ruscello
13.09.12, 13:36
A właściwie przez parę najbliższych miesięcy przyszłej teściowej. Kobitka bardzo miła i kochana. Ale mój N to jedyny cudowny synuś, umiłowany po prostu;) Dzwoni często, interesuje się wszystkim, ale to mi nie przeszkadza, bo N trzyma rękę na pulsie. Problem istniejący w mojej psychice zaczął się jakiś czas temu. Otóż mama N w swej serdeczności i szczerości kilka razy zwróciła mi uwagę, np.na makijaż lub fryzurę, dodając natychmiast, że ona "nic nie mówi, bo nawet nie wypada, a DOPIERO PO ŚLUBIE BĘDZIE MOGŁA SKRYTYKOWAĆ, CO SIĘ JEJ NIE SPODOBA". Wypowiedź taką powtórzyła kilka razy i teraz jestem bardzo zdystansowana i nie mam ochoty jej widywać. Na pewno nie pozwolę się jej wtrącać ani krytykować moich osobistych decyzji, ale nie chcę też patrzeć na nią jak na wroga. Czy ona to mówiła tak sobie, czy naprawdę będzie wtrącać jak teściowe, o których m.in.czytałam na tym forum?