Mieszkam u meza

18.10.13, 23:03
Witam! Z gory sprostuje- nie jestem roszczeniowo nastawiona osoba, ale mam watpliwosci, co do relacji panujacych w rodzinie mojego M.... Otoz, jestem mezatka od roku. Mieszkam u M w pietrowym domu. Dom w polowie przepisany jest na M, a w polowie na brata mojego meza. My zajmujemy parter. Sa tu dwa pokoje. Jeden zajmujemy my (mamy 5 miesieczne dziecko). Drugi tesciowa. Pietro zajmuje brat z zona i babcia (matka tesciowej). Na szczescie dom ma oddzielne wejscia. Doradzcie mi prosze, bo zaczynam popadac we frustracje. Zbieramy pieniadze na budowe domu, ale to troche potrwa. Problem w tym, ze tesciowa i babcia za bardzo zyja zyciem mojego malzenstwa...sad. Sa zbyt nachalne ze swoja pomoca, a od kiedy pojawilo sie dziecko przesiedzialyby u nas caly dzien. Wszystko musza wiedziec- gdzie wychodzimy, z kim, kto u nas gosci, itd. Sa to dobre kobiety, ale jak juz mowilam, zbyt nachalne i troche wscibskie. Inna sprawa to rachunki. Placimy tylko my i brat meza. Babcia z tesciowa nie dokladaja do pradu ani wody (babcia raz w roku kupuje drzewo- daje 1000 zl, my dokladamy po 500). Nie wiem, jak zareagowac na taki podzial. Czy, wg Was, jest on sprawiedliwy? Czy kazdy powinien dolozyc do wszystkiego? Nie chce sie klocic ani wyjsc na pazerna synowa... Faktem jest, ze w mojej rodzinie kazdy sie dziwi, ze godzimy sie na taki podzial. Jak myslicie? Co robic? Domagac sie, by kazdy placil za siebie, czy zacisnac zeby i powoli ciulac pieniadze na wlasny dom? Aha, dodam, ze to ja z M opiekujemy sie glownie tesciowa i babcia. Denerwuje mnie to, ze moj M zawsze musi byc na ich zawolanie. Zawiezc do lekarza, po rente, do kosciola (msza jest o 9.30 a tesciowa o 8 rano drze sie pod drzwiami, zeby ja M do kosciola zawiozl, gdzie jest doslownie 2 min drogi samochodem, a wiadomo- przy dziecku chociaz w niedziele chcemy dluzej pospac). Jak tu uzbierac pieniadze, gdy musimy placic nie tylko za siebie? Poradzicie? Tylko, prosze nie piszcie, ze jestesmy nieodpowiedzialnymi ludzmi. Oboje jestesmy dorosli, decyzja o dziecku zapadla zaraz po slubie, wczesniej 5 lat razem, a mieszkanie w jednym pokoju i z tesciowa pod jednym dachem traktujemy jako sytuacje przejsciowa. Dopiero w tym roku zdecydowalismy o budowie, bo nie przypuszczalismy, ze bedzie tak ciezko wytrzymac z tesiowa i babcia... Przepraszam, ze sie tak rozpisalam...sad
    • ewika99 Re: Mieszkam u meza 19.10.13, 08:48
      Nikt nie doradzi? Bardzo proszę o rady. Co byście zrobiły na moim miejscu?
      • ewika99 Re: Mieszkam u meza 21.10.13, 12:57
        Przepraszam, moze ja sprostuje, bo nie wszystko napisalam. Chodzi mi tez o to, a moze przede wszystkim, ze brat mojego meza przyjal do siebie na gore swoja corke z mezem i ich 3-letnim synkiem, bo oni remontuja sobie poddasze u swojej tesciowej. Niby wszystko ok, mial prawo, w koncu ich gora domu. Ale konkretnie chodzi o to. ze oni rowniez nie placa rachunkow. Tylko my i brat meza. Liczniki sa wspolne. O ile jeszcze to, ze tesciowa nie placi jestem w stanie przelknac, o tyle babci i tamtych z gory nie bardzo... To tesciowa stawiala dom, nie babcia. Denerwuje mnie to, ze kazdy sobie przyjmie pod ten dom, kogo chce (tesciowa mame, brat meza dorosla corke z rodzina), a rachunki placimy po polowie. Wedlug mnie to troche niesprawiedliwe. W sumie to brat rowniez doklada do babci i tesciowej, bo rachunki sa na pol z nami, ale dlaczego mamy doplacac do jego corki, ktora suma sumarum jest osobna rodzina? Nie chce sie klocic, w koncu mieszkam tu od niedawna. Gdy bralismy slub, tamta corka miala sie wyprowadzic, ale ten stan rzeczy trwa juz 3 lata... Mimo, ze malzenstwen jestesmy od roku. A jezeli chodzi o opieke nad babcia i tesciowa to rowniez czujemy, ze to troche niesprawiedliwe, bo dom w koncu tesciowa przepisala na obu braci i kazy powinien zawiezc ja do kosciola, czy po rente. Ale robi to tylko i wylacznie moj maz. Zreszta tesciowa nigdy nie prosi brata zeby gdziekolwiek ja zawiozl tylko meza... Sama nie wiem, co w tej sytuacji myslec... Planujemy budowe, ale ona troche potrwa. Tu nie mamy za wiele do gadania. Pokoju dla dziecka nie mozemy zrobic, w miejscu spizarki, bo babcia chodzi schodami, pod ktorymi sie ona znajduje... Wyremontowalismy od razu po slubie lazienke, a gdy chcielismy zmienic meble w kuchni to tesciowa powiedziala, ze stare sa jeszcze dobre... Plany byly tez takie, ze gdyby sie w razie nie udalo zebrac pieniedzy na budowe to dobudujemy jedno lub dwa pomieszczenia, ale na scianie, do ktorej mialyby byc dobudowane, brat zamontowal sobie kran, zeby mogl podlewac ogrod... Relacje w rodzinie sa dobre, bo "nikt nic nie mowi", ale mnie juz zaczyna ciazyc taki stan rzeczy, z drugiej strony troche nie bardzo czuje sie upowazniona do wyrazenia swojego zdania, bo mieszkam tu dopiero od roku. Tesciowa, choc dobra kobieta, to nie rozumie slowa "nie". Nie chcemy od niej za wszelka cene pomocy, a ona nie slucha i tak nas uszczesliwia na sile. Jak Wy byscie sie zachowaly na moim miejscu? Doradzicie, co robic zeby nie zwariowac zanim postawimy wlasny dom? Dodam, ze wynajem nie wchodzi w gre. To mala wioska, nie ma gdzie po prostu wynajac. Owszem, domy sa na sprzedaz, ale do remontu, wiec jeszcze drozej nas wyjdzie jak budowa... Zmienic miejscowosci rowniez sie nie da, bo maz jest sadownikiem. Musi byc na miejscu. Potrzebne nam sa rowniez pomieszczenia gospodarcze, oprocz domu. Tutaj to ma. Chcemy sie wyprowadzic z tego domu, ale niedaleko, bo tu znajduje sie np. przechowalnia na owoce. Budowa takiej przechowalni to rowniez duze koszta... Chcilibysmy zeby brat nas splacil w przyszlosci (i myslimy, ze raczej to zrobi), ale tylko z domu, bo maz wybudowal sobie tu przechowalnie i jest nam potrzebna. Plany sa takie, ze postawimy sie niedaleko, zeby miec blisko do pomieszczen gospodarczych. Wiem, ze wtedy tesciowa nie bedzie nam sie za wszelka cena ofiarowac z pomoca. Zreszta wtedy bede pania we wlasnym domu i to ja bym miala decydujace zdanie. Co myslicie o naszej sytuacji?
    • horpyna4 Re: Mieszkam u meza 19.10.13, 08:59
      Zaciśnijcie zęby i zbierajcie na oddzielny dom lub mieszkanie. Brat też powinien spłacić męża z jego udziału, więc nie musi to być tak tragicznie długo.

      Tylko nie zdziw się, jak po waszej wyprowadzce mąż będzie dalej na każde zawołanie mamy i babci - przyzwyczaiły się i mają już tak zakodowane. Chyba, że wyprowadzicie się na tyle daleko, że da rady podwozić do kościoła.

      Rachunki odpuść, nie warto się użerać. Zwłaszcza, że pewnie wcześniej tak się umówiliście, a teraz Twoja rodzina zasiała w Tobie wątpliwości - lepiej nie zwierzać się własnej rodzinie ze wszystkiego, bo to tylko rodzi kwasy.
      • ewika99 Re: Mieszkam u meza 19.10.13, 10:53
        Nie, nie, nie umawialiśmy się, że płacimy za wszystkich. W sumie to był mój ogromny blad, ze nie uzgodnilam tego z mezem wczesniej... Zaluje tego teraz bardzo:(, ale jak sie pobieralismy to dla mnie oczywiste bylo, ze kazdy placi za siebie... Druga sprawa to taka, ze brat meza przygarnal do siebie na gore corke z mezem i dzieckiem. Oni remontuja dom, ale jakos bardzo oporowo im to idzie. Siedza na garnuszku rodzicow i tez sie nie dokladaja... I chyba to boli mnie najbardziej, bo jeszcze placenie za tesciowa i babcie bym jakos zdzierzyla, ale za dwoje doroslych ludzi... To juz za wiele na moje nerwy. Stad decyzja o wyprowadzce... :(
        • zuzi.1 Re: Mieszkam u meza 19.10.13, 11:11
          ja bym starała sie podzielic koszty po równo, niech każdy płaci za siebie, dla Was każda złotówka jest wazna, skoro chcecie się budowac, nie dajcie się wykorzystywac, a maz no cóz zbyt spolegliwy w stosunku do matki, zacznij czytac forum życie rodzinne, tam jest opisywanych wiele takich przypadków
          • ewika99 Re: Mieszkam u meza 19.10.13, 11:51
            Niestety, nie tylko ja jestem w takiej sytuacji. Oczytałam sie juz wszelkich for. Dobija mnie fakt, ze mlodym tak ciezko jest pojsc na swoje. Nie siedziec u tesciowej, jeszcze placac za pol rodziny. Wlasnie, dla nas kazda zlotowka sie liczy. Moze przedstawie krotko nasza sytuacje. Otoz moj maz jest sadownikiem. Zaraz przed weselem dokupil sobie sadu. W sumie jest to okolo 5 ha. W tym roku liczymy, ze uda sie zaoszczedzic okolo 40- 50 tys. Jezeli w przyszlym roku odlozymy podobna kwote to zaczniemy budowe. Bedziemy pozniej wykanczac powoli. Boje sie jednak, ze nie podolamy finansowo. Sadownictwo to niepewny zawod. A rachunki tez placimy spore, duzo pieniedzy wkladamy w gospodarke. Ja jestem technikiem hotelarstwa, ale ze wzgledu na dziecko siedze w domu na razie. Pozniej mam perspektywe wyjechania do pracy za grance, gdzie mieszkaja moi rodzice. Maz nie chce wyjechac, tutaj zarabia niemalo, ma ziemie, dzialki budowlane rowniez mamy. I to oboje. No i przeciez jest dom, ktory w polowie w koncu jest niby jego...
        • rybka64 Re: Mieszkam u meza 19.10.13, 12:20
          A ja bym spakowała walizka i poszła nawet do kawalerki. Ile jesteś w stanie znieść psychicznie, odcięcie pępowiny to jedyne rozwiązanie. Tyle ludzie na jednej kupie, w takiej sytuacji będą ciągłe niedomówienia i kłótnie, i pretensje i ciche żale. Jesteście młodzi, a te sytuacje w końcu odbiją się na Waszym życiu i małżeństwie. Zaczniesz mieć pretensje do męża, że bagatelizuje sprawy. A kiedy babcia i teściowa przejdą na drugą stronę życia, pojawi się konflikt między twoim mężem a bratem. Chcesz żyć spokojnie czy żyć życiem całego domu. Zanim uzbieracie kasy, za nim wybudujecie to nie jedno jeszcze przejdziesz. A skoro nie ma na razie szans na osobne życie, weź kobieto tupnij nogą, postaw granice, bo chcąc czy nie chcąc w przyszłości i tak będziesz niedoceniona, a wręcz niedobra, bez względu na to ile dałaś. Nie bój się teściowej, ona musi zrozumieć, że macie swoje życie. Ma być ewidentny zakaz wtrącania się w twoje życie, bo co za dużo to nie zdrowo. Pozdrawiam
          • ewika99 Re: Mieszkam u meza 19.10.13, 13:01
            Rozmawialam juz z mezem setki razy. On tez widzi problem, jednak zdaje sobie sprawe, ze pojscie na swoje troche potrwa. Z bratem konfliktow raczej nie bedzie. Z nimi mamy dobre stosunki, chociaz zachowali sie troche nie fair wobec nas, przyjmujac do domu corke z mezem i nie wytyczyc im, ile maja sie dokladac do rachunkow. Wiadomo, nam moze byc troche glupio zwrocic uwage. Mysle, ze brat powinien sobie zdawac sprawe z tego, ze my tez bedziemy musieli dolozyc do corki i jej rodziny. Czujemy sie poszkodawani, bo maz posiada dom na takich zasadach jak i brat, a tak naprawde my nie mamy dla siebie za duzo miejsca, bo wszedzie rzeczy corki i jej meza. Ja nie mam gdzie trzymac wozka dla dziecka, bo duza komorke zajmuje ich samochod... W dodatku wkurza mnie, ze babcia nam sie zwala na glowe. Tesciowa, no ok, mieszka z nami na dole, ale babcia? Ona jest na gorze, w dodatku to ona oddala tej corce swoj pokoj i poszla do jednego, gdzie zrobili jej zlew, wstawili lodowke, itd. No ale to na nas spadl obowiazek wozenia wszedzie babci, itd. Ile lzej by nam wszystkim bylo, gdyby ta corka brata sie w koncu wyprowadzila, maja gdzie, ale 3 lata remontowac poddasze u tesciowej, nie dokladajac sie do rachunkow, zyc na garnuszku rodzicow to juz lekka przesada...
    • okruchlodu Re: Mieszkam u meza 20.10.13, 22:27
      Można prosić o rozwianie wątpliwości? Teściowa przepisała dom na synów. Wy macie parter z teściową a brat piętro z babcią i córką? Tak? W takim razie chyba wychodzi po równo (w sensie metrażowym)? Nie rozumiem jakie opłaty ponosicie za córkę brata i jej męża? Brat płaci tylko połowę? Liczniki macie wspólne? Jeśli brat płaci połowę to w sumie płaci za "swoich ludzi". To teściowa i babcia nie płacą i co najwyżej można powiedzieć, że zostaliście "zmuszeni", żeby płacić za nie. Tylko nie wiem czy macie prawo mieć pretensje do brata czy raczej do teściowej i babci. Brat może nie czuć się w obowiązku, żeby płacić za matkę i babkę. Warto byłoby to z nim przedyskutować. Ewentualnie jeśli nie podejmie tematu to dać mu rachunki, oświadczyć, że teraz to on opłaca a Wy dajecie swoją część. Następnie podzielić opłaty licznikowe na osobę i płacić tylko za trzy, niech on się martwi o część matki i babki.

      Matka pewnie wychodzi z założenia, że dom dalej jest jej. Wielu rodziców przepisuje za życia domu/mieszkania żeby zaoszczędzić później problemów ze spadkiem. Każdy jednak rozumie, że dom należy do rodziców tak długo jak będą żyć. Gdybyście wynajmowali mieszkanie to drugie tyle co za opłaty płacilibyście za wynajem (choć warunki mielibyście lepsze). Matka może traktować na tej właśnie zasadzie. "Mieszkają u mnie, więc te niewielkie opłaty mogą opłacić, przecież znowu tyle wody, prądu co oni nie używam, nie kąpie się przecież codziennie a oni i po dwa razy dziennie każde". Teściowa ma już dorosłe wnuki to swoje lata musi już mieć, może straciła rozeznanie w cenach... 1000 zł za drzewo Wy tylko 500 a jest Was troje. Dla niej te 1000 złoty może się zdawać niewyobrażalną kwotą.

      Nie możesz mieć pretensji, że tamten brat mniej pomaga przy matce. Czy wy faktycznie musicie jej tak usługiwać?
      • ewika99 Re: Mieszkam u meza 21.10.13, 08:06
        Moze ja podam rozklad domu, bo jezeli chodzi o metraz to nie jest on po rowno, niestety. Na dole 2 pokoje, w jednym my, w drugim tesciowa. Wspolna lazienka i kuchnia, dosc duza. Mala spizarka (znajduje sie pod schodami prowadzacymi na gore, chcialam zburzyc i zrobic pokoj dla dziecka, ale babcia nie pozwala, bo ona chodzi naszym wejsciem, nie brata). Do tego jedno pomieszczenie, ktore mogloby byc pokojem jest przeznaczone na czesc wspolna- kotlownie. Na gorze brat ma pokoj i osobna kuchnia, lazienka, oprocz tego 2 pokoje, ktore nalezalay do babci, ale oddala jeden tej corce z rodzina. Do dyspozycji maja rowniez strych i balkon, na szczescie dobudowal soebie brat w tym roku drugie wejscie i mala spizarke, ale bratowa puste sloiki trzyma u nas, bo jak powiedziala, nie bedzie sobie zagracac, bo ma mala spizarke... Mysle jednak, ze brat powinien powiedziec doroslej corce zeby placila swoja czesc rachunkow, sama nie wiem
        • okruchlodu Mieszkasz u teściowej 22.10.13, 21:48
          Póki co mieszkasz u teściowej, nie u męża.
          "Dom został przepisany". Czy brat z mężem dom kupili? A może to teść i teściowa ten dom zbudowali/odziedziczyli, mieszkali tam całe życie i na starość przepisali na dzieci, żeby po śmierci nie było problemów ze spadkiem? Wiele osób tak robi. Przepisuje domy na dzieci (nie wiem dokładnie jaką daje to korzyść czy dziecko nie płaci później jakiegoś podatku) . Nie oznacza to jednak, że rodzice już oddają dom dziecku, dom tak naprawdę dalej jest własnością rodziców a dzieci co najwyżej mieszkają u rodziców. Jeśli tak u was było to nietaktem jest traktowanie tego domu jako Waszej własności...

          Mam wrażenie, że wkurza Cię ta córka z zięciem. Jeśli rodzice chcą ją utrzymywać to nic Ci do tego. Oczywiście, że powinna dorzucać się ojcu do opłat ale jeśli tata chce jej pomóc to ma pełne prawo!

          Na gorze brat ma po
          > koj i osobna kuchnia, lazienka, oprocz tego 2 pokoje, ktore nalezalay do babci
          > , ale oddala jeden tej corce z rodzina.

          Czyli w sensie metrażowym nie zmieniło się nic, co najwyżej babcia może narzekać, że straciła pokój. Jeśli jednak go oddała to nie Twoja sprawa. Co do opłat to brat pewnie doszedł do wniosku, że nie będzie płacił za babcie i matkę. Płacąc połowę płaci za 5/10 osób, czyli "za swoich". Nie możesz więc powiedzieć, że na Was żeruje. Nie pomaga mamie ale nie ma takiego obowiązku.

          Wasz problem polega na braku asertywności. Babcia i teściowa wchodzą Wam do pokoju? Uczcie poszanowania prywatności. Wypraszajcie je. Bratowa trzyma słoiki w waszej spiżarni? Poproście, żeby je stamtąd usunęła bo potrzebujecie miejsca. Ponosicie opłaty za babcie i teściową, porozmawiajcie na ten temat z bratem. Powiedzcie, że dłużej was na to nie stać i będziecie płacić tylko za siebie, ewentualnie za teściową ale nie za obydwie na raz. Nie chcecie wozić babci do kościoła o 7 rano, powiedzcie, że jutro chcecie się dłużej wyspać, żeby poprosiły kogoś innego. Stopniowo zmniejszajcie swój udział w opiece nad babką i teściową do takiego, który będziecie w stanie udźwignąć bez poczucia wykorzystania.
          • tumoi Re: Mieszkasz u teściowej 29.10.13, 01:49
            chcesz powiedzieć, że zużycie prądu i wody przy 10 osobach jest takie samo jak przy 7? Gdyby córka brata nie mieszkała w tym domu, połowa opłat autorki wątku byłaby chyba jednak niższa?
            • zakletawmarmur Re: Mieszkasz u teściowej 29.10.13, 21:39
              Gdyby córka brata nie mieszkała w tym domu, połowa opłat autorki wątku
              > byłaby chyba jednak niższa?

              Można ją obwiniać za wszystkie nieszczęścia ale to nie ona jest źródłem problemu, tylko brak asertywności (albo jakaś duża potrzeba bycia akceptowanym przez matkę).

              Ani jeden ani drugi syn nie ma obowiązku płacić za matkę i babcię.
              Brat sprytnie się z tego wymigał i teraz ponosi opłaty tylko za swoich. Płaci połowę czyli za pięć osób- siebie, żonę, córkę, zięcia i wnuka. Nie można więc powiedzieć, że nie płaci swojej części zobowiązań. On pewnie sobie myśli, że skoro musi pomagać córce to nie stać go na luksus płacenia za matkę i babkę. Ma do tego prawo, choć sposób w jaki to zrobił jest dość kontrowersyjny. Po prostu przemilczał a wypadałoby to konkretnie wyartykułować.

              Na męża "wątkodajki" spadła finansowa odpowiedzialność za matkę i babkę. Nie musi jej ponosić. Może:
              1. porozmawiać z bratem i powiedzieć, że nie chce już sam płacić za matkę i babcię. Zapytać, czy się dorzuci.
              2. wybrać sposób brata. Przemilczeć, wyliczyć udział za 3 osoby (ewentualnie 4 osoby) i wraz z rachunkami wręczyć to bracie i niech on się martwi o resztę.
              3. pójść z problemem bezpośrednio do matki/ babki i zapytać czy będą się dokładać.
              4. wynająć mieszkanie/ część domu i wyprowadzić się już teraz, płacić tylko za siebie i mieć święty spokój z lekarzami, kościołami, odwiedzinami.

              Ja porozmawiałabym z bratem a jeśli sytuacja zrobiłaby się konfliktowa to przeszłabym do opcji drugiej. Jeśli nawet wyniknie z tego konflikt rodzinny to będzie pretekst, żeby wycofać się z części zobowiązań względem matki np. wożenia jej do kościoła o 7 rano. Obrażona matka też pewnie przeniesie się z odwiedzinami do babci, drugiego syna i wnuka. No chyba, że panu zależy na tytule "syn roku", wtedy niech siedzi cicho i z pokorą nastawia budzik na 6 rano w niedziele:-)

              No cóż, życie we wspólnocie łatwe nie jest...
    • ewika99 Re: Mieszkam u meza 22.10.13, 08:47
      Nikt wiecej sie nie wypowie? Interesuje mnie zdanie wielu osob, bo juz nie wiem, jak reagowac na to wszystko. Dodam tylko, ze dom przepisany w polowie na brata, w polowie na meza. Brat u siebie na gorze jest "panem swego losu". Robi to, co mu pasuje. A my, ze wzgledu na to, ze tesciowa doslownie na sile chce nam pomagac i czujemy sie wobec niej jakos zobowiazani, nie mozemy zrobic tego, co chcemy... Po slubie wyremontowalismy lazienke. Chcielismy zmienic meble w kuchni, ale tesciowa powiedziala, cytuje: " łoooj, przeciez te jeszcze dobre". Wiem, ze jakbysmy sie uparli to bysmy je zmienili i tesciowa nic wiecej by nie powiedziala, ale oboje unieslismy sie honorem. Chcialam zburzyc spizarke, by miec pokoj dla dziecka (spi u nas), ale babcia nie pozwala, bo przeciez ona tego wejscia uzywa. Drugie jest doslownie kolo jej pokoju, ale przeciez to brata... Chcielismy kiedys dobudowac pokoj, ale brat na tej scianie, przy ktorej mialby byc dobudowany, zrobil kran i ogrodek podlewa. Innej sciany nie ma, gdzie mozna sie dobudowac... :(. Dlatego pytam o porady... Czy to ze mna cos nie w porzadku, bo zaczyna mi taki obrot rzeczy przeszkadzac? Oplaty za babcie i tesciowa bym zniosla, ale za dorosla corke brata, ktora zalozyla swoja rodzine i remontuje dom juz 3 lata ponad nie bardzo mi sie usmiech placic. Mogliby przeciez dokladac niewielka czesc, za wode i prad chociaz. Czy ja nie mam racji? Co do uslugiwania (podwozenie do kosciola, po rente, do lekarza)- mnie to juz wkurza, bo babcia z tesciowa chyba wyszly z zalozenia, ze skoro tesciowa podzielila dom i go przepisala to im juz sie wszystko za darmo nalezy- uiszczanie rachunkow, opieka, darmowe podwozenie. No ok- za to mamy dom. Ale w takim razie to my powinnismy miec tez cos do powiedzenia. Na przyklad, ze skoro chcemy zrobic pokoj dla dziecka to mamy do tego prawo- a niestety nie mamy... Dotyczy to tylko mojego meza, brat jest na gorze, robi co mu sie podoba, nie slucha babci i tesciowej, zreszta one nie mowia mu co moze a co nie i w dodatku nie podwozi ich nigdzie itd. Spadlo to calkowicie na nas. Poza tym mysle, ze gdyby takie zasady panowaly wszedzie to tesciowie (rodzice) przpisujacy dom na dzieci postepowaliby wedlug zasady: ja wam dom, wy mi opieke, rachunki itd., ale rzadzimy ciagle my. No skoro jest cos za cos to i my powinnismy miec choc niewielki wplyw na to, co mozemy a co nie... J a to tak widze, ale moze sie myle? Nie wiem, jestem mloda mezatka i moge nie do konca sie orientowac w tych rodzinnych relacjach. Prosze o rade doswiadczone kobiety. Bardzo mi na tym zalezy...
      • horpyna4 Re: Mieszkam u meza 22.10.13, 10:18
        Może zdziwisz się, ale takie przypadki, że jedno z dzieci jest wykorzystywane do wszelkich posług, a drugie ma wszystko gdzieś i niczego rodzice od niego nie wymagają, są bardzo częste. Powiedziałabym, że to nawet prawidłowość.

        I jeżeli Twój mąż teraz postawiłby się i chciał coś zmienić, to prawdopodobnie okazałby się złym i niewdzięcznym synem. A gdyby próbował wytłumaczyć matce, że brat też powinien coś z siebie dać, to usłyszałby mnóstwo powodów, dlaczego od brata nie można tego wymagać i jaki to brat jest biedny, nie ma pieniędzy, ani czasu.

        Po prostu mąż przyzwyczaił swoją matkę do tego, że to on jest dojony. I tyle. Zmienić to jest bardzo trudno, a już na pewno nie należy to do Ciebie, tylko do męża. Jedyne, co możesz zrobić, to dokładnie uświadomić mężowi waszą sytuację w tej rodzinie i w tym domu. Wszelkie usiłowania zmiany należą tylko do niego; jak nie zechce, to po prostu będziecie musieli wyprowadzić się jak najszybciej.
        • ewika99 Re: Mieszkam u meza 22.10.13, 10:48
          Zgadzam sie z Toba, horpyna4. Tlumacze swojemu mezowi tyle razy, ze jest to troche niesprawiedliwe. I chyba troche otworzylam mu oczy. Zamiar budowy juz jest:). Tylko, niestety, troche to potrwa... Mezeowi rowniez zaczyna przeszkadzac to, ze oprocz swojego zycia jest rowniez zycie jego babci i tesciowej... A raczej, ze tworzymy taki ladny zgrabny pieciokat- on+ja+dziecko+tesciowa+babcia... Osobiscie bardziej wole trojkaty-maz+dziecko+ja... I przyznaje racje, ze relacje, jakie panuja miedzy nami a reszta domownikow powinien zmienic moj maz. Ja mu moge tylko glowe suszyc. Na szczescie widze, ze zaczyna dostrzegac to wszystko z mojego punktu widzenia. Szkoda mi go tylko, bo chodzi strasznie sfrustrowany. Wiem, ze chcialby jak najszybciej odlozyc na budowe i postawic dom, ale nie moze niczego przyspieszyc, bo niby skad wezmie tak duze pieniadze. Kredyt odpada. Jak pisalam jest sadownikiem, a to niepewny zawod. Glupota by bylo zaciaganie kredytu. Chyba ze taki do 30 tys. A to na budowe nie wystarczy.... Pocieche znajduje w tym, ze widzi problem i jakies plany na przyszlosc sa, bo jemu tez juz zaczyna doskwierac wszedobylska babcia i tesciowa, ktora musi codziennie, ale to codziennie byc u nas w pokoju, bo musi zobaczyc jak wnuczek urosl... Nawet moja mama, ktora teraz jest na urlopie i nie widzi na codzien wnuczka, bo nie mieszka w Pl (teraz spi u mojej babci, na szczescie tylko km drogi stad) nie przychodzi codziennie, bo rozumie, ze za bardzo narzucalaby sie ze swoja obecnoscia...
          • jan7911 Re: Mieszkam u meza 30.10.13, 20:03
            Chyba z igły robisz widły. Ciesz się że masz dobrą teściowę - które chce wam pomagać , kocha wnuczka itp. Nie wymagaj od męża żeby odciął się od włąsnej matki i babci. Kiedyś też będziesz teściową i babcią. Gdyby Ci się trafiła jakaś wredna teściowa- wówczas byś poznała życie. Wielki problem kran na scianie domu -instalacje można przerobić - kawałek rurki i po kłopocie.
          • ksenia23 Re: Mieszkam u meza 18.11.13, 11:53
            To może załóżcie podliczniki na prąd i wodę i rozliczajcie się wegług zużycia. Poinformujcie brata, że chcecie płacić tylko za swoje rachunki. Opłatę za opał podzielcie na ilość osób, wy płaćcie za 4 osoby. Słoiki szwagierki spakujcie w pudła i zanieście na górę i komentarzem, że u Was nie ma miejsca za zagracanie. Wejście na górę zlikwidujcie i zróbcie pokój dla dziecka. Teściowej jasno należy powiedzieć, że płacicie za utrzymanie domu i chcecie zrobić miejsce dla malucha i koniec z dyskusją. Z babcią i bratem trzeba jasno porozmawiać i ustalić jakiś harmonogram, co drugą niedzielę wy ją zawozicie do kościoła, w kolejne drugi brat. Jeśli babcia zapomni powiedzieć, że tym razem jego kolej i nie zmieniać decyzji. I tak z każdą sprawą postępuj.
      • luiz.a89 Re: Mieszkam u meza 19.11.13, 22:41
        Ewika,uciekaj gdzie pieprz rośnie.Za parę lat będziesz strzępkiem nerwów.Pomysl jeszcze ze kiedys nie wytrzymasz i twoje małzeństwo legnie w gruzach.
    • riviamarlena Re: Mieszkam u meza 18.11.13, 20:06
      Hejka znalazłem super stronkę przed chwilą wyszukuje położenie dowolnego telefonu komórkowego za pomocą numeru telefonu super sprawa szczególnie gdy wybieracie się całą rodziną gdzieś na wycieczkę
      lokalizacja-telefonu.pl/mwal
      • luiz.a89 Re: Mieszkam u meza 19.11.13, 22:38
        lokalizacja-telefonu.pl/mwal

        Uważajcie na te stronki bo tutaj grasuja oszuści którzy naciągaj na kasę.Nie wchodzic na te strony.
        • ewika99 Re: Mieszkam u meza 24.11.13, 17:02
          Dziekuje za rady. Wiem, sytuacja wyglada beznadziejnie. O tych licznikach mowilam mezowi. Powiedzial, ze nie da sie zalozyc drugiego, bo sa w domu 3 fazy (nie wiem dokladnie, o co mu chodzi, bo sie nie znam). Gdyby sie dalo to juz dawno bylby zalozony. I ze trzeba by bylo wszystkie sciany kuc i kable przekladac. Wiem, ze placimy z nadwyzka, ale nie czuje sie na tyle pewnie w tym domu, by cos powiedziec. Dobrze, ze chociaz budowac sie bedziemy... Tylko troche czasu minie zanim postawimy dom. Machnelismy juz reka na ten pokoj dla dziecka. Wytrzymamy w jednym dopoki maly nie urosnie- zreszta brak jeszcze przynajmniej jednego pokoju to dla nas wieksza motywacja, by wybudowac dom. Teraz mam inny problem- syn brata ma juz dosc, ze jego siostra mieszka z nimi i swoja rodzina i zajmuje mu pokoj. A on ma 19 lat i rowniez by chcial miec swoj kat. Przez to wszystko zaczal palic trawke, pozyczyl od nas pieniadze i nie oddal, oszukal, ze potrzebne mu na bilet do szkoly. Poza tym sprzedal mojego meza tube do samochodu... Ktos tu napisal, ze przesadzam... Ale ja naprawde nie mam juz cierpliwosci, by zaciskac zeby. W zime, gdy nie bylo jeszcze drugiego wejscia w domu, a syn brata tak szalal (marihuana, dlugi), to przyjezdzali bez przerwy jacys jego koledzy i pytali sie o niego, nawet mnie, kiedy odda im pieniadze... A skad ja niby mialam to wiedziec? Bylam w ciazy, a nerwy ciagle szarpali mi jego kumple, ktorzy sie dopominali o jakies pieniadze... A z racji tego, ze my mieszkamy na dole, to musialam ciagla tlumaczyc, czy bratanek jest w domu, czy nie... W koncu brat meza pooddawal te dlugi i jak na razie jest spokoj... Tylko, ze jego syn zaczyna tak szalec od nowa... Dobrze, ze chociaz wybudowali drugie wejscie. Szkoda mi i tego brata i bratowej, bo maja takie problemy, ale my w duzej mierze na tym wszystkim cierpimy. Ktos doradzal, by sie wyprowadzic- to nie jest takie proste, bo maz jest sadownikiem, musi byc na miejscu. Tu ma pomieszczenie gospodarcze, przechowalnie na owoce, z tego zyjemy. Nawet budowac sie bedziemy niedaleko, jakies 70-80 m od tego domu...
          • lonely.stoner Re: Mieszkam u meza 24.11.13, 19:21
            ja bym zalozyla podliczniki- u was nap ietrze sa 4 osoby, a tam na gorze wiecej i macie placic po polowie? bezsensu. Zalozcie u siebie podliczniki, i rozliczajcie sie tylko za to co u was sie zuzyje- to raczej normalne. U mnie w domu - blizniak, tez byly takie akcje- w domu obok mieszka 7 osob, w moim moja mama sama (czasem ja przyjezdzam) i tez oczekiwania ze bedzie placila za polowe rachunkow. Zalozyla osobne liczniki, podciagnela sobie tez osobno linie elektryczna i nagle wychodzo na to ze placi 1/3 tego co wczesniej (oczywiscie reszta rodziny fukala i byla niezadowolona- ale moim zdaniem to juz ich problem- z jakiej racji niby moja mama ma im placic za ich rachunki?).
            • ewika99 Re: Mieszkam u meza 24.11.13, 21:05
              No tak, macie racje z tymi licznikami, ale jak juz pisalam wczesniej, maz powiedzial, ze trzeba by bylo kable w scianach przekuwac, itd. Nie znam sie dokladnie na tym, ale chodzi o jakies 3 fazy w domu. Szkoda troche zachodu i naszych pieniedzy, bo mamy zamiar sie budowac. Przyznam, ze odpuscilismy juz z tymi rachunkami, bo beda tylko niesnaski z tego powodu, niech tam bedzie nasza krzywda. I tak nie bedziemy tu mieszkac, wiec nie ma sensu drzec kotow. Poza tym liczymy po cichu na pomoc meza brata przy budowie, bo zna sie na tym, robi wiele wykonczeniowek. Byc moze kiedys odplaci nam za nasza "krzywde"...
            • ewika99 Re: Mieszkam u meza 24.11.13, 22:15
              Poza tym jestem w szoku! Dzisiaj rozmawialismy z mezem o rachunkach za prad. Wyszlo po 250 zl :/... Jestesmy malzenstwem nieco ponad rok, wiec myslalam, ze tesciowa z tesciem (zmarl miesiac po naszym weselu) placili rachunki, maz ewentualnie sie dokladal... Ale nie... On placil polowe nawet, gdy byl sam! W domu bylo 10 osob, a moj maz placil polowe rachunkow!!!!! No wkurzylam sie... Jak tak mozna kogos wykorzystywac. Zapytalam, czy nie czuje sie poszkodowany ta sytuacja... Czuje. Ale nie chce sie klocic. No ludzie... Przeciez nie trzeba sie klocic, bo niby z jakiej racji mieliby sie klocic? Ze ktos domaga sie sprawiedliwosci??? Masakra. Nigdy nie zrozumiem zasad panujacych w tym domu...
          • gk-63 Re: Mieszkam u meza 27.11.13, 19:04
            ludzie dojeżdżają do pracy codziennie więc i mąż też mógłby szczególnie że w zimie chyba wiele roboty w sadzie nie ma.Pewnie taniej wyniosłoby was wynajęcie mieszkania a o spokoju nie wspomnę.Może szwagier ucieszyłby się z takiej sytuacji i chciałby spłacić waszą część domu-przydałyby się wam pieniądze na budowę.Jeżeli zależy wam na spokoju to trzeba tego spokoju szukać.Nawet jeżeli zaczniecie budowę to jej ukończenie nie nastąpi szybko.A może w okolicy jest dom do wynajęcia-albo kupienia.
            • gk-63 Re: Mieszkam u meza 27.11.13, 19:07
              poza tym zawsze jest czas by usiąść z rodziną przy podwieczorku i omówić sprawy finansowe panujące w tym domu.Jeżeli nie potraficie się dogadać/bo nawet nie spróbujecie/to wynajmując coś/kupując/płacicie tylko za siebie/.
    • monikarej Re: Mieszkam u meza 28.11.13, 15:30
      trudna sytuacja...
    • zrelaxowanaaanka Re: Mieszkam u meza 02.12.13, 22:30
      porozmawiajcie we 4 z bratem męża i jego żoną.
      Wtedy możecie razem coś zrobić z wtrącaniem się w Wasze życie!
Pełna wersja