13ada7
19.03.13, 23:18
mam troche pod gorke ostatnio, no troche dluzej jak ostatnio ale zauwazylam rzecz ktora mnie irrytuje w moim zwiazku i juz nie wiem czy to moja wyobraznia czy szukam zaczepki
w malzenstwie jak to w malzenstwie raz jest dobrze a raz zle w moim ostatnio nie za dobrze zwrocilam uwage mojemu mezaowi tydzien temu ze cokolowiek on niedopelni, on to obraca w moja wine co nie jest ok... glupia sprawa tydzien temu. odkurzam pelno zabawek na podlodze tych maluskich lalek (mamy 3.5 letnia corke) sprzatnelam duzy pokoj, pozbieram wszystko z podlogi, sprzatnelam sypialnie, kuchnie, powiedzialam zeby usunal wszsytko z podlogi w pokoju komputerowym zebym tam tez mogla odkurzyc i pozbieral to co bylo widoczne ... wjezdzam pod lozko i zaraz z kraja cos wciagnelo cos malego .. i mowie do niego dlaczego nie zrobiles tego a on na mnie skoczyl ze powinnam patrzyc jak odkurzam i co odkurzam .. odpuscilam
drugi incydent
wrocilam z pracy, pyta mi sie jak minal dzien mowie mu ze koncowka dnia dramat opowiadam co sie stalo, jestem na granicy wytrzymalosci emocjonalnej, on zaczyna cos tam zartowac, nie dalam rady poszlam w kacik usiadlam sobie i po prostu zaczelam plakac .. po 10 minutach on zaczyna mnie szukac, nie widzial gdzie jestema chcial zebym mu posmarowala preke jaks mascia, zaczal mnie przeklinac ze jestem nienormalna i tak sie chowam. Nie wytrzymalam, wybuchlam i wrzasnelam na niego ze jak to jest ze w kazdej sytuacji on obraca wszystko tak ze to chodzi zawsze o niego, ze potrafi tak obrocic sytuacje ze wychodzi ze to moja wina.
bo sie schowalam zeby poplakac, kiedy nie znalazlam wsparcia. Mialam tak zly dzien w pracy, jeden z gorszych w zyciu, nie zasnelam do 4 rano tej nocy.
czy ja jestem juz nienormalna ... czy rzeczywistosc mnie kopie po tylku