksiązeczkę zabrała teściowa??
        Czy to takie trudne iśc do banku i pobrac pieniądze na dowód osobisty czy wręcz
        zgłośic zgubienie ksiązeczki ??
        Wybacz, ale brak reakcji z waszej strony na tego typu zachowania
        świadczy...sama nie wiem o czym , że nie dorośliście??
        Twój maz jako właściel tych rzeczy tez nie wypada najlepiej
        Zmiana uposażenia na polisach - a po kiego grzyba wogóle było informowac
        teściów o takich ruchach fiansowych
        Płakałas nad swinia cały dzień i zadzwoniłas do mamy - słodkie - jak masz
        scysje z męzem to tez dzwonisz??
        Czy to takie trudne poporcjowac ta swinię "tak jak umiem" i zwołać 2-3
        znajomych po darmową swininę??
        Rozumiem, ze ty nie jesz ale zapewne masz pare osób w otoczeniu które zajadaja
        sie tym specjałem.
        Kolejna sprawa - skoro jesteś w swoim domu, a siostra męza naduzywa twojej
        gościnności to chyba istnieje mozliwośc zwrócenia jej uwagi - masz prawo nie
        życzyć sobie tego.
        I nie mów , że sie nie da.
        Sama gdy wprowadziłam się na moje pierwsze własne miszkanie miałam podobny
        problem z bratem - w rodzinnym domu trwał remont i on sie na ten czas
        wprowadził do mnie...wyleciał po 2 tygodniach poniewaz ja sie nie zgadzałam aby
        moje mieszkanie traktował jak 4* hotel z wiktem i opierunkiem, a mnie traktowął
        jak lokatora .
        boczyliśmy sie przez pól roku - ale od wielu lat jesteśmy najlepszym
        rodzeństwem na okolice i szanujemy wyznaczone wzajemnie granice
        Krytykowanie kawy ?? przeciez to detal , zreszta zawsze możesz odpowiedziec
        zarobiłam to pije .
        Wracając do siostry męża - jesli chce "wyżebrać " pieniądze zawsze możesz jej
        odpowiedziec ty czy mąż, że możecie jej ewentualnie pozyczyc okresloną kwotę na
        okreslony czas.
        narzucanie prezentu - wybacz, ale kupiliśmy juz inny prezent/otrzymasz gotówkę
        wydasz na co zechcesz.

        Dla wyjaśnienia - jesli jest tak jak opisałaś to faktycznie rodzine męza masz
        delikatnie mówiąc niespecjalną
        Ale dlaczego sie "dajesz" to tego juz nie rozumiem
        A dlaczego twoj mąz nie reaguje w takich sytuacjach to tego nigdy nie zrozumię
        Kobieto troche wiecej wiary siebie - ludzie szanują cie w takim stopniu w jakim
        sama sie szanujesz.
        Zacznij praktykowac uzywanie zwrotów zaczynających sie na nie - nie dziekuje,
        nie nie potrzebuje, nie zgadzam się
        I tych zaczynających sie na przepraszam - przepraszam , ale to moja sprawa
        Przepraszam ale to moje zycie.
        Zgoda jesli zaczniesz stosowac metodę "opornika".. to musisz sie liczyć, że
        przynajmniej na poczatku - zanim nie zaczna cię choc troche szanowac nie będzie
        ci lekko
        Pozdrawiam i sukcesów zycze
        • femalna Re: Anuteczek 30.06.04, 09:51
          Ja tez nigdzie nie negowalam istnienia koszmarnych tesciow i zgadzam sie, ze
          twoi sa koszmarni. Nie wiem jak reszta, ale ja jasno napisalam, ze komentuje
          roszczeniowo - żalowa postawe tych, ktore mieszkaja u tesciow, ktorych czesto
          ci tesciowie utrzymuja lub w duzej mierze dofinansowuja i ktore czesto zamiast
          docenic to, co maja wypluwaja z siebie wylacznie pretensje, a przede wszystkim
          nie rozumieja tego, ze to nie oni sa gospodarzami. Jednym slowem - ty pod ten
          opis nie podpadasz. No i po raz kolejny zgodze sie z Capa, zycze wiecej odwagi
          w zakreslaniu granic autonomii waszego malzenstwa. Jestescie dorosli,
          zachowujecie sie jak dorosli - w przeciwienstwie do utrzymankow rodzicow czy
          tesciow- i macie swiete prawo byc w zwiazku z tym traktowani jak dorosli. Walcz
          i powodzenia.
    • matka1 .... 30.06.04, 11:13
      Nie chce mi sie powtarzac tego, co napisaly poprzednie panie. Moje slowa takze
      dotyczyla tych synowych, ktore wprowadzaja sie do domu tesciowej a potem skarza
      sie, ze jest wredna.
      A jesli chodzi o przypadek opisany przez jedna z was i tesciowa "od swini", to
      zabraklo mi slow, ale nie z powodu swini, tylko z niezrozumienia obdarowanej.
      Boze drogi, jesli ktos zwala ci do domu pol swini a ty nie masz jej komu
      rozdac, to wynosisz ja do nastepnego smietnika i po problemie. Grzecznie byloby
      powiedziec do tesciowej, ze nie masz co z tym miesem zrobic i albo ona sobie te
      swinie zabierze, albo ty ja wyrzucisz. Obrazi sie? No i co? To sie obrazi. Nie
      tylko tesciowe sa u siebie w domu. Kazdy jest w swoim wlasnym domu u siebie.
      Czasem mam takie wrazenie, ze "mlode mazatki" chca pelnych praw dla siebie, ale
      egzekwowac swojej doroslosci nie potrafia. Inni powinni sie domyslec. Ludzie
      potrafia sobie popsuc zycie nawzajem. Tylko po co?
      • iwonaw2 Re: .... 30.06.04, 11:27
        To nie brak dorosłości, tylko dobre wychowanie. Ja też długo nic nie mówiłam bo
        później mój małżonek miał pretensje, że się xle odnoszę do jego mamy. A dodam,
        że nigdy nie byłam chamska, wulgarna, nie wyzwałam jej w żaden sposób, tylko
        nie zgodziłam się z jhej poglądami mówiąc trochę głośniej niż zazwyczaj.

        Iwona
        • capa_negra Re: .... 30.06.04, 11:44
          Dobre wychowanie to jedno , a umiejętnośc bronienia swoich racji to drugie.

          Posłuże sie ta nieszczęsna swinią - niech mi anutek wybaczy
          Matka podała przykład postepowania z niechcianym prezentem typu "prosto z
          mostu, albo kawa na ławę" - nie dziekuję , wez ja z powrotem bo wyrzucę....

          Ja natomiast powyżej w podałam metodę bardziej dyplomatyczna " uśmiech jak na
          budyniu i..róbmy swoje" - czyli weź, podziękuj, zmilcz.. i rozdaj
          zainteresowanym - wilk syty i owca cala

          I w wielu przypadkach zyciowych mozna tak postapic.

          I dodatkowo w kolejnym poście zastanawia minie reakcja męza - skoro jak
          twierdzisz jedynie głośno broniłas swoich racji to reakcja meza wygląda
          niestety na syndrom nieodcietej pępowiny.
          Moja ostatnia drobna scysja z teściowa miala miejsce jeszcze przed slubem -
          zreszta odbyła sie przy męzu i ani wtedy, ani nigdy potem o niej nie wspomnial
          słowem tym bardziej w obronie teściowej.
          Oczy wiście matka będzie zawsze matką - ale to z tobą spi, je, zyje i ty jestes
          jego najbliższą RODZINĄ
      • oldbay Re: .... Do matki1 30.06.04, 21:15
        A mi się twoje podejście bardzo podoba i chyba rozumiem, o co ci chodzi. Taką
        teściową jak ty to bym bardzo chciała mieć - zdrowe, realistyczne podejście do
        życia i do dzieci. Mam nadzieję, że jak kiedyś będę wychodziła za mąż to taka
        jak ty mi się trafi :)
        Bardzo gorąco pozdrawiam.
        -
        Oldbay
      • anuteczek Re: .... 30.06.04, 22:34
        Wiecie co?
        Wbrew pozorom zachowania asertywne wobec teściów nie są łatwe. Zwłaszcza w
        pierwszym okresie małżeństwa. Teraz ja też jestem "mądra" i umiem z nimi
        postępować. Jednak często psuje mi krew szwagierka, ale cóż, powoli się
        uodparniam :).
        Czasami synowa jest stawiana przed faktem dokonanym. Tą już przysłowiową świnę
        przywiózł znajomy teściów, który akurat jechał do Warszawy (teściowie mieszkają
        na Mazurach.
        Tak sobie myślę, ze przy teściowej-kwoce nawet najbardziej dorosła synowa
        mogłaby mieć problemy z egzekwowaniem dorosłości, niektóre teściowe są jak
        nosorożce - można takiej powtarzać setki razy, prezenty będą lądować w piwnicy,
        a one będą robić swoje...
        Tak swoją drogą, to powoli zaczynam śmieać się przy opowieści o tym, jak
        teściowa podłożyła mi świnię...
        A szwagierkę ostatnio utemperowałam
        andzia
      • aisog3 Re: .... 13.07.04, 21:09
        Wszystkich wypowiedzi nie przeczytałam - przyznaje...
        Zaszokowały mnie wypowiedzi matki1, nie tyle treść co emanująca z nich
        nienawiść, współczuje przyszłej synowej, myśle, że będzie się od Pani trzymała
        z daleka....
        Ale nie o to mi chodzi, szkoda czasu....chcę tylko napisać dwie rzeczy:
        1. dzieci pozostają naszymi dziećmi do końca życia
        2. tak jak młode małrzeństwa potrzebują czasem pomocy (różnej pomocy) tak
        kiedyś i teściowa moze wymagać tej pomocy
        Droga Teściowo bądz dobrą matką dla swoich rodzonych i przybranych dzieci, nie
        bądż taka pewna siebie, bo może kiedyś przestaniesz być samodzielna...i oby
        wówczas dzieci nie odmówiły tobie pomocy! Może kiedyś przygarnie Cię synowa pod
        swój dach i otoczy troską.....a może nie i umrzesz w brudzie, smrodzie i co
        chyba najgorsze w samotności!!!
        aisog czyli gosia

        • fiordilligi Re: .... 14.07.04, 00:21
          Na nic chyba twoje uwagi, bowiem Matka1 juz na obecnym etapie nastawiła się na
          dom spokojnej starości ( jeden z jej postów). Może i nie ma w tym niczego
          złego, a przyszłe synowe bedą miały z glowy jeden problem. Ja sama mam
          teściową, ktora dostala dwoch udarow i ma niedowlad kończyn. Przed laty
          otwarcie mówiła, że mnie nienawidzi, że to jest JEJ dom, chociaż ja tylko
          bywalam na okolicznościowych imprezach i u mojego wtedy jeszcze nie meża. No i
          tak dalej i tym podobnie.
          Ja teraz załatwiam jej opiekę, renty, dofinansowania i inne profity, bo teść
          zmarł niedawno. Raz w tygodniu doglądam i słucham lamentów, jak ona jest sama.
          Słucham utyskiwań, że zwariuje w tym domu w samotności i rożne takie.
          Niosę jej suchą pomoc,machinalnie spełniem rozkazy, bo tylko na to mnie stać po
          tych latach udręk .
          Kiedyś harda i pewna siebie, klująca jak cierń, obłudna pani całego świata,
          mowiąc do polowy miasta, że syna stać " na kogoś znacznie lepszego", teraz
          jest zdana na moją pomoc, pranie, gotowanie i zalatwianie wszelkich
          formalności.
          Widmo domu starców pojawiłoby się nieuchronnie, gdyby nie znienawidzona synowa,
          żona jedynaka, ktora ratuje sytuacje. Widma tego bała się jak ognia po smierci
          teścia.
          Robie to ze względu na męża, bo go kocham.Chcialabym być dobra matką dla moich
          dzieci, madrą, mającą wlasne zdanie i potrzeby, byle nie taką jak Matka 1. Bo
          życie ma sporo zakrętow, nigdy nie wiadomo, co się za każdym z nich znajduje.
          Swojej teściowej nie cierpię i traktuje te cotygodniowe obowiązki jak krzyz do
          dźwigania.Ale ją szanuję, bo tak należy.
          • asiarol Re: .... 15.07.04, 12:09
            PODZIWIAM CIĘ i współczuję, ja jestem na początku tej drogi (5 lat po
            ślubie),ale też mam status znienawidzonej synowej która ośmieliła się odebrać
            mamusi ukochanego jedynaka, który miał jej służyć i być posłusznym do końca
            życia.
            Tylko że moja teściowa, teraz już stosuje bardziej wyrafinowane techniki
            upadlania mnie, przy mężu i kimkolwiek z mojej rodziny jest cudowna,
            słodziutka, milutka w stosunku do mnie, a poza takimi sytuacjami ignoruje
            mnie,traktuje jak kucharkę, sprzątaczkę etc. dla mojego męża, tym samym miałam
            byc dla moich teściów w ich pojęciu.Zaznaczam że jestem wykształcona(lepiej od
            męża), ładna ,z normalnego domu (a moi tesciowie są prostymi ludżmi). Poza tym
            dyskredytuje mnie i nastawia przeciwko mnie rodzinę męża.Dużo by opowiadać...

            Boję się takiej przyszłości jak Twoja, nie wiem czy potrafiłabym być taka
            szlachetna jak Ty(ale prawdopodobnie próbowałabym , bo kocham męża)za to morze
            łez które przez nia wylałam,za depresje na skraju wyczerpania...
            Czy tak musi być?!
            • fiordilligi Re: .... 15.07.04, 13:42
              Kochanie, ja wcale nie jestem szlachetna. Sprowadziłam opiekę do minimum,
              jakiego wymaga od nas człowieczeństwo.Czasem też drżę na myśl, co by się stało
              z moim mężem, gdyby w porę nie ułozył sobie zycia.
              Tez wylałam morze łez przez niegodziwośc tej kobiety. Najbardziej dało mi się
              jednak we znaki opowiadanie o mnie niestworzonych historii do obcych ludzi. Ze
              podobno głodzę jej syna i ona jeszcze będzie sadzić bratki na jego grobie, moi
              rodzice to podli ukraińcy ( ojciec pochodzi z doskonałej polskiej rodziny z by
              łych kresow wschodnich), że jej syn wydaje na mnie wszystkie pieniądze a ja go
              i tak zdradzam w akademiku i długo by tu opowiadać. Walczyła tym orężem
              dzielnie przez lata, tak, że niektórzy członkowie jej rodziny nie odpowiadają
              mi dzień dobry na ulicy.
              Do dziś opowiada rożne rzeczy, ale mnie to już nie rusza. Męża rusza i moze
              dlatego ma dla mnie tyle milości i zrozumienia.
              Szlachetności nie ma we mnie. Z trudem niosę ten krzyż zazdroszcząc znajomym
              pogodnych i cieszących się życiem rodziców.Teraz jestem w drugiej ciąży i
              panicznie boję się jej chorych przesądow o łańcuszkach na szyi i dziurkach od
              klucza.W ogole unikam jej jak mogę, bo ma złe intencje. Boję się ludzi mających
              złe intencje.Jest wiecznie wykrzywiona,sycząca, z pretensjami, brzydka,
              pożerająca niewyobrażalne ilości jedzenia.
              Jest kobietą bardzo prostą, wręcz sprościałą. My z mężem jesteśmy po studiach,
              ja idę jeszcze dalej. Przebywanie z nią to dla mnie jak wpaść w inny, obcy
              świat, z którego musze się potem otrząsać.Świat, gdzie liczy się "ja",.
              jedzenie i plotkowanie na innych...i opowieści cmentarne.
              Jak widzisz nie jestem szlachetna.To nauka pokory.Tyle razy kusi mnie, żeby
              coś powiedzieć...ale nie. Daje mi ta pokora taką niewyobrażalną radość, że mam
              małe swoje mieszkanko, że mam rodzinkę, swoje książki, swoje egzaminy,pracę,
              przyjaciół, Juniorka w brzuszku,marzenia.
              A jej mi żal, bo ona nie ma marzeń. Ma tylko złość i pretensje. Na nic więcej
              jej juz nie stać.
            • fiordilligi Re: .... 15.07.04, 13:48
              ach. i jeszcze ci powiem, że też jestem pięć lat po ślubie ( ale jedenaście w
              sumie razem)a moja teściowa ma 53 lata. Udary są następstwem nieludzkiego
              obżarstwa, które zaowocowało najpierw cukrzycą potem udarem jednym i drugim.
              Pierwszego udaru dostała po zjedzeniu paczki ptysiów kremowych z czekoladą i
              całego kurczaka wędzonego. Drugi przyszedł po jej imieninach - ponieważ zjadła
              wszystkie ciasta, które zostały.
              53 lata! W tym wieku chciałabym zwiedzać świat, zobaczyć Tadż Mahal i filary
              Karnaku.
              Moja teściowa potrzebuje natomiast drożdżówek, schabowych i coca coli które
              pieczołowicie kupuje jej "uczynna" bratowa, kopiąc jej grób widelcem.
              • asiarol Re: .... 15.07.04, 14:45
                Jestem zszokowana, ta kobieta jest w wieku mojej teściowej, a z Twojego opisu
                wyziera bardzo stary ,zgorzkniały do granic wytrzymałosci "człowiek".Prawdo
                podobnie jesteśmy w zbliżonym wieku, ja też mam dziecko.
                Podziwiam Cię za ten dystans i pokorę, ja już nie mam siły być pokorna cały
                czas. Moja pokora w powiązaniu z wysublimowanymi technikami manipulacyjnymi
                mojej teściowej również w stosunku do mojego męża były skutecznie dotychczas
                wykorzystywane przeciw mnie.
                Wolę nie wiedzieć co ona o mnie opowiada,zbyt wiele mnie kosztuje przeżywanie
                tych oszczerstw. Faktem jest że z tych powodów z rodziną męża nie utrzymujemy
                praktycznie kontaktu, poza babcią, która również cały czas jest manipulowana
                (ale to starsza , mądra kobieta, która swoje wie).
                Próbujemy żyć swoim niezależnym życiem, ale ona cały czas nam to utrudnia.Wiem
                ze muszę znależć dystans do tego, bo nie można tak wiecznie żyć na krawędzi
                wytrzymałości psychicznej.
                Pozdrawiam i życzę szczęścia
    • pensjonarka Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 30.06.04, 11:51
      A my nie mieszkamy z teściami ale teściowa codzinnie dzwoni. Przeważnie po to
      żeby zrobić mi małe przesłuchanie a potem "podbuntowac " męża np. doprowadzając
      jakiś czas temu do tego, że mąż sam wycjechał na urlop bo stwierdziła że jest
      już bardzo przemęczony pracą,a ja akurat wtedy nie mogłam wziąć. Sama dała mu
      pieniądze na ten dwutygodniowy wyjazd. I zgadzam się ze zdaniem Matki1, że to
      nie jest tylko wina mojej teściowej, z tymi telefonami, grzebaniem w moich
      kosmetykach i przestawianiem w czasie odwiedzin talerzy w kuchani, tylko wina
      mojego M któremu tak jest wygodnie. I wygodnie mu jak mamusia czasem zadecyduje
      za niego a jak jeszcze da na to pieniążki... tym lepiej. Moze dlaetgo jest mi
      tak przykro. Nie jestem już chyba zła na teściową tylko na M. I na siebie też.

      Ostatnio dwoeidziałam się od tesicowej, ze jedyną moją ewentualną zasługa
      byłyby urodzenie JEJ wnuka. Skoro tego obowiązku nie wypełniłam to nie mam
      prawa do rozrywek, ma je mój mąż za jej pieniądze.

      Smutne to wszystko, że hej
    • fiordilligi Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 06.07.04, 22:57
      Generalizujesz z niezrozumieniem. Ja się nie wprowadziłam pod niczyj dach tylko
      mieszkam u siebie, mieszkanie kupione wyłącznie za moje i męża pieniądze - pieć
      nieludzkiej harówki, wyremontowane na tip top bez jakiegokolwie udziału
      rodziców ( nawet przysłowiowego szampana nie postawili)ani teściowei ani moi
      rodzice, tylko się poobrażali, że "osmieliliśmy" się sami sobie poradzić.
      No i w tym moim domu przy każdej " wizycie" wchodzi się z buciorami w moje
      życie, zagląda w szuflady, wytyka kolor ścian,gdera o balaganie w kuchni itd.
      Wybacz, ale ma prawo mi to nie odpowidać bez owijania w bawełnę. Ja nikomu do
      garów i szuflad nie zaglądam ani nie uczę mojej matki i teściowej sprzątania
      po sobie.
      Może bywam dla nich szorstka, ale zasłużyli sobie na to. Ci zaś którzy
      mieszkają pod jednym dachem mają ode mnie szczere wyrazy wspołczucia ale także
      zdziwienie, że nie wezmą swojego życia we własne ręce.
      • sonnja1 Re: Jesteście po prostu bezczelne z tymi teściowy 07.07.04, 10:26
        Dobrze mowisz fiordiligi. Wydaje mi sie ze generalna przywara tesciow (i
        wlasnych rodzicow tez, a jakze) jest ingerowanie w mozliwie najdalej idace
        szczegoly zycia mlodego malzenstwa, zas kwestia wspolnego mieszkania jest
        tylko, na nieszczescie, pretekstem usprawiedliwiajacym wtykanie nosa w nie
        swoje sprawy. Ale - jak opisujesz- wtykanie nosa w nie swoje sprawy moze z
        powodzeniem zachodzic i bez faktu wspolnego zamieszkania.
        Tez tego doswiadczylam poniekad. Mieszkamy we wlasnym mieszkaniu, ale nie obylo
        sie bez doprowadzajacych mnie do szalu uwag (przy kazdej
        wizycie) "potrzebujecie nowa kuchenke" "powinniscie zalozyc lepsze swiatlo w
        tym pokoju" "musicie wymienic dywan, mam dla was upatrzony" albo wrecz
        manewrowanie tesciowej w MOJEJ kuchni, czego nie znosze. Szczytem bezczelnosci
        jednak bylo zorganizowanie bez mojej wiedzy i zgody przyjecia urodzinowego dla
        mnie, w NASZYM mieszkaniu i z zaproszeniem ICH przyjaciol.
        Na takie zachowania nieodmiennie reaguje z furia. Nie bede poblazac czyjegos
        wscibstwa i nietaktu, nawet jesli sa to ukochani rodzice mojego M.