Mąż a rodzice: trudne relacje; kto ma rację?

20.08.13, 16:40
Mam następujący problem, który zaczyna mnie przytłaczać: jesteśmy z mężem małżeństwem od ponad roku. Najogólniej mówiąc mąż i rodzice mają różne charaktery, pochodzą z różnych środowisk, mają inne poczucie humoru i inną wrażliwość. Mąż jest introwertykiem, trochę niepewnym siebie i typem wrażliwca. Ma też trudne doświadczenia za sobą (rozwód rodziców, konflikty między nimi, nastawianie go przez jednego przeciw drugiemu). Jest nieufny i niełatwo wchodzi w relacje z innymi. Rodzice są osobami silnymi, przekonanymi o własnej wartości i o tym, że mają rację w każdej sytuacji, że są przebojowymi ludźmi interesu i liczy się dla nich najbardziej kariera i finanse. Mąż jest typem naukowca, który nie jest duszą towarzystwa, ale jest pracowity, rzetelny, dobry w tym, czym się zajmuje. I tu zaczyna się problem: rodzice mają luźny sposób bycia i specyficzny sposób żartowania z siebie nawzajem i innych, np. tata publicznie docina mamie, że ma nadwagę i na pewno się za stołem nie zmieści, a mama tacie, że ma "rozmiar butów jak panienka". Zaiskrzyło między mężem a rodzicami, kiedy w podobny sposób zażartowali z niego w towarzystwie innych osób, a mąż poczuł się dotknięty, ośmieszony i upokorzony. Kiedy im o tym powiedział, a w zasadzie niemal wykrzyczał, tak poczuł się wyprowadzony z równowagi, oboje (zawsze dmuchają w jedną trąbę) zgodnie stwierdzili, że mąż nie ma poczucia humoru za grosz, jest zakompleksiony, nie ma dystansu do siebie i jest gburem. Powiedzieli mu to nieco delikatniej, ale mnie wyłożyli już swoje zdanie dosłownie i bez ogródek: że mąż jest bez polotu, poczucia humoru, że jest sztywny w towarzystwie i nie potrafi nawiązać kontaktu z innymi na luzie, a w ogóle to ma kompleksy i nie ma ambicji, bo jego celem jest praca naukowa a nie robienie interesów za grube pieniądze. Ja wspieram męża całkowicie w jego działalności i skoro czuje się świetnie w tym, co robi, ma całkowite prawo się w swojej dziedzinie realizować, ale drugiej przykro mi, że ich relacje wyglądają tak a nie inaczej. Dochodzi do tego, że stres mnie ogarnia na myśl, że mamy odwiedzić rodziców i mąż ma być poddawany próbie ich poczucia humoru (jeśli się nie zaśmieje z ich żartów, to jest aspołecznym ponurakiem) i prowokowaniu - jeśli zareaguje złością, to oznacza, że nie ma dystansu do siebie. Najdziwniejsze jest to, że ja z każdym z osobna dogaduję się dobrze - do charakteru rodziców przywykłam przez lata i nie raziło mnie ich zachowanie, póki mąż nie uświadomił mi, że istnieją też inne typy zachowań; od męża nie oczekuję, że będzie duszą towarzystwa, bo nie każdy musi nią być. Zaczynam myśleć, że na porozumienie między nimi raczej nie ma szans - każda strona jest przekonana o tym, że ma rację. Co robić?
    • zuzi.1 Re: Mąż a rodzice: trudne relacje; kto ma rację? 20.08.13, 19:10
      ograniczyc kontakty męża z rodzicami do niezbędnego minimum a samej spotykac się z rodzicami do woli, wspierac męża broniąc go słownie przed rodzicami, tłumaczyc im, że jest zupełnie innym typem osobowosciowym niż oni, ale nie znaczy to wcale, że gorszym, sprowadzac ew. kłótnie na drogę humoru, zartowac z rodziców przy męzu w towarzystwie osób trzecich, nauczyc meza takiego luzu w kontaktach z rodzicami cwicząc z nim odpowiednie dialogi na potrzeby rodziców, po jakimś czasie załapie jak w ich towarzystwie powinien się zachowywac, a własciwie dobrze by było gdyby się zachowywał, życie z ponurakiem i sztywniakiem może zmęczyc, więc naucz męza trochę wiecej luzu w kontaktach z innymi
    • anten_ka Re: Mąż a rodzice: trudne relacje; kto ma rację? 20.08.13, 21:57
      U mnie jest podobnie. Teściowie mają specyficzny sposób bycia i zarówno mi jak i mężowi robią docinki i niewybredne żarciki przy obcych. Twój mąż powinien być " mądrzejszy" i odpuścić towim rodzicom, niech wyluzuje, bez sensu żeby takie drobnoski miały powodować takie spięcia rodzinne :-) zwłasza że zapewne tobie jest najbardziej przykro z tego powodu.
Pełna wersja