Jak byż dobra żoną??

06.08.04, 10:06
Witam wszystkie żony i nie żony.Młode ,z doswiadczeniem i nie tylko.Zauważam
ostatnio,że kobieta w małzenstwie ma bardzo duzy wpływ na jego przebieg,mamy
pewnego rodzaju cicha "władzę".Jak nia rozporzadzac aby było dobrze.Pomagajmy
sobie,piszmy o tym co robic aby małzenstwo było udane.Wymieniajmy
doswiadczenia>!!!Młoda żona (szczesliwa-jak na razie).pozdrawiam.czeka na
odzew!!!!!!!!!
    • olgu Re: Jak byż dobra żoną?? 06.08.04, 10:09
      Witam!! Zgadzam się z Twoim stwierdzeniem, że kobieta ma duzy wpływ na to jak
      bedzie wygladało życie małżeńskie, ale równie duży wpływ na to ma mężczyzna.
      Pozdrawiam!!!:-)
      • romilka Re: Jak byż dobra żoną?? 06.08.04, 10:30
        ale my kobiety mamy ogromny wpływ na mezów i ....
        • olgu Re: kobiety 06.08.04, 10:42
          My kobiety - trafnie to zauwazyłaś. weź jednak pod uwage, że nasze
          sfeminizowane społeczeństwo pełne jest kobiet. Nie licz na to, że jestes, czy
          będziesz jedyna kobieta która ma czy bedzie miała wpływ na twojego męża.
          Niestety. Najwiekszy wpływ na męzczyzn maja niestety nie-żony. Twoje zadanie to
          umiec to jakos przetrawic w sobie i wykorzystac dla Waszego małżeństwa. Mądrze.
          pozdrawiam ;-)
    • dziewojka Re: Jak byż dobra żoną?? 07.08.04, 18:57
      Aby małżeństwo było udane, należy się bardzo bardzo bardzo bardzo mocno i
      prawdziwie KOCHAĆ !!!

      Ot co! :)

      Dawać z siebie 'po prostu', bez kalkulacji a z miłości, czerpać ile jest nam
      dawane- z radością, nie truć, nie zrzędzić, nie oszukiwać, szanować, wzajemnie
      się do siebie dostosowywać, ROZMAWIAĆ, nie ograniczać czułości i ciepłych słów,
      nie ograniczać wolności.
      "Jeśli kogoś kochasz, uczyń go wolnym."
      Jeśli oboje się prawdziwie kochacie, dawanie sobie wolności i zaufania nie
      grozi niczym złym, wręcz przeciwnie, rozwija, pobudza, dodaje skrzydeł :)
      Pozdrawiam.
      Jeszcze-Nie-Mężatka a już taka przemądrzała ;)

      Z doświadczenia- pierwsze, co przyszło mi do głowy- nie ograniczać.. Ja
      ograniczałam mojego ukochanego przez pierwszy rok związku, on ograniczał mnie,
      usychaliśmy. Ale wiele rozmów pomogło nam pozbyć się toksyn. Teraz on już nie
      złości się, kiedy robię coś sama, mam osobne marzenia czy plany, chcę wyjść bez
      niego 'na tańce', pójść sama na kurs foto, pojechać sama w góry. Ja już nie
      płaczę po kątach, że on chce wyjechać na miesiąc beze mnie, tylko cieszę się
      razem z nim, że ma taaaaką szansę spełnić marzenie życia. Dajemy sobie zdrową
      swobodę, dajemy też sobie jednak podstawy do zaufania, do tego, żeby się nie
      bać o to, że swoboda będzie nadużyta. Pełne zaufanie, wielka miłość,
      obdarowywanie się wzajemnie wolnością. Bardzo to jest chyba ważne, tak sobie
      przemądrzalsko myślę :)
      • mikams75 Re: Jak byż dobra żoną?? 10.08.04, 11:15
        Nie ograniczac - zgadzam sie, ale nie do konca zgadzam sie z tym co piszesz.
        Jesli kazde sobie bedzie wyjezdzalo na miesiac gdzie tylko ze chce i samotnie
        to co bedzie jesli pojawia sie dzieci? Dzieci same w sobie sa ograniczeniem dla
        pary i ich dotychczasowych przezwyczajen. Wowczas wzmoga sie wszelkie problemy.
        Facet przezwyczajony do wolnosci bedzie z niej nadal korzystal, a kobieta nie
        bedzie mogla ze wzgledu na dzieci. Lepiej faceta stopniowo "urodzinniac", zeby
        nie bylo szoku.
        Zgadzam sie, ze rozne hobby czy wyjscia z kumplami na piwo/babskie pogaduchy,
        disco itp. sa konieczne, natomiast w malzenstwie wypadaloby miec wspolne plany.
        Jesli kazde bedzie szlo w druga strone to do niczego nie doprowadzi.
        Tym bardziej ze kasa pozniej jest jedna na realizacje marzen...
    • patama Re: Jak byż dobra żoną?? 07.08.04, 19:00
      Szczerze mówiąc sformułowanie "dobra żona" wywołuje u mnie gęsią skórę.

      Dlaczego ?

      Kojarzy mi się z niewolnicą Isaurą.

      :)
    • tomoe Re: Jak byż dobra żoną?? 07.08.04, 23:19
      Po pierwsze dobrze wybrac męża. Takiego, którego rozumiesz. (Jeżeli 2 osoby się
      rozumieją, potrafią wybaczyć sobie bardzo wiele. Brak zrozumienia jest gorszy
      niż z cokolwiek innego, nawet zdrada - która często właśnie wynika). Takiego, z
      którym mozesz się zaprzyjaźnić. Który potrzebuje tego, co Ty możesz mu dac, a
      daje Ci to, czego potrzebujesz. Jeżeli facet tęskni do mocnych wrażen, a Ty pod
      pozorem blond wampa skrywasz wrażliwą duszyczkę i marzysz o podawaniu mu
      codziennie kolacji przy świecach, to nie jest za dobrze. jeśli Ty chcesz robić
      karierę, a gość - z pozoru równie prężny cynik - naprawdę pragnąłby mieć
      hacjendę i pięcioro dzieci, to też klapa. Dlatego warto być szczerym przede
      wszystkim wobec siebie i wiedzeć, czego tak naprawdę się chce. Namiętna miłość
      wcale nie jest recepta na szczęście; długiemu związkowi moim zdaniem służą
      lepiej raczej emocje letnie, lecz stałe. Poza tym nalezy się czymś interesować.
      Najlepiej, zeby nasze hobby było z grubsza zbieżne z zainteresowaniami męża. Nie
      wymagam oczywiście od pań, żeby pasjonowały się silnikami wysokoprężnymi, ale
      np. literatura kryminalna albo aparaty fotograficzne - czemu nie? Znam bardzo
      sympatycznego grafika komputerowego który oszalał dla kobiety wyłącznie dlatego,
      że wreszcie mógł z nią pogadać na temat renderingu! Poza tym wielokrotnie
      słyszałam od rozmaitych gości, ze boją się ożenić, bo o czym później całe życie
      gadać? No właśnie... wbrew pozorom mężczyźni też czasem potrzebują paru chwil
      rozmowy, kształtny biuścik i koronkowa bielizna moga wystarczyć na pare lat, ale
      wszystko w końcu może się znudzić... ale sporo żon ogranicza się w rozmowach do
      spraw dzieci i kasy, ew. awantur "czemu tak długo siedzisz w pracy i na pewno
      mnie zdradzasz". A tu tyle tematów leży odłogiem! Lekkoatletyka, książki SF,
      komputery, odkrycia geograficzne i podróże, historia i batalistyka, filmy
      kung-fu i podobnie pasjonujące rzeczy. sprawdziłam na sobie - to rzeczywiście
      recepta na całkiem udane małżeństwo. Pozdrawiam - żona nadal szczęśliwa po 6
      latach pożycia :)
      • woman-in-love Re: Jak byż dobra żoną?? 08.08.04, 04:37
        Myśle, że w ogóle nie zastanawiać się, jaką sie jest żona, ale jakim
        człowiekiem. Też dostaję "gęsiej skórki" na samą myśl : dobra zona w obiegowej
        opinii - to osoba, ktora ponad wszystko stawia rolę towarzyszki mężczyzny. Słabo
        mi sie robi, kiedy słyszę:"dobra zona - męża korona". Moze szargam swietosci,
        ale najwazniejsze jest być w porządku w stosunku do samej siebie. Wtedy i
        małżeństwo, i przyjażnie i zawodowe układy będa zdrowe. Jeśli popełniasz
        naduzycie wobec samej siebie (szumnie zwane: poświęceniem) mozesz oczekiwać
        przegranej. Zdrowe proporcje między altruizmem i egoizmem, przestrzeń dla siebie
        i partnera, pewna doza nieprzewidywalnosci i kaprysu - czyli sztuka zycia jako
        własnej niepowtarzalnej drogi - oto, jak być dobrym, spełnionym człowiekiem. Ale
        kto posiadł tę sztukę??? A czy bez tego mozna być dobrą żoną?
        • woman-in-love Re: Jak byż dobra żoną?? 08.08.04, 05:01
          A tak w ogóle polecam :"Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną" autorstwa
          Maji Storch. Wydawnictwo Szafa , Warszawa 2002 . Nigdy za wiele dobrej lektury
          :-)
          • anula36 Re: Jak byż dobra żoną?? 08.08.04, 19:46
            tylko za malo silnych mezczyzn:)
            • woman-in-love Re: Jak być dobra żoną?? 08.08.04, 20:01


              > tylko za malo silnych mezczyzn:


              Oj, tak, Anula, oj tak! Gdzie te chłopy ???!!! Dookoła jeden z drugim - jak
              nie nerwus, to histeryk....itp., itd. ale my jakoś lądujemy????? (Szanuj chłpoa
              swego, mozesz mieć gorszego, albo zadnego :-)))))
              • anula36 Re: Jak być dobra żoną?? 09.08.04, 00:06
                Wylowilysmy najlepsze rybki w tym stawie,choc ja z malym felerem..ogona:)Ale
                naprawialnym na szczescie:)
                Szanuj chlopa swego aby i on cie szanowac po kres swych dni:)
                Mysle,ze warto zaakceptowac drobne niedoskonalosci a nieczekac na ideal do
                starosci:)
    • blindy Re: Jak byż dobra żoną?? 09.08.04, 12:48
      jestem ok 7 mies po slubie i tesz na razie jestesmy szczesliwi .... czesto
      sobie zadaje pytanie jak dlugo uda nam sie to szczescie zatrzymac ikiedy
      nadejda te trudniejsze dni czy nadal bedziemy sie kochac ... czy przetrzymamy
      probe czasu ...
      na szczescie znalazlam swietna ksiazke... na prawde duzo mi wyjasnila i
      spowodowala ze chcialm sie zmienic (mimo ze na razie jest w moim malzenstwie
      bardzo dobrze- ale zawsze moze byc lepiej !!!)... ta ksiazka to "sztuka
      wyrazania milosci w malzenstwie" Gary Chapman
      jest on wydana przez wydawnictwo chrzescijanskie jakkolwiek(dal wszystkich
      uprzedzonych) wszystkie rady nie sa oparte na wierze ... (sama jestem ateistka)
      na prawde pomoglo mi to bardzo ...podrzucilam tesz ta ksiazke mezowi...
      goraco polecam ja tesz tym w kryzysie....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja