...Zdrada zaczyna sie w glowie

27.09.13, 14:25

Witam serdecznie

Pisze ten post na forum przeznaczonym dla kobiet sam kobieta nie bedac.
Znajduje sie obecnie w zwiazku i jestem zakochany po uszy. Nie jest jednak latwo jako ze przez
swoje bledy i nawet klamstwa zranilem swoja ukochana kobiete. Nie o tym chcialem jednak pisac.
Chcialem tu poruszyc kwestie drobnej acz fundamentalnej roznicy w swiatopogladzie miedzy mna a moja partnerka.
wielokrotnie w naszych wspolnych konwersacjach poruszalismy temat postrzegania / lub nie postrzegania innych ludzi plci przeciwnej.
Sposob w jaki ona to spostrzega to calkowita bezwarunkowa niemoznosc dostrzezenia jakielkolwiek atrakcyjnosci w plci przeciwnej.
Powtarza mi wielokrotnie iz kocha mnie tak bardzo ze nie istnieja na tej planecie i nie beda istnieli zadni mezczyzni na ktorych mogla by spojrzec i powiedzieciec
obiektywnie ze sa bardzo przystoini lub maja intrygujaca osobowosc. Wedlug jej schematow jak sie jest w milosci to NIC ale to ABSOLUTNIE NIC nie istnieje.
Wszyscy inni mezczyzni staja sie transparentni i co najwyzej mozna o nich powiedziec: zabawni, przystojni itp.
Nasz problem polega na nieco innym werbalizowaniu tego zagadnieni i byc moze nawet innym jego odczuwaniu. Ja zakladam ze zyjac otyczonym innymi ludzmi
moze sie zdarzyc (choc w moim przypadku to niezwyle rzadkie) ze mozna trafic przypadkiem na kogos oddmiennej plci kto wyda nam sie obietkywnie interesujacy, piekny nawet intrygujacy.
Osobiscie nie uwazam tego za jakiekolwiek uchybienie wobec mojego partera jako ze jest to tylko niejako stwierdzenie faktow/odczuc zwiazanych z ta napotkana osoba. Jest to podswiadoma ocena / wrazenie wywolane interakcja z druga osoba.
Mysle ze kochajac moja dziewczyne i w przypadku zaistnienia takiego faktu jak ocena napotkanej osoby nie jest to zadna zdrada. Zdrada emocionalna bylo by jednak gdyby to uczucie i mysli pozostawaly w mojej glowie. Jesli jednak spotykam na swojej drodze kobiete ktora wywiera na mnie takie odczucie jak wyzej wymienione i jest to tylko przeblyskiem - zarejestrowaniem faktu i nie ma zadnego rozwiniecia w mojej glowie poniewaz moja kobieta jest dla mnie najwazniejsza, najpiekniejsza i nie ma miejsca na zadne inne kobiety to nie jest to dla mnie zdrada! Doskonale jednak rozumiem punkt widzenia mojej partnerki dla ktorej wszystko zaczyna sie w myslach nie moge sie jednak zgodzic z tym ze jezeli sie kogos kocha to obiektywnie nie mozna dostrzegac pewnych cech lub urody w plci przeciwnej. To sie po prostu widzi. I nie chodzi mi o kultywowanie tego w glowie. Bedac szczerym z moja partnerka podzielilem sie swoimi spostrzezeniami i teraz ona mysli ze jestem zdolny do zdrady i ze nie kocham jej jesli mam takie mechanizmy. Nie potrafi zrozumiec ze nawet jesli ocenie w mojej glowie jakas kobieta jako piekna i nawet intrygujaca to ona jako moja dziewczyna wciaz jest dla mnie najpiekniejsza, najdrozsza i najwazniejsza!

......Prosze podzielcie sie Panie swoim na ten temat zdaniem




    • okruchlodu Re: ...Zdrada zaczyna sie w glowie 29.09.13, 00:17
      Nie do końca rozumiem co chciałeś nam przekazać?
      To, że chwilowa fascynacja kobietą/mężczyzną to nie zdrada a długofalowa już tak? To znaczy jak dokładnie długo może trwać? Co to znaczy "kultywowanie tego w głowie"? A co by było, gdybyś spotkał kobietę, która zainteresowałaby Cię trochę bardziej niż zwykłe i oczywiste "docenienie pewnych cech lub urody"? Gdzie kończy się zwyczajne zauważanie innych a gdzie zaczyna się już zdrada emocjonalna? Jak przestaje się "kultywować to w głowie"? Masz jakiś patent na to jak sterować swoimi myślami, żeby wyrzucić z głowy coś tak przyjemnego jak widok nowego, atrakcyjnego osobnika?

      Myślę, że piszesz ten post z perspektywy osoby bardzo młodej, która pierwszy (może drugi) raz jest w poważnym związku. Przechodzicie jeszcze okres fascynacji. Ona na razie nie dostrzega innych mężczyzn, Tobie nawet jeśli się ktoś podoba to jest to tylko chwilowe. Jesteście jeszcze tak uroczo zaborczy:-) W młodości wszystko jest piękne i niewinne:-)

      Z czasem jednak endorfiny osłabną i pewnie każde z Was przeżyje po kilka fascynacji poza związkiem. Na początku będziecie mieć wyrzuty sumienia, później stopniowo pogodzicie się z faktem, że jest to element krajobrazu długiego związku (o ile ma się jakieś życie poza domowe). Za ileśtam lat pojęcie "zdrada emocjonalna" będzie co najwyżej przyprawiać Was o uśmiech na twarzy:-)
Pełna wersja