rozmowy

30.06.04, 15:55
czytam sobie rozne watki i rada, ktora wszedzie sie powtarza to, ze trzeba z
partnerem duzo rozmawiac. rozmowy wiele wyjasniaja, rozwiazuja problemy. i
zgadzamm sie i potwierdzam... ale mam taka jedna watpliwosc. mam wrazenie, ze
czasem chce za duzo o wszystkim rozmawiac i moj facet czuje sie
przeciazony... co o tym sadzicie? czy aby nie jest tak, ze mozna przedawkowac
rozmowy? czy nie sadzicie, ze sa rzeczy, ktore lepiej zachowac dla siebie?
jak to jest u was?
    • indiaaa Re: rozmowy 30.06.04, 16:37
      masz rację nie powinno sie faceta zalewać nagła falą wiadomości tzn. kochanie
      chciałam ci coś wytłumaczyc bo nie rozumiesz lala itp itd.jeśli ja do mojego
      męża mówie za dużo to chyba robię mu kogel mogel w głowie i on sie wtedy
      bardziej wkurza:P po prostu za wiele informacji naraz
      • ola Re: rozmowy 30.06.04, 18:41
        slusznie, trzeba dozować, żeby nie zobojętniał...
        • szpulkaa Re: rozmowy 30.06.04, 20:48
          wlasnie, to chyba tak jest, ze jak sie do faceta za duzo mowi, to w pewnym
          momencie wylacza sie mu percepcja... chcialabym dzielic sie z moim osobistym
          wszystkim, co mi przyjedzie do glowy, sprawami mnie lub bardziej powaznymi. ale
          widze, ze jest z tym ciezko... wyciagam z tego taki wniosek, ze jednak maz lub
          partner nie moze byc najlepszym przyjacielem... no bo przeciez przyjaciolce
          moge nagadac o wszystkim, a facetowi...?
          • burza4 Re: rozmowy 01.07.04, 09:50
            po babsku mamy tendencję do mówienia obrazowego, zamiast mówić konkretnie
            wstawiamy porównania, subtelne aluzje, używamy zdań podrzędnych wielokrotnie
            złożonych :))) faceci potrzebują prostych komunikatów, przy długawych
            dywagacjach wyłapują słowa-klucze z całkowitym pominięciem kontekstu...
            • ola Re: rozmowy 01.07.04, 10:41

              dokladnie. ile to razy ja, dla ubarwienia komunikatu, zaczynam rozwijac
              kontekst, wstawiac opis zdarzenia, i nagle slysze:
              - skarbie, do rzeczy...
              mam mu wtedy ochote wlac :)))
    • justynek13 Re: rozmowy 01.07.04, 11:39
      pocieszyłyscie mnie troche.
      czasem chciało mi sie wyć. Facet i słuchanie to chyba nie mozliwe. Wydawało mi
      sie ze on mnie ignoruje, po wielu latach doswiadczeń zgadzam sie z wami
      POGADUCHY Z KUMPELAMI Z FACETEM KONKRET TYLKO , cóz trzeba sie do tego
      przyzwyczaic
      • ola Re: rozmowy 01.07.04, 15:24

        no i forum oczywiscie :)))
        • verdana Re: rozmowy 01.07.04, 17:17
          Jeśli faceci czegoś naprawdę nienawidzą, to długich rozmów wyjasniających
          problemy!
          • szpulkaa Re: rozmowy 01.07.04, 20:22
            no wlasnie! zaczyna byc ciezko, kiedy pojawia sie problem i nie wiadomo, jak go
            rozwiazac. probujemy rozmawiac /zgodnie z rada kolezanek;-)/. facet, jak zwykle
            wychwytuje, co ktores slowo i nie wie, o co chodzi. kobieta mowi swoje, ale
            wie, ze na zrozumienie nie ma co liczyc. no i problemy sie pietrza... a tu
            ciagle slychac rade: trzeba rozmawiac! tylko jak, skoro partnerzy nauczyli sie
            i przyzwyczaili nie rozmawiac?!
            no i wlasnie nad tym sie ostatnio zastanawiam... jak znalezc zloty srodek? jak
            nie przeciazyc, nie zniechecic faceta do rozmow i jak rozmawiac z nim o
            wszystkim? w koncu to on jest mi najblizsza, ukochana osoba, z ktora chce
            dzielic wszystko:-)
            a jak u was? przyzwyczailyscie sie nie rozmawiac czy ciagle walczycie?;-)
            • mysterious Re: rozmowy 06.07.04, 07:45
              tez mam z tym problem , probowalam wszedzie i o kazdej porze dnia i nocy
              znalezc odpowiedni moment i bez skutku, wieczorem chialo mu sie spac, w lozku
              zasypial , na rybach zawsze mu ryba lapala kiedy mial na cos odpowiedziec ,na
              grillu wlasnie sie kielbasa mu palila hmm a na siedzaca "a skad masz taki
              spinacz?"Myslalam ze szlak mnie trafi
          • polak_alkoholik Re: rozmowy 07.07.04, 10:10
            verdana napisała:

            > Jeśli faceci czegoś naprawdę nienawidzą, to
            > problemow
    • orvokki Re: rozmowy 06.07.04, 09:34
      Ech, bo rozmawiać koniecznie trzeba o sprawach zasadniczych (najlepiej przed
      ślubem, a nie po...), a pogadać o bzdetach to już w zależności od sytuacji.
      Chociaż ja mam chyba męski mózg, bo to ja zawsze mówię "skarbie, do rzeczy" :o)
      Z rzeczy doprowadzających do szału: czasami mój się zacina, ja coś mówię, a on
      nic kompletnie, bo się zastanawia. Jakby nie mógł powiedzieć, daj mi chwilę,
      muszę pomyśleć czy coś w tym stylu...
      • magda010 Re: rozmowy 06.07.04, 14:46
        No wlasnie, nie moge jak zadaje pytanie i cisza. A to jest nagminne - jak go
        ochrzaniam, to slysze, ze przeciez wlasnie mysli. A nie moze powiedziec, ze
        mysli? Ja nie wiem czy on mysli, czy nie slyszal, czy mnie olewa? Rozmowy sa
        dobre, ale u nas oczywiscie kazdy wie swoje i wie, ze ma racje. I zaczyna sie
        analiza co kto powiedzial i kto pierwszy byl niemily. Okazuje sie ze juz w
        fazie tej analizy zdania sa odmienne i dalsza rozmowa czasem jest bez sensu.
        Dla mnie czasem lepiej sie pogodzic, powiedziec przepraszam, ze bylam niemila i
        tyle, bez tej calej denerwujacej analizy sytuacji.
        • polak_alkoholik Re: rozmowy 07.07.04, 10:17
          magda010 napisała:
          > No wlasnie, nie moge jak zadaje pytanie i cisza. A to jest nagminne - jak go
          > ochrzaniam, to slysze, ze przeciez wlasnie mysli. A nie moze powiedziec, ze
          > mysli? Ja nie wiem czy on mysli, czy nie slyszal, czy mnie olewa?

          jestes wspaniala hahaha
          tylko on jest wolnomysliciel
          hahaha
          kocham cie hahaha
    • szpulkaa czasem sie udaje!;-) 07.07.04, 12:59
      udalo mi sie porozmawiac z moim osobistym! :-P potraktowalam go jak czlowieka,
      z ktorym wiele mnie laczy, z ktorym nadajemy na tej samej fali i na ktorym
      bardzo bardzo mi zalezy. po takim przygotowaniu psychicznym, powatrzaniu jak
      mantre, ze przeciez wszystko mozna jesli bardzo sie chce, przystapilam do
      dzialania. pogadalam na tematy ogolne i w koncu powiedzialam mu, ze sex i
      rozmawianie sa dwoma absolutnie niezbednymi elementami zdrowego zwiazku. nie
      chce, zeby to co nas laczy bylo niekompletne. szanuje jego potrzeby i licze na
      wzajemnosc... rozmowa byla powazna /wazne, ze byla!/ i teraz zobaczymy jakie
      beda jej efekty:-)
      zreszta... rezultaty to inna sprawa. czasem cos uzgodnimy, a nigdy nie dochozi
      do realizacji... pozostaje jednak optymistka;-)
      • aggu Re: czasem sie udaje!;-) 07.07.04, 15:13
        szpulka, ja rozmawiam z moim mężem o absolutnie wszystkim, to on jest mi
        najbliższą na świecie osobą i będzie ze mną w najgorszych i najbardziej
        intymnych momentach mojego życia... Wiesz, że faceci nie potafią się domyślać i
        nie wpadną na to, jakie mamy oczekiwania i co dla nas w życiu jest
        najważniejsze, jeśli im tego nie powiemy... Mój mąż może czasem nie widzi sensu
        w niektórych rozmowach, niektóre moje emocje i odczucia są dla niego
        niezrozumiałe, ale zawsze wiem, że mogę usiąść mu na kolanach i rozmawiać o
        absolutnie wszystkim... Może powinnam mieć jakieś tajemnice, nie poruszać
        pewnych tematów, ale nie potrafię... Dzięki Bogu, on jest nieziemsko
        cierpliwy:) Mój mąż i mój najlepszy przyjaciel to dla mnie ta sama osoba... I
        życzę Ci tego samego:)
        • szpulkaa Re: czasem sie udaje!;-) 07.07.04, 15:45
          i tak powinno byc! masz super zwiazek, o ktorym wiele dziewczyn marzy:-)
          to racja, ze faceci nie sa domyslni... zreszta kobiety czesto tez nie. znam
          zwiazki, ktore rozpadly sie, bo jedna ze stron nawet nie przeczuwala, ze cos
          moze byc nie tak... a w tym samym czasie druga polowka myslala, ze jej problemy
          sa oczywiste. trzeba sie dzielic odczuciami, uczuciami, problemami, mowic sobie
          o wszystkim... a jesli nie przychodzi to naturalnie, to przeciez mozna nad tym
          popracowac. to dlatego tak trudno o udany zwiazek, bo trzeba mu poswiecic duzo
          czasu i pracy, byc zaangazowanym i chciec! ale sa i plusy... jak sie kocha, tak
          mocno i tak naprawde, to nic nie jest za trudne... rozmowy, uczenie sie siebie
          nawzajem bywa bardzo przyjemne:-)
          kocham mojego faceta i jest najblizsza mi osoba. chce z nim rozmawiac o
          wszystkim /no moze prawie... bo spraw depilacji to on nie pojmie;-)/ i
          zwyczajnie musismy sie do tego przyzwyczaic.
          cenie sobie mozliwosc pogadania z wami. jesli potrzebuje kobiecego bla bla, to
          zawsze wpadam na forum:-) dzieki, ze jestescie!:-)
        • redmim Re: czasem sie udaje!;-) 07.07.04, 21:37
          Witam

          wtrace kilka meskich slow - jestescie innym "gatunkiem" czlowieka - facet naprawde MUSI sie nauczyc was sluchac to jest dla niego zupelnie nowe doswiadczenie. do nas trzeba mowic prosto krotko - np: kiedy sie pokochamy ????
          kran cieknie napraw i koniez zdania proste i nie za szybko bo nie bedziemy sluchac. ja ternowalem ze swoja kobieta rozmowy 6 lat - teraz wystaczy ze popatrzy na mnie i juz wiem co chiala powiedziec - ostatnio powiedziala ze ona juz nie potrafi rozmawiac o swoich sprawach z kolezankami lylko ze mna bo latwiej sie ze mna rozmawia i ze jestem "jej najlepsza przyjacilka" - az mi klata urosla ;-)

          a i jesze uwielbia chodzic ze mna na zakupy bo twierdzi ze zawsze doradze jej tak ze potem super wyglada. (zwlaszca ze z delikatnoscia wlasciwa nam facetom komentuje to co ma na sobie - kochanie wygladasz .....jowo )

          wy musicie sie wygadac wyplakac powiedziec to co sie zdazylo w calym dniu (ze kobita byla ubrana tak i tak, ze facet z autobusu to sie nie umyl i smierdzial ze widzala super buty (osobny temat) ze jest nowy kosmetyk i 3000 innych spraw z biura pracy itd) - po 1 godzinie takiej rozmowy jesyescie oczyszcone i dopiero dobrze sie czujecie. wysluchije tego bo
          po wysluchania teko wprowadza komplikacje w
          - lozku ( seks do bani)
          - brzydniejescie
          - nie ma co jesc (lodowka pusta)

          pozfrawiam

          Red
          • szpulkaa Re: czasem sie udaje!;-) 09.07.04, 12:22
            dzieki za przedstawienie meskiego spojrzenia na sprawe!:-) potwierdzasz to, co
            wszystkie myslimy: para musi sie siebie nauczyc, stworzyc wlasny sposob
            komunikowania sie. gratuluje ci, ze tobie i twojej polowce sie to udalo!:-) ale
            z tymi zakupami... tu twierdze, ze jestes wyjatkiem potwierdzajacym regule;-)
            moj osobisty nudzi sie potwornie ze mna w sklepach z ciuchami. doradzic
            potrafi, ale jemu ogolnie malo co sie podoba, wiec... ja z kolei nie moge sie
            doczekac, kiedy wreszcie przestanie sie gapic na komiksy, gry, etc... kompletny
            dzieciak!!:-))
            bardzo ciekawe to, co napisales o koniecznosci sluchania i ewentualnych
            przykrych konsekwaencjach w przeciwnym razie. my tu pokladamy szczera wiare, ze
            jak facet slucha to rozumie, chce o nas cos wiedziec, jest zainteresowany, a
            tymczasem... hmm... przytlaczajaca meska kalkulacja;-) no coz.. czasem mam
            wrazenie, ze z moim osobistym tak wlasnie jest: slucha, bo wie, ze ja po prostu
            musze pogadac... z drugiej strony, to dobrze, ze jestemy sklonni do kompromisow
            i jestesmy otwarci na potrzeby partnera:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja