natka1100
10.08.13, 00:29
czesc,
czytam i czytam, i cos za duzo tu postow w stylu "problemy - maz do bani - a mialo byc tak pieknie".
Czy to malzenstwo szkodzi, czy malzenstwa z tego forum sa jakies felerne??' albo pisza tylko panie z problemami, bo te be zproblemow wlasnie sa z mezem na kolacji -w lozku - na wakacjach - niepotrzebne skreslic ?
My jestesmy razem 9 lat, przezylismy kryzys 7go roku, nie jestesmy zadurzonymi nastolatkami (34 - 42 lata) i oboje wiemy, jaka jest nasza rola w tym zwiazku, a slub ma byc jakims podsumowaniem i potwierdzeniem " podstawowej komorki spolecznej" - naszej rodziny .
mUsze powiedziec, ze dopiero po paru latach zaczelo mi na tym slubie zalezec, pare razy odmowilam, nawet jak zaszlam w ciaze, nie chcialam nic robic na sile. Nasze wspolne mieszkanie nie bylo " probna jazda", zamieszkalismy nrazem prawie od razu, jak sie poznalismy, bo tak bylo taniej i prosciej ( oboje wynajmowalismy mieszkania) , potem kupilismy wlasne, urodzil sie nasz syn. Jaks wszystko naturalnie postepuje. moze i zaczelismy od tylu , ale nie wydaje mi sie, zeby sama obraczka tak duzo zmieniala ??
jak myslicie? czy mam szukac na wszeliki wypadek czarnego kota w piatek trzynastego ?