ewika99
18.10.13, 23:03
Witam! Z gory sprostuje- nie jestem roszczeniowo nastawiona osoba, ale mam watpliwosci, co do relacji panujacych w rodzinie mojego M.... Otoz, jestem mezatka od roku. Mieszkam u M w pietrowym domu. Dom w polowie przepisany jest na M, a w polowie na brata mojego meza. My zajmujemy parter. Sa tu dwa pokoje. Jeden zajmujemy my (mamy 5 miesieczne dziecko). Drugi tesciowa. Pietro zajmuje brat z zona i babcia (matka tesciowej). Na szczescie dom ma oddzielne wejscia. Doradzcie mi prosze, bo zaczynam popadac we frustracje. Zbieramy pieniadze na budowe domu, ale to troche potrwa. Problem w tym, ze tesciowa i babcia za bardzo zyja zyciem mojego malzenstwa...sad. Sa zbyt nachalne ze swoja pomoca, a od kiedy pojawilo sie dziecko przesiedzialyby u nas caly dzien. Wszystko musza wiedziec- gdzie wychodzimy, z kim, kto u nas gosci, itd. Sa to dobre kobiety, ale jak juz mowilam, zbyt nachalne i troche wscibskie. Inna sprawa to rachunki. Placimy tylko my i brat meza. Babcia z tesciowa nie dokladaja do pradu ani wody (babcia raz w roku kupuje drzewo- daje 1000 zl, my dokladamy po 500). Nie wiem, jak zareagowac na taki podzial. Czy, wg Was, jest on sprawiedliwy? Czy kazdy powinien dolozyc do wszystkiego? Nie chce sie klocic ani wyjsc na pazerna synowa... Faktem jest, ze w mojej rodzinie kazdy sie dziwi, ze godzimy sie na taki podzial. Jak myslicie? Co robic? Domagac sie, by kazdy placil za siebie, czy zacisnac zeby i powoli ciulac pieniadze na wlasny dom? Aha, dodam, ze to ja z M opiekujemy sie glownie tesciowa i babcia. Denerwuje mnie to, ze moj M zawsze musi byc na ich zawolanie. Zawiezc do lekarza, po rente, do kosciola (msza jest o 9.30 a tesciowa o 8 rano drze sie pod drzwiami, zeby ja M do kosciola zawiozl, gdzie jest doslownie 2 min drogi samochodem, a wiadomo- przy dziecku chociaz w niedziele chcemy dluzej pospac). Jak tu uzbierac pieniadze, gdy musimy placic nie tylko za siebie? Poradzicie? Tylko, prosze nie piszcie, ze jestesmy nieodpowiedzialnymi ludzmi. Oboje jestesmy dorosli, decyzja o dziecku zapadla zaraz po slubie, wczesniej 5 lat razem, a mieszkanie w jednym pokoju i z tesciowa pod jednym dachem traktujemy jako sytuacje przejsciowa. Dopiero w tym roku zdecydowalismy o budowie, bo nie przypuszczalismy, ze bedzie tak ciezko wytrzymac z tesiowa i babcia... Przepraszam, ze sie tak rozpisalam...sad