inka76
02.08.04, 16:51
z moim mezem chodzilam przed slubem okolo 10 lat.jestesmy malzenstwem 1,5
roku. na krotko przed slubem zlapalam go na klamstwie i w sumie chcialam sie
wycofac ale on przekonywal, ze juz nigdy sie to nie powtorzy. zaufalam i to
byl blad. po slubie czesto klocilismy sie ale w sumie o zupelnie nieistotne
rzeczy. w maju tego roku przylapalam meza na kolejnym powaznym klamstwie i
dodam, ze bylo ono z perfidia zaplanowane. bardzo to przezylam i stracilam
zaufanie do meza. postanowilam z nim porozmawaic on probowal mi wmowic jaks
nie trzymajaca sie kupy historie ale postanowilam zaufac. pozniej przyszedl
duzy rachunek telefoniczny na komorke mojego meza. cos sklonilo mnie do
przegladniecia billingu i co??? kilka razy w tygodniu dzwonil pod jakis numer
telefonu i oczywiscie bylo to w pracy albo wtedy kiedy nie bylo go w domu.
przejzalam wiec billingi i tak historia miala miejsce od kwietnia. jak w
lipcu powiedzialm mu o tym to skonczyly sie rozmowy. tlumaczyl, ze to tel do
goscia, ktory robi dl aniego jakies zlecenie. nie uwierzylam i poprosilam aby
zadzownil przy mnie pod ten numer i porozmawiaml z nim. zdenerwowal sie
powiedzial, ze przesadzam i on tego nie zrobi. stwierdzilam wiec , ze jeszcze
zaczekam. dzisiaj zlapalam go na kolejnym klamstwie i nie wiem co robic???
czy jeszcze znim romawiac czy poprostu skonczyc ta farse. ja nie potrafie zyc
w zwiazku bez zaufania??? juz mu nie ufam i nie wiem czy kiedys bede jeszcze
potrafila zaufac. zastanawiam sie czy nie marnuje czasu na zyciu z
niedopowiednim czlowiekiem???