asymptotycznie
15.06.13, 14:29
Był wątek o mieszkaniu z teściami na wsi... Ten wątek jest podobny. Zgodziłam się na mieszkanie w maleńkim mieście.Urodziłam dziecko. Pracuję. Mąż interesuje się dzieckiem nie więcej niż 5 minut dziennie. Pojechał do pracy w drugi dzień Wielkanocy, w Boże Ciało,jeździ w każdą sobotę. Nie dzieli się pieniędzmi, nie odda mi nawet swojego starego samochodu, bo brak miejsca w garażu. Praca jest dla mnie ostatnim bastionem wolności i jak tylko będę mogła, zamieszkam w większym mieście,gdzie będę mogła np. zrobić sensowne zakupy.
Ostrzegam przed podobnym 'układaniem' sobie życia, nawet ze względów religijnych. Tuż po ślubie mąż wycofał się z życia religijnego i w kościele co niedzielę bywam sama. Wspaniałe uczucie...
Dodatkowo w domu teściowa wszystko układa,ciągle się "stresuje" i broni syna. Typowe? Jakieś słowa otuchy? W rolę kobiety wpisane jest bycie niewolnikiem. Brawo dla tych,które się wyzwoliły!